Forum serwisu Łowiecki http://www.lowiecki.pl wątek nr 80242

 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80242
Autor: Kocisko 
Data:   16-06-10 21:07

Witam!!!
Chłopy, aktualnie jesteśmy trochę jak ci co juz tylko se pogadać o TYM mogą:):):) więc GADAJMY/piszmy!!! Nudno tak że na łupież mozna walnąć. Co tu robić mozna???? Capki pobite, spakowane w zamrazarkę, dziki w tym buszu siedzą jak zaklęte a jak nawet się co pokaże to z reguły chyb po którym ciężko wywnioskować co to wyszło. Normalnie masakra!!
Nie wierzę Wam że wszystko co ciekawe już żeście zdązyli zima opisać. Poza tym -na bezrybiu i rak ryba więc dawajcie te kawałki które "w sezonie" wydawały sie nie warte uwagi.
Dzikuu, ukrainiec, Hubbert, Bars 11, maks67,MAX508,canislupus4,lajka, mer i pozostali-jak sie nie odezwiecie-każe Was włóczyć końmi po majdanie !!!!!!!!!
:):):):):):)
Ja w wolniejszej chwili napiszę parę słów o szukaniu podranka-daniela. Ale dopiero wtedy gdy zobaczę tu jakiś wpis!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80243
Autor: grubszyzwierz 
Data:   16-06-10 21:11

jakiś wpis


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80248
Autor: Barwin 
Data:   16-06-10 21:31

W tzw. międzysezonie to tylko szkolenie psiorów i utrzymanie w jakiej takiej kondycji coby nie zabardzo przytyły. Czasem małe polowanko z podchodu na uprawach ziemniaków czy zborzu. U mnie sporadyczne dochodzenie postrzałków. Sporo prac przy naprawie sprzętu i urządzeń łowieckich w terenie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80252
Autor: Hubbert 
Data:   16-06-10 22:55
Załącznik:  z1.jpg (128k)

Tym czasem szkolę i sprawdzam gończy narybek w takiej tam przydomowej zagrodzie z atrapą dzika he he he.
Postaram się wkleić filmik z tego szkolenia i objecuję że poszperam w notatkach moze nie wszystko wykasowane. Pozdrawiam podkladaczy.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80257
Autor: ALF 
Data:   16-06-10 23:27

Kocisko, co tu pisac :) ja tam kroje plany na nowy sezon i se myśle gdzie i z kim mi znowu przyjdzie pobiegać. Kondyche sobie i psiku trzymam na wysokim poziomie. Tak jak piszesz - chyby jakieś w krzakach przelatują ;) zobaczymy co z tego po magicznej dacie ;) zostanie. U nas na razie raczej za kozłami ganiają, potem pewnie w sierpniu za byczkami...
Tropowo trzeba sie podszkolić i cierpliwie czekać :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80260
Autor: michal_w 
Data:   17-06-10 00:20

Witam,

Zawsze lubię czytać Twoje dzieje szanowny Kocie.
A odnośnie tych dzików to właśnie wróciłem z polowaczki.
Dziki jakby były, kwiczały, mlaskały i obżerały się rzepakiem (parę hektarów w jednym kawałku) i już myślałem , że "witam się z gąską" bo chyb wylazł na goliznę a za nim 5 sztuków "olbrzymich" warchlaków (ledwo pasy zrzucone) . Loszka z 50 kg ofukała mój trop i się zawinęła do rzepaku. Powrót do autka i tu zdziwienie bo wyjechać ciężko bo zatrzymałem się na skoszonej łące gdzie inne dziki "obkopały" mi auto. I się napracowałem zasypując dziury po łobuzach. W piątek mam nadzieje je znaleźć , a wtedy dam im popalić...

Pozdrawiam i Darz Bór


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80267
Autor: lowca 
Data:   17-06-10 08:31

Witam!
dołączę i ja kilka słów w tym temacie.
Otóż pod koniec maja br. miałem przyjemność podprowadzać dewizowca mającego zamiar pozyskać kilka kozłów. Pogoda na polowanie w tym czasie była "dobra" praktycznie cały tydzień lało, teren bardzo poważnie podmokły i trudno dostępny. Nasze pierwsze poranne wyjście w łowisko brak sukcesów. Kolejny wyjazd i po dłuższym przeglądzie łowiska wreszcie jest. Przyzwoity szóstak, wstępnie oceniony na 4-5 lat. Podchód po ścianie lasu i po paru minutach dewizowiec ustawia swego Mausera na widełkach pastorału i jest gotowy do oddania strzału. odległość ok. 100 m. Strzał. Kozioł zaznacza przyjęcie kuli i uchodzi w pobliskie zarośla.
Sprawdzenie miejsca zestrzału, obfita ilość farby potwierdza celny strzał, ale kozła brak. Ścieżka ucieczki przez łąkę zaznaczona dużą ilością farby skierowana do położonego w odległości ok 50-60 m szerokiego rowu.
Postrzałek ewakuował się przez rów i tam zginął w gęstych krzakach wierzbowych. Decyzja – potrzebny pies, zaznaczamy miejsce przejścia gałązką i po ok. 30 min do akcji wkracza moja suka GP. Podprowadzona w okolice przeprawy kozła już wykazuje duże podniecenie, kilka chwil i już jesteśmy na tropie. Po kąpieli farby niestety zero. Po ok. 100 m przeprawy przez krzewy i gęste wysokie trawy prowadzona na otoku CZAPA daje znać, że nasz „spacer” dobiega końca. W odległości ok. 10 m widać naszą zgubę. Zaległ w bruździe pod niewielkim krzewem. Dewizowiec już się cieszy, jeszcze parę metrów i ... ale nie, kozioł wstaje i uchodzi w gęstwinę, okazuje się , że ma przestrzeloną tylną cewkę.Puszczam psa luzem i czekam. Dewizowiec podniecony na maxa i gdybym go nie przytrzymał, prawdopodobnie dołączył by do psa. Po chwili słychać pewne już oszczekiwanie CZAPY oznaczające osaczenie ofiary. Jest i tym razem już nam nie umknie. Jeszcze tylko ostatni kęs, wręczenie złomu, gratulacje i powrót do domu. Wniosek - Myśliwy okazał się kiepskim strzelcem i gdyby nie pies kozioł byłby nie podniesiony.
Pozdrawiam
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80272
Autor: Kocisko 
Data:   17-06-10 09:25

Nie chciałem byście mi opisywali że siedzicie teraz "bezczynnie" jak ja lecz byście opisali coś z minionego sezonu o czym jeszcze nie opowiadaliście.
Ech, Wy!
Ostatnia moja próba rozruszania Was.

Strzał był wyczekany, oddany z dobrej podpórki. Krzyż precyzyjnie siedział za łopatką jeszcze w chwili gdy posłaniec śmierci uleciał w gromowym huku 7x64.
Łańka zaznaczyła przyjęcie komorowej kuli prawidłowo. Kozimi skokami skryła się w wysokich trawach przylegających do zrębu.
-Dobrze jest. Zaraz po nią idziemy-odezwał się Piotrek.
-Nie poprawiałem bo widziałem w lunecie punkcik trafienia na żebrach.
-No to chodź, zabieramy ją.
-Poczekaj, do auta bliziutko-weźmy Kolę.
-Po co, przecież nie będzie miał roboty?
-Ot, nawyk taki polowaczki z psem. Zawsze pies idzie ze mną po zwierza.niejednej niespodzianki mozna uniknąć.
-Dobra.
10 minut później jesteśmy z powrotem. Na miejscu strzału znajdujemy tylko ....wyciski racic.Zero farby, zero ścinki. Pies "podpina" się do tropu i ciagnie w trawy.
-Patrz-Piotrek ręką wskazuje farbę którą pomalowane zostały żólte trawy. Farby mało, tylko obcierana, zlokalizowana wysoko. Trawa sięgała nam do twarzy.
-Puszczę psa, ciężko go tu prowadzić.
-Dobra.
Kola zniknął i po chwili juz nawet słychac go nie było. Byliśmy przekonani że zwierz będzie leżeć tuż, tuż a tu nic!!!
Łańka niesamowicie nakluczyła w tych trawach. Coraz niklejsza farba prowadziła w przeróżnych kierunkach. Doszliśmy do asfaltówki idącej środkiem lasu. Kola kręcil się tam w lewo i prawo. Farba przepadła całkowicie.
-Cholera, co jest?! Przecież widziałem w lornetce gdzie uderzyła kula! Co ona kuloodporna jest?!-Piotrek nie wytrzymał.
-Hm, daniel twardy na strzał. Waliłem z Sako hammerhead. To twarda kula. Jak trafiłem w przestrzenie międzyżebrowe i ciut za wysoko to wskazuje na puste trafienie-stwierdziłem smętnym tonem.
-Idziemy jeszcze raz na zrąb i w te trawy.
Wróciliśmy. Słońce zaczęło chowac się za lasem. Kola( wtedy mial coś koło 1,5 roku więc niezbyt doświadczony jeszcze) buszował we wszystkich kierunkach.
Nagle:
-Hauu,hauu, hauu-gromki łaj połechttał mile nasze uszy.
-On głosi trupa?
-To nie trup Piotrek, posłuchaj jakim tonem gra!
-To co głosi?
-Nie wiem. Moze ta łańka stoi jeszcze i pies ją obskakuje-chociaz dziwne gdyby jej nie zwalił.
Szybkim krokiem zbliżamy się do miejsca skąd słychac głoszenie psa.
Gonny drzewostan sosnowy umożliwiał dość szeroki wgląd w sytuację. Kola głosi z dużą pasją, słychac jakieś kwiki czy rechtanie!!!
-Ty, on kabany chyba głosi-zatrzymałem Piotra za ramię.
-Acha, tak słychać jakby locha na niego rechtała.
-Bierz broń, ja nie mam dzika w odstrzale a psu potrzebna nauka więc wal.
Piotrek ujął karabin i idziemy dalej. wreszcie widzimy psa. Wciąż intensywnie głosi i coś osacza. COŚ bo .......nie widzimy nic na co mógłby szczekać. Lecz skąd to niby rechtanie słychać. Krok za krokiem podchodzimy czujnie.
Jest! Spod leżącej na ziemi sosnowej gałęzi wyskakuje szarobury kłąb futra i wściekle charcząc rzuca się na psa! Błyskawiczny unik, krótkie zwarcie i 'futro znika spowrotem pod igliwiem.
-K.....wa, to jenot, trzymaj broń.
Stanęliśmy ok 3-4 kroki od miejsca akcji. Wszystko migało jak w kalejdoskopie. Jenot był naprawdę wielki a pies jeszcze niedostatecznie otrzaskany z takimi akcjami więc czekałem na dogodny moment. Teraz! Buum! Szybki jak myśl skok kabila, chwyt za grzbiet i potężne targnięcie zwierzem.Słychac trzaski! Pies wypuścił jenota z mocarnych szczęk. Leży nieruchomo.Smużka dymu z karku..............
Piotr ujął zwierka za stawkę i uniósł w górę.
-Wielki skubaniec!
-A co tu jakies polowanie jest?-elektryzuje nas głos zza krzaka.
Patrzymy z niedowierzaniem jak 10m od nas wyłania się facet w białych spodenkach, adidasach, opaska frote na głowie-joggingowiec!!!!! W środku oddziału lesnego, kilka km od najblizszej osady, o zachodzie słońca!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-Panie, co pan tu robisz???? Mało oznakowanych szlaków do biegania???-w Piotrku obudził się leśniczy.
-Aaaa, tak usłyszałem ze jakis piesek szczeka to chciałem sobie zobaczyć.
-Nigdy więcej niech pan tak nie robi. To nie park. Moze się panu krzywda stać od psa czy zwierza. Drogami biegać!
Śmiejąc się z podwójnie niecodziennejk przygody wracamy do auta.
Powtórne tropienie, wykonane ze sprawdzonym tropowcem dało ten sam efekt. leśniczy Arek również był zdania iż był to strzal na puste.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80273
Autor: Kocisko 
Data:   17-06-10 09:28

lowca
Brawo!!! O to chodzi!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80298
Autor: Hubbert 
Data:   17-06-10 18:18

Fajnie się was czyta.
Może dzisiaj i sam zakosztuje łowieckiej przygody - po dluzszej przerwie wybieram się pochodzic za rogaczem i będzie co opowiedzieć.
tym czasem coś z lamusa.



Często spotykam się z opinią kolegów po strzelbie, że na podchód rogacza nie należy zabierać psa, który zazwyczaj czeka w domu lub w samochodzie na swoją okazję, czyli ewentualną pracę po farbie. Przyznam, że sam też często wybierałem taki sposób polowania. Jednak myśliwskie życie, najlepsze scenariusze przygód łowieckich pisze przeważnie dla duetu - myśliwy i jego czworonożny pomocnik. Opiszę tu sytuację w której to pies w trakcie takiego pochodu okazał się kluczem do łowieckiego sukcesu...
Mamy ciepły koniec czerwca. Wszechobecna świeża zieleń ostatnim tchnieniem wylewa się na uprawne pola i nadwieprzańskie podmokłe łąki, a zboża zaczynają już przebijać delikatną bielą.
Uzbrojony we wszelkie niezbędne akcesoria oraz w wizje przeżycia kolejnej myśliwskiej przygody jak zwykle wybrałem się na popołudniowo-wieczorne poszukiwania ciekawego rogacza. Penetrując znany dobrze mi teren, od lat poruszam się tymi samymi ścieżkami pochodowymi i drogami śródpolnymi z których mogę obejrzeć kozły, wychodzące na okoliczne pola i podmokłe łączki, wcinające się czasem ostrym klinem w wybujałe zagajniki , tworząc zaciszne miejsca, pełne ponętnego, soczystego żeru. Ostatnio w takich podchodach towarzyszy mi suka rasy Gończy Polski, idąca swobodnie przy nodze na luźnym, przewieszonym przez tułów otoku. Pies zachowuje się spokojnie, niekiedy wydaje się znudzony, przysiada, drapie się za uchem, w trakcie kiedy ja lustruję teren, czasem potrzepie uszami i nie jest to problem, ponieważ rogacze oglądane z odległości ponad 100m , i nawet więcej, nie reagują na te psie zbiegi. Na pewno są w stanie zauważyć ruch, ale nie gończego, który ledwo wystaje ponad wysokie trawy i wyrośnięte zboża.
Kiedy decyduje się na podchod w celu lepszego rozpoznania, czy oddania strzału do rogacza o ciekawej formie poroża, odkładam psa luzem, tak jak na konkursie tropowców. Wtedy sam, w pojedynkę, staram się przechytrzyć zmysły kozła co w przypadku starych capów nie jest rzeczą wcale łatwą.
W sytuacji gdy zwierz jest bliżej, pies pierwszy to wyczuje i zwróci uwagę z charakterystycznym wyważonym napięciem, czasem mocniej wietrząc górą w intrygującym go kierunku. W takiej sytuacji zamieram w bezruchu i czekam na rozwój sytuacji. Albo to my pierwsi zwietrzyliśmy zwierza, albo to on już wcześniej nas zwietrzył. Niebawem wszystko się wyjaśnia..
Idąc po wąskiej piaszczystej drodze pies nagle zatrzymał się w miejscu, wyciągając mocno kufę do przodu, łapał nozdrzami ponętny odwiatr i filtrował go wypuszczając z charakterystycznym, miłym dla ucha, klapaniem fafli. Przed sobą, a raczej po lewej stronie miałem wysokie, gęsto zrośnięte zboże. Stanąłem, z uwagą wyczekując na rozwój sytuacji. Wiatr jest prawie niewyczuwalny, ale chyba korzystny i nie powinien zdradzi naszego płożenia biorąc pod uwagę kierunek, wskazany pracującym niuchem mojej pomocniczki. Po kilku minutach wyczekiwania odmierzanych rytmicznym cykaniem polnych świerszczy odpuściłem i podniosłem do oczu lornetkę. Gorące powietrze delikatnie faluje w szkłach nad nieruchomym łanem zbóż, tworzącym jednolitą zielonkawo-niebieskawą taflę w chylącym się ku zachodowi słońcu.
Zlustrowałem jeszcze ugory ciągnące się z prawej strony w kierunku lasu i już miałem ściągnąć otokiem psa, gdy nagle nie opodal w zbożu usłyszałem wyraźny szelest, a raczej charakterystyczny odgłos, po którym mogłem stwierdziłem, że coś.... w moim przekonaniu na pewno ten sam stary rogacz, który już kilka dni temu podniósł mi nieco ciśnienie pokazując na kilkanaście sekund swoją kościstą sylwetkę z mocno powykręcanym myłkusowatym porożem,- słyszę wyraźnie... idzie powoli, przez wysoką uprawę. Patrzę z góry na rozsuwające się majestatycznie kłosy żyta - nie widać łba, ale cóż .. stare kozły łeb noszą nisko. Powoli zsunąłem z ramienia sztucer (223 Rem. kaliber idealny na sarny i strzelnicę) i usilnie starałem się złapać światło w lunecie, gdy nagle, na wąską drogę w odległości 50m zamiast rogacza wysunął się nieduży przelatek, a raczej wyrośnięty warchlak z opóźnionego miotu. Zaskoczyło mnie to tym bardziej, że zbliżenie w ustawieniu lunety było zbyt wielkie aby uchwycić cel i oddać skuteczny strzał. Zacząłem chaotycznie majstrować przy lunecie, a dziczek tym czasem na nic nie zważając, pomaszerował raźno przez ugór pomiędzy małymi sosenkami. Na szczęście zatacza lekki łuk w naszą stronę. Przystaje co chwila, podnosił do góry gwizd sprawdzając co mu wiatr przynosi. Pozwoliło mi to na skorygowanie ustawienia lunety. Ustawiam sztucer na pastorale, który zawsze zabieram ze sobą i czekam, aż się pokaże. Odległość. ok. 70-80 m. Raba w nieruchomym napięciu cicho popiskuje. Walcząc z przyspieszonym oddechem widzę czarny chyb śmigający między krzaczastymi sosenkami. Czekam i myślę - zaryzykuję strzał, z małego, ale dopuszczalnego kalibru jak na takiego dzika, najwyżej będę dochodził..., mam przecież przy nodze tropowca, a słońce dopiero niknie za horyzontem. Jeszcze chwila i widzę, pokazał się idealnie na blat. Św. Hubert daje - trzeba brać. Wypuszczam powietrze z płuc....jeszcze chwila i huk wystrzału przeszył powietrze, widzę jak dzik pokwikując roluje w ogniu. Teraz dopiero Raba przemówiła, ale szarpnąłem ją mocniej otokiem jednocześnie szybkim ruchem przeładowując sztucer. Złapałem dzika w lunetę i jeszcze czekam. W sytuacji gdy zwierz pada w ogniu lepiej mieć go na celowniku - bo może być rożnie. Patrząc na jego reakcję po strzale - mógł przyjąć kulę za ucho, na kręgosłup, albo w najgorszym wypadku jest to zwykła obcierka, po której zwierz szybko przytomnieje, bierze nogi „ za pas” i wtedy „szukaj wiatru w polu”. Widzę, pisze testament, jeszcze minutę i ustał. Teraz dopiero puszczam z otoku psa, który nie widząc ze swojej pozycji całej akcji wpada na trop dzika i podąża nim do leżącej tuszy. Jestem dumny z celnego strzału i poirytowany tym, że Raba nie głosi martwego, ale przecież jeszcze ciepłego dzika. No cóż może pamięta to, że wcześniej ją za to zganiłem.
Podchodzę bliżej, widzę jak kąsa i szarpie dzika za "portki". Przez pewien czas jest jakby w amoku, nic do niej nie dociera. Po chwili zachęcona zaczyna równo i rytmicznie oszczekiwać zdobycz.
Wkładam dzikowi ostatni kęs, analizuje miejsce uderzenia kuli, którym okazał się jednak kręgosłup.
Złom wędruje na obrożę suki. Tak naprawdę to duża w tym wszystkim jej zasługa..
Zawsze powtarzam, że polowanie z tropowcem jest jak obiad dwudaniowy. Pierwsze duże emocje towarzyszą mi zawsze przy decyzji oddania strzału drugie chyba jeszcze większe przy dochodzeniu z psem strzelonej sztuki. Może nie jest to najlepsze porównanie w czasie tak popularnej walki z nadwyżą zbędnych kalorii , ale zapewniam, przyjemność z takiego polowania jest zawsze podwójna.
Darz Bór
Baranów - czerwiec 2008.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80300
Autor: Kocisko 
Data:   17-06-10 19:43

Hubbert
Ładno:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80302
Autor: canislupus4 
Data:   17-06-10 20:58

Fajno chłopaki piszecie!!!Wreszcie jest po co zajrzeć na Łowiecki! ;)

Kot-ty mnie włóczeniem za końskim ogonem po majdanie nie strasz,bo skąd Ty rumaka jakowego dobędziesz? ;)

Obiecuję,że jak będę miał na tyle czasu by przysiąść porządnie dups.o to coś skrobnę,ale gdzie mnie tam do Was-mój czas dopiero nadchodzi... ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80311
Autor: MAX 508 
Data:   17-06-10 23:56

Własnie wróciłem z lasu i nie moge zasnać .W głowie analizuje swój dzisiejszy strzał do dzika.Było za blisko żebym nie trafił ze sztucera,może ze 20m w lekkim truchcie ,wykładane dziki.Tak trudno mi się pogodzić z pudłem że aż niechce w nie uwierzyć i rano jadę z psem .Sztucer przestrzelany w złotówkę.Strzelałem na skraju rzepaku ,farby zero ani innych podejrzanych dźwieków czy oznak. Latarce i swoim oczom niedowierzam,bardziej wierzyć trzeba w psi nos. Kolejna długa noc nieprzespana...:)
Podobno nie ma postrzałków tam gdzie nie ma posokowców -dużo w tym prawdy o czym wczoraj przekonał się mój ojciec.Nie lubię tych zakichanych rzepaków ale co zrobić jak dziki właśnie tam po strzale wpadły...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80314
Autor: Barwin 
Data:   18-06-10 07:16

Ad MAX 508
Współczuję kolego chodzenia po rzepaku. Miałem tą wątpliwą przyjemność dwa tyg. temu. Dziczek leżał 300 m od zestrzału ale zanim do niego doszedłem, to mineło ze dwie godz. Ten gąszcz mie przeraża. Pies idzie dołem tunelami a ja przedzierałem się przez poplątane pędy i strąki. Chyba wolał bym przeżucić kilka ton węgla. Ale życzę powodzenia w poszukiwaniach.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80319
Autor: EdwardB 
Data:   18-06-10 09:35

Moja przygoda jest z przerd lat kilkunastu, w czasie onym zakochany byłem w łajkach jak Kot obecnie a może nawet więcej. Jak zwykle wypadliśmy w dwóch do lasu, to znaczy ja i mój łajek. Dzionek prześliczny, lekki mrozik 20 Celciusza, śniegu półmetra na czystym. Czyli idealny dzień na łowy. Idziemy sobie tak we dwóch, ja drogą on lasem. Po godzinie spaceru słyszę basowy szczek, jeden, drugi, o ku...wa to nie na drobce. Sprawdzam karabin, lufa czysta bez śniegu, zaczynam podchodzić jeśli można nazwać podchodzeniem przedzieranie się przez las w śniegu powyżej klan. Nagle cisza, minuty wyczekiwania. Cicho znaczy goni, ale czy posadzi? Jest szczek cichy jakby za lasu, niema na co czekać gonie na przełaj. Wysoki las, uprawa, młodnik znowu wysoki, jeszcze 100, 200 mertów i dojde. KU....WA, cisza aż boli, znaczy goni ale czy posadzi. Czekam, czekam nagle słyszę cichy, cichuteńki szczek jak za lasem i wsią. Niema co czapka w kieszń, dla lepszego odbierania bodców dzwiękowych, karabin lufą w tył i długa sprintem na łaj. Zap.....lam przez las dymiąc jak parowiec, już słyszę wyraźny szczek za uprawką w wysokim lesie, NAGLE CISZA, ku....wa m....ć znowu goni. Stoje nasłuchje, czisza minuta, dwie po jakiś dziesięciu słysze łaj w miejscu skąd właśnie przydrałowałem. Długa po swoich śladach, przynajmniej szlak już przetarty. Nagle znowu cisza, znaczy się goni. Chwile nasuchiwania, chwile się niemiłosiernie wydłużają, nagle słysze jest łaj, noto długa na szczek. Gonie po tym lesie jak opentany już ze dwie godziny, albo dłużej i nawet jeszcze niewidziałem psa niemówiąc o obiekcie jego zainteresowania. Spocony, mokry, styrany zaczynam podchodzić do sprawy metodycznie, 300 metrów prosto, skręt w prawo 300 metrów prosto skręt w prawo i tak do czasu aż złapałem trop psa. Psa mam, ale zaczym ta bestia ciągała mnie po całym lesie. Poszukiwania po obu stronach psiego tropu, wszak łajka nie goni po tropie jak gończa. Jest znalazłem, jaki za.....sty dzik, chwila tropy jakby ciut krowie, ożeszty łoś. No to długa po łosinym tropie, Tropiąc i biegnąc na zmianę doszedłem do skraju lasu za lasem pole, a za polem to już inny las, inne leśnictwo i inne koło. Pies wrócił po jakiejś godzinie, obaj mieliśmy już dość polowania na ten dzień. Powoli dowlekliśmy się do leśniczówki gdzie stał nasz szmochód. Krótka wymiana grzeczności z leśniczym, chłopiski ucieszyło się że wygoniłem mu łosia z lasu, niech szkodzi komu innemu. Mnie troche żal, łosia było można rombnąć, moratorium jeszcze nie było, cholera żebym go chociaż zobaczył. A tak cały dzień gonić po lesie i zwierza nie widzieć, paskudne myśliwskie życie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80321
Autor: Kocisko 
Data:   18-06-10 10:29

Edziu
No pięknie:):):)
Coż za talent literacki wreszcie odsłoniłeś:):):)
Fajna przygoda:):). Z łosiem róznie jest. Mnie w większości przypadków udawało się dojśc do głoszonego zwierza ale bywało jak u Ciebie:):):)
ni puhu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

p.s. moja miłość do łajek jest taka rozumiesz-platoniczna:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80322
Autor: ALF 
Data:   18-06-10 10:34

Przytrafiło się nam to zdarzenie w tegoroczną kwietniową, piątkową noc. Pojechaliśmy z moim opiekunem na polowanie. Prawie 3 godzinna zasiadka nie przyniosła spodziewanych efektów.
Ponieważ księżyc był w kwadrze i dawał jasne światło postanowiliśmy jeszcze iść na łąki na podchód. Po drodze widzieliśmy tylko kozy i byki jelenie. Już nie wierzyłem że zobaczymy dziki. Nagle na ostatniej łące, 300 metrów przed lasem na podmokłych lekko zatrzcinionych łąkach zobaczyliśmy watahę 10 przelatków.
Mój prowadzący po cichu wszedł na ambonę która stała na rogu łąki, długo wybierał przelatka i sprawdzał czy czasem nie ma tam loszki z warchlakami. Padł strzał, wataha ruszyła w lewo skos na las. Słyszymy jak jeden pisze testament. Ale nagle słyszymy jak cichnie, i po chwili kwiczy i się oddala, raz na lewo, raz na prawo. Oznaczało to jedno – pies dziś ławy nie grzeje :)
Poszliśmy do auta, jakieś 2 km, pogadaliśmy godzinkę i ustaliliśmy, że szukamy dzika do sciany lasu. Jak go nie znajdziemy to próbujemy rano. Wsiedliśmy w auto, podjechaliśmy na łąkę. Wziąłem od razu psa na otok i obrożę tropową, żeby szukał zestrzału. Kolega szukał zestrzału z latarką. Alf pociągnął ostro tam gdzie poszła wataha. Jak już stałem po kostki w wodzie i skakałem z jednej kępy traw na drugą postanowiłem wycofać Alfa bo byłem pewien, że nie znalazł tropu tylko ciągnął za watahą. Czym bliżej byłem kolegi z latarką tym bardziej pies wariował na otoku. Pomyślałem, że jest nie wybiegany, czuje jeszcze dziki i mu palma odwala.
Postanowiłem go odpiąć, niech sobie pobiega, a może natknie się na trop, przecież dzik musi gdzieś tu leżeć lub farbować. Alf pobiegł w stronę ambony, pomyślałem że już w ogóle go teraz energia roznosi. Nagle słyszę głosi, pomyślałem w pierwszej chwili: pierd..y łgarz(!). Nagle patrzę, Alf tańczy z przelatem, podgryza, łapie i zapędza wprost na nas. Przelatek się zatrzymał, ciężko mi było odciągnąć psa od dzika. W końcu Alf odskoczył od dzika na 2-3 metry i BACH! Kolega precyzyjnie trafił dziczka za uszko. Co się okazało - za daleko podjechaliśmy autem i szukaliśmy zestrzału (zamiast iść po linii strzału), a dzik cofnął się w stronę ambony i leżał sobie w głębokich trawach. Zdziwiło mnie też to, że pomimo że dziczek miał rozwaloną łopatkę, to miał sporo siły na taniec z psem.
W domu wylądowałem o 3:30 –zobaczyć minę żony – bezcenne ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80323
Autor: mariandzik 
Data:   18-06-10 13:57

Koledzy. Podkładaczem nie jestem i wybaczcie, że opowiadanie to nie jest związane z psiakiem, ale z nudów też trochę popisałem. A z powodu, ze w innych działach tematy polityczne to pozwólcie, że podzielę się z Wami tą tegoroczną przygodą. Niby zwykły wypad, ale zawsze coś.


Dzień 08.05.2010r. był dla mnie dniem wolnym, po wcześniejszej nocce spędzonej w pracy. Od rana łaziłem z kąta w kąt po mieszkaniu rodziców i czekałem na powrót żonki z pracy. Oczekiwałem jej, ponieważ mieliśmy zaplanowany na ten dzień wyjazd w łowisko w celu znalezienia jakiegoś kozła – w końcu sezon tuż tuż.
Po minie Ani widziałem, że nie bardzo ma chęć na wyprawę. Dowiedziałem się po chwili czemu. Szef spoliczkował ją wysokością podwyżki, na którą tak bardzo liczyła. Jej rozczarowanie było podobne do tego jakie przeżył Clark Griswold w filmie „W krzywym zwierciadle: Witaj Św. Mikołaju”, dostając bon na galaretkę, zamiast świątecznej premii. Pomimo tego próbowałem ją wyciągnąć i w końcu już na siłę udało mi się. Pojechaliśmy w łowisko „Łabno” – teren polny z licznymi pagórkami i remizami. Idealne sarnie łowisko. Po przejściu może kilometra za czatownię obraliśmy przewróconą zwyżkę leżącą na skraju remizy, z której to konstrukcji wypatrywałem kandydata otwierającego sezon na kozły 2010. Remiza ta była na dość dużym wzgórku, więc mieliśmy z tego punktu piękny widok na okolicę. Po lewej, tuż za pasem oziminy, rozciągał się 7 letni, 10 hektarowy młodnik lasu pomieszanego z dębów, sosen świerków, brzóz i olch. Na przeciw szła miedza dochodząca po 60 m do łąki rozpoczynającej się oczkiem wodnym ściśle obrośniętym łozami. Po prawej stronie miedzy ciągnęła się inna ozimina, później przechodząca w łąkę idącą ostro pod górę i kończącą się na ok. 3 hektarowej remizie. Idąc dalej w prawo remiza przechodziła w wąwóz przecięty rowem.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80324
Autor: mariandzik 
Data:   18-06-10 13:57

Zwyżki nie chciałem stawiać na nogi, ponieważ na soczyście zielonej oziminie, między nami a młodnikiem, już pasła się koza z zeszłorocznym przychówkiem, tj. kózką i szpicakiem, którego oręż, nie wybijający się jeszcze nad łyżki, był jeszcze w scypule. Widzę, że żonka już odżyła na łonie przyrody – wiedziałem że spacer będzie dla niej lepszy niż siedzenie w czterech ścianach. Pooglądała sarny przez lornetkę i czekamy dalej. I oto, po może 15 min, pojawiła się na ścianie młodnika duża ruda plama. Odległość jakieś 250 m, więc przez lornetkę 7x50 widziałem, że to kozioł, ale zobaczyć co ma na łbie – niemożliwe. Na moje szczęście nie musiałem go podchodzić, ponieważ jak nasze zawołanie rogacz ruszył w kierunku oczka wodnego. Tak poczemchał trochę parostkami, zniknął na 5 minut i pojawił się na tle obrastających oczko łóz. Po sylwetce oceniłem go na ok. 6 lat. Parostki były już widoczne, a ich forma bezsprzecznie stawiała go w gronie selekcyjnych. Bardzo uwsteczniona forma szóstaka. Odnogi były tak krótkie, że w II klasie wieku był widłakiem nieregularnym. Poza tym okazało się, że jedna jego świeca jest całkowicie mętna. Ślepy na jedno oko kozioł – typowy selekt. Obejrzałem go dokładnie, ponieważ przedefilował przed nami na 40 m i wszedł w remizę, na której ścianie czatowaliśmy. Zadowolonym, że mam już wypatrzonego kozła, jeszcze trzymając lornetkę przy oczach, czuję że „czyjaś” ręka głaszcze mnie po udzie. Obróciłem się, a ten uśmiech zdradzał wszystko….Słońce, remiza, skowronki, zapach i świeżość wiejskiego, wiosennego powietrza potrafią zdziałać cuda… (a dla Ciebie Marcinie……..oj tam oj tam ;))) Po jakimś czasie rumiani i uśmiechnięci ruszyliśmy w stronę samochodu – MISJA WYKONANA!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80325
Autor: mariandzik 
Data:   18-06-10 13:58

Wybiła godzina zero – 11.05. W pracy nie mogłem wysiedzieć, a w głowie tylko jedna myśl – polowanie. Dzień ciągnął się niesamowicie, ale dotrwałem i pełen adrenaliny ruszyłem do domu. Czasu od godziny 16 miałem dużo, więc spokojnie zjadłem obiad i ruszyliśmy w stronę Lidzbarka Warmińskiego. Po drodze wypisałem się w książce, a żonka zostawiła mnie w łowisku żegnając soczystym buziakiem na szczęście. Stanąłem w łowisku, wciągnąłem pełną pierś tego wspaniałego powietrza, które miało taki sam, dobrze kojarzący się zapach, jak przed trzema dniami. Po „wizji lokalnej” ruszyłem z uśmiechem na twarzy i przyspieszonym rytmem serca w rewir „ślepego kozła”. Po drodze widziałem kozę z dwiema zeszłorocznymi kózkami, które obszedłem tak, aby ich nie płoszyć. Po co mają męczyć się ucieczką. Przecież zaraz będą rzucać młode – lekko im nie jest. Udało się – nie zoczyły mnie i dalej spokojnie żerowały w wąwozie. Ja nadłożyłem przez to prawie kilometr, ale to tylko na zdrowie. Potem śmiałem się w sobie patrząc na 4 szaraki ganiające się po łące. Fajnie, że widać ich w naszym łowisku coraz więcej. Strzygąc wielkimi słuchami zaraz mnie spostrzegły i jeden po drugim zwiały chowając się w remizie. Pokonałem rów, wszedłem na górę, na szczycie której miałem miejsce obserwacyjne. Rozgościłem się w konstrukcji przewalonej zwyżki, wróciłem myślami do tego jakże fajnego ostatniego pobytu w tym miejscu, ale szybko ostudził mnie widok rudej plamy na ścianie remizy, tym razem po prawej mojej stronie. Serce przyspieszyło, ale po kilku sekundach zwalniało, kiedy rozpoznałem w tej sylwetce kozę. Po około dwóch godzinach rogacz się nie pojawiał. Pomyślałem, że może być to spowodowane kiepskim dzisiaj wiatrem. Obszedłem trochę oziminą remizę, aby zobaczyć, czy za plecami nie mam jakiegoś zwierza. Przeczucie mnie nie myliło. Na bujnej łące stały dwa bardzo młode koziołki. Oceniłem je na kozły w pierwszej głowie, a forma parostków zalanych jeszcze w całości scypułem już wskazywała na szóstaki regularne. No no, rosną mocarze – pomyślałem. Wróciłem do czatowni, ale na pół godziny przed zachodem słońca postanowiłem zwiedzić wąwóz. Przeszedłem może 100 metrów i widziałem już jakieś sarny w tym wąwozie, ale coś kazało mi jeszcze raz zerknąć za plecy. Przeczucie tego dnia miałem znakomite. Na ścianie młodnika pojawiła się duża sylwetka – lornetka do oka – to ten. Wyszedł dokładnie w tym samym miejscu, ale ścieżkę obrał inną. Po chwili zniknął za górką. Dla mnie to i lepiej, bo jakby szedł tą samą trasą, to by mnie zwietrzył.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80326
Autor: mariandzik 
Data:   18-06-10 13:58

Ruszyłem najpierw do rogu młodnika i później jego ścianą zbliżałem się do wzniesienia, za którym zniknął rogacz. Powoli wysuwałem się zza niej, a łąka będąca za skłonem odsłaniała mi się metr po metrze. Mając już wgląd na całą przestrzeń naliczyłem na niej 4 sarny, w tym był ten rogacz. Krótkie upewnienie się już tylko przez lunetę, czy to ten sam, a dalsze rozważania nad jego wiekiem i formą parostków były bezcelowe, ponieważ wiedziałem już wcześniej, że jest selektem. Siadłem sobie wygodnie na miedzy, rozłożyłem pastorał i za chwilę ciężki huk przeciął okolicę. 3 sarny cofnęły się do ściany młodnika, a rogacz będący moim celem przetruchtał 10 metrów, stanął i wyskoczył w górę przewalając się na plecy. Dałem mu jeszcze 10 minut na spisanie testamentu i podszedłem do niego. Dziękując Hubertowi uhonorowałem kozła pieczęcią i ostatnim kęsem. Przysiadłem na chwilę i przeanalizowałem ten dzień polowania, aby dobrze zakodować tą przygodę w moich myślach. Strzał padł równo o zachodzie słońca, na bujnej łące, za którą nad kolejnym dołkiem z woda zaczęła się wznosić jeszcze słabo widoczna mgiełka. Wiatr stał całkowicie, a wdychane powietrze stawało się coraz zimniejsze. Po oporządzeniu tuszy: cel – samochód, do którego mam jakiś kilometr. Eeeeee, tam. W takich chwilach to się nie liczy, zwłaszcza, że połowa z górki. Po drodze miałem jeszcze krótkie spotkanie z dzikami, które były lepsze ode mnie – zmęczonego już popołudniową przygodą. To że wygrały, nie zmartwiło mnie to wcale. Ruszyłem dalej, już wolniej, bo pod górę, a po chwili usłyszałem ujadające psy z gospodarstwa przylegającego do pola rzepaku. Wiedziałem, że to te 6 czarnych cwaniaków dopięło swego, ale jeszcze się spotkamy, pomyślałem. Do następnego!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80327
Autor: mariandzik 
Data:   18-06-10 13:59

Przepraszam, ale coś mnie blokuje i nie mogę zbyt dużej ilości tekstu wrzucić na raz. Wybaczcie kolejny raz. Darzbór.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80330
Autor: canislupus4 
Data:   18-06-10 15:35

EdwardB,ALF,mariandzik-super!

MAX-508

Jeszcze raz gratuluję Wojtek!A jednak nie pudło!!! ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80339
Autor: MAX 508 
Data:   18-06-10 20:02
Załącznik:  Postrzalek.jpg (65k)

Gdzie latarka nie może tam psi nos pomoże .Spać nie mogłem i rano pojechałem z Gringiem.Dzik leżał 50m dalej w rzepaku po szyje ,w życiu bym go nie znalazł.Pies szczekał w miejcu kilka razy i wylatywał na zewnatrz patrzył na mnie i wracał i znowu szczekał.I tak trzy razy a ja na czworakach prawie za nim rozrywając splątany rzepak przed sobą .Co psi nos to psi nos ,warto było wiadro wody z ciuchów wycisnąć na koniec.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80340
Autor: MAX 508 
Data:   18-06-10 20:08
Załącznik:  Postrzalek1.jpg (64k)

Dziczek płci męskiej 52,5kg ,nie puścił ani kropli farby ,strzelałem z 20-25m .Kula weszła na komorę i rozwaliła serducho a skóra zatkała wlot i farba poszła do środka.Kal 30-06 ciężki PTS


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80341
Autor: canislupus4 
Data:   18-06-10 20:42

Wojtek-czyżby GRINGO ujawnił kolejna cenną cechę?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80343
Autor: MAX 508 
Data:   18-06-10 21:27

Nie mam pojęcia Paweł.Pies zdecydowanie ma za mało postrzałków na koncie żeby się zastanawiać .Ludzie nie dają nawet znać żeby sprawdzić ich strzały.Z wnioskami trzeba poczekać ale nigdy wcześniej na trupa nie szczekał w miocie ,poszarpał i owszem .Przybiegać po mnie też nie przybiegał .Trudno powiedzieć ,dobrze że dzik się nie zmarnował i trafi na stół nocy Świętojańskiej.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80351
Autor: MARS 
Data:   19-06-10 09:44

Możliwe że głosił dlatego że rzepak bardzo gęsty i pies nie czuje się do końca pewnie. Ale to taka moja teoria...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80352
Autor: puchaty mis 
Data:   19-06-10 09:59

Max
Z tego co piszesz ,to zapowiada Ci się wspaniały anonser!!
Jeżeli to już dzikarz, to pozostaje Ci tylko ugruntować głoszenie i anons martwego
I chłopie, masz brylant nie psa!!
Pracuj jak najwięcej na postrzałkach a nawet czysto strzelonych , byle by pies sam dochodził po tropie do strzelonego dzika.
Już Ci zazdroszczę, bo dość rzadko zdarzają się takie "samoistne" anonsery!!!
Gratuluję Ci psa. I życzę dalszych sukcesów.
pozdrawiam
puchaty


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80355
Autor: puchaty mis 
Data:   19-06-10 10:21

Max508
I jeszcze mam taka prośbę.!
Napisz , dokładnie ile czasu pies oszczekiwał leżącego dzika,zanim wrócił po Ciebie pierwszy , drugi ,i trzeci raz.?Ile czasu to trwało?
Jak daleko był od Ciebie gdy zaczął głosić?
I jeszcze jedno: Czy wiedział gdzie jesteś ?Byłeś za nim blisko, czy to była duża odległość?
Dzięki z góry za odpowiedzi.
puchaty


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80356
Autor: Kocisko 
Data:   19-06-10 10:38

Max 508

Gratuluję pieska i "świnki"!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Maniek

Po przeczytaniu tej opowieści nie jestem pewien czyś nie podkładacz:):):
Przecież podłożyłeś sie :):):):):):):)-oj tam, oj tam:):):)
Ja po ostatnim podłożeniu ledwo do domu wróciłem:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80357
Autor: MAX 508 
Data:   19-06-10 11:06

Chłopy spokojnie to nie brylant...znam swojego psa i do brylantu to mu daleko a raczej nieosiągalnie.

Ad Mars
Do Rzepaku pies właził i włazi sam z siebie bez strachu.Często na spacerze za domem potrafił numer wyciąc i się zapuścić głęboko w rzepak.Jeśli już miałbym powiedzieć za czym nie przepada to za tarninami tam gdzie wjeby dostał i ja to widzę .Tam jest dużo ostrożniejszy .
Ad Puchaty
Chcieć to ja bym chciał takiego psa -oszczekiwacz w górach nie zawsze się sprawdzi bo go czasem po prostu nie usłyszysz ,lepiej jakby pies wracał po człowieka.Tyle że to za wcześnie żebym cokolwiek powiedział bo pies zrobił to pierwszy raz a ma 2lata i 4mce.Jakby ludzie zgłaszali swoje pudła to by i człowiek coś więcej wiedział ale ani mi ani kolegom nikt nie zadzwoni więcej jak 1-2razy w roku.Swoje strzały zawsze sprawdzam psem/psami.
Szczekał krótko grubo (tak jak na zdrowego kabana) w miejscu i może tak z 5-6razy a potem wybiegał na skraj rzepaku ,patrzył i znowu wracał i znowu tak szczekał parę razy.Przyznam szczerze że w materii postrzałków to ja zielony jestem i w pierwszej chwili myślałem że zdrowe dziki znalazł . Bardziej słuchałem kiedy się podniesie wataha i gdzie poleci.Dopiero po trzecim nawrocie psa w rzepak skojarzyłem że kaban musi leżeć bo nic nie ucieka ani psa nie goni a cicho było i jakieś 50m ode mnie.Pies ciągle mniej więcej z tego samego kierunku szczekał.
Ciesze się że dzik podniesiony i nie zmarnowany,gdyby taka cecha się psu ujawniła nie mam przecież nic przeciwko:)
Z drugiej strony dopiero pod koniec drugiego sezonu a w zasadzie na ostanich 3-4zbiorówkach ujawniło mu się wracanie po dziki do miotu.Wyprowadził np dzika na mojego ojca razem z Tajgą na linii dzik padł z ręki ojca .Tajga została już do końca i szarpała ,on poszarpał chwilę wrócił i wziął się za kolejne dziki.Bardziej mi ta cecha "spać"nie daje i jestem ciekawy czy na nadchodzący sezon mu to już zostało i tak będzie robił.
Za rok będę mądrzejszy to Wam odpowiem:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80358
Autor: puchaty mis 
Data:   19-06-10 11:37

Max
To jest właśnie czysty anons.Pies po prostu Ci mówił....."no, idziesz,koorwa,czy nie, bo leży??!!".:)
Max. To świetna cecha u psa i nie można jej zmarnować.
Jeżeli coś mogę Ci doradzić.....tak jak wyżej. Podkładaj go na KAŻDY trop strzelonego dzika.
Bez względu na to czy leży na widoku czy poszedł w "krzaczory"Ale musisz stworzyć taka sytuację żeby pies wracał od dzika do Ciebie . Tj .nie spiesz się za nim.Niech wróci do ciebie i znowu go ponaglij....Będzie dobrze.
Mówię Ci masz złoto!
Darz Bór
puchaty


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80361
Autor: canislupus4 
Data:   19-06-10 15:12

Był to październik ubiegłego roku.Łukasz zaparkował auto przy polnej drodze i przerzuciwszy sztucer przez ramię ruszył czujnym krokiem łowcy ku ścianie lasu,aby następnie podążając wzdłuż niej mieć wgląd na enklawę śródleśnych pól.Co prawda dzień był już krótki,ale na szczęście bardzo wcześnie na niebie pojawiał się księżyc w pełni,ten odwieczny sprzymierzeniec łowców,szczególnie tych ogarniętych dziczą gorączką.Po przejściu niespełna czterystu metrów oczom jego ukazały się znane mu doskonale sylwetki czarnego zwierza.Spora wataha dziczków złożona zarówno z mniejszych jak i większych sztuk kręciła się po polu,powoli przybliżając się do drogi którą kroczył myśliwy-zapewne podniosły się z widocznego w niewielki oddaleniu młodnika,gdzie bezpiecznie spędził dzień,a teraz podążają ku sutej stołówce jaką stanowił dla tego czarnego bractwa pobliski drzewostan dębowy.Wszystko układało się ku myśli Łukasza,więc zdjął broń z ramienia i rozpoczął podchód.Kiedy dotarł na odległość strzału ariegarda dziczego stada właśnie wkraczał na drogę.Ostatnie spojrzenie przez lornetkę,mające na celu wybranie stosownej sztuki,którą wbrew swej zgodzie,a nawet świadomości został rosły przelatek i przedwieczorną ciszę przerwał głuchy huk...Zakotłowało się na orance i po kilku chwilach oczom Łukasza pozostało jedynie wspomnienie zjeżonych chybów i na sztorc postawionych chwostów uciekających ile sił w biegach ku zbawczym gęstwinom leśnym dzików.Oj,wielkie było jego zdziwienie,kiedy zorientował się,iż miejsce które przewidział dla dzika na spisanie testamentu zieje czarna pustką.Jeszcze większe zdziwienie odmalowało się na jego twarzy,kiedy po przejściu dobrych dwustu metrów w kierunku ucieczki dziczej watahy nie odnalazł ni kropli farby,ze o samym kabanku już nie wspomnę!Jednak Łukasz poluje nie od dziś więc sięgnął po telefon i dzwoni do mnie:

-Strzelałem do dzika na Studzience,trzeba poszukać...
-Tak jest!

W ciągu pięciu minut jestem gotowy i biegnę po samochód,a wokół moich nóg tańczy Ara-ona doskonale wie,że jedziemy do lasu.Nim mija dwadzieścia minut już witamy się z Łukaszem.Ten zdaje nam krótka relację co i jak,a ja w międzyczasie zapinam suce otok.Przez całe jej ciało przebiegają dreszcze podniecenia,coś co w takiej chwili dane jest odczuwać każdemu prawdziwemu łowcy,nie ważne czy cztero,czy dwułapemu.Wreszcie ruszamy na ślad.Ciężka sprawa,wataha ucieka zwartą grupą,a na dodatek całe pole jest mocno zdeptane-zapewne dzik buszowały tu przez dłuższy czas nim dotarł tam i je zoczył Łuka.Suka wyraźnie jest zdezorientowana.Nim docieramy do ściany młodnika zapada zmrok,a księżyc niestety skrył się za chmurą.Decyzja może być tylko jedna.Zdejmuje jamniczce obrożę.Ta znika w gąszczu,a my posuwamy się jego krajem.Młodnik nie jest wielki,po dwudziestu minutach odwołuje sukę,gdyż zauważyłem,że dalsze poszukiwanie nie ma sensu.Jeśli nawet dzik przyjął kulę to tutaj z cała pewnością nie zaległ.Postanawiamy,że przyjedziemy tutaj jutro,choć obaj jesteśmy niemal święcie przekonani,że było to czyste pudło,jednak wiadomo-"cuda" się zdarzają.
Nazajutrz jesteśmy w umówionym miejscu dopiero przed szesnastą,niestety praca nie pozwoliła nam na wcześniejsze przybycie.Jeszcze raz z suka na otoku podążamy szlakiem dziczej ucieczki i nigdzie nie znajdujemy ni odbijającego tropu,ni kropli farby.W drodze powrotnej postanawiamy jeszcze wyjrzeć na Niemkę,tak zwie się od niepamiętnych czasów prostokąt pól,otoczony ze wszystkich stron sosnowym strodrzewem.Dwie ściany tego lasu zespala ze sobą gęsty niczym szczotka sosnowy młodnik i kiedy do niego docieramy naszym oczom ukazuję się wyraźne ślady dziczego ucztowania na graniczącej z owym młodnikiem oziminie.Ara zachowuje się dziwnie niespokojnie:idzie na naprężonym otoku i jej wietrznik pracowicie chłonie jakieś wonie i wyraźnie celuje w ścianę młodnika!Nagle tuż za zieloną,sosnową kurtyną rozlega się dzicze fuknięcie,a następnie rechtanie!Stajemy jak wryci!Co prawda słońce już dawno zniknęło za horyzontem,ale tego dnia żadna,choćby najmniejsza chmurka nie przysłania księżycowego blasku.Cóż tu długo myśleć:Łuka zapisany w książce,a odstrzał w kieszeni.
Obroża pozostaje w moim ręku,a Ara z impetem wpada w pełen cieni gąszcz,by już po chwili obwieścić grubym i krótkim oszczekiem,że ma czarnucha.Sosnowy młodnik na pewien czas czas przemienia się w balową salę,na której to tańczą wielki i zawsze groźny zwierz i mizernej postury,lecz wielkiego serca piesek.Fukanie dzika staje się coraz częstsze,a głos suki coraz bardziej zajadły.Co jakiś czas te dźwięki milkną i w tych momentach słychać jedynie głuchy łomot potężnego cielska,które niczym taran przedziera się przez młodnik odganiając psa.Potem wszystko zaczyna się od nowa:dzik przystaje,a Ara zatoczywszy koło wraca ku niemu z jeszcze większym jazgotem.Wszystko to trwa już dobre pół godziny.Postanawiamy przedrzeć się przez skrajne rzędy sosenek,ku niewielkiej łysinie,w miejscu,w którym coś zniszczyło sadzonki,licząc na to,że tam uda się dostać dzika na strzał.Kiedy jesteśmy w połowie drogi ku upragnionemu celowi,po naszej lewej stronie w głębi młodnika rozlega się łomot,a suka zaczyna głosić w swoisty sposób,obwieszczając uchodzącego zwierza.Próbujemy biec,ale te nasze próby wyglądają co najmniej śmiesznie,zewsząd wstrzymują nas sprężyste sosnowe gałęzie.Spóźniamy się dosłownie ułamki sekund...po uciekającym zwierzu pozostają jeszcze rozchybotane sosenki,które stanęły na szlaku jego ucieczki.Jednak nie poddajemy się.Gon suki niesie się po sosnowym starodrzewiu.Zaczynamy od nowa przebijać się przez młodnik.Kiedy już mamy zrezygnować nagle głos suki zmienia się na krótki i gruby,pełen respektu-dzik przystanął!Nasze nadzieje odżywają na nowo.Wreszcie wydostajemy się z gąszczu i przecinając pole gnamy na głos suki.Niestety dzik rusza,ale kierunek w jakim głosi suka wskazuje na to,że zatacza pólkole,a więc jest szansa przeciąć mu drogę.Modląc się i klnąc w duszy na przemian ruszamy pędem i znów niewiele dzieli nas od szczęścia...Dalsza pogoń nie ma sensu,stajemy zdyszani i tylko odprowadzamy słuchem kabana i nieustępliwie ścigającą go jamniczkę.Serce jeszcze pędzi,jeszcze goni,zabiega,ale rozum każe stanąć-w sosnowym lesie pomimo księżyca jest już ciemno.Wracamy ku młodnikowi.Na orance,w miejscu gdzie dzik wyskoczył z młodnika oglądamy odciski jego rapet-kawał kabana.Oj,szkoda...
Po upływie niespełna dwudziestu minut za naszymi plecami rozlega się szelest wśród pozostawionej ścierni-to wraca zgoniona,ale jakże dumna i szczęśliwa Ara.Spojrzenie jej mądrych oczu mówi:"a co zadałam mu bobu!Ale wy panowie to popracujcie nad kondycją bo straszne z was zziajoki!!!" ;)))

Tym razem się nie udało,zwierz nie legł,wracamy z pustymi rękoma.Ale czy na pewno?Przecież przeżyliśmy przygodę,kolejną wspólną przygodę i to tak naprawdę się liczy,tego nam nikt nie zabierze...

Kiedy wracałem do domu w jednej z mijanych wiosek wśród wrzasku kur i ujadania psów z bramy podwórka wypadł lisiura.Oj,braciaszku-widzę cię w tej okolicy nie pierwszy raz,oj doczekasz się ty,doczekasz!Co nie Ara?I doczekał,ale to już zupełnie inna historia...

Darz Bór!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80375
Autor: Bars11 
Data:   20-06-10 14:05

Ja też dorzucę opis jednego z moich polowań które odbyło się w roku 1997 w naszym obwodzie .Polowałem wtedy z łajką z-s ( rudą ) o imieniu Bars . Polowanie zaczęliśmy od miotu w laskach śródpolnych . Z czterema myśliwymi obstawiliśmy gęste czernie w których najczęściej zalegały dziki. Bars bardzo szybko łajem ogłosił , że są i ja z wielkim trudem , powoli zacząłem zbliżać się do łajka. Ostre kolce stawiały taki opór jak by broniły dostępu do watahy . Miałem pokaleczone dłonie i w kilku miejscach ubranie ustąpiło przed oporem igieł. Kiedy odległość do watahy była wystarczająca do oddanie strzału całe towarzystwo ruszyło razem z Barsem na drugą stronę czerni . Zabawa dla mnie zaczęła się od nowa . Podejść taki zrobiłem kilka i w końcu poddałem się . Zmęczony pokaleczony , poprosiłem kolegę by mnie zastąpił. Ja zająłem stanowisko na przesmyku . Widoczność była dobra ponieważ była to przerwa między laskami (ok. 70m ) z posadzonymi ziemniakami. Kolega nie podchodził dzików tylko wpadł na pomysł żeby strzelić w powietrze . Po strzale na wprost mnie pokazał się wycinek na kartoflisku. Dryling do oka i po pierwszym strzale dzik wywalił się do góry „ kołami” w radlinę i kwiczy niemiłosiernie . Podszedłem typowy strzał na kręgosłup . Drugi strzał łaski zakończył żywot wycina . Wataha ruszyła i oczywiście wyszła z oddziału miejscem nieobstawionym . Znaleźliśmy ją w lesie nazywanym Wygodą. Łajek pokazowo głosił dziki Podchodząc usłyszałem że wataha się przemieściła , a Bars łąje w miejscu . Może tym razem dojdę do strzału ? Podchodząc widzę dzika ( przelatka) , a naprzeciw niego Barsa w odległości e 1 m. Szybki strzał i przelatek leży nim , a na nim siedzi łajek . Nie zdążyłem opuścić drylingu jak sytuacje zmieniła się diametralnie . Bars odskoczył a dzik wstał i przyjął pozycje do ataku. Jeszcze raz oddałem strzał po którym dzik upadł tak jakby podcięło mu tylko przednie rapety i oczywiście Bars siedzi na nim. Po dosłownie kilku sekundach wycinek wyrwał się z kłębowiska i przyjął kierunek odwrotu . Ale po dwóch susach jakś niewidzialna siła kazała zawrócić i zaatakować łajka. Sytuacja jak na początku . Stoi dzik a naprzeciwko niego Bars . Dopiero podchodząc na odległość kilku metrów zaważyłem wnyk na szyi przelata. Miał pecha tego dnia . Strzał trzeci zakończył żywot. Pierwszy strzał dostał po karku , drugi przestrzeli rapetę .
Bars tak był wyczerpany polowaniem , że położył się koło dzika i nie miał ochoty na dalszą polewaczkę , ja najchętniej zrobiłbym to samo.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80382
Autor: Kocisko 
Data:   20-06-10 19:49

Paweł

Pięknie powiedziane-tych chwil z kniej, pól i pozostałych: NIKT NAM NIE ODBIERZE!!!!!!!!!!!!!
I jeśli w ostatnich chwilach przed oczami staje to wszystko co było nam dane-bedzie można odejść z uśmiechem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Adam

Oj, "podkładanka" potrafi wstawić w pi......dę równo. My, tu piszący, wiemy o tym najlepiej.
Ni puchu!!!!!!!!!
p.s dobry druh musiał byc z tego Barsa. Szkoda że sabaki tak krótko zyją...............


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80384
Autor: Kocisko 
Data:   20-06-10 19:55

Hubbert

Swego czasu, gdy jeszcze towarzyszyły mi teriery, szczególnie Mika, bardzo często polowalem z podchodu w podobny sposób.
Z łajką juz nie próbuję-zbyt by sie umęczył nie mogącv swobodnie pracować. Ale na zasiadkę ze stołeczka biorę i jest ok. W tym roku wyszedł nam na 25 m jeleń -byk i pies nawet nie drgnąl. A w zeszłym roku na jednej zasiadce ubiłem na.....6m lisa, a na drugiej mialem 2 łosie . W obu przypadkach Kola, zachowaniem czyli strzyżeniem uszu i pilnym wypatrywaniem najpierw uprzedził o zbliżającym sie zwierzu a potem go 'pokazał".
Jak mówia na Wschodzie-kto nie ma psa-robi za psa.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80391
Autor: tipis 
Data:   20-06-10 23:05

Pieknie sie czyta te Wasze wspomnienia z polowaczki ;) Ostatnio każde wejście na Łowiecki rozpoczynam od zaglądnięcia na "podkładankę " ;) i z ogromną przyjemnością smakuję ten fragment myśliwskiego życia . Dzięki za to co do tej pory ....... i czekam na ciąg dalszy ( zapewne nie tylko ja ) . Pozdrawiam .


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80393
Autor: mer 
Data:   21-06-10 00:56

Witam.
Każdy z nas poluje trochę inaczej,lecz psy to nasze(moje)życie.Może długo nie poluje bo dwanaście lat ,lecz zawsze z psami.Podkładanie to u mnie choroba tak twierdzi moja żona,psy pocięte ja skonany, ubrania podarte ale szczęśliwy.I chyba oto w tym wszystkim chodzi każdy robi to co kocha,z wystaw zrezygnowałem nawet ostatnio zgłosiłem ale gdy przyszedł dzień wystawy olałem sprawę bo .................,konkursy tak ,ale taki żeby samemu się zabawić-Przechlewko gorąco polecam, tam pojadę ,trzy dni w dobrym towarzystwie i te wieczory.....Norowanie popieram szczególnie biesiady(Krotoszyn).Oceniać moje psy nie będę ci co widzieli prace na dziku to wiedzą,sezon kolejny przeżyły i oby następny też.Wiele by pisać o polo waniach ale opisze coś na świeżo.Jadę pilnować kartofli, gdy dojechałem ,dzik pas się na kartoflach a obok 30he.rzepaku .Jeden strzał podchodzę na zestrzale farba,idę za farbą do rzepaku ,rzepak po klatkę piersiową.Co robić bez psa ani róż ,przywiozłem dwa ,jednego zostawiam w aucie drugi na otok.Po pięciu metrach plątaniny w, rzepaku odpinam psa i puszczam luzem,po dwóch minutach słyszę oszczekiwanie,ale widzę że rzepak się łamie ,i dalej szczekanie.wycofuje się i puszczam drugiego psa,słychać skowyt próbuje dotrzeć na miejsce zaczeło robić się jasno ,widoczność dobra słyszę walkę dochodzę i widzę okrąg wydeptany przez tego dzika ,psy uwieszone na dziku jak potem się okazało jedną racice miał odstrzeloną a drugą przestrzeloną ,na szczęście miał tylko 40kg.ale psy dostały popalić.Czako 12 szwów ,Zora 20 szwów.Jednego się nauczyłem że w rzepaku nie ma żartów,ale z drugiej strony nie podnieść rannego dzika to nie dla mnie.Pozdrawiam wszystkich podkładaczy.
Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80397
Autor: Kocisko 
Data:   21-06-10 08:31

mer
Rzepak, szuwar, kukurydza itp to najgorsze co moze być w takich sytuacjach. Dobrze że na szwach się skończyło.
Przygoda pewnie zostanie w pamięci. Ni puhu!!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80398
Autor: EdwardB 
Data:   21-06-10 09:57

Kocie
jak człowiek nie ma psa to może i robi za psa, ale jak ma psa to dopiero zasówa po krzoczorach!

Jeszcze jedna historyjka z gatunku łajkowych
Poszlśmy sobie z łajkiem do lasu, pogoda wręcz wymarzona na leśne eskapady. Z nieba leciało coś co nie było ani deszczem ani śniegiem, za to było cholernie mokre. Wiatr troszeczkę wiał, niezamocno tylko tak, że spadały uschłe gałęzie. Czyli pogoda jaką lubie. Przy takich warunkach mam obraną strategie przeczesywania młodników, kęp świerków i tym podobnych. Omijam zaś wysoki las. Znając kilka takich punktów w lesie śmiało ruszyliśmy na łów. Pierwsze pewne miejsca okazały się puste, nadmieniam iż to były czasy gdy zagęszczenie 5 sztuk dzika na 1000 ha lasu uznawane było za bardzo dobre, przynajmniej w moich terenach. Przemieszczając się po lesie w poszukiwaniu dobrych miejsc, trafiłem wręcz na idealne, Dwa młodniki wciśnięte między wysoki i czysty las połączone wąskim przesmykiem. Po wybraniu odpowiedniego stanowiska w najgęstszych krzaczkach, twarzą do wiatru daje komede psu "poszukaj" . Psisko jest łepskie, idzie z 200 m w prawą stronę zajść młodnik od przodu. Mogę być pewny iż jeśli nic mu nie przeszkodzi idąc zakosami wyjdzie wprost na mnie. Siedze sobie pod krzaczkiem i czekam, troche mokro, wiatr w koronach drzew wyje ale co tam twardo siedze i czekam aż pies przyjdzie do mnie. Siedze sobie już dłuższą chwilę, będzie z pięć pacierzy albo i sześć, zaczynam się niepokoić, coś niegra. Psa nie widać, ani nie słychać. Wyłaże z krzaczorów, trza wziąć jakiś namiar, może coś posadził i łaje. Czapka w rękę i nasłuchuje, wiatr wyje, niesłychać nic innego. Dreptam to wiedną stronę to w drugą, nasłuchuje ale słysze tylko wiatr. Nagle jest cichy, cichuteńki łaj, palec w ucho, drugim namierzam kierunek. Kurde jest prosto po wietrze, jak pójdę prosto to mnie wyczuje i usłyszy, trza zabiegać. No to długa robić koło, cały czas mając w zasięgu słuchu szczekanie psa robię pętle. Jak już jestem na przeciwko psa mając go pod wiatr słysze równe szczekanie. Podchodze pomalutku, pocichutku przedzierając się przez podszyt leśny, dochodze do wysokiego wmiarę czystego lasu gdzie pies skryty za jakimś krzaczkiem żwawo coś oszczekuje. Cholera co też może byż na czystym lesie pod świerczkiem, musi odyniec i to gruby, jak przejść praktycznie na czystym? Nagle pies wyskoczył za krzaczka, patrzy w niebo O ku..a!! już popolowałem. Karabin na plecy i podchodze do psa wolnym krokiem, ten na mój widok radośnie macha ogonem i stara mi się pokazać coś na drzewie, widze go jest , kunior na samym czubku sosenki siedzi i buja się razem z nią to w tył to w przód że oczopląsów można dostać od samego patrzenia, niemówiąc o strzelaniu do niego zwałaszcza z 30 06. Gdyby jeszcze siedział na miejscu a nie bujał się na wietrze. A zastrzelić go musze inaczej pies mu nie odpuści, nawet jak bym go wzią i odprowadził 2 km albo i więcej wrócił by pod to drzewo i szczekał ze dwa dni. Przeładowałem karabin kulką specjalnie na takie okazje, pełny płaszcz sako i przymierzam się do strzału. Kunior z 15 m w pionie i buja się na tym wietrze to w przód to w tył. Szukam miejsca do oparcia broni ale powszchnie wiadomo, w lesie pełnym drzew nieznajdziesz ani jednego do podparcia karabina. Łaże w kółko szukam dobrego miejsca, jak jest o co podeprzeć to cel zasłonięty gałęziami, jak zwierza widać to nie ma o co oprzeć broni. A kunior dalej buja się na tej sosence i patrzy na mnie, ja na niego a pies to na niego to na mnie i po minie widze że zastanawia się czego nie strzelam. Swoją robote odwalił teraz czas na mnie. Stoje i patrze na tego kuniora a on sie buja to w tył to w przód, nagle ożeszty, strzał rozlega się w momencie przyłożenia broni do ramienia. Strzał z przyrzutu bez celowania, teraz czekam na efekty. Z początku nic, było do przewidzenia, nagle jedna łapa omskła się z gałęzi, jest druga, jest dobrze spada. Cholera jest źle, zawisł jedną łapą na gałęzi, pies na dole szaleje, niemam siekiery a i sosenka ma ze 40 cm średnicy. Ściąć leśniczy by się lekko zdenerwował, wyleść przy takim wietrze, chyba bym się porzygał w połowie drogi, a zostawić nie można. Patrze na wiszącego kuniora i zastanawiam się nad dalszym postępowaniem, nagle kunior spada jak dojżała grucha z głośnym poac. Łajek podbiega obwąchuje bez ruszania i idzie dalej w las jeszcze się oglądną z miną "Co sie opierdalasz, bierz kune i idziemy dalej polować" . Zatroczyłem kuniora i poszedłem zanim, przemoczony, zziębniety ale co tam najważniejsze by przygoda była.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80399
Autor: PrzemekJ. 
Data:   21-06-10 10:02

Podkładaczem nie jestem, więc się nie bedę udzielał... Ale Kocie jak Mars tu się zaraz czegoś ciekawego nie dopisze to chyba będzie mu trzeba udzielić reprymendy i jakieś kary dyscyplinarnej udzielić...
Prosimy o... jeszcze!

DB!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80400
Autor: Kocisko 
Data:   21-06-10 10:04

Widzisz Edziu-jaki inny pies zafundował by Ci takie przygody:):):)?????
Gratuluję kunicy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
No i "łoka":):):):)!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80401
Autor: mariandzik 
Data:   21-06-10 10:30

EdwardB - świetna przygoda!!!!!!!!! :)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80404
Autor: Kocisko 
Data:   21-06-10 11:22

Przemek J.
Zgadza się!!! Kara została jasno okreslona w pierwszym moim wpisie więc zobaczymy czy taki odwazny jakiego udaje:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80405
Autor: MARS 
Data:   21-06-10 11:26

Weny mi ostatnio brak. Ten majdan to piaszczysty czy żwir? :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80406
Autor: Kocisko 
Data:   21-06-10 12:52

MARS
Step porośnięty burzanami i tarniną:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80407
Autor: MARS 
Data:   21-06-10 12:59

ups....


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80408
Autor: PrzemekJ. 
Data:   21-06-10 13:47

Dajemy mu czas do wieczora... Jak nic nie napisze to bedzie musiał za kare na linii myśliwych stanąć ... ;-)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80409
Autor: EdwardB 
Data:   21-06-10 13:48

Kocie
Od tego czasu przybyło mi pare kilo i niechce się już tak ganiać po lesie, a i "łoko" straciło na ostrości. Teraz wole jak psy trzymają to trzymają a jak nie utrzymają to niech idzie w diabły. Poza tym mam takie wewnętrzne "fuj i psie" do broni palnej zwłaszcza długiej, to i psy preferuje innego typu.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80410
Autor: Kocisko 
Data:   21-06-10 13:52

Uuu, Edziu tos się wygodnicki zrobił:):):)
Uważaj coby nie zniewieścieć przy takich udogodnieniach:):):)

Przemej J.
Zobacz, MARS zaczyna się juz łamac:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80421
Autor: canislupus4 
Data:   21-06-10 21:30

Widzisz Kocie-większość szczęśliwych chwil,które dane było mi przeżyć dotychczas związane było z polami,lasami i psami które mi towarzyszyły.Nie oddałbym ich za nic i stale żyję nadzieję,że jeszcze choć jedna taka chwila przede mną...kak Boh da!

Przecie tego łosia ubić musim! ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80422
Autor: canislupus4 
Data:   21-06-10 21:31

EdwardB

Bajka przygoda!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80423
Autor: MAX 508 
Data:   21-06-10 21:31

http://www.youtube.com/watch?v=MqRr9n-yfgU&NR=1

To jest polowanie!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80424
Autor: MAX 508 
Data:   21-06-10 21:33

http://www.youtube.com/watch?v=wpWGKo9vkDY&feature=related

Linki coś nie chcą wejść -fajny widok co?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80425
Autor: MAX 508 
Data:   21-06-10 21:41

http://www.youtube.com/watch?v=QHbT0q4PFDQ&feature=related

Najlepszy filmik...dzik by tak nie czekał


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80432
Autor: dzikuu 
Data:   22-06-10 07:33

EdwardB , fajna opowieść.

MAX 508 , to Ci sie polowaczka marzy : )
Ja od długiego czasu mam cholerną ochotę zapolować na misia : )


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80433
Autor: Kocisko 
Data:   22-06-10 08:36

Widzę że koledzy dają sie ponieśc fantazji:):):):)
I dobrze. Dawajcie więcej!!

MARS!!!!! No cóz......będzie nam Ciebie brakowało.................:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80438
Autor: Hubbert 
Data:   22-06-10 09:26

No to fajne przygody są i świetnie opisane.
Praktycznie czytajac przezywam je razem z wami.
Ja mam ne razie początek

Właśnie wstaje zimowy ranek Stojąc przed oszklona taflą drzwi tarasu wciągam nosem zapach porannej gorącej kawy patrząc na przysypane pierwszym śniegowym puchem pola ciągnące się wzdłuż drogi do pobliskiego lasu. Grudzień 2008 roku jest jakoś dziwnie ubogi w ten niezwykły zimowy biały produkt, z tęsknotą wyczekiwany przez amatorów białego szaleństwa, oraz myśliwych lubiących czytać w nigdy nie zapisanej do końca księdze tropów.
Nagle odezwał się telefon w słuchawce słyszę głos kolegi Zenka i zarazem mojego bliskiego sąsiada:
– Część nie obudziłem.... bo widziałem w nocy światło w twoim biurze, pewnie długo pracowałeś...?
– Nie.... - już jestem na nogach, miałem trochę papierkowej roboty, ale za to dzisiaj robię sobie wolne.
– – Słuchaj... to się dobrze składa bo wczoraj przy księżycu strzelałem do dużego dzika i trzeba by sprawdzić z psem... bo myślę ze dostał... Strzał z podpórki do boku, odległość ok. 70m. Mogę być za kilka minut u ciebie ?
– Dobrze... - ucieszyłem się w głębi myśliwskiej duszy – ...podjeżdżaj, sprawdzimy co z tym dzikiem..


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80439
Autor: Kocisko 
Data:   22-06-10 09:38

Hubbert

Dawaj dalej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80443
Autor: dzikuu 
Data:   22-06-10 10:58

Będzie serial : )


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80444
Autor: Bars11 
Data:   22-06-10 11:19

Proponuje tytuł .....Pogoda dla podkładaczy "


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80445
Autor: Kocisko 
Data:   22-06-10 11:44

dzikuu
byle nie w stylu MODY NA SKUKCES!!!!!!!:):):):)
Tyle nikt nie żyje:):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80446
Autor: maks67 
Data:   22-06-10 13:23

To ja też coś skrobnę. Ostatnia zima, do końca sezonu już niedaleko,wszędzie pełno śniegu , dzików jeszcze trochę zostało to i koledzy polują. Wieczór z soboty na niedzielę, około dziesiątej dzwoni kolega, i standardowo jak to w takich sytuacjach bywa : strzelałem do dzika, jest farba, dzika niet. To ja też standardowo pytam :duży ten kaban, kol. mówi: nie to warchlak, dobra mówię to może niedaleko zaległ, może bez psa się obejdzie, a że niedaleko ode mnie się to wszystko dzieje to jadę pomóc szukać bez psa. Na miejscu okazuje się, że oprócz farby są i kości, wygląda na to, że oberwał po biegu, no to będzie przeprawa. Pomyślałem bez psa ani rusz, to do domu po Hetmana, bo jak to tylko warchlak to się obejdzie bez ,, ciężkich dział" Z oddziału gdzie był strzelany wyszedł, sprawdzamy następny oddział poszedł dalej, dołączył do watahy. Już samochodem objeżdżamy granice sąsiednich oddziałów, dziki obrały kierunek wschód, i mają za sobą już około trzy i pół km. Ostatni oddział i albo zostały w młodniku, albo są już u sąsiadów. Objeżdżamy niema wyjścia, Puszczam psa na trop jest już już około północy, po chwili jest łaj, cisza dziki ruszyły z powrotem skąd przyszły, cały czas cisza coś nie tak. Kolega jeszcze raz objeżdża oddział jest wyjście watahy, ale bez farby i bez psa tzn. w miocie się coś dzieje. Obchodzę oddział z drugiej strony, wiem gdzie jest młodnik, ale nigdy w nim nie byłem. Jest łaj w miejscu, w miejscu, kamień z serca, raz ciszej raz głośniej dziwne to. Telefon do kolegi umawiamy się, że obcina drugą stronę tzn. zostaje na linii a ja wchodzę w młodnik. Białe czapy okiści gęstwina totalna, młodnik sadzony na wałach rzędy sośniny, a w środku rowy po pas, niemożliwością podejść po cichaczu dzik trochę za mobilny zaczyna się oddalać. Coś nie tak, Hetman warchoła to tak łatwo nie puszcza. Wychodzę z tej gęstwiny, ciężki mokry śnieg naturalnie zadaszył te rowy między sośniną przygniatając tarninę i wszelkie chaszcze, tworząc tunele . Łaj wraca w środek młodnika, jeszcze raz próbuję póki nie ostygłem, już czuję wilgoć wszędzie, znowu to samo. Jest około drugiej po północy dzwonię do kolegi, mam takiego kolegę do którego mogę zadzwonić o takiej właśnie porze, przyjedziesz ? Daj czas, już jadę. Wpół drogi dzwoni : głosi, mówię głosi! Czas się dłuży na drogach ,,szklanka" nie poszaleje z jazdą. W końcu jest a z nim dwie łajki i mix teriera stary dzikarz, łajki jeszcze młode, ale już nie jednemu kabanowi szyły portki. Poszły w młodnik na łaj Hetmana, chwila i dają wszystkie. Kolega mówi: teraz dobra klinga i idziemy po tego warchoła, no to idziemy ja oczywiście z moją ,, 12" bo różnie może być. W pół drogi kumpel mówi: coś ostro się ten warchoł broni, już powinno się cicho zrobić. Docieramy na miejsce, jest wyrośnięty przelat, przyczajony w ,, tunelu " i zdaje się mówić no: zapraszam bliżej. Psy próbują z każdej strony dobrać się do niego, zakotłowało. Składam się do strzału, słyszę uważaj pies za dzikiem, w tym momencie szarża na psy, przeskakujemy na następny rząd sośniny daję ,,12" koledze, ma lepszą widoczność, strzał na łeb kaban pisze testament. Odstrzelony przedni bieg, w dobrej kondycji przelat w swojej twierdzy twardo się bronił. Jedna z łajek kolegi zarobiła pięć szwów, ale nic grożnego, reszta cała i zdrowa. Należy jeszcze wytłumaczyć skąd wziął się przelatek skoro była mowa o warchlaku, głęboki śnieg biegi ,, utopione " z tąd ten warchlak. Patroszenie, sciąganie tuszy i prawie dniało jak było po wszystkim. Pomimo nie przespanej nocy ciężko było zasnąć.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80447
Autor: Kocisko 
Data:   22-06-10 14:05

Piotrek

I właśnie po to warto żyć i z sabakami w las chodzic!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80448
Autor: Piotr Kukier (BT) 
Data:   22-06-10 15:00

Cholera, nabieram ochoty, żeby cos o tegorocznych postrzałkach skrobnąć, może wieczorem? Losu MARSa podzielic nie chcę... :D


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80449
Autor: Kocisko 
Data:   22-06-10 15:36

Słusznie Kuki, słusznie:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80458
Autor: EdwardB 
Data:   22-06-10 18:53

Jedna z historii nie łajkowych.
Końcem lutego lub początkiem marca wybrałem się powycierać lisie nory. Pogoda tego dnia była fajna, słoneczko przyświecało, ciepełko było jak w maju. Zabrałem sukę foksa, weterankę podziemnych działań i młodą walijską, w pierwszym polu niech się uczy.
Kilka znanych nor na polach okazało się pustych. Zostało jeszcze kilka zlokalizowanych w samych paskudnych miejscach, albo w krzaczorach, albo nie było jak ustawić się do strzału. Właśnie zabierałem się za jedną z nich. Zlokalizowana na niewielkim wale ziemnym zarośniętym krzaczorami wszelkiego rodzaju. Pewnie ktoś z okolicznych mieszkańców potrzebował ziemi i wybrał w owym wale poprzeczną bruzdę szerokości co najmniej 4 m . W tej to bruździe znajdowały się lisie nory, po obu stronach. Jakkolwiek bym się nie ustawił mogłem widzieć lisa jedynie przez 4 m jego drogi, czyli norma. Bez zbytniego hałasu zająłem najbardziej dogodne stanowisko, w lufy dwa naboje ze śrutem nr 8 , pieski puszczone i czekam.
Foksia po zaglądnięciu w każde okno wybrała sobie jedno, w którym znikła, z walijską gorzej. Chodzi od okna do okna i zagląda gdzie też podziała się jej kumpela, do nory ani myśli wchodzić. Nagle z jednej nor wyskakuje foksia, otrzepuje się z piachu i natychmiast daje nura w następne okno. Dobra nasza, lisiura jest. Po chwili oczekiwania z przerażeniem widzę jak walijaka ostro rusza na jedno z okien, do tego czasu pałentała się bez sensu w pobliżu. Do połowy wlazła w norę, wściekle ujada i ani myśli włazić dalej. Po kilku minutach odpuszcza i z zaciekawieniem obserwuje wszystkie wyloty, co chwila rusza z ujadaniem w jedno z okien. Pewnie lisiura ma mocną motywację opuścić mieszkanie a ta mu nie daje. Próbuje odwołać cholerę, ale gdzie tam twardo pilnuje nor. Foksia co rusz wypada z nory by pędem wpaść w następną, stara się jak może by wypchnąć lisure, waljaka stara się jak może by go nie wypuścić. Sytuacja zaczyna mnie denerwować, jak tak dalej pójdzie to wygarnę ze śrutówki i na rozkładzie będzie jeden głupi pies, a nawet suka. Wreszcie udaje mi się odwołać i złapać walijke, przywiązana do krzaka będzie obserwować dalszy przebieg norowania.
Nie minęło minuty jak z nory długim susem wyleciała lisiura, odbiła się na środku bruzdy i drugim susem chciała wpaść w zarośla, nie zdążyła. Ładunek drobnego śrutu z 8 m ma zabójcze działanie. Za lisiurą praktycznie w skok wypada foksia, dolatuje do leżącego lisa trąca noskiem, odwraca się i pędem wpada na powrót w jedno z okien nory. Wypada z niego, przebiega do następnego i po sekundach wypada następna lisiura, która ląduje obok poprzedniej. Foksia wypada obwąchuje drugiego lisa, wraca do nory. Po chwili jednak z niej wychodzi, otrzepuje piasek z sierści, kładzie się i odpoczywa. Koniec norowania, trocze lisy i wracamy. Trochę ciężkie, ale nie zostawię przecież tyle dobrego mięsa, kilka bochenków czerstwego chleba i mielone jak się patrzy. Gdyby dorzucić jeszcze psa żarełko było by prima sort!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80459
Autor: Kocisko 
Data:   22-06-10 19:17

Edek

Chyba zostanę fanem Twoich opowiadań:)):):)

MARS

Po starej znajomości uprzedzam ze mołojcy z arkanem są już w drodze:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80460
Autor: canislupus4 
Data:   22-06-10 20:12

Skoro Edward "zlazł pod ziemię" i to i ja cosik w tej materii skrobnę...

Było to zimą 2007 roku.Pogoda owego dnia była słoneczna z lekkim mrozikiem,a okoliczne wzgórza wznoszące się nad doliną,przez którą swe wartkie nurty toczy Pilica przyprószone były delikatnym śnieżkiem.Właśnie te wzgórza,pełne rozmaitych wąwozów i jarów oraz licznie rozlokowanych na ich brzegach lisich nor stały się celem naszej wyprawy.Późno udało nam się wyrwać z domów,bo dopiero ok.godziny 13,toteż Łukasz niemiłosiernie deptał na pedał gazu terenówki,która mozolnie pięła się pod górę.Wreszcie jesteśmy na miejscu i szybko zmierzamy ku pobliskiemu jarowi,na którego cyplu mieści się lisia nora.Łukasz i jego teść obstawiają dwa przeciwległe brzegi wąwozu,a ja uwalniam z obroży Arę,która po ekspresowym sprawdzeniu wszystkich otworów,z impetem wjeżdża w jeden z nich,przypuszczając szturm na lisi szaniec.Nie musimy długo czekać,bo oto już po chwili z podziemi dochodzi nas ujadanie jamniczki.Spoglądamy na siebie nawzajem-na wszystkich twarzach pojawia się uśmiech:JEST!!!Mija jeszcze kilka chwil i z jednego z okien wyskakuje Ara i jak petarda znika w sąsiednim.Mija może jeszcze trzy minuty i nagle pada strzał,po czym następny.To strzelał Łuka.Nic nie widzę,jednak słyszę jak szelest ściółki na dnie parowu.

-Leży?
-Leży,leży-twarz Łukasza promienieje myśliwskim szczęściem,moja nie mniej zresztą.

Po chwili z nory wyłania się Ara i rozgorączkowana podąża śladem lisa.Kiedy jest tuż,tuż rudzielec nagle zrywa się i zupełnie zdrowy zaczyna wspinać się po przeciwległym brzegu.Rozpędzona suka jest tuż za nim i nie sposób strzelać,czyżby miał uciec?!Patrzymy jak urzeczeni,wtem suka dochodzi rudzielca i chwyta go za zad,ten skręca się w biegu i uderza swą prześladowczynię kęsami.W tym momencie obydwaj zapaśnicy tworzą jeden wirujący kocioł,z którego co raz dochodzą wściekłe charkoty.Wreszcie lisowi udaje się wyrwać,ale jedyna droga ucieczki jaka mu pozostała wiedzie z powrotemw dół wprost pod lufy.Widzę jak obaj myśliwi prowadzą rudzielca lufami,lecz znów nie sposób strzelać,bo rozsierdzona suka siedzi lisowi na rudym zadzie.Sytuację uratowała głęboka wyrwa powstała na skutek osunięcia się ziemi:lis z niej po prostu spadł,a suka dosłownie na ułamek sekundy przyhamowała przed skokiem i to wystarczyło,aby Łukasz oddał skuteczny strzał,niemal w tym samym momencie suka chwyciła swego wroga za gardło.
Nim dotarłem na dno wąwozu,posypało się trochę rudych kłaków,oj posypało... ;)

Szybko zachodzące słońce kazało nam wracać do domu,gdzie przy ciepłej herbatce,sowicie okraszonej rumem popłynęły opowieści z pól i lasów...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80464
Autor: Kocisko 
Data:   22-06-10 21:13

Paweł
Oj, brakuje mi tego......rumu!!!!!!!!!:):):)
A tak nawiasem mówiąc to istnieje wysokie prawdopodobieństwo iż w niedzielę będę gościem......Basi:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80466
Autor: canislupus4 
Data:   22-06-10 21:18

Marcin

Szczęściarzu TY!!! ;)))

To może lepiej już od piątku nic nie jedz,lub przynajmniej mocno ogranicz żarełko... ;))))))))))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80467
Autor: Kocisko 
Data:   22-06-10 21:20

Paweł
Ale coś mnie szepty doszły iż będzie wygladać przez okienko i za Tobą:):):)
Ma byc i Ksawer. No i Kola rzecz jasna:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80468
Autor: canislupus4 
Data:   22-06-10 21:23

Hmmmm.... ;)))))))))))))))))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80469
Autor: MAX 508 
Data:   22-06-10 21:54

Kocisko idzie serial:) Jakie to piękne jak się wszyscy nudzą ,jak czekają na ten Październik:) aż mi się gęba śmieje a taka cisza była ostatnio. Fajnie że nie tylko mnie tak roznosi w chacie ...Miałem kiedyś zamiar po każdej zbiorówce siadać i opisać co się działo .Rzeczywistość i małe dziecko w domu zniweczyły ten "misterny"plan ale dla tych co nie czytali trochę zeszłego sezonu wklejam/przeklejam .W zasadzie początek bo potem już nie miałem czasu na opisywanie bieżące

18.10.2009
Pierwsza zbiorówka w sezonie, ta upragniona i wyczekiwana. Po nieprzespanej nocy rano zrywam się już przed budzikiem. Po chwili w pełnym „rynsztunku” stoję przed furtką kojca. Psy już wiedzą, one też długo czekały. Pakujemy się i w drogę. Jeszcze odprawa i ruszamy na pierwszy miot. Pędzimy we dwóch, ja i Marek a z nami dwa moje kopovy, Karelczyk kolegi Piotra i Marka Dżeki. Ares –kopov tym razem w domu - kontuzja łapy. Zgodnie z naszymi podpowiedziami bierzemy najcięższy miot z uwagi na psy na samym początku.

Jesteśmy na miejscu, czekamy aż myśliwi się rozstawią i ruszamy. W końcu sygnał...! Psy zostają zwolnione ze smyczy, idą wszystkie zgodnie w jedno miejsce – ogrodzenie. Górny wiatr je tam prowadził… To słynne i pechowe ogrodzenie na ósemce po którym rokrocznie jakiś pies zawsze trafia do weta na szycie. Słynne, bo zawsze są w nim dziki, pechowe bo takiego piekła jeżynowo-rokitnikowo-nalotowo-świerkowego nie można prawie przejść bez strat…to prawdziwa zagadka botaniczna. Plątanina wszelkich roślin jest tam tak potworna, że tylko dziki dołem swoimi tunelami są w stanie sprawnie się tam poruszać. Dla nas podkładających to jak poligon, każde wyciągnięcie nogi do góry to duży wysiłek, wszystko czepia się za wszystko co masz na sobie. No i widoczność która w najlepszych momentach sięga 2-4 m...

Psy zagrały prawie jednocześnie... Przerwały głuchą ciszę w rogu na lekkim zboczu. Tajga jeszcze na tropie ciepłym ale już wiem... Dżeki na drugim krańcu już doszedł do konfrontacji ale dzik ruszył. Zaczyna się pięknie. Tajga ciągnie i po chwili wataha podnosi się z trzaskiem. Dżeki tradycyjnie wyszukał sobie pojedynka i przedziera się za nim przez jeżyny. Przez krótką chwilę w metrowej wizurce przemykają dwa cienie przelatków, złożyć się nie dało tak szybko składa się tylko Turbodymomen. Razem z Markiem próbujemy dotrzeć do swoich psów. Po kilku minutach Tajga głosi już nad ogrodzeniem, widocznie dzik przebił siatkę, razem z nią grają już Gringo i Patra suka Karelczyk. Chwilę to trwa ale w końcu i ja jestem za siatką. Wszystko trzeszczy, ciężko cicho podejść, widzę cień dużego dzika przez krzaki który postawił się psom. Mam jakieś 20 m, broń do oka w biegówce, przez kilka ułamki sekund widzę wszystko dzik-chyba locha i trzy psy które niebezpiecznie blisko obracają go wokół osi. Zaciskam zęby i klnę po cichu, nie tym razem - jakiś pies mógłby zginąć, za duży kocioł. Po chwili locha uderza Gringa i razem z Tajgą i Patrą giną mi za wzniesieniem. Padają pierwsze strzały, niestety niecelne.
W środku Marek zmęczony do granic możliwości już wie że nie jest w stanie dojść na strzał do dzika, którego wciąż naciska jego pies. Dzik bardzo mobilny nie stawia się nawet na moment. Kilka dzików korzystając z okazji ucieka pod siatką lub przez bramki do tyłu, pada kilka pudeł... Więcej dzików już nie wygonimy stąd dzisiaj. Po półtorej godzinie dajemy za wygraną i powoli kończymy miot. Te które zostały już stad nie wyjdą do nocy... Gringo nieco osowiały kręci się koło nas, cięcia nie ma ale chyba go bolą żebra bo nawet Dżekiemu do pomocy się już nie palił... Tego dnia więcej dzików już nie spotkaliśmy, w następnych miotach tylko jelenie, kozy i lisy.
Wiadomo czemu – kukurydza jeszcze stoi.

24.10.2009 obwód 323
Pierwszy miot zapowiadał wiele, wszędzie zbuchtowane place. Psy niespokojne. Podkładamy dziś z Piotrkiem. Razem z nami Patra, Nana-foks krótkowłosy, moje dwa psy i mieszaniec suka jednego ze stażystów. Idziemy już dobre 10 min, wszędzie tropy ale na razie cisza. Psy gdzieś przed nami rozwiązują dzicze zagadki w milczeniu. Teren ciężki mocno górzysty, jest po deszczu i trzeba uważnie stawiać nogi. Przed nami w oddali młodnik na jednym ze zboczy i to na co czekaliśmy obaj – pierwsze szczeknięcie. W zasadzie to Łaj, bo gdzieś tam wysoko nad nami dziki pierwsza odnalazła Patra. Dobra suka, mam przyjemność oglądać jej poczynania od szczenięcia. Głosi pięknym niskim głosem, jakby ze spokojem na rozpoznanie. Wszystko przestaje się liczyć, woda za kołnierzem, zmęczone kolana, biegniemy... Po minucie dołącza Gringo, teraz już dwa głosy odpowiadają na kłapanie szabel, które słyszę coraz wyraźniej. Gdzieś tam górą z lewej strony próbuje zdążyć Piotrek. Ja z dołu forsuję młodnik prawie pionowym podejściem. Sztucer na plecach – jeszcze bo rękami pomagam sobie drapać się po stromiźnie. Tak łatwiej „psim” sposobem, innej opcji nie ma. Jestem coraz bliżej, w milczeniu zbliżam się jak mogę najszybciej i najciszej. Gdzie jest Piotrek nie mam pojęcia, pewnie on w tej chwili robi dokładnie to samo co ja. Jest bardzo blisko, słychać już wyraźnie psy, słychać dziki do szczytu może z 80 m. Z prawej strony mija mnie pod górę Tajga – jeszcze nigdy tak bardzo nie chciałem żeby mój pies nie wziął dzików. Już wiedziałem że nie dojdę do strzału, po kilku sekundach suka dołącza do młodych psów i daje im swoją zdecydowaną postawą sygnał do ataku. Drzewa wokół ożyły, to wataha wyjeżdża spod gałęzi, na flance padają dwa nerwowe strzały. Psy giną za szczytem za dzikami a po chwili ich głosy. Patra wraca po kilku minutach, moich nie ma już do końca pędzenia. Schodzimy na zbiórkę, nie wyszły z drugiej strony. Wrócą po śladach, polujemy drugi miot po przeciwnej stronie góry. Wróciły po dwóch godzinach na końcówkę drugiego miotu bardzo szczęśliwe, nie miałem serca im robić wykładu. W następnym trzecim pędzeniu dzików już nie spotykamy, są jelenie za którymi psy robią trochę rabanu i to wszystko.
Pokot bez pokotu tym razem, chociaż zwierzyna była. Kończymy trzy mioty długie i ciężkie. Jeden ze stażystów ginie w górach. Brak zasięgu komórek nie pomaga go zlokalizować. Na szczęście sam trafia do wsi i daje znać gdzie jest. Bagatela jakieś 7km dalej...

07.11.2009 Hubert obwód 323
Najcięższy nasz teren. Dziś polowanie dość „estetyczne”. Bez pośpiechu i emocji raczej rekreacyjne, w końcu o 13-14-tej chcemy kończyć i zasiąść do biesiady i trochę potańczyć.
W każdym miocie jelenie, mnóstwo jeleni, są też muflony, kilka owiec i tryk. Dzików nie ma, w zasadzie nie ma. Jeden jedyny jaki był został wytropiony i zostaje strzelony na linii. Tyle bez szału, ale w tym dniu chodziło o coś innego niż tylko polowaczkę, więc wszyscy są zadowoleni.

15.11.2009
Znowu obwód 323, znowu góry. Szczęście że bez śniegu, chociaż już pierwsze podejście mnie i Marka mocno rozgrzewa. Na szczyt docieramy porozpinani "na maksa". Psy się bardzo przydały, do połowy góry nas wyciągnęły jak orczyki narciarzy. Potem już po spuszczeniu zniknęły w sobie tylko znanych kierunkach. Pierwszy miot głuchy, kilka kóz, psy nawet zbytnio się nimi nie interesują. Mają rację bo siły się jeszcze przydadzą. W drugim miocie tylko jelenie. Psy przez chwilę je prowadzą ale nie są w stanie dotrzymać kroku. Dwa byki przełamują linię, w innym miejscu łanie i cielaki też wychodzą z miotu. Trzeci miot bardzo podobny tylko jelenie wychodzą jeszcze zanim domkniemy linię. Dziki również były przed nami. Czwarty miot - nadzieja, rośnie z każdą minutą. Miot pod „żabą”, same młodniki i piękne gęstwiny. Jeśli gdzieś ma być huczkowa wataha to właśnie tu. Miot obstawiony od góry, my z Markiem zaczynamy od dołu. Tajga i Dżeki idą w lewo na naloty bukowe. Tam mogą być dziki, ciepłe nasłonecznione zbocze. Gringo wybiera całkowicie przeciwny kierunek w prawo na młodniki. Po chwili ku zdziwieniu Marka i mojej wielkiej satysfakcji to właśnie młody zaczyna dobierać się do dzików pierwszy. Dziś „stare wyjadacze” musiały uznać wyższość młodego nosa i na złamanie karku Tajga i Dżeki walą do niego. Po chwili wszystkie już pchają watahę pod górę. Momentami dziki się stawiają i wtedy rośnie nadzieja w mojej głowie, że zdążę je dogonić albo przeciąć im drogę i strzelić. Nadzieja to jedno, płuca które już kłują od biegu pod górę to drugie... Nie ma szans dojść na strzał. Padają pierwsze strzały na linii. Dziki wysypują się w różnych miejscach, psy rozbiły dużą watahę ok. 25 szt. Marek z mojej lewej strony dochodzi do strzału ale dziś ani jego breneki ani opinel w farbie się nie zanurzą. Na linii wcale nie lepiej, mimo że dziki nie wyjeżdżają na pełnym gazie bo idą stromo pod górę i są już zgonione przez psy to pada pudło za pudłem. W końcu psy przerywają się za linię i prowadzą lochę z warchlakami aż do granic słyszalności. Giną za szczytem. Polowanie dobiega końca, liczą strzały, dużo ich, za dużo pudeł jak na jednego pozyskanego dzika. Miot piękny, trudny, wymagający, pełen kabanów aż miło było słuchać. Psy najprawdopodobniej za górą nawiązały walkę bo wracają bardzo długo po zbiórce. Tajga pierwsza prawie po 40 minutach, na skróty gdzieś leśnymi duktami. Ona się nigdy nie gubi, mógłbym z nią polować na każdym kontynencie i w każdym miocie tak ufam jej orientacji. Przyciągam siwy kochany pysk do siebie. Oglądam, wącham, cała śmierdzi dzikiem, poskubała trochę, dodatkowo na łbie trochę farby ale nie jej, bo cięta nie jest. Po godzinie gdzieś z daleka wraca Gringo, cały na szczęście, a kilkanaście minut po nim Dżeki, bardzo mocno zmęczony. Tak kończy się czwarta zbiorówka w której mimo bardzo wielu strzałów na pokocie układamy tylko byka i dzika. Ten sezon jakiś pudłowy mocno na linii... a i mnie i Markowi szczęście na razie nie dopisało.

21.11.2009
Polowanie Szwedzkie. O 5-tej rano zbiórka. Jeszcze po ciemku myśliwy wędrują na ambony zwyżki, wysiadki. Otaczają bardzo duży kompleks leśny. W końcu ma być dobrze, zaczęli kosić kukurydzę. W samym sąsiedztwie opolowywanego miotu skoszono ponad 400 ha w jednym kawałku. Dziesiątki dzików wreszcie wracają na las, wreszcie zbiorówki nabiorą charakteru i mioty będą pełne dzików.

Zaczęło się niewinnie, ok. 7-mej dojeżdżam ze swoimi psami na początek miotu. Razem ze mną do miotu idzie kilku naganiaczy stażystów. Marka ani Piotrka z psami dziś nie ma, podkładają po sąsiedzku na gościnnych występach u naszych kolegów. Puszczam nagankę z dala od siebie na lewym skrzydle miotu. Idę z prawem strzału i muszę mieć pewność, że nie spotkam ich po drodze. Zwykle chodzimy we dwóch z prawem strzału z 4-6 pieskami ale dziś jest inaczej. Inaczej bo i formuła polowania całkiem nowa w moim kole. Dla mnie bomba - jeden duży kompleks leśny i całkowita dowolność, w środku mogę robić wszystko. Założenie jest proste, zwierzyny wypędzić ile się da. Ruszamy. Już po pierwszych 300 m Gringo zaczyna krótko i głośno szczekać. Wiem że taki głos oznacza dzika. Widzę psa bo jest na rzadkim lesie ale dzika w ogóle, dobiega z drugiego skrzydła Tajga i ona się odzywa. Zaczynają głosić po ciepłym tropie. Przeskakują prawie jednocześnie koryto wyschniętego strumienia i zaczynają wchodzić na szybsze obroty. To oznacza tylko jedno - dziki są blisko. Faktycznie po 5 sekundach już wiem - psy wpadają na pełnym „sygnale„ w naloty bukowo-świerkowe i wtedy uderza z góry wycinek. Nie uciekał, nie wystraszył się ani mnie, ani głoszących na tropie psów. On po prostu tam czekał, przyjął psy na siebie i błyskawicznie zaszarżował. Oba psy szczęśliwie odbiły na boki zatoczyły koła i z powrotem w młodnik za wycinkiem, który już się cofnął nie dając mi możliwości strzału. Zaczęła się ostra „wymiana zdań”, dzik nie ma najmniejszego zamiaru opuścić gęstwin, szarżuje, psy nacierają coraz mocniej, bo w ich głosach słyszę coraz więcej agresji. Krótko dochodzi do jakiego spięcia, psy milkną na chwilę by zaraz podjąć wyzwanie od nowa. Zaczyna się wyścig z czasem. Próbuję dojść na strzał i zbliżyć się do psów i dzika. Ciągle mam je jakieś 10-15 m przed sobą i praktycznie niewiele widzę w środku. Trwa to już dobre kilka minut, wiem że z tym dzikiem żartów nie ma. Około 70 kg huczkowej furii to nie jest prosta sprawa dla żadnego dzikarza. Dzik nie dotrzymuje, przeskakuje drogę, wpada do następnego młodnika ale tam stawia się tylko na chwilę. Jestem tuż za nimi, chociaż ciężko nadążyć, psy zajadle walczą, znam ten głos. Pojawia się zawsze gdy dzik nie wieje od razu, narasta i zmienia się w gardłową wściekłość, głoszoną najpiękniejszymi znanymi mi nutami. Kocham je za to. W końcu adrenalina za którą długo tęskniłem, bicie serca które rozsadza mi żyły... Biegnąc, sprawdzam jeszcze kordelas, tak na wszelki wypadek go odpinam... Psy pchają dalej, dzik robi gwałtowny nawrót i kontruje. Widzę Tajgę wyskakującą na zewnątrz choinek przed szarżą. Trudny przeciwnik pomyślałem, nie ustępuje pola. Ruszony w końcu na gruby las, poprowadzony 500-600 m do kolejnego młodnika tam postanawia się bronić. Zostaję lekko z tyłu, przez chwilę nie słyszę psów, są daleko ale znam ten teren jak własną kieszeń. Biegiem, ile pary w płucach, jest, słyszę je znowu, trzymają oba. Przedzieram się do nich, wszystko trzeszczy, nie da się po cichu a dzik chyba to słyszy, bo przemieszcza się po całym młodniku. Psy za nim i tak w kółko trwa to już kilka minut, w końcu rzucam - bierz go, bo do tej pory się nie odzywałem wcale. Dzik wywala po przeciwnej stronie gęstwin na gruby las a ja mogę odprowadzić go tylko wzrokiem. Za nim kilka metrów z tyłu ciągną kopovy. Duży jest, pomyślałem. Głos zanika i wszystko cichnie. Wychodzę na śródleśną drogę 100 m wyżej nad młodnikiem. Dopiero teraz widzę jak bardzo jestem pokaleczony, dłonie dopiero teraz zaczynają boleć od dziesiątek małych kolców, zresztą tak samo jak nogi od jeżyn. Polar zaciągnięty w kilku miejscach. Pot zalewa mi nieustannie twarz. To jednak normalka, gorsza rzecz spotka mnie za chwilę. Za zakrętem na drodze stoi Gringo, już z daleka widzę że jest źle. Podkulony ogon i jakieś drgawki jak z zimna trzepią całym psem. Dostał szablami. Dobiegam do niego, po tylnych łapach cieknie krew. Delikatnie podnoszę go za przednie łapy, brzuch rozcięty bardzo mocno, są też dwie dziury po szablach w mięśniach i pachwinie. Padają strzały – jak się później okazało do tego wycinka – niecelne. Za chwile dochodzi naganiacz daję mu psa na smycz i każę czekać. Tajga wciąż ujada nad nami, jakieś 100 m dalej dobiegam, trzyma watahę, strzelam przez krzaki ale nie trafiam. Chyba kula się rozbiła o gałęzie. Nie wiem tego na pewno. Dziki ruszają na linię, tam padają strzały. Ja już nie czekam, biegnę do Gringa. Po drodze dzwonię do prowadzącego że pies mocno oberwał i muszę się spieszyć. W drodze powrotnej dogania nas Tajga. Też podobno oberwała, bo kuleje na tylną łapę. Tego już nie widziałem. Dla mnie to koniec zbiorówki na ten dzień… oba psy do weta.

W niedzielę na szóstej zbiorówce już nie podkładałem, psy wyłączone i musiałem się nimi zająć. Tajga pewnie dojdzie do siebie szybko. Młody zapłacił frycowe bardzo solidne i musi się wylizać bo rany są bardzo poważne...

Przed nami jeszcze kilkanaście zbiorówek, oby mniej pechowych...

TERAZ CZEKAMY NA WPISY kol. MARS!!!!!!!!,GRUBSZYZWIERZ,VM.Z LUTOMIA,1111(GERARD) JACEK-GROT ,BARWIN,DZIADBOJ itd itd .


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80470
Autor: Kocisko 
Data:   22-06-10 22:04

Max508

Kiedy kolejne odcinki?????
Dawaj!!!
Jakoś do pażdziernika wytrwamy PISZĄC:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80471
Autor: MAX 508 
Data:   22-06-10 22:09

Jak się chłopaki w/w w końcu rozpiszą to obiecuję że kilka zbiorówek jeszcze w głowie odtworze i coś skrobne w wolniejszej chwili.Przynajmniej te fajniejsze co pamiętam...

Też tak sobie pomyślałem że możemy pisać do Października żeby wytrwać:) -może Guinessa ustalimy nietypowego.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80478
Autor: Piotr Kukier (BT) 
Data:   23-06-10 01:33

Nie podkładam. Rasa psa, brak moich doświadczeń i Koła "na miejscu" nie predysponują nas do tego typu polowań... Chociaż po wizycie na zagrodzie pojawiło się światełko w tunelu... Szczekliwość jest, w statyce i za uchodzącym, zainteresowanie jest, po lekkim przejechaniu przez dzika pasja zaczęła rosnąć... Pożyjom uwidim...

Maddox jest natomiast przyzwoitym psem tropiącym (celowo nie używam określenia "tropowiec" - na to przyjdzie pora kiedy wykaże się większą ilością prac na naturalnych postrzałkach), sztuczny trop po dwóch i więcej dobach nie stanowi dla niego problemu, nawet "suchy", ułożony samym butem tropowym...

Opiszę tegoroczne przygody z poszukiwań, celowo zwrócę uwagę na popełnione (nieraz szkolne) błędy, może ktoś wyciągnie wnioski... W zeszłym sezonie doszliśmy dwa jelenie (obydwa tropy po ok 100m, więc właściwie rozgrzewka) i przez prawie kilometr tropienia nie nawiązaliśmy kontaktu z dzikiem strzelonym prawdopodobnie na gwizd... Dalsze tropienie było niemożliwe ze względu na zapadające ciemności, padający śnieg i warunki terenowe...

Ten sezon jest właściwie pierwszy...

Zaczęliśmy już 2 kwietnia (zaprzyjaźnione miejscowe Koła tradycyjnie nie polowały w marcu)... Ok. 7.30 telefon od żony: "Dzwonił G. żeby mu dzika poszukać. Dasz radę przed pracą?" Do obwodu ponad 25 km, z obwodu do pracy 15, w międzyczasie Jasia do opiekunki... A praca od 10.00... "Pewnie, że dam! Najwyżej Ty się zerwiesz z biura i mnie zmienisz!"

O 8.00 Jaś w foteliku, psy w bagażniku, startujemy! 8.15 Jasia przejmuje opiekunka, 8.30 jestem pod pracą Ani, odbieram ostatnie instrukcje jak trafić do G. Suka AGK zostaje z Anią. Jest kompletnie surowa, ale Kolega który ją zostawił na "podrychtowanie" twierdził, że prostego dziczka znalazła... Jeśli szkolony na sztucznych tropach Maddox nie da rady to może poprawi naturszczyk? Wszak predyspozycje rasowe są po stronie Jeny...

8.45 docieram do G. Jemu dla odmiany się nie spieszy, opowiada, kręci się... Ponaglam, mamy niecałą godzinę, już nie liczę na tropienie, ale chciałbym chociaż rozeznać się w sytuacji, zanim przekaże otok Ani... W końcu o 9. docieramy pod pechową ambonę....

c.d.n dziś już padam...


pozdrawiam, DB!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80479
Autor: dzikuu 
Data:   23-06-10 07:25

Aż sie chce do lasu iść.
Może rzeczywiście jakoś do października człowiek przeciupie , ale dajcie już spokój z tymi serialami , prosze mi tu pisać od początku do końca bo sie człowiek jakiegoś stresu nabawi : )


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80481
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 08:40

dzikuu

Dokładnie-najgorszy jest stosunek przerywany:):):):)

Ciekawi mnie gdzie jest LAJKA, RYHO,PiotrekN i jeszcze paru innych kolegów??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80483
Autor: lajka 
Data:   23-06-10 09:36

Kocie. lajka czyta czasami i dom kończy, byś miał gdzie oko przymrużyć po trudach podkładania w BORZE. DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80485
Autor: Hubbert 
Data:   23-06-10 10:00
Załącznik:  r6.jpg (147k)

w czerwcu teskinimy za wrześniowym rykowiskiem, we wrześniu już pażdziernik-listopad i zbiorowki się marzą, w grudniu myślimy o styczniowo-lutowym lisku - na myszkę i cmokanie zwabionym , a w marcu do majowych koziolków już tęskno i tak przez caly rok Marzyciele z mas jacyś czy cuś.
Wczorajszy, taki tam szpicak strzelony z podchodu i szósty mój rogacz w tym sezonie.
Takie podchody latem daja duzo emocji i zastępuja mi zimową podkładkę- latwiej doczekać.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80486
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 10:48

Hubbert
Czyś Ty przypadkiem o czymś nie zapomniał?????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80487
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 11:11

Romek

no, powiedzmy żeś sie wytłumaczył:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80488
Autor: Ławny 
Data:   23-06-10 11:19

Była sobota 20. grudnia 2008r. Siedziałem w aptece i bębniłem nerwowo palcami w blat klnąc w duchu,że wypadła mi akurat ta sobota. Nerwowe spojrzenia adresowane w kierunku zegara tylko pogłębiały moją irytację. Byłem uziemiony w dzień polowania :( W międzyczasie odebrałem 3 telefony od Kolegów,którzy polowali w najlepsze, z relacjami na gorąco. Drugi rok z rzędu polowanie wigilijne w moim kole odbywało się metodą szwedzką. Na ten dzień zaplanowane były 2 mioty więc liczyłem po cichu,że zdążę jeszcze na drugi. Niestety zamknięcie firmy i spakowanie sprzętu i jamniora zajęło mi około pół godziny i już wiedziałem,że się nie wyrobię. W drodze do łowiska odbyłem szybką konferencję z prezesem,który przekazał mi jaka ambona została dla mnie wylosowana i na co jeszcze polujemy.
Dojechałem 45 minut po rozpoczęciu pędzenia. Wysiadając z samochodu słyszałem głosy naganiaczy,którzy akurat wychodzili z młodnika za moimi plecami. Czarna rozpacz!Stanowisko dobre - ambona na 3 letniej uprawie. Z tyłu młodnik i tyczkowina, z przodu wysoki las z podszytem świerkowym. Daniele murowane a i jelenie lubią się tu kręcić. Tylko co z tego skoro młodnik już dawno przepędzony! Spodziewałem się tutaj najwyżej saren. Biorąc to pod uwagę zabrałem sprzęt i nie zapominając o solidnej porcji kiełbasy z daniela,która miała mi urozmaicać nudę, udałem się na ambonę.
Będąc jeszcze na drabinie zobaczyłem ruch na brzegu uprawy. Dziki!Cała wataha! Sprint na górę i zrzucenie plecaka były dziełem chwili. Widziałem 2 spore lochy i około 15 warchlaków. Zdążyłem załadować jeden nabój i złapałem w krzyż dzika z końca pierwszego tramwaju. Gdy pokazał się na otwartej przestrzeni,tuż obok pojedynczego jałowca posłałem mu kulę. Zakurzyło się tam gdzie trzeba a dzik nie reagując zupełnie na moje wysiłki zmykał równo z resztą ekipy.
Szybka repeta i łapię w krzyż warchołka biegnącego za drugą lochą. Gdy pojawił się koło jałowca nacisnąłem spust. Zamiast wystrzału usłyszałem suchy trzask iglicy - niewypał! Odciągnąłem zamek i wszystko stało się jasne - magazynek świecił pustkami:)
No to się popisałem - pomyślałem – spóźnienie i pudło do wykładanego dzika to aż nadto szczęścia jak na polowanie wigilijne!
Pewnie pocisk rozbił się o jałowiec i dlatego nie trafiłem - rozgrzeszyłem się z pudła i zająłem się zawartością plecaka. Po godzinie siedzenia zaczęło mi się nudzić więc postanowiłem sprawdzić zestrzał ( prowadzący pozwolił sprawdzać strzały w trakcie pędzenia ). Oględziny jałowca i jego najbliższej okolicy potwierdziły moje obawa - Panu Bogu w okno!Jak pech to pech!
Wróciłem na ambonę i doczekałem znudzony do końca pędzenia. O umówionej godzinie wróciłem do auta i postanowiłem przewietrzyć trochę psa, który smacznie spał na siedzeniu pasażera. Niech wyjdzie za potrzebą - chociaż tyle będzie miał z tego polowania. Ruszyłem brzegiem młodnika prowadząc psa na smyczy. Gdy doszliśmy na wysokość jałowca przypiąłem psu otok i wolnym krokiem ruszyliśmy dalej. Artus punktował wagi zwierzyny nie zwracając na nie większej uwagi. Nagle stanął jak wryty i zdecydowanie wykręcił w bok prowadząc mnie w młodnik. Widocznie wszedł na trop watahy gdyż trochę kluczył między sosenkami jak to ma w zwyczaju gdy szuka właściwego tropu. Skończył się młodnik,weszliśmy w tyczkowinę a ja bez przekonania szedłem za psem,który nie zachowywał się jak to ma w zwyczaju gdy idzie za tropem rannego zwierza. Byłem już zdecydowany przerwać całą zabawę gdy pies zatrzymał się z nosem w podszycie. Uważne oględziny tego miejsca nie dały odpowiedzi co tam jest tak niezwykle interesującego dla psa. Po chwili jamnik ruszył z nosem przy ziemi. 20 metrów dalej na strzałach sosen zostawionych po czyszczeniu znalazłem obcierkę z farby o wyraźnym zapachu treści żołądkowej. Konsternacja - przecież miało być pudło! 100 metrów dalej doszliśmy do dzika. Leżał na boku i się nie ruszał. Pies podniecony bliskością kabana domagał się zwolnienia z otoku co nie ułatwiało mi lawirowania między żerdkami. Po krótkiej obserwacji doszedłem do wniosku,że dzik zgasł w łożu i trzeba go szybko sprawić i dociągnąć do drogi. Powiesiłem broń na ramieniu i zacząłem podchodzić do kabana gdy nagle pod stopą pękła gałąź,której nie zauważyłem. Efekt był piorunujący! “Martwy” dzik natychmiast się podniósł i gdy tylko mnie zobaczył zaczął zwiewać co sił w biegach. Puściłem otok próbując złożyć się do strzału jednak moje wysiłki były z góry skazane na niepowodzenie. Na takie dictum zatrzęsło jamniorem, który widząc co się dzieje puścił się za oddalającym się kabanem, oszczekując go zawzięcie i, co było do przewidzenia, nie reagując zupełnie na gwizdek.
Cholera! Uciekł mi dzik a na dodatek pies gonił na oko z przypiętym otokiem. Zły na siebie doszedłem po tropie do drogi biegnącej przez środek młodnika. Zaznaczyłem miejsce gdzie znalazłem ostatnią farbę i zacząłem krążyć drogą nawołując psa. Wiedziałem, że w tej gęstwinie goniąc na oko straci kontakt z dzikiem i wróci po własnym tropie. Po kilku minutach wreszcie się pojawił – mokry jak szczur, bardziej przypominał wydrę niż jamnika. Kochana bestia!
Dzwonię do prezesa informując o rozwoju sytuacji. Pyta czy nie potrzebuję pomocy i radzi odłożyć poszukiwania na kilka godzin. Do zmroku zostało około godziny postanowiłem więc,że spróbuję szczęścia od razu. W końcu warchlak ciągnący za sobą środek nie mógł odejść zbyt daleko. Na dodatek zaległ blisko miejsca strzału – kalkulowałem bieg wydarzeń.
Podkładam psa na trop i ruszamy. Tym razem długonosy prowadzi zdecydowanie i chociaż nigdzie nie ma farby wiem,że idzie jak należy. Z tyczkowiny wchodzimy ponownie w młodnik. Po 300 metrach jestem mokry od stóp do głów. Broń i luneta są zalane wodą. Nie pomogły nawet osłonki – zostały otwarte w trakcie marszu przez gęstwinę, podobnie jak zamek. Na szczęście pies skręca i wychodzimy z młodnika. Przed nami pojawił się rabat świerkowy wielkości 20x40 metrów. Zbliżamy się powoli i widzę po zachowaniu psa,że gdzieś w gęstwinie ukryła się nasza zguba. Jamol podniósł łeb do góry, zaczął się kręcić niezdecydowanie i warknął patrząc w stronę gniazda.
Postanowiłem puścić psa do pracy luzem. Sytuacja wręcz wymarzona dla młodego psa – niech się uczy. Podbiegł do świerków i zaczął poszczekiwać. Jednak nie chciał wejść do środka. Trzymał się jednego miejsca i głosił obiegając raz z lewej raz z prawej. Oszczekiwanie nie było tak intensywne jak tydzień wcześniej gdy w gęstych świerkach stanowił dzika 80 kg postrzelonego przez dewizowca. Zaczyna nabierać doświadczenia – pomyślałem. Wie,że dzik jest mały i to on go goni a nie odwrotnie. Ja tymczasem kombinowałem jak się tu zabrać za warchlaka,żeby bezpiecznie i szybko sprawę zakończyć. Nijak nie mogłem go wypatrzyć. Gdy podszedłem na około 3-4 metry z bronią gotową do strzału Arti ośmielony moją obecnością obiegł kępę ustawiając się pod wiatr i wparował do środka. Natychmiast zaczął oszczekiwać dzika,który był tuż przede mną a którego ja nie byłem w stanie zobaczyć. Zrobiłem jeszcze krok i usłyszałem kwik i odgłosy ucieczki. No to będzie corrida! Dzik przebiegł kilkanaście metrów i zatrzymał się. Ani myślał opuszczać bezpiecznego schronienia. Tylko uparty jamnior nie zamierzał ułatwiać mu tych manewrów i zajadle go oszczekiwał trzymając się w niewielkiej odległości od niego. Podchód w gęstych świerkach i rejterada dzika powtórzyły się jeszcze trzykrotnie. Zaczęło zmierzchać a ja nadal nie miałem nawet szansy oddać strzału kończącego ten nierówny bój. Przy kolejnym podejściu szczęście w końcu się do mnie uśmiechnęło – dzik oganiając się od psa pokazał się na moment w luce między gałęziami. Huk wystrzału był salwą honorową wieszczącą kniei śmierć tego dzielnego rycerza lasu.
Przysiadłem na pieńku łapiąc oddech i obserwując Artusa odbierającego nagrodę za swój wysiłek. Gdyby nie on – pomyślałem...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80489
Autor: Ławny 
Data:   23-06-10 11:52

Co prawda nie podkładam psów w miocie ale chyba mogę gościnnie podłączyć się pod temat z historią tropowca?:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80490
Autor: MAX 508 
Data:   23-06-10 13:27

Ad Ławny
super polowanie DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80493
Autor: canislupus4 
Data:   23-06-10 14:45

MAX-508

Oj,Wojtek-Ty to masz fajno!!! ;)

ad.Ławny

Myślę,że to temat dla wszystkich,którzy ponad wszystko kochają polowaczkę z psami,a to czy podkładają w miocie,czy dochodzą postrzałki nie ma tu znaczenia.A jak jeszcze jamnior w roli głównej to już koniecznie jak najbardziej na miejscu... ;)))
Super przygoda!!!

Kocisko

Marcin-założony przez Ciebie temat stał się na tym forum ostoją dla tych,którzy naprawdę potrafią czerpać radość z łowów.Nie ma tu miejsca na pieniactwo,przechwałki,kłótnie,politykę-TUTAJ JEST POLOWANIE!!!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80494
Autor: ptica 
Data:   23-06-10 16:59

Witam
Skoro Ławny wszedł do szanownego grona podkładaczy tylnymi drzwiami to i ja coś skrobnę.
Wiele lat już poluję i zawsze marzyłem o psie ale warunki mieszkaniowe nie bardzo na to pozwalały. W końcu jak dzieci podrosły zdecydowałem się. Wybór padł na foxa gładkiego. Jak szczeniaka przyniosłem to już wiedziałem , że straciłem psa na rzecz córki i jej matki a mojej żony. Mimo wszystko została jeszcze iskierka nadzieji. Niestety .
Pies urodzony 30 IX w sylwestra 1998/99 obchodził urodziny - 3 m-ce. Pech chciał , że na osiedlu wyjątkowo hucznie tego roku świętowano nadejście Nowego Roku.
Pies miał zacięcie bo jako szczeniak właził w najgęstsze zarośla i ganiał wszystko co się ruszało. Nawet jeża mi przyniósł. Z wiekiem jednak obawa przed wszystkim co głośne narastała i wykluczała możliwośc polowania gdzie czasem się strzela.
Po strzale pewnie szukałbym go długo a bez psa nie miałbym po co wracać do domu.
No i zostało po staremu czyli korzystanie z psów kolegów.
Jadąc na polowanie jakoś nie towarzyszyły mi jak zwykle wizje spodziewanych spotkań ze zwierzyną. Nie kombinowałem gdzie pójść i jak zajść. Jechałem odpocząć. Nałykać się leśnego powietrza, posłuchać skrzydlatych mieszkańców i nacieszyć oczy tym co natura nam dała.
Kiedy dojechałem mój nastrój poprawił się nieco ale wcale nie chciało mi się daleko i długo chodzić. Postanowiłem posiedzieć na stołeczku na niewielkiej łączce śródleśnej.
Łaczka taka 100 na 150 więc trzeba był sprawdzić wiatr. Siadłem jakieś 10 m w lesie , w ziemię wbiłem parę liściastych gałązek na na twarz siatka maskująca. Trochę zabezpiecza przed komarami i mordka się mniej rzuca w oczy zwierzakowi.
Siedzę już tak z godzinę i gdy słonko złapało krwawy kolor i ze wstydu zaczęło się chować za wierzchiłki sosen wysypało się ze 20 dzików. Różny kaliber. Od 15kg do 80kg. Trochę mnie wyprostowało i z lornetką przy oczach sprawdzam po koleii moich gości. Niestety trawa zbyt wysoka aby zobaczyć pędzelek. W mordkach nic nie widzę a przynajmniej nie natyle dużego aby mieć pewność. Odkładam lornetkę i tak sobie buchtujemy . Dziki na łączce a ja w głowie. Moje doświadczenie podpowiada mi , że ocena po sylwetce to też nic pewnego . Jednak biorę sztucer i łapię w krzyż takiego trochę bardziej czarnego , bardziej krępego i jak mi się wydaje mocniejszego z przodu.
Nadal jednak próbuję , tym razem przez lunetę znaleźć pędzel albo szble. Nie mam pewności. Już mi rece trochę się męczą a krzyż raz na dziku a raz obok. Odkładam sztucer i praktycznie rezygnuję ze strzału. Siedzę dalej i czasem patrzymy sobie w oczy.
W pewnej chwili wpadłem jednak na pomysł strzelenia warchlaka. Były dośc małe , takie z 15kg ale jak to Kot mawia jabłko w zęby , paczkę ryżu w dupę i do piekarnika.
Skusił mnie ten pomysł zwłaszcza , że nigdy tak młodego mięsa nie jadłem.
Dlaczego tak sie stało? Ano na wisnę i lato dzikom odpuszczam a jesienią te najmłodsze sa już trochę większe.
Czasem tam gdzie trawa trochę rzadsza albo niższa widywałem jakąś część warchlaka.
Podniosłem sztucer i szukam. Jest taka mała kupka zajęta wtykaniem swojego małego gwizdu pod korzenie traw. Tylko , kurcze gdzie jest łeb a gdzie tył?. Trzeba w łepek aby daleko nie szukać. Szanse zgadnięcia miałem 50%. No i jak zwykle we wszystkich loteriach szcęście nie dopisało.
Po strzale towarzystwo się wyniosło tylko jeden okazał się mocno spóźniony choć zupełnie żwawy. Zrobiło się juz dobrze szaro , a że nie wierzę w pudło idę po swojego warchlaka. Nic jednak nie znalazłem poza świeżo poruszoną ziemią.
Pochodziłem w kółko szukając farby ale jej nie znalazłem. Teraz to dopiero dostałem przyśpieszenia. Trzeba tego gnojka znaleźć bo w pudło dalej nie wierzyłem choć wcześniej dawałem głowę a teraz tylko rękę.
Szybko w samochód i po psy do kolegi. Po godzinie jesteśmy w trzech ale już z latarkami. Nic nie znajdujemy. Zero farby. Puszczamy psa , sukę jaga Zouza. Jaka nazwa taki charakter. Dostała małpiego rozumu . Biegała w koło okrążając łakę w kółko z 10razy. Wszędzie czuć dziki. W końcu trochę zwolniła , została przywołana i skierowana w miejsce strzału. Poszła jak przecinak a 50 metrów w lesie tylko jeden kwik. Strasznie gęsta plątanina olszyny pokrzyw i jeżyny. Dziczek żył ale nie był w stanie się obronić przed tą wariatką. Z dostrzeleniem były przez nią kłopoty ale jakoś się udało. Ja nie odważyłem się . Dostrzelił właściciel.
Jak się okazało kula przeszła tuż przed szynkami przez miękkie.
Znów kolejna nauczka , że nie strzela się gdy nie wiadomo gdzie przód a gdzie tył.
A ileż razy jest tak w nocy?
A pies a w zasadzie jego nos okazał się niezastąpiony. Tak jak koledzy piszą.
Pozdrawiam Db


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80497
Autor: Hubbert 
Data:   23-06-10 19:00

Kocisko - temat super - jak znam łowiectwo to taki temat - " nigdy nie... zgaśnie".
tak naprawdę bez opowieści z polowań nie ma prawdziwego łowiectwa.
Zaraz idę na polowanie i tam pogadam ze swoją Weną jak się uda ją zjednać to po powrocie dokończę moją przygodę.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80498
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 19:18

Ławny

Pięknie!!! W takich chwilach dociera w pełni co to jest PRZYJACIEL PIES na polowaniu!!
ni puhu!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80499
Autor: canislupus4 
Data:   23-06-10 19:21

Marcin-DZIĘKI!!!Słucham właśnie...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80500
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 19:21

canislupus4

Czyli jest........NORMALNIE!!!!

I wszystkich uprzejmię proszę aby utrzymali ten , rzadki obecnie w Rzeczpospolitej, stan rzeczy!!!!!
Inaczej-NORMALNIE......ubiję:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80501
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 19:25

Paweł
A co tym razem w duszy Ci gra:):)???


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80502
Autor: canislupus4 
Data:   23-06-10 19:28

Ech,Marcin...dziki zew!!! ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80503
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 19:31

ptica

Łoj, Jura!!!!!
Wreszcie zdecydowałes się odsłonić rąbka swych lesnych tajemnic:):)
Powtórze tylko to co powiedziałem po usłyszeniu tej opowieści w CZARACH: aż dziw żes od razu, za widoku pidswinka nie walił zamiast czekać!!! A moze i ze dwa byś zdążył:):):):)
Wtedy szybciej zdecydowałbyś się dyrknąć po mniez informacją: prosię dochodzi, horyłku zmrożona-przybywaj!!!
:):):):)

Napisz no jeszcze o tym siekaczu coś go w chłopskich laskach otropił!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80504
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 19:33

Paweł
"Siuda prilitajut, w sluczajnoj pticy......"???????
No, ma swoją moc i przekaz...........................


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80505
Autor: canislupus4 
Data:   23-06-10 19:35

Ano,ma...ma Kocie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80506
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 19:35

Hubbert
Oby tak było bo inaczej-sotnia mołojców z arkanami czeka tylko na pozwoleństwo wyjazdu do Ciebie:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80507
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 19:38

Paweł
A zwiezda???????

jedna za to cos wyzej juz "wysmażył" a druga a konto-jesteś dłużnikiem więc splacaj długi w tym temacie: kolejną przygodą, zaprawioną nutą psiego łaju, mocnym odwiatrem zwierza, i trzaskiem świerkowych polan myśliwskiego ogieniaszka......................


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80508
Autor: canislupus4 
Data:   23-06-10 19:38

Kot

A, z MARSEM już się widziały te stepowe detyny? ;)))))))))))))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80509
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 19:41

A jak myślisz, dlaczego sie nie odzywa????:):):)
Esauł Liściu nie żartuje:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80510
Autor: MARS 
Data:   23-06-10 19:43

Te Kocie, a Ty z wizytą to dziś wpaść nie miałeś? a?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80511
Autor: canislupus4 
Data:   23-06-10 19:47

Zwiezda toże ocień haraszo!!!Coś tam wysmaruje-ja Liścia znam... ;)))
Swoją drogą to czemu on jeszcze esauł?Za jego zasługi to wyższa mu się szarża należy!Pomyśl o tym Batko!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80516
Autor: Kocisko 
Data:   23-06-10 21:04

MARS
Ano miałem ino....PROBLEM spotkalem:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80519
Autor: ptica 
Data:   23-06-10 22:21

Witam ponownie
Skoro Kot się upomina to muszę.
Tym razem bez psa ale za to jak dzik umarł ze strachu.
Na jesieni po lekiej ponowie rozchodzimy się we czterech , każdy w swoim kierunku.
O umówionej godzinie spotykamy się. Nikt niczego nie widział. We trzech czekamy na 4 kolegę. Niby polowaliśmy na obrzeżach lasu a ten od pól zapiernicza.
Opowiada , że spotkał tropy sporego dzika w chłopskich młodnikach . Obszedł je w koło i nie wyszedł. Krótka narada i idziemy.
Chciałem iść po tropie bo nie mogłem zdjąć lunety. Chłopaki jednak stwierdzili, że powinienem mieć możliwość strzału . Kidyś byłem parę kilo młodszy i strzelanie wychodziło mi trochę lepiej. Postawili mnie tak abym mógł strzelać na polu
4 młodniki w kupie a raczej z drogami o szerokości furmanki.
Zaczynamy od pierwszego w którym był dzik. Obstawić młodnik tak 200x300m we trzech nie jest łatwo co skrzętnie wykorzystało dziczysko. Nie zauwazony dotarł do 4 młodnika.
Nie odważył się wyjść i cofnął się. Kolega , który szedł tropem był już pod koniec tego 4 młodnika jak czarnuch chciał się przedostać z 4 do 3.
Widzę na 2m drodze wychylający się gwizd rzut sztucera o ramienia i w lunecie chwost a pół dzika już po drugiej stronie. Przesunąłem sztucer o "połowę" dzika i strzał.
Dzik jak szedł tak się położył . Przeładowałem i trzymam go w lunecie ale ani drgnie.
Dochodzą chłopaki i idziemy te 40m do kabana. Martwy. Wiadomo gratulacje, złom i ostatni kęs.
W czasie patroszenia czyściutki , żadnej dziury. Chłopaki zaczynają żarty sobie stroić , że ze stracu zdechł. Patrosząc sam się dziwiłem ale pomyślałem , że z pewnością trafiłem za ucho. Koniec patroszenia. Przeszukuję cały łeb i ani śladu po kuli. Kurde gdzie ta kula? Nawet chłopaki spoważnieli bo rzeczywiście nie można stwierdzić przyczyny śmierci. Co napisać w akcie zgonu.
Ponieważ dokładnie wiedziałem gdzie stałem i gdzie był dzik w chwili strzału idę ze sztucerem na swoje miejsce. Przymierzam się i wyraźnie widzę, że dzik powinien oberwać w łeb. Wracając widzę sciety jałowiec , taki grubości kciuka. Sprawa stała się jasna. Ustaliliśmy , że kula rozbiła się a jej odłamki ulokowały się we łbie.
Potwierdziło się to po bardzo dokładnym sprawdzeniu . Jedno oko było mocno przekrwione.
Dzik w skupie wazył 86kg.
Pozdrawiam Db


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80522
Autor: DRWAL35 
Data:   24-06-10 00:02

Moje ostatnie polowanie w byłym kole.
Na sobotnią zbiórkę stawiło się włącznie ze mną 8 myśliwych. Sami zapaleńcy bo mróz trzaskający a i wiaterek przenikliwy. Od godziny 8 czekaliśmy do 10 rozgadani, przy ognisku na domniemany przyjazd reszty Kolegów. Niestety nikt więcej nie podjechał. W sumie dobrze bo większy porządek i cisza. Temperatura troszkę się podniosła za sprawą oczywiście ogniska :-). Las wesoło błyskał śnieżnymi iskierkami, słońce przedzierając się przez białe czapy na drzewach dawało dosłownie niebieską poświatę. Piękny widok. Oczywiście byliśmy razem z Hultajem w podkładce. Pierwszy miot to niewielki około 2 ha podmokły młodnik sosnowy z grupami świerków oraz licznymi haliznami. Weszliśmy w miot, Hultaj już się rwie że nie mogłem odpiąć smyczy. Udało się! Poszedł i już po kilku sekundach piękny gon. Najpierw w miejscu grubo grubo. Przyśpieszam, idę na głos. Sztywne szpilki świerów masują zmarzniętą twarz (łakomstwo nie popłaca). Chyba za głośno się przedzierałem przez gąszcz. Akcja zaczęła się przesuwać w stronę prawej flanki. Bum, bum jak miód na serce padły w expresowym tempie dwa strzały. Bum, jeszcze jeden. Z racji że miocik mały wychodzę na winkiel. Hultaj głosi w młodniku tuż za linią. Dochodzę ale dzik już pisze testament obskakiwany przez pisiurę. To Kolega Rysiek (nie wiem jak to zrobił) położył dwa przelaty przemykające przez rów w młodniku. Luka dosłownie półtora metra.
Radość, gratulacje darzbóry :-). Emocje narastały. Nikomu już mróz nie doskwierał. Następny miot to dwa oddziały przecięte uprawą. Stare buki gdzie teoretycznie powinno się widzieć wszystko co w nim siedzi, uprawa z kilku arowymi odnowieniami gniazdowymi oraz sosnowy młodnik na zboczu mocno podrośnięty ostrężyną. Zaczynamy. Kilka minut i znowu gruby gon, na prawo w stronę uprawy. Nie mam szans szybkiego dotarcia na miejsce bo mógłbym wyjść z młodnika bez portek. Bum strzał i wyraźne klepnięcie. Pies warca, przemyka obok mnie i znowu gon zajadły i rozpalony. Bum bum dwa po sobie i jeszcze jeden. Za moment w bukowym starodrzewiu znowu gon! Bum. Pisiura już przy mnie na luzie truchta, jak by nic się wcześniej nie działo.
Wychodzimy na uprawę, tam już emocje, komentarze, odtwarzanie sytuacji. Jest obfita farba. Puszczam Hultaja. Po jakichś stu metrach głosi. Jeest pierwsza łania prezesa.
Szum, rejwark , jamniki Kolegi Andrzeja ćwiczą latanie doprowadzone do porządku przez mojego diabła. W buczynie leży kaban położony strzałem za ucho przez Bronka.
Ale z drugiej flanki nie coś nie przychodzą. Poszedłem zobaczyć. Widzę dwóch Kolegów kluczących w drągowinie. To Jakub i Andrzej poszukują zestrzału. Znajdujemy przy pomocy psa ciemną obfitą farbę. Nie puszczam psa z otoku. Szliśmy zmęczeni kilka oddziałów w czerwieniejącym już u schyłku dnia słońcu. Tego dnia już daliśmy spokój .
Wróciliśmy na pokot jak przysłowiowe konie po westernie. Pokot ładny jak na dwa mioty trzy dziki i łania. Z trudem odegrałem sygnały spękanymi ustami .
I znowu ciepełko ognia i nie tylko. Wspaniałe opowieści starszych Kolegów przenoszące w czasy innego łowiectwa. Pozbawionego pośpiechu i pogoni za planem.
Znowu okazało się że pies jest niezbędny w polowaniu. Przy trunkach i ognisku piękne czerwone słońce pożegnało mroźny jakże piękny dzień a i nam "zmęczenie" dawało się we znaki i czas na powrót do złego świata.
Jakubową łanię doszliśmy rano. Konieczne było puszczenie psa i obstawienie miotu ponieważ uchadiła dość dobrze i nie dała się stanowić psu. Dobrze bo pierwszy strzał dostała na lichutką wątrobę i nie wykaraskała by się. Tylko lisy miały by jatkę.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80529
Autor: Kocisko 
Data:   24-06-10 08:48

No i pięknie!!!
Sytuacja się rozwija. Niebawem poznamy wszystkie swoje historie:):)

DZIKUU
Po MARSIE kolej na Ciebie przyjdzie !!!!!
Wrzuc coś na ruszt albo.......................:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80533
Autor: dzikuu 
Data:   24-06-10 11:43

.. na udeptanej ziemi ??? : )
cały weekend konkurs , więc koncentracja maksymalna : ) , może w nowym tygodniu.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80534
Autor: Kocisko 
Data:   24-06-10 12:28

dzikuu

Na jakiej udeptanej??? Nie czytałes gdzie odbywa sie włóczenie końmi????
Ideą jest przetrwac do października więc nie wyłamuj się !!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80535
Autor: Krzysztof_K 
Data:   24-06-10 14:10

Ideą jest przetrwac do października więc nie wyłamuj się !!!!

Pocieszający jest fakt, że nie ja jeden nie mogę doczekać się jesieni:))
DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80544
Autor: Barwin 
Data:   24-06-10 22:58

Pamięci Beja.
Długo się zabierałem żeby to napisać , ale co tam.....
Wszyscy piszecie o ciekawych przygodach i zdażeniach pełnych wrażeń i emocji - to dobrze, bo to sens naszej myśliwskiej dziłalności. Dla takich chwil idziemy z psami w miot.
Ja napiszę o najgorszym dniu od kiedy poluję.
Poproszono mnie abym ze swoimi psami przyjechał na czterodniową dewizówkę. Miała się odbyć 20 listopada. Tego też dnia stawiłem się ze swoimi 4 gończymi. Żeby móc pisać dalej cofnę się w czasie o dwa miesiące. Pewnego dnia zadzwonił tel.
- Tomek, nie zaopiekował byś się jednym pieskiem, masz przecież ich tyle to jeden więcej nie zrobi ci różnicy.
-A co to za psiura.
-Gończy polski 5 lat , był w rękach myśliwego ale od dwóch lat już lasu nie widział i się męczy.
-Jak to myśliwy go męczy czy na odwrót.
-Nie, właściciel wyjechał za chlebem do Angli , myślał , że na chwilę a trwa to już tak jak ci mówiłem dwa lata i poprosił mnie żebym coś z nim zrobił , najchętniej oddał w ręce myśliwego , więc dzwonię.
-O.K. będę u ciebie jutro i zobaczę pieska.
Pierwsze spotkanie z Bejem nie było zbyt przyjemne. Pewnie myślał , że on tu będzie rządził, ale po kilku godzinach "przekonałem" go że tak łatwo mu ze mną nie pójdzie. Do samochodu wskoczył sam, choć czasem pokazywał jeszcze żąd białych zębów. Widać pamiętał te czasy jak z dawnym panem jeździł w las. Do domu dotarliśmy obaj mocno zmęczeni.
Następnego ranka wstałem rześki i wypoczęty z ambitnym planem przedstawienia pozostałym psom nowego domownika. Latwo powiedzieć , gorzej zrealizować. Przecież moje dwa dorosłe samce gp rozniosą w puch nowego i to jeszcze na swoim terenie. Nic tylko jechać na neutralny grunt i najlepiej na polowanie. No tak, ale tu dopiero pocz. września..... Tak tylko zagroda ratuje. Szybka decyzja i Bej wylądował na tylnej kanapie a Kaprys z Demonem na pace pik-upa. Wyruszyłem do Piotrkowa zabierając po drodze syna wrazie czego do pomocy.
Nie będę pisał co i jak , ale Bej okazał się świetnym dzikarzem i nawiązał nić porozumienia z pozostałymi psami. W domu na placu doszło jescze kilka razy do wymiany "uprzejmości" z Kaprysem ale ten ostatni pokazał kto jest szefem. Z każdym dniem nabieraliśmy do siebie zaufania a po jakimś czasie, mogę powiedzieć, że byliśmy przyjaciółmi, choć to nie to samo co z resztą mojej złai. Poraz pierwszy z Bejkiem poszedłem na spacer do lasu na pocz. października. Chciałem sprawdzić jego reakcję na puszczenie ze smyczy, przywołanie oraz to jak się do mnie przywiązał. Wszystko było git. Byłem hepi.Pomyślałem sobie, że za miesiąc zabiorę go na pierwsze polowanie z resztą złai.
I tu wracamy do początku opowieści.Jest 20 listopad. Polowanie w łowisku bardzo wymagającym, w każdym miocie dziki lub jelenie. Nie ma pustych miotów. Cztery moje gończuchy wtym Bej pracują koncertowo. Właściwie w tym miejscu mógłbym zacytować którąś z wcześniejszych opowieści , albo nawet kilka. Jestem dumny z ich pracy a adrenalina w moich żyłach jest w zenicie.I tak mineły trzy dni a czwarty dobiegał końca.
Przedostatni miot, idziemy w poprzeg młodników świerkowych i bukowych. Powiem Wam, że tyle dzików co tam, to jeszcze nigdy nie widziałem. Psy to nie wiedziały co gonić i w którą stronę. Po prostu się gotowało. 17 myśliwych i 97 strzałów tylko w jednym pędzeniu. Ale tu nie o tym. Koniec pędzenia a ja nie mam żadnego psa. Myślę sobie, nic tylko jeszcze gonią albo warują przy strzelonym - zaraz przyjdą. Po 15 min. jest Demon ale reszty niet. Do czasu jak patroszyli te 11 szt. byłem spokojny ale prowadzący chce robić ostatni miot. Nic tylko muszę zostać i czekać pewnie niedługo wrócą. Kaprys wrócił po godzinie, umazany cały w dziczej farbie. W między czasie zrobiło się ciemno. Myślę sobie, reszta jest pewnie przy tym postrzałku , razem go docieły i pilnują teraz. Zostawiłem kurtkę na początku miotu gdzie ruszaliśmy a sam pojechałem na pokot z dwoma psami. Przy okazji coś zjadłem bo akurat ostatniego dnia nie było obiadu między pędzeniami. Prawie w biegu oszamałem grochówę i z powrotem do lasu po psy. Suka (Pola) leżała już na kurtce , zmęczona , zziajana, ale szczęśliwa że po nią wróciłem. Został jeszcze Bej.Mineła godzina potem dwie, trzy, zacząłem jeździć po okolicy , trąbić , gwizdać. Cisza....., tylko wiatr mi wtórował. Zaczeło świtać. Dzwonię do łowczego.
- Słuchaj tak i tak nie znam okolicy może byś coś doradził.
- Zaraz będę.
Przyjechał z kilkoma myśliwymi. Ustaliliśmy sektory w których będziemy szukać.
Do południa wynik -0 po południu - bez zmian. Zostałem na drugą noc w lesie. Dowieźli mi trochę żarcia, ale i tak nic nie jadłem , ot stres. Drugiego dnia nic się nie zmieniło. Byłem załamany, ale trzeba było wracać do rzeczywistości i do domu. Zostawiłem tylko chłopaką z koła ulotki o zaginięciu psa żeby rozwiesili po okolicy, a sam z przyżeczeniem od łowczego że będą bacznie monitorować okolicę, wróciłem do Łowicza. Dzwoniłem każdego dnia przez tydzień- nic, ani śladu. Mijały dni, mijały tygodnie. W między czasie było jeszcze wiele innych polowań.......Dzwoniłem już żadziej.
Miałem nadzieję, że jeśli Bej przybłąkał się do jakiegoś domu to może do mnie oddzwonią, przecież miał obróżkę z moim nr. telefonu. A może ją zerwał w ferwoże walki.
To niech chociaż trafi na przyjaznych i kochających ludzi, żeby tylko miał dobrze. Różne myśli kłębiły mi się po głowie. Minoł sezon zbiorówek, potem luty, psiarnia zaczęła powoli dostawać sadła na bokach z nudów. W końcu w połowie marca dzwoni telefon.
Nic nadzwyczajnego - jeden z wielu.
- Halo, wie pan , znalazłem pańskiego psa.
-Ku..wa, super, z kąd Pan dzwoni , gdzie psina doszedł, gdzie jechać, jak Pan go znalazł
-Zaraz,zaraz spokojnie....
-Człowieku, cena nie gra roli(myślałem, że gość chce znaleźne)
-Panie , nie ma po co przyjeżdżać, pies nie żyje.
Odebrało mi mowę, słyszałem jeszcze jakiś głos w słuchawce ale nie miałem siły odpowiedzieć. Zadzwoniłem do niego dopiero za pół godz.Poprosiłem żeby nic nie ruszał, ja przyjadę jutro. Widok byl okropny i nie chodzi o psią powieżchowność bo tej już dawno nie bylo, tylko, że pies zginął od kuli, 80m linii kończącej miot, 20m od drogi którą kilkanaście razy przechodziłem szukając go....Mam nadzieję że nie cierpiał.
A znalazł psa pracownik leśny i zadzwonił na nr. tel. z pomarańczowej szarfy Beja.
Pochowałem go tam gdzie zginął- w kniei, gdzie był szczęśliwy gdzie robił to co lubił najbardziej- polował.
Następnego sezonu również nie mogę się doczekać, ale rozpocznę go z mocnym przyżeczeniem, że moje psy będą wyposażone w lokalizatory aby uniknąć stresu jw.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80547
Autor: dzikuu 
Data:   25-06-10 07:34

Przykra opowieśc.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80551
Autor: Kocisko 
Data:   25-06-10 08:27

Barwin
Próbowałes ustalić kto go kropnął????
Co za skur.......syny sie zdarzają!!! Nawet nie potrafi jak mężczyzna przyjść i się przyznać.
Mojemu koledze , na dewizówce, Duńczyk zastrzelił łajkę. Żółto-białą sukę z czerwoną obrożą. NA OZIMINIE-wybiegła na pole przylegające do lasu a ten F -I - U - T tam flankował.
Tłumaczył sie że wydawało mu się iż to............sarna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80552
Autor: Hubbert 
Data:   25-06-10 08:35

Smutne ale prawdziwe.
Życie, nawet to mysliwskie nie jest uslane samymi przyjemymi wspomnieniami.
Dzięki Tomek. Twoja opowieść zrobila na mnie wrazenie i jest przykrym przykładem że bywaja strzaly do nierozpoznanego celu, a moze rykoszet - ryzykowne mysliwskie psie życie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80553
Autor: Kocisko 
Data:   25-06-10 08:38

Hubbert

Dlatego, za moim kolegą leśniczym łowieckim, powtarzam iż pies na dziki zyje tym dłuzej im więcej ma białego na sobie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80561
Autor: Piotr Kukier (BT) 
Data:   25-06-10 11:59

Kocie, to niech ten leśny zadzwoni i powie to sędziemu Br... Biało brązowego wachtla skwitował "za jasny na dzikarza"!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80562
Autor: Kocisko 
Data:   25-06-10 12:34

Kuki

Można by tak zrobić jak piszesz. Ale jak to przeczytałem to nie wiem czemu przyszły mi na myśl słowa Wojtka Cejrowskiego : "Z głupkami sie nie dyskutuje"
:):):):)
Ten sam sędzia orzekł mojej koleżance iż jej WNK po zaliczonych kilku konkursach czeskich z niezłymi lokatami, nie moze miec przyznanego reproduktora w Polsce ponieważ nie ma zaliczonych.....PP.
I jest CZESKIM reproduktorem:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80563
Autor: gawronn 
Data:   25-06-10 12:38

Tomku smutne :(((((
DB gawronn


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80564
Autor: Piotr Kukier (BT) 
Data:   25-06-10 12:52

Argumentem było to, że dziki go za bardzo widzą! No i owija go biedny Kolega przed zborówkami siatką maskującą, wszak sędzia ma zawsze rację!!!

I tacy "sterują" polską kynologią...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80565
Autor: Hubbert 
Data:   25-06-10 13:18

Co by nie było tak smutno na weekend wklejam dokończaną zimową opowieść myśliwską

Właśnie wstaje zimowy ranek Stojąc przed oszklona taflą drzwi tarasu wciągam nosem zapach porannej gorącej kawy patrząc na przysypane pierwszym śniegowym puchem pola ciągnące się wzdłuż drogi do pobliskiego lasu. Grudzień 2008 roku jest jakoś dziwnie ubogi w ten niezwykły zimowy biały produkt, z tęsknotą wyczekiwany przez amatorów białego szaleństwa, oraz myśliwych lubiących czytać w nigdy nie zapisanej do końca księdze tropów.
Nagle odezwał się telefon w słuchawce słyszę głos kolegi Zenka i zarazem mojego bliskiego sąsiada:
– Część nie obudziłem.... bo widziałem w nocy światło w twoim biurze, pewnie długo pracowałeś...?
– Nie.... - już jestem na nogach, miałem trochę papierkowej roboty, ale za to dzisiaj robię sobie wolne.
– – Słuchaj... to się dobrze składa bo wczoraj przy księżycu strzelałem do dużego dzika i trzeba by sprawdzić z psem... bo myślę ze dostał... Strzał z podpórki do boku, odległość ok. 70m. Mogę być za kilka minut u ciebie ?
– Dobrze... - ucieszyłem się w głębi myśliwskiej duszy – ...podjeżdżaj, sprawdzimy co z tym dzikiem..
Rozsuwając nogami na boki świeży puszysty śnieg który sięgał nam miejscami prawie do kolan w kilkanaście minut dotarliśmy do kilkuhektarowego pola - nieużytku i ozimin otoczonego dookoła sosnowymi młodnikami, tudzież gęsto nasadzonymi wyrośniętymi, brzózkami będącymi efektem zalesień gruntów ornych o niskiej klasie czyli słabej jakości rolnej.
Tutaj Zenek miał swoje nocne spotkanie z odyńcem. Odłożyłem Rabę przy drodze i zaczęliśmy sprawdzać miejsce zestrzału, co nie było wcale łatwe. Kolega do końca nie wiedział w którym miejscu stał dzik i jeszcze ten śnieg, zaczął padać tuz po jego strzale, a nasypało go grubo ponad 20 cm .
Z relacji Zenka tuż po strzale dzik skoczył w młodnik. Myśliwy słyszał trzask łamanych gałęzi po czym wszystko nagle zamilkło. W momencie gdy zbliżył się do młodnika usłyszał kolejne trzaski. To prawdopodobnie ranny dzik , niepokojony pochodem podniósł się i ruszył dalej w gęstwinę. Zebrał w sobie na tyle siły, aby uchodząc poszukać bardziej zacisznego miejsce na dalszy odpoczynek . Wtedy Zenek zrezygnował z dalszego poszukiwania i postanowił poczekać do rana zwłaszcza, że zaczęło mocno sypać śniegiem.
Puściłem moją gończą polską z otoku. Suka drżąc z podniecenia, zniecierpliwiona skoczyła ochoczo w gęstwinę, a my ruszyliśmy droga w stronę wysokiego lasu. Słońce zaczęło już przebijać złotymi promieniami przez wysokie korony sosen tworząc refleksy świetlne z biało niebieskimi czapami śniegowymi cienkich smukłych sosenek , chylących się nisko ku ziemi niczym napięte pod ciężarem pałąkowate mechanizmy katapulty, gotowe do wystrzału.
Po kilku minutach słyszymy Rabę – Głosi . Głos, prowadzi w naszym kierunku. Podbiegliśmy kilkadziesiąt metrów do przesmyku i czekamy w napięciu na rozwój sytuacji. Szybki, miarowy, głęboki oddech kłuje w płucach ostrym jak szpila mroźnym powietrzem. Przez drogę mignęło kilka rudych postaci za nimi wyskoczyła Raba, która na nasz widok i sygnał gwizdka pożucia mylny sarni trop. Przywołałem ją i odwarowałem, tylko na kilka minut , niech zrozumie - sarny nie są dzisiejszym punktem naszych poszukiwań.
Ruszyliśmy dalej tą sama drogą zataczając, trochę na wyczucie większy, a następnie mniejszy krąg wokół młodników. Co jakiś czas z młodnika na krótko wyskoczy Raba, wzbijając za sobą tumany białego puchu przemknie szybko pomiędzy drzewami i wraca z powrotem przeszukując kolejne miejsca i leśne uprawy.
Na koniec jeszcze raz wróciliśmy pod zagajnik z którego suka wygoniła kozy . Zbliżaliśmy się do niego otwartym terenem z przeciwległej strony niż poprzednio. Stanęliśmy zmęczeni bez większej wiary na sukces poszukiwań dzisiejszego dzika, przed zieloną gęstą ścianą lukrowanego śniegiem igliwia, planując już wieczorne wyjścia do lasu zwłaszcza ze śnieg i księżyc nie pozwolą na spokojne zaleganie w ciepłych domowych pieleszach - gdy nagle z boku pojawiła się zziajana Raba. Szybko dopadła skraju młodnika i stanęła zajeżona na jego brzegu ujadając zawzięcie w stronę gęstwiny. Spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo – jednak jest postrzałek - Raba tak zajadle nie szczeka na trupa. Zenek pobiegł odciąć ewentualną drogę ucieczki rannemu zwierzowi , a ja w kilku skokach znalazłem się przy suce zachęcając ją do wejścia między sośninę, - jednak ta w ogóle nie reaguje na moje polecenia tylko stoi zagląda pomiędzy igliwie i ostro drze japę. Na nic moje komendy i zachęty, no cóż trzeba samemu pokazać jak to się robi. Trzymając w pogotowiu nabitą kniejówkę wchodzę ostrożnie pomiędzy pierwszy rząd iglaków, przechodzę następny i kolejny wołam sukę, która cały czas dziamoli na zewnątrz – boi się wejść czy co?
Stoję i nasłuchuje, ale nie ma żadnego innego odgłosu, oprócz gromkich szczeknięć suki. Robi mi się trochę nie swojo - Sam też nic tu nie wskóram – gęstwina dookoła. Nie rozumiem też zachowania mojej gończej bez przyczyny przecież tak nie dziamie. Lepiej zabierać stąd tyłek - trochę strach mnie obleciał.
Wracam wkurzony, z powrotem przed zagajnik, kucam przy niej, Ta szczeka teraz raz na mnie, to znów raz w głąb zagajnika.. Prawie na czworaka zaglądam pod rozłożyste obwisłe gałęzie i nic nie widzę . Tym czasem suka warcząc gardłowo zaczęła grzebać i wyszarpywać coś czarnego... z pod śniegu z pierwszego rzędu młodych sosenek. Dosłownie metr może dwa, przed moim nosem w zagłębieniu sosnowej uprawy zauważyłem zastygły już, szczeciniasty fragment obiektu naszych dzisiejszych poszukiwań. Nieduży wycinek, leży sobie płasko na boku, przysypany kilkucentymetrową warstwą śniegu. I do tego w miejscu obok którego dosłownie kilka metrów przechodziliśmy razem z Zenkiem. Dużo w tych naszych poszukiwaniach było przypadku, ale gdyby nie reakcja Raby dzik leżał by sobie jeszcze jakiś czas, a tak najpewniej to do zmarnowania tuszy.
Dobre powiedzenie „Kocisko” - „Kto nie ma psa ten robi za psa” ale tu dodam z własnego doświadczenia i opisanej przygody - kto nie rozumie swojego psa ten wtedy też robi za psa.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80566
Autor: Kocisko 
Data:   25-06-10 13:27

Hubbert

Pies to nie maszyna a i maszyna nawala czasem. Skoro wolno myśliwcowi spartolić to tym bardziej "głupiemu stworzeniu". To tacy sami myśliwi jak my tylko lepeij biegają i głoszą:):).
Przypadek na polowaniu to stały element!! Często decydujący. Poszliście z psem szukac i gdyby nie pies-na pewno byście nie znaleźli.

Nie rozumiec psa????? Nie wyobrażam sobie nie rozumiec/znać swego przyjaciela.
Dzięki temu zrozumieniu, zaufaniu możliwe jest skuteczne polowanie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80569
Autor: mariandzik 
Data:   25-06-10 15:08

Świetne opowiadania i przygody. Może naskrobię coś i o mojej przyjaciółce. (niestety znowu w częściach)

Wega – moja przyjaciółka łowów i członek rodziny za razem. Nasza współpraca przebiegała różnie – to przez niezrozumienie, to przez moje błędy czy jej niechęć.
Był październik 2004 roku, więc do rozpoczęcia samodzielnych polowań pozostało mi jeszcze 10 miesięcy, jak się później okazało. Skąd tu wytrzasnąć psa? Jako student kasy zero, oprócz tej odłożonej na broń, wpisowe itp. Chwilę później dowiedziałem się, że gładki foks łowczego spodziewa się potomstwa. Niestety pokrycie nie było „kontrolowane”. Ojcem szczeniąt był kundel z pobliskiej wsi. Decyzja była natychmiastowa. Biorę szczeniak za 1 zł, bo ponoć psa nie można dostać, a zawsze trzeba go kupić. Mnie to obojętne, ale łowczy się uparł, więc po „wybuleniu kasy” Wega była u mnie po świętach 27.12.2004r. W pierwsze pół roku nauczyłem jej karności i zacząłem wprowadzać w świat tych magicznych zapachów. Jeszcze nie polując prosiłem, aby łowczy zostawiał mi narogi ze strzelonych przez siebie dzików, abym mógł jej porobić włóczki. Bardzo to lubiła i widać było, że coś tam we krwi zostało w tej mieszance. Pierwsze odnalezione dziki nie były trudne, bo szły może 50 metrów, ale nawet jeśli widziałem, że dzik padł w szczerym polu zawsze szedłem po nią do samochodu. Dzików nazbierało się już kilka, a ja doceniłem, jak bardzo pies potrzebny jest myśliwemu. Dziki były coraz trudniejsze i nawet byłem przez kolegów proszony telefonicznie o pomoc, co też skutkowało kolejnymi sztukami na koncie Wegi, lub pudłami na koncie kolegów. Nie jest ona specjalnie cięta, zwłaszcza na żywe dziki, ale bardzo lubi pracować na postrzałkach. To mi wystarcza. Zwłaszcza w ostatnim sezonie zaczęła się rozwijać i to w tym właśnie sezonie Wega znalazła, jak do tej pory, najtrudniejszego dzika.
1.04.2010r., a więc pierwszy dzień sezonu polowań na dziki akurat w naszym kole, ponieważ w poprzednim sezonie dziki mieliśmy wykonane. Wybrałem się na całonocne polowanie w łowisko pod Lidzbarkiem Warmińskim. Całą noc dziki robiły mnie jak chciały. A to wychodziło kilka sztuk o bardzo zróżnicowanej masie, do których nie strzelałem, a to słyszałem je gdzieś w remizie, z której też mi zwiały. Wszystko bez złapania przez dziki odwiatru – po prostu takie pechowe sytuacje. W końcu nad rankiem na zejście wybrałem ambonę stojącą na ścianie starego lasu, a patrzącą na łąkę, którą niemiłosiernie buchtowały dziki. Pomyślałem, że dawno nie strzelane zajdą tu na bank.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80570
Autor: mariandzik 
Data:   25-06-10 15:09

Idąc do ambony zobaczyłem od razu pojedynczą sztukę buchtująca pod jedna z nóg ambony, jakby chcąc ją przewalić i uchronić swoich schodzących z pól, ospałych młodszych kompanów. Spłoszyłem ją, ale do jasnego jeszcze ok. 1,5 godziny, więc wszystko może się zdążyć. Tuż po wejściu na ambonę słyszę, że towarzystwo zeszło nie tak jak się tego spodziewałem, bo poruszały się już starym lasem. Troszkę bez nadziei czekam. Dziki przechodzą za moimi plecami, ale tylko co, po krawędzi tego lasu. Żaden się jednak nie wychylił. Minęły mnie i nie dostały wiatru, więc jest jeszcze szansa, zwłaszcza, że zatrzymały się w miejscu, gdzie stary las łączył się z młodnikiem dębowym pod kątem prostym. Jest jeszcze dość ciemno, więc na deser w postaci dżdżownicy mogą się skusić. Chwila ciszy i widzę jak sztuka po sztuce w rogu łąki wywalają przelatki. Naliczyłem ich 12 i wszystkie były jednakowej wielkości. Wybrałem jednego stojącego idealnie do boku i po chwili padł strzał. Oczom nie wierze – na zestrzale nie ma dzika. Schodzę po niedługiej chwili z ambony i idę na zestrzał. Emocję i wzmagający się przymrozek trzęsą mnie jak cholera. NIE MA !!! Czyżby moja dość długa absencja w łowisku spowodowała, że spudłowałem? Nie wiem. Jest jeszcze szarówa, więc nie będę wchodził w młodnik i zadzwonię po żonę, aby przywiozła mi Wegę. Zanim dziewczyny przyjechały zdążyło się rozwidnić i mogłem ruszyć na poszukiwania. Wega aż trzęsła się, aby ruszyć do pracy. Zwyczajowo z podniecenia postawiła klocka zaraz po wyjściu z samochodu i ruszyła najpierw po mim tropie, aby za chwilę pokazać mi, że to nie było pudło. (Psiak ten nie idzie na zabój za dzikiem, tylko spokojnie odchodzi maks do 100 m i czeka na mnie, a jeśli już coś znalazła, to potrafi zniknąć na dłużej, ale po jakimś czasie wraca po mnie i jak tylko mnie zauważa nie podbiega bliżej, tylko stoi, a jej oczy mówią – „no… chodź. Już wiem, gdzie leży!!! RUCHY!!!” Trupa nie głosi. Kiedyś nie rozumiałem tego języka i stąd były nasze nieporozumienia). Wega charakterystycznie przytrzymała się w miejscu i ruszyła powoli dalej. Oczywiście w tym miejscu, w którym się przytrzymała znalazłem farbę i części dżdżownic potraktowanych już kwasem żołądkowym. Miejsce trafienia było już znane. Schrzaniłem. No to czeka nas niezła przeprawa pomyślałem, lunetę nastawiłem na powiększenie 2,5x i ruszyłem w bój.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80571
Autor: mariandzik 
Data:   25-06-10 15:10

Wega powoli ale ciągle po właściwym tropie szła na przód. Farba na zmianę: raz bardzo obfita, a za chwilę nie było jej wcale, później znów kropelka, kilka kropli, spory kleks i znów nic. Tak powoli przeszliśmy ok. 1,5 kilometra. Dzik przekroczył dwa strumyczki, jednak nie zwiódł tym Wegi. Tuż za drugim strumyczkiem pies zaczyna zachowywać się bardziej impulsywnie i przyspiesza znacznie. Pomyślałem, że zwietrzyła sarny, ale nie słyszę, aby coś uchodziło. Wbiega w młody las sosnowy, który na dniach był przerzedzony. Staję po środku tego lasku i rozglądam się. W tym momencie 10 m ode mnie, spośród odciętych czubów sosenek, zrywa się dzik i oddala się ode mnie. Skład – ciemno w lunecie – klapka czubku – ochrzaniłem sam siebie, ale po otwarciu jej dzika już nie było. Słyszałem tylko jak Wega odprowadza dzika dalej. Za chwilę szczek ucichł, a pies wrócił do mnie zziajany. Nie dała rady go przytrzymać. Krótki odpoczynek, kilka przekleństw pod swoim adresem i ruszam dalej. Dzik przewala wąwóz zarośnięty samosiewami poutykanymi jak kolce na plecach jeża. Przedostałem się na drugą stronę, a farby coraz mniej. Wega jednak poszła po przecież ciepłym jeszcze tropie i zaraz znowu farby było więcej. Za tym dzikiem szedłem jeszcze ok. kilometra i w końcu. Wega znów ruszyła w amoku przed siebie kręcąc kółko i ustawiając się na wiatr. Sztucer już miałem gotowy do składu, a klapka oczywiście w górze (człowiek najlepiej uczy się na swoich błędach). Wega ostrożnie podchodzi do trzech świerków, których gałęzie zwisały do samej ziemi, ale tak, że nie widziałem co jest za nimi. Podeszła na 4-5 metrów do tych gałęzi i zaczyna szczekać. To sprowokowało słabego już dzika do tego, aby zaszarżować na psa. Dzik pokazał mi się na sztych, Wega odskoczyła, a kula posłana między świece skończyła tą przygodę. Piękny przelatek (którego udko Ci sprezentowałem Kocie) leżał przy murszejącym pniu zwalonej sosny, a z rany wlotowej szła para. Teraz Wega mogła się wyżyć, a ja odetchnąć po tej niełatwej przeprawie. Zaskoczyło mnie to, jak pięknie i z chęcią moja przyjaciółka szła za tym dzikiem – oby tak dalej. Pięknie jej podziękowałem i zaczęliśmy zrywać tego dzika do pierwszej drogi. Wega to mój pierwszy pies myśliwski i uczymy się łowiectwa razem. Teraz już wiem jakie zachowanie co oznacza i rozumiemy się dobrze. Podczas naszej wspólnej tułaczki nauczyłem się tylko tego, że pies zawsze ma rację, nawet jeśli nasz rozsądek podpowiada, żeby iść w zupełnie inną stronę od tej, w którą ciągnie pies. Do tej pory ma na koncie 14 odnalezionych dzików, dwa w tym roku.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80572
Autor: mariandzik 
Data:   25-06-10 15:15

FINAŁ


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80573
Autor: doktor nieludzki 
Data:   25-06-10 15:22

też nie jestem podkładaczem,,,
było to kilka lat temu, piękna polska jesień, Hubert w moim kole, na dodatek w moim terenie, więc zaprosiłem kolegę - szczęśliwego posiadacza młodej WNK na koguty. Trochę sobie z moją Filką przeszkadzały na początku, potem chodzilismy dalej od siebie, były pierwsze stójki, strzały i aporty :) więc w wyśmienitych nastrojach pojechaliśmy na zbiórkę, a tam pokot i ognisko. Była kiełbasa i boczek z rusztu, był dziczek pieczony, żurek i pyszny wiejski-twardy chleb. i napitek był - bo żony i dzieci po łowców przyjechały. Ale my we trzech gożałki ani grama, Maciek ma odstrzał i chęć zapolować jeszcze wieczorem na dzika i kozę. Więc opuściliśmy biesiadę i pojechaliśmy na kukurydze. był to dość spory łan, z 300ha z wcinającym się w środek ścierniskiem po owsie. i ja na zwyżce na skraju tego ścierniska usiadłem z moim drylem.reszta na ścianie południowej - od rzeczki, czyli w kierunku gdzie zwierzyna zwykła wieczorem wychodzić. idąc na drabinę na ściernisku widziałem ślady buhtowania, jest nieźle myślę.Posiedziałem z pół godzinki i słyszą "bach" łamie się kukurydza, gęsia skórka i lornetka do oczu, po chwili widzę jak się rusza kukurydza i słyszę kolejne "bach". wiec wiem - są dziki!! i tak sobie siedzieliśmy - ja na górze, a one na dole w kukurydzy, nie słyszałem nic, żadnych kwików, szumu, tylko łamanie kukurydzy.Zacząło zmierzchać, padł strzał, ale ja dalej słyszę łamanie.Więc to nie "moje" dziki wyszły!! okazało się że padła koza.Było już dobrze szaro gdy na brzegu ścierniska zobaczyłem plamę - jest!!lornetka do oczu - dzik, spokojnie sobie buhtuje, chwyciłem dryla i w mojej poczciwej 4x32 Jena próbuję czarnuszka zlokalizować. A tu rozczarowanie - nie widzę!! coś majaczy, jakby to ale nie jestem pewien, jeszcze raz lornetka - jest dzik, potem luneta- jest blizej nieokreślona plama, cholera!! nerwy mam jak postronki - napięte do granic możliwości, oczy chcę wypatrzyć ale to za mało by strzelić.Pozostaje modlitwa.. :) św. Hubercie a może by tak bliżej, byłoby może łatwiej...znowu lornetka i widzę jak dzik skręca i powoli zaczyna iść w moim kierunku, więc znów dryl, luneta, jest plama, ruszyła się - więc w końcu go widzę!! pionowa belka na komorę i miękko na spust...buum...blask mnie oślepił ale słyszę jak dzik uchodzi w kierunku przeciwnej ściany pola kukurydzy i wpada w nią łamiąc głośno, robi masę hałasu, po chwili wszystko cichnie. siedzę i myślę - dostał, dobiegł do kukurydzy "martwy" dlatego tyle huku narobił, spisał testament i lezy :) (taaa jaasne)
nie mogłem się doczekać na resztę - patroszyli kozę, w koncu jest telefon, gdzie jesteś i do czego strzelałeś?? mówię podjedźcie strzelałem do dzika, mieli terenówkę więc po ściernisku do mnie podjechali, krótkie opowieści, gratulacje dla gościa - strzelca kozy i decyduję że nie szukamy zestrzału tylko od razu idziemy na brzeg kukurydzy, tam znajdziemy farbę a po niej dzika.... (pewnie niektórzy myślą gdzie jest jakiś pies w tych gryzmołach? były wyżły na początku, będą jeszcze psy na końcu )
plan dobry, zdjąłem lunetę, latarki i szukamy. na brzegu farby nie ma, wchodzę w drugi rządek i w końcu mam!!ale coś mało, i kukurydza połamana...wtedy już wiedziałem że nie jest dobrze...kilka dzików już miałem i z karabinem się lubiłem, znałem jego plusy i minusy, i znałem kulkę. wiedziałem jak mierzyłem i wiedziałem że farba powinna być...chłopaki do mnie doszli, krótka wymiana zdań - było już całkiem ciemno, gorąca krew Maćka zdecydowała - idziemy!! no więc ruszyliśmy tropem...farby niewiele, kukurydza połamana, uszliśmy z 30 m i usłyszałem jak przed nami kukurydza ożyła...wszystkie włosy na głowie mi stanęły a krew odpłynęła do nóg, potem wróciła do głowy i wtedy dopiero do mnie dotarło...ciemna noc, środek kukurydzy, ranny dzik i my mierzący w świetle latarek w zieloną ścianę...powolutku się wycofaliśmy i już na brzegu bezpiecznie wyjąłem telefon i wykręciłem numer do Henia - okazało się że ucztuje po Hubercie i nie będzie w stanie rano przyjechać - najpierw musi wolty z krwi przegonić - więc dopiero koło południa. no tak ,ale ja muszę do pracy na 8! więc wybieram numer do Grzesia, i tu się udaje!! umawiamy się skoro świt. Podczas tej rozmowy przeżywamy jeszcze jeden alarm, bo dzik podenerwowany naszym głośnym zachowaniem ruszył się jeszcze w kukurydzy, co zabrzmiało w nocnej ciszy groźnie.Maciek był niepocieszony że nie będzie mógł w całej akcji do końca uczestniczyć, ale obowiązki zawodowe nie pozwoliły mu zostać.
Spać nie mogłem klnąc w duchu na siebie i lunetę, solennie sobie obiecując że następnym razem nie strzelę, jakoś doczekałem świtu
podjechaliśmy z Grzesiem na ściernisko, on zapalił a ja mówiłem. Zapytał w końcu - jaki ten dzik?? mówię - raczej większy jak mniejszy...wiesz wyszedł sam, była szarówka...podkładacz podjął decyzję, bierze na razie jednego jaga - tropowca, jak będzie źle, ma w odwodzie drugiego...idziemy na zaznaczone miejsce gdzie dzik wpadł do kukurydzy, ja mam dryla Grześ otok, piesek mały czarny, wesoły i spokojny! nigdy wcześniej ani nigdy potem nie widziałem takiego jagdteriera...podszedł, powąchał i ochoczo pociągnął nas w gąszcz...idzie jak po sznurku z nosem przy ziemi, a my zanim przeciskając się przez dorodną - ponad dwumetrową kukurydzę, on ma łatwiej, mieści się między łodygami, my musimy łamać, mijamy ze 3 połamane kompletnie kilkumetrowe place, czujemy już dzika, a pies skręca w lewo, patrzymy na siebie, dość długo to już trwa, a nam się wydaje że pies idzie źle - bo przecież tam "śmierdziało" bardziej!! wchodzimy na kolejny wydeptany plac, odruchowo oglądam się na prawo w chwili jak pies zmienia kierunek i w rządku widzę podnoszącego się dzika, błyskawiczny skład i pada strzał, w tym samym czasie Grześ odpina karabinek i mała czarna pijawa wisi na portkach kabana piszącego testament, adrenalina opada, podchodzimy oglądamy...wczorajszy strzał trochę za nisko - biegi i mostek, dzisiejszego brak!!żadnej farby, dziury, w końcu Grześ stwierdził że dzik po nocy umarł ze strach :) bo ja go nie trafiłem - w końcu dziure po brenece byśmy znaleźli. pozostało najlepsze, patroszenie i wyciągnięcie go na czyste. Jak się okazało miał 118kg, ale oręż maleńki- typowy "kukuryźnik", poszedł na imprezę w kole, co pozwoliło mi go oskórować i wydobyć z mózgu moją brenekę :) jak się okazało strzał za ucho pod włos, breneka została na czole - tylko od tej drugiej strony
Potem się dowiedziałem że piesek miał wtedy 11 m-cy!! potem wypracował jeszcze kilka postrzałków i został sprzedany myśliwemu polującemu w kole z dobrym stanie zwierza za grubą kasę - spełnia się tam ponoć dobrze
bez psa - nie polowanie...mam nadzieję że nie przydługo....


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80575
Autor: Kocisko 
Data:   25-06-10 16:28

Pięknie doktorze:):):)
Ale jakes już posmakował 'chleba podkładaczy" to będzie cięzko Ci zrezygnować z tego. moze dziś jeszcze o tym nie wiesz, może skryło sie to w Tobie ale któregoś dnia da znac...........

Tylko pamiętaj wtedy ze to takie łowy gdzie nie tylko ty masz prawo do duszy zwierza ale i on ma prawo do Twojej oraz psów...........................


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80576
Autor: DRWAL35 
Data:   25-06-10 20:08

Mój jamnik też na polowaniu a właściwie przy dochodzeniu postrzałka padł z broni a Hultaj dostał kawałkiem płaszcza z czeskiego pocisku jak stanowił w młodniku ranną łanię ale to wina zakrzaczenia. Kolega chcąc dobić łanię w wysoki kark (tyle widać było) strzelił a pocisk rozbijając się o korony młodych sosen ugodził Hultaja w żebra łani podciął krtań a jej ciele ranił w ścięgno tylnego badyla. Hultaj przypłacił to zapaleniem otrzewnej ale udało mi się uratować przyjaciela. Ryzyko utraty psa na polowaniu wydaje się być dosyć duże np dzik też Hultajowi udo potargał. Zagrożeń jest wiele wiele więcej.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80587
Autor: Bars11 
Data:   26-06-10 13:56
Załącznik:  ap.JPG (73k)

Pozdrowienia zMaroka Przesyłam dla wszystkich podkładaczy i fanatyków polowaczki z psami
Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80590
Autor: tumak_10 
Data:   26-06-10 16:56

Super Temat. Wielkie brawa dla Kol. Kocisko. Piękne opowiadania. Aż miło się czyta. Pozdrawiam


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80597
Autor: Hubbert 
Data:   27-06-10 19:29

Ad Bars11
Uwazaj wielblady mają pchły, a twojemu podprowadzającemu tez jakoś żle z oczu patrzy. Zyczę przyjemnego wypoczynku i lagodnej wersji "zemsty faraona" pozdrawiam.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80602
Autor: MAX 508 
Data:   27-06-10 23:45
Załącznik:  dzik.jpg (66k)

Jedna ze zbiorówek minionego sezonu.Daty nie pamiętam...
Kończymy pierwszy miot tzw ósemka .Dziki już daleko przed nami było ich sporo ,psy porozbijały watahy w różne strony miotu i każdy ciągnie za swoimi.W jednym miocie coś około 30-35dzików w 3-4 watahach ,miot duży ale też i dobrze obstawiony bo myśliwych ponad 20tu .
Wszystko cichnie ,moje haniebne dwa pudła do "pociągu"przebrzmiały razem echem Cichną odgłosy głoszących psów giną w czapach i głebinach śniegu.Pod szczytem wzniesienia spotykam Marka też sam bez swoich psów ,stara się wyłowić najcichsze ich dźwięki -nic to...
Powoli w śniegu idziemy dalej. Z tyłu za nami oddzywa się daleko Ares -MArka kopov.Jest sam i głosi pojedynka -to pewne .Postanawiamy wrócić na ogrodzenia i tam się rozdzielić .Dzik jednak nie dotrzymał i pies poszedł dalej w głąb miotu .Zawracamy i idziemy na linie bo padło sporo strzałów ale psów ani w miocie ani na lini pozostałych nie ma dalej.W połowie miotu przybiega do Marka Ares na białym śniegu wyrażnie widać kapiące krople farby i już wiem dlaczego pies zamilkł w połowie gonu.Cięcie od spodu wzdłuż pachwiny ale na tyle bezpieczne że pies narazie idzie z nami.Dochodzimy do lini ,zaczynamy zbierać pierwsze informacje .Dwa albo trzy dziki leżą jeden lub dwa poszły strzelane a psy za nimi i nie wróciły.Szybka decyzja nasza wspólna i porwadzącego ,obstawiamy przylegający miot na krótko i zamykamy do końca w podkowę .My z Markiem zostajemy i czekamy na psy czy wrócą. W sumie już wiedzieliśmy że skoro tak długo ich nie ma to coś kulę przyjęło.Czekamy i o ustalonym czasie schodzimy w dół do wąwozu i idziemy pod kolejną górę z nami tylko Ares ,skądś przybiega też moja Tajga .Przez telefony dowiadujemy się że Gringo jest daleko na lewym skrzydle a Dżeki gdzieś w miocie próbuje się z postrzałkiem bo mysliwi widzieli i psa i farbę na drodze którą pociągnął .Po dłuższym wołaniu dobiega Gringo idziemy teraz z trzema psami ,przechodzimy jeszcze jeden czy dwa wąwozy i powoli zaczynamy się zbliżać do końca miotu .Przed nami jeszcze pole topinamburu za którym na lesie zamykają myśliwi.Zanim się jeszcze do niego zbliżyliśmy już wiemy od kolegów z linii że są tam dziki .W sumie to dobrze że dali znać bo psy już zaczynały się na farbie którą przecięliśmy skupiać .Połapaliśmy je i zwalniamy na dole poniżej topinamburu.W glowie już szumi adrenalina pierwszy w Topinamburze odezwał się Gringo za moment grają już w miejscu wszystkie trzy psy.Mamy lekkie opóźnienie bo pod górę ciężko za psami nadążyć a dopiero tam jest płasko na i można coś zdziałać .Zachodzę z prawej ,Marek idzie lewą stronę -jak ważne są pomarańczowe czapki w takim momencie nawet nie będę pisał .Tam rozmawiać się już nie da bo trzeba podchodzić po cichu ,Marek jest ode mnie niższy więć momentami widzę tylko pomarańczowy kolor ledwo nad powierzchnią topinamburu.Zresztą i ja momentami znikam całkowicie.Jestem coraz bliżej ,serducho pompuje w żyły pełną parą .Psy mam przed sobą jakieś 8-10m nie widzę ich prawie w ogóle ,kątem oka widzę jak z przylegających to topinamburu tarnin podrywa się odyniec .Strzelam przez krzaki nie zakładając wyprzedzenia ,psy ciągle trzymają innego dzika .W końcu widzę psy przede mną wszystkie od przodu przed gwizdem dzika jakieś półtora metra .Dzik widzę że spory nie daje się zajść psom z boku i cofa się tyłem cały czas gwizdem do psów .Za chwilę zwieje pomyślałem ,składam się najlepiej jak mogę w tych warunkach i strzelam nad psami.Przeraźliwy kwik upewnia mnie że dzik kule wziął -tyle że nie tak jak chciałem...i zaczęło się .Psy po pierwszym strzale już myślały że jest dobrze i z furią siadły na dzika -zrobiłem je w konia niechciałem.Po chwili fruwają tylko się krzaki łamią bo dzik wstał i siedzi na tyle broni się doskonale.Po chwili strzelam drugi raz bo dzik startuje do mnie ,wysoko na bieg prawie pod komorę zatrzymuję go na chwilę .Psy na chwilę dorwały się dzikowi do zadu i zmusiły go do obrony w miejscu .Ja w pośpiechu próbuję załadować dubeltówkę ponownie i wtedy wypadają mi z kieszeni breneki-białe breneki w biały głęboki śnieg -niech szlag w tym pośpiechu nie moge ich zobaczyć .Dzik sie wykręca w moją strone ,krzyknałem do Marka nie odezwał się więc wybiegam na skraj topinamburu .Dopiero teraz doładowuję Toza i zachodzę od góry ,dzika mam jak na widelcu widzę że już ma powoli dość ,psy są na 50cm już czują że czarny rycerz słabnie ...Nim zdążam dojść żeby strzelić z przyłożenia Tajga nie wytrzymuje i idzie do lewego ucha ,już się nie puści .Ares mimo że rozcięty w pierwszym miocie tu dzielnie do końca i on ułamek sekundy po niej wiesza się z drugiej strony.Gringo niewiele myśląc a może niemając wyboru chyta za ...Tabakierę ...Już nie strzelam wiadomo dzik się nie podniesie bo ma ponad 60kg psów na łbie .Kończę sprawę "bezprochowo".
Psy szaleją jeszcze dobre minuty ,zanim jednak zdążam zabrać się za zrywkę dzika na zewnątrz Gringo znajduje kolejne dziki i zaczyna mi głosić parenaście metrów za plecami .Teraz już wiem dlaczego Marek nie przyszedł z pomocą gdy wypadły mi breneki i nie oddzywał się .Stał tam w Topinamburze na lewej stronie a dziki wokół niego i czekał na dogodny moment.
Po chwili odrywam Tajgę od mojego dzika i szybko "tłumacze" jej że ma słuchać:) Gringo dziki ma inne -poszłaaaaaa,Ares też się skapnał .W tym amoku szarpania nie słyszały go .Po chwili już w trzy znowu osaczyły ,tym razem 4szt mniejsze .Nie podchodzę widzę jak zbliża się do dzików pomarańczowa czapeczka z lewej ...padają dwa strzały szybkie i nerwowe .Dziki ruszają w tył miotu ,psy z nimi .Wszystko po chwili głuszy snieg.Marek wraca po śladach spowrotem ,znajduje po drodzę trochę farby .Jak się później okazało psy doszły dzika a że był nieduży to zdławiły go zanim Marek doszedł .Gringo wraca do mnie nie opuszcza mnie już do samego ściągnięcia dzika .Tajga i Ares z Markiem też ciągną do auta tyle że wszyscy w przeciwne kierunki:)
Trwało to wszystko krótką chwilę a emocji i adrenaliny na wiele godzin po jeszcze miałem w sobie. Ares po drugim miocie jedzie ze stażystą do szycia,bo już za długo z tym cięciem biegał i tak .Wrócił umordowany Dżeki który do końca nie zostawił postrzałka.NA liniach też padło dużo strzałów i dużo dzików ,w sumie w tym drugim miocie jeszcze chyba dwa dziki .W kolejnych miotach psy miały też mnóstwo roboty ,Marek też popisał się pudłami jak ja w pierwszym miocie .W sumie na koniec polowania układamy 2lisy ,sanitarnie kozła i 20dzików (jeden zabił się o samochód stojący w wiosce:).Jeden z zaproszonych gości strzelił tego dnia chyba z 3-4 dziki jeśli dobrze pamiętam.Polowanie bardzo udane...Mogłem się o jednego dzika pomylić ...ale taka pamięć wybiórcza pamięta tylko to co krew napędza a nie detale statyczne:)
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80606
Autor: Kocisko 
Data:   28-06-10 08:37

MAX508

To jest ,ku....wa, to!!! Tego tańca opętańców nie da się niczym zastąpić ani w pełni opisać. Wielkie gratulacje!!! ni puhu!!!!!!!!!!!!!!!!!!

tumak_10
Nie wykręcaj się podziękowaniami :):) tylko "dołóż swą cegiełkę"!!!!!!

Postaram się coś napisać, pewnie wieczorem.

Chłopy-dawajcie dalej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80609
Autor: tumak_10 
Data:   28-06-10 12:32

Kocisko. Chętnie bym coś napisał lecz jeszcze nie poluję i nie mam żadnych ciekawych wspomnień :)
Pozdrawiam


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80610
Autor: Kocisko 
Data:   28-06-10 12:33

tumak
A na polowaczkach nie byłes??? Te jagdteriery nic nie nawojowały???????????


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80611
Autor: EdwardB 
Data:   28-06-10 13:06

Historia całkiem nie psia, ale z życia podkaładacza jaknajbardziej pod tytułem „myśliwski pech”
Jak to w zwyczaju zebraliśmy się po ponowie pogonić dziki. Warunki były sprzyjające, tropiących więcej niż zazwyczaj, tak więc czarnuchy zostały szybko namierzone i zlokalizowane. Teraz krótka zbiórka, ustalamy gdzie kto stoi, a kto w miot. Jak to zwykle przy ustaleniach pojawiają się małe problemy z podziałem stanowisk, wszak wiadomo że są lepsze i gorsze. Przodują w tych sporach koledzy, którzy okazyjnie pojawiają się na dziczych polowaniach jakby wyborem stanowiska nadrobić chcieli brak obycia z lasem. Jeden z takich nemrodów przy okazji użalał się, jakiego on to ma pecha, jeszcze żaden dzik nie wyszedł mu na strzał. Faktycznie jak sięgnąłem pamięcią nie zdarzyło mu się mieć potyczkę z dzikami twarzą w twarz. Po zakończeniu zebrania operacyjnego idziemy polować.
Jak zwykle idę w miot, szybko odnajduje miejsce nocnego buchtowania pod dąbkami. Krótkie rozeznanie w terenie, widzę dwa tropy wyjściowe. Jeden należący do watahy która zwartą grupą opuściła żerowisko, drugi zaś należał do mocnego pojedynka. Puszczam psa na trop watahy sam zaś łapię trop pojedynka i zaczynam go tropić. W wielkim skupieniu z nosem przy ziemi tropie dzika, w lesie zrobiło się cicho, cichuteńko. Jest tak cicho że słychać echo własnego oddechu. Nagle trzask! Słyszę odgłos łamanej gałązki. Stoję i kombinuję co to może być, słyszę następny trzask. Pewnikiem mój pojedynek cichutko wynosi się z miotu własnym tropem. Stoję i nasłuchuję, karabin w pogotowiu, kiedyż się on wyłoni za tych cholernych świerczków. Długie minuty ciszy i nic. Nagle znowu trzask! Co jest, stoję i dalej nasłuchuje, znowu trzask. Wszystkie trzaski dochodzą jakby z jednego miejsca, trzeba sprawdzić co jest. Podchodzę, powolutku, pocichutku zasłaniając się każdym krzaczkiem, każdym świerczkiem, bezszmerowo, wypatrując źródła hałasu prawie pełzne po śniegu. Nagle znowu trzask! Wychlam głowę i co widzę, nasz pechowy nemrod stoi schowany za drzewem i łamie gałązki. Patrzę i oczom nie wierze, stary doświadczony myśliwy, dziki już strzelał, co prawda z ambony, ale strzelał. To, że po strzale nie złaził z niej ze dwie godziny to nic. Wszak literatura podaje by poszukiwania postrzałka, nie zaczynać wcześniej jak po dwóch godzinach. Wycofałem się cicho tak jak podszedłem, dziki pogonione przez psa poszły na mniej pechowych łowców, niestety to był ich fartowny dzień i przeszły bez strat własnych.
Wiedzę na temat „łowieckiego pecha” kolegi zatrzymałem dla siebie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80621
Autor: ptica 
Data:   28-06-10 15:53

Witam
Też "polowanie z "psem" ale na wesoło .
Głeboki PRL a kolega miał dużego Fiata. Kurde , żeby wejść do środka trzeba było zdjąć buty. Nie mówiąc już o jakimś jedzeniu czy piciu w środku.
Tenże kolega , nieżyjący już niestety kupił Pontiera . Po roku samochód nie do poznania. Wszystko w środku "zjedzone" przez psa. A ty nadal zdejmuj buty.
Pies był oczywiście na szkoleniach ale właściciel nie , więc zwierze szybko zapomniało czego go uczono. No może gwizdek w miarę tolerował.
Oczywiście pies był na każdym polowaniu na którym był pan. Na zające też.
Właściciel w czasie pędzeń wiązał psa w róznych miejscach koło siebie albo wręcz do siebie - jak to na polu. Nie zdarzyło się aby w pobliżu był zając albo jakaś inna zwierzyna bo pies startowł do nich na 300m , często ściągając właściciela ze stołka. Także sąsiedzi mieli przerąbane.
Wielu kolegów żartowało , że takiego psa to by szybko zastrzelili a własciciel okrutnie się za to obrażał.
Najciekawsze było jednak po zakończeniu pędzenia na zające kiedy pies był spuszczany. Każdy kto strzelił szaraka utzrymywał nadal wysoki poziom adrenaliny i skupienie. Natychmiast biegł do swojego aby zdążyć przed psem. Fajnie to wyglądało z boku. Ten skurczybyk wszystko znosił swemu panu ale to co zostawiał było w opłakanym stanie. Wiecie jak wygląda cały zaśliniony szarak ? Fe.
Do tego rzadko kości miał całe a żebra połamane obowiązkowo.
Mimo wszystko pies swój rozum miał i kiedy pan zadecydował , że pis biegnie za samochodem a psu się nie chciało wtedy wyprzedzał samochód i kładł się na drodze.
Zawsze dopiął swego.
Szczególnie niebezpieczne dla kanapek były odwiedziny psa na karawanie , z którego dość często korzystał.
Do wody po kaczkę wchodzili obaj . Pan cały czas psu i myśliwym tłumaczył , że psu trzeba pokazać co ma zrobić.
No ale pies był myśliwski , pan średnio ale na fotografi razem wychodzili nieźle.
Były to inne czasy i choć wielu taki pies na polowaniach przeszkadzał to go tolerowano a po latach powstało na jego temat szereg anegdot i dziś ci co to pamiętają śmieją się z tego.
Pozdrawiam Db


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80633
Autor: Kocisko 
Data:   29-06-10 08:26

EdwardB
Znam nieco podobną przygode. Otóż xx lat temu mój brat strzelił w pedzeniu swego pierwszego dzika. Strzelił napisać prosto ale nie było różowo. Samura przesadzała wąską duchtę( pisownia orginalna z regionalna wymową:):), po strzale pojechała brzuchem po ziemi i...zawróciła w miot a właściwie na strzelca. Chłopak zaczął się ostrzeliwać ale nie dawał rady mimo iż przeładowuje swoja flintę prawie tak szybko jak ten ELF z DRUZYNY PIERŚCIENA swój łuk:):):):). Na pomoc pospieszył mu stojący obok kuzyn Tomek. We dwóch, z paru metrów walili w nia jak w beben a ona wciąz się za nich brała aczkolwiek obroty mocno jej spadły. W tym momencie wypadły z miotu dwa mix-teriery i wsiadły na nią co nie wywołało u zwierza zdanego wrażenia. Chłopaki opróznili dwururki a ona za nimi. Zrobił sie krąg. Wokół grubej sosny biegało dwóch mołojców, samura, psy. Właściwie nie wiadomo było czy chłopaki gonia psy, czy psy dzika, czy dzik chłopaków:):):). Tomek w biegu wrzucił patrona w lufę i uskoczył na bok. Aby nie strzelać w ruchoma kupę wpadł na pomysł że zwali dzika noga na ziemię. Tak pomyślał bo widział ze dzik jest wielokrotnie zestrzelany, zalany farbą więc na pewno słaby. Jak samura go mijała doskoczył i opierając stopę o jej bark kopnął.Jednak w tej samej sekundzie dzik stanął rapetą na jego drugiej stopie i zatrzymał się!! Chłopa gibnęło w tył a w krzyżu mu ino zazgrzytało. Próbując utrzymac równowagę pomachał lufami przed gwizdem dzika. A dzik cap i juz trzyma TOZ-a w gwiździe!!!!!!
Dało to jednak czas aby Liściu doładował luśnię i z przykładu odpalił . Przewrócili sie wszyscy. Dzik martwy, Tomek z bólu, Liściu i psy z wyczerpania psycho-fizycznego:):):):):):)
Jednak puenta tej historii miała miejsce tydzień czy dwa później.
Na kolejnej zbiorówce, otropiono wataszkę w młodniku pośrodku rozległego zrębu. Większośc stanowisk wypadła na duchcie:):) przy zrębie a więc na odkrytym. Jeden z "zawodników" nomen omen....EDEK B!!!!( ale nie nasz forumowy:):):) bardzo kręcił nosem stając. pomrukiwał coś o braku osłon, drzew itd. W trakcie pędzenia psy głosza w młodniku. Słońce, śnieg, mróz. Wszystko widac i słychac idealnie. Z młodnika wypada 25kg warchlak i niezdecydowany, truchtem, kołuje po zrębie. Wreszcie wybrał kurs wprost na.....Edka. Pół linii z zapartym tchem obserwuje widok który raczej na zającach się zdarza a nie na dziczych łowach. Zwierz zbliża się. 100m,80m, 70m, BUUM!!! BUUUM!! Dwie fontanny śniegu wokół dziczka!!!! Mało rapet nie połamał tak uciekał!
Po pędzeniu Tomek podchodzi i pyta:
-Panie Edku, za coś Pan bił tak daleko??? Przecie on by przyszedł blisko.
Edziu, przymykając oczy, z uniesionym palcem wskazującym odparł:
-Mioł nie przyjść!!!(Edek był sąsiadem podczas akcji z samurą a nigdy dzika nie ubił:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80704
Autor: Kocisko 
Data:   04-07-10 10:17

Hej podkładacze!!!
Co z ideą dotrwania do października???????????????
Nie róbcie jaj chłopy:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80748
Autor: canislupus4 
Data:   06-07-10 17:26
Załącznik:  nokaut.jpg (87k)

Dobra Kocie,coś zapodam,choć jestem pewien,ze koledzy mają ciekawsze historie w zanadrzu,ale jak to mawiają:"z braku laku to i kit dobry"! ;)

Była to pierwsza połowa grudnia 2008 roku.Dzień wstał piękny-słoneczny,z lekkim mrozikiem,okryty delikatnym szronem.Idealny na polowanie,tyle,że ponoć nie na polowanie z norowcem.Na szczęście dawno przekonałem się i do dziś wyznaję niezmiennie tą zasadę,iż w naturze nie ma reguł.Toteż wesoło pogwizdując,jąłem się sposobić do wyjazdu w łowisko.Polować mieliśmy z Łukaszem i jego młodym jamnikiem Borysem.Moja Ara miała jedynie służyć jako ta,której zadaniem było stwierdzenie,czy w danej norze lub stogu rezyduje jakiś drapieżnik,a to ze względu na to,iż była w trakcie leczenia świerzba,którym zaraziła się dławiąc w norze rudzielca,co opisywałem swego czasu w tym temacie .

Po zaparkowaniu samochodu udajemy się w kierunku pierwszej nory i już z daleka widzimy kręcącego się obok jej okien lisiurę...Może wejdzie?Nie,zaczyna się oddalać w przeciwnym kierunku.Łuka próbuje wabić,niestety nadaremno.Udajemy się w stronę dwóch stojących pośrodku pól stogów,ale i tutaj musimy obejść się smakiem,oprowadzano wokół Ara nie wykazuje żadnego nimi zainteresowania.Ze skwaszonymi minami udajemy się do auta,po drodze sprawdzając jeszcze jeden stóg w pobliżu obejścia,na chwile ożywiamy się widząc tropy kuny,niestety dalsze tropienie wykazuje,ze co prawda odwiedziła ona stóg nocą,ale potem udała się do pobliskiej stodoły,tam to jej rady nie damy.Czas pakować się w auto i wracać,po drodze będą jeszcze dwa stogi jedna nora.Pierwsza sterta słomy jak i nora okazują się puste.
Wysiadając z auta i idąc do ostatniego stogu, nawet nie zabieram Ary.Stóg co prawda dość długi,ale wąski,Borys wiele nie zmarudzi nawet jak będzie pusty,a nabierze doświadczenia.Obchodzimy stóg wokoło.Jest tylko jeden wlot od czoła i nigdzie indziej nie ma większej szpary,takiej,aby lis mógł się przecisnąć.Odpinam psu obrożę,a ten ochoczo zagłębia się pomiędzy baloty,aby już po chwili oznajmić basowym szczekaniem obecność drapieżnika.Okazuje się,ze lis siedzi na samym końcu stogu,a ani myśli salwować się ucieczką.Sytuacja trwa już dobre pół godziny,a tymczasem zaczyna wiać coraz zimniejszy wiatr,który na nieosłoniętym wzgórzu zaczyna dawać nam się we znaki.W końcu nie wytrzymuję i ostrym kłusem puszczam się w kierunku auta-czas wytoczyć działo cięższego kalibru!Wyjmuje Arę z transporterka,podnoszę do góry i palce wskazuje na odległy o jakieś trzysta metrów stóg.Więcej jej nie muszę tłumaczyć,suczyna rusza jak torpeda,a ja za nią jak troszkę...cięższa torpeda! ;)))
Ara dopada stogu akurat z tego końca w którym Borys wytrwale oszczekuje przeciwnika.Suka nie marnuje czasu na szukanie wejścia i zaczyna rwać zębami słomę w w miejscu styku balotów.Co chwila próbuje się wbić do środka,ale pomimo,że jest nikczemnej postury,nie może się jeszcze przecisnąć.Nareszcie udaje jej się to i znika w środku bezpośrednio uderzając lisa.Przez kilka chwil pośród słomy słychać tylko wściekłe charkoty,wreszcie przeciągły jęk,od którego ciarki przeszły nam po plecach i wszystko cichnie...Po dwóch minutach z drugiej strony stogu wychodzi Borys i przybiega do nas, nie wykazują chęci do ponownego wejścia do środka.Tymczasem w stogu słychać wściekłe ujadanie Ary,która wyraźnie pcha lisa w stronę właściwego wylotu.Po pięciu minutach stamtąd właśnie wyskakuje lisiura i pędzi ile sił w stawkach,jednak szybko wpada w wiązkę śrutu i przepisowo ruluje na orance.Sekundy potem spośród słomy wypada niczym w amoku jamniczka i zabiera się za rude kłaki.Oglądam sukę,jest poraniona na kufie i uszach,ale to nic groźnego,ot takie tej roboty zwykłe uroki.Natomiast kiedy oglądamy lisa (był to sporawy pies) wyjaśnia się zagadka przeciągłego jęku jaki wydobył się ze stogu,w momencie szturmu Ary-lisia żuchwa nie wytrzymała spotkania ze szczęką suki,co można zobaczyć w załączniku,a
tutaj fotka zrobiona przy stogu.

Ni kity!

P.S

Ubiegłej jesieni Borys odszedł do Krainy Wiecznych Łowów,ginąc w norze....


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80753
Autor: Kocisko 
Data:   07-07-10 08:20

Paweł
Tej Twojej Laluni to tylko tak dobrze ze ślepi patrzy ale w gruncie rzeczy to kawał.........:):):):):):)
Następca Borysa już jest???????????
A Łuka zakupił "wymarzonego" psa na pióro:):):)????


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80754
Autor: canislupus4 
Data:   07-07-10 09:11

Marcin

Łuka póki co kojec zrobił,a oto NASTĘPCA BORYSA


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80918
Autor: dzikuu 
Data:   16-07-10 08:46
Załącznik:  1.jpg (67k)

Miot , jak miot , jak wiele innych w tym sezonie.
Dzielimy z kolegą strony
- Idę po rzece , ty bierz lewą flankę - mówi Stanisław ,stary myśliwy , właściciel młodego gończego polskiego.
- Dobra , niech Ci Bór Darzy
- Darz Bór.
Psy poszły głęboko w miot. Jeszcze mignęła mi gdzieś na tle ciemnej sosny biała szata MARKO.
Drugie pole psa , ciekawe co młodzik pokaże.
Wlokąc się noga za nogą w dość głębokim śniegu , przestałem już podziwiać zimową scenerię swojego łowiska ,a zacząłem nasłuchiwać. Zza pleców dochodził mnie od jakiegoś czasu , oszczędny ale systematyczny łaj. Na pewno to nie SHERI , może MARKO ? Słychać z kierunku z którego dopiero przyczłapałem. Na pewno to nie GP , pies chodzi krótko, a Stanisław na pewno jest przede mną .On w miocie po prostu idzie , nie przystaje , nie nasłuchuje , brnie, aż zobaczy pomarańczowe kamizelki myśliwych na linii.
Trzeba wracać , nie można tego łajania zwalić na wiejskie burki , bo zwyczajnie nie ma w okolicy wsi. Trudna rada.
Po jakichś 15-tu minutach powrotnej drogi , łaj się przybliżył. Już jestem pewny , że to MARKO. Trochę biegiem , trochę szybkim truchtem ,ledwo łapiąc oddech , zbliżam się do ...czegoś . Po następnych kilku minutach , wieszam kamizelkę na gałęzi przy „ Pimpkowej linii „ , robi się za gorąco a „ towarzystwo „ mi się trochę wymyka , biegnę dalej.
- Stanisław – dzwonię do kolegi - bieżcie drugi miot beze mnie , musiałem wrócić do psa , jestem już na „ Klamce”, poprowadź dalej polowanie.
- Dobra , ja jeszcze idę , jak dojdę do linii to zadzwonię.
Przy „ Klamce „ zostawiam na dębie kurtkę . Jest mi dużo wygodniej. MARKO łaja już znacznie bliżej , podchodzę powoli , cicho. Gruby las , widać na 100 metrów , wiatr idealny. Powoli , powoli , już pies mi miga między sosnami. Nie widzę na co szczeka , jeszcze kilka metrów , jest ... wielka kępa żarnowca. Pies szczeka miarowo , bez żadnej agresji jakby bez emocji. Mam do tej kępy jakieś 60 metrów i nagle z zielonych mioteł wyjeżdża wspaniały czarny odyniaszek. Coś koło 70 kg. Pies zwinnie uskakuje , a dzik zaczyna buchtować jakby nigdy nic.
Zamarłem w bezruchu. Kiedy dzik odwrócił się do mnie tyłem , podszedłem jeszcze kilka kroków. MARKO już mnie widzi , jeszcze krok . Mam go na blat , na jakieś 35 metrów. Lepiej nie będzie. Czuje na policzku zimna kolbę starego Iż’a. Oddech już się uspokoił , dzik dalej daje bok , nieświadom , że to jego ostatnie chwile.
- Bummm !
Strzał zerwany , jakbym pierwszy raz strzelał z dubeltówki. Szybkie drugie bummm do uchodzącego wycinka i drugie pudło.
Stoję jak wryty , patrząc w śnieg . Naprawdę pudło !
Za chwilę wrócił pies , odprowadził kawałek zdrowego dzika i teraz patrzył na mnie pytając
- Jaja sobie robisz ? To po to zdzieram gardło przez godzinę ??? I pobiegł z powrotem , w ogóle na mnie nie czekając.
Na szczęście polowanie zakończyło się pomyślnie.
Młody myśliwy strzelił pierwszego w swoim życiu dzika spod psów . SHERI wyprowadziła na niego odyńca ok. 90 kg. Strzelał z wolnej ręki w biegu. Bardzo trudny , ale celny strzał. Okazało się , że trochę spóźniony i niski , dzika doszliśmy z MARKO i SHERI dopiero na drugi dzień rano.
Jurek , Król Polowania , stał sie wielkim zwolennikiem polowania z psami ,nie tylko na dziki.
A ja do dziś pamiętam lekcję jaką dostałem.
Las potrafi uczyć pokory.

Ps. Na zdjęciu Król Polowania.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80920
Autor: Kocisko 
Data:   16-07-10 08:54

Witaj Rafał!!!!!
Widzę że jednak sotnia mołojców z arkanami potrafi skłonić opornych do współpracy:):):):)
Dokładnie jak piszesz-las uczy pokory.
Nie raz i nie dwa człowiek sobie "strelnuł na wierniaka" i...zostawał z otwartą "koparą". A spojrzenie psa/ów w takiej chwili???? Lepiej nie pamiętać:):)
Pewnoś zrobił to co niejeden przed Tobą-nie patrzyłeś gdzie muszka ino czy dzik już leży????:):):)
Nic to-odrobimy "straty"!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ni puhu!!!!!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80927
Autor: grubszyzwierz 
Data:   16-07-10 10:39

Początek stycznia. Polujemy na polnym obwodzie na bażanty, lisy i ewentualnie dziki, chociaż na takie spotkanie specjalnie nie liczymy. Co prawda, mamy w planie na tym obwodzie aż 4, ale to tylko tak, "w razie czego". Podkładam, a w zasadzie płoszę z gp i foksem. Świeży śnieg. Lisy w norach, koguty gdzieś też się zaszyły. Bierzemy zakrzaczenia poprzecinane parowami i wąwozami, gdzie na stokach dominuje głóg i dzika róża. Ostatnia stromizna przylegająca do pól, róże pomieszane z jeżynami, głogami i całym innym dziadostwem, które ogólnie jest nieprzyjazne skórze człowieka, nawet osłoniętej grubą warstwą ubrania.
Pod plątaninę jeżyn i róż przysypaną świeżym śniegiem wczołguje się gończy i zaczyna głosić, jednak jakiś kaban się tutaj zabłąkał. Dołącza do niego foksterier. Nie słyszę dzika, tylko cały czas same psy, więc musi być duży, nie ryzykują zwarcia w tej gęstwinie. Próbuje dostrzec dzika, skrzętnie ukrytego w swoim igloo. Psy słyszę i widzę, że śnieg obsypuje się w jednym miejscu-wnioskuję, że stoją koło siebie. Szczekają w jednym kierunku, czyli dzik powinien być jakieś 2-3m przed nimi, chyba, że jest tak gęsto, że nie mogą się dostać tak blisko. Krew z każdą sekundą krąży szybciej, poziom adrenaliny rośnie. Cholera, przecież mam śrut w lufach. Szybkie przeładowanie. Na odgłos łamanej dubeltówki dzik się porusza strząsając trochę puchu z gałęzi, które dawały mu schronienie. Jest, widzę go, 3 metry od psów, odyniec jakieś 80 kilo,zaczyna kłapać gwizdem do psów, ale nie decyduje się na atak, on również za bardzo nie może się poruszyć. Łodygi jeżyn są grubsze niż kciuk dorosłego mężczyzny, a kolce kłują nawet przez zimową suknię dzika, do tego jeszcze cholerna róża. W8 w lufach, do dzika tylko 10 metrów. Kaban na barłogu podniesiony na przednich biegach, nic tylko strzelać. Składam się...jednak rezygnuję. Trzeba by pojechać po piłę spalinową, żeby się do niego dostać, zedrzeć ręce i ubranie przy karczowaniu. Wybieram wariant prostszy. Wypłoszyć. Tylko jak? Dzik czuje się pewnie w swoim barłogu. Psy zaczynają się coraz bardziej nakręcać i niebezpiecznie zbliżają się do dzika. Zaraz je porozwala, jeszcze moment. Biorę koło mnie leżącą gałąź i rzucam w kabana, który łypie na mnie przez szparę w gałęziach swoim podkrążonym na czerwono już okiem, kłapie coraz szybciej zapieniony gwizd. Gałąź spada na baldachim z jeżyn centralnie nad dzikiem. Udało się! Ruszył się...o pół metra, ale i tak jest lepiej, bo bliżej brzegu gęstwiny, znów go nie widzę. Skrył się pod śniegiem, jest, znowu go widzę. Szybka myśl. Strzału się wystraszy i wyskoczy na rzadsze, gdzie zakończę przyjemność polowania i rozpocznę tą trudniejszą jego stronę (patroszenie itd). Strzelam nad dzikiem. Dzik rzuca się do ucieczki, ale co to? Zaplątał się w krzaki i przesuwa się bardzo powoli, walcząc z bardzo oporną roślinnością. Szum krzaków, tumany śnieżnego puchu unoszące się do góry. Już jest na skraju, już wypada na rzadkie, ja złożony, już mam ciągnąć za spust....na uchu zawisa mój foksterier, biegnąc tunelem zrobionym przez dzika dopadł go po strzale, za ułamek sekundy za biega z tyłu łapie go gończy i...dzik ląduje na glebie. Psy myślały, że zwierz pisze testament a on się z krzaków nie mógł wydostać. Szybka myśl. Zakończyć jak najszybciej, bo jeszcze kilka sekund a się im wyrwie i role się odwrócą. Doskakuję, rozciągniętego dzika na glebie strzelam z przyłożenia na komorę. 78kg po wypatroszeniu. W gwiździe niewiele-kukurydziak, ale i tak emocje były.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80928
Autor: Kocisko 
Data:   16-07-10 11:09

Pięknie grubszyzwierzu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tylko po co w tej sytuacji..........strzelałeś:):):)?????????
Nie mogłeś zgotowac kolegom z linii CICHEJ niespodzianki:):):)?????


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80929
Autor: Barwin 
Data:   16-07-10 11:11

Grubszyzwierzu , dobrze żeś psów nie stracił. Po takich strzałach w powietrze albo niecelnych często nasze brytany atakują podwujnie. Fajna przygoda.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80940
Autor: canislupus4 
Data:   16-07-10 14:38

dzikuu,grubszyzwierzu-świetne przygody!

Marcin-gdzie teraz mołojcy uderzą? ;)))

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80947
Autor: Kocisko 
Data:   16-07-10 15:13

Paweł
No cóż, Mars mocno przegiął. Bedzie nam go brakowało:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80951
Autor: canislupus4 
Data:   16-07-10 15:25

Marcin

Zapomniałem o tym "gagatku",no cóż-serce bołyt,ale nie lża inaczej... ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80955
Autor: kabar 
Data:   16-07-10 16:17

Witam, długo się wahałem czy powinienem opisać jedną z moich skromnych przygód. Cóż daleko mi do poprzedników ale co tam niech idzie.

Historia która pragnę opisać miała miejsce na początku maja 2009r. Jest niedziela wieczór godzina około 23.00 ,chyba bo już przysypiałem. Z drzemki wyrywa mnie dźwięk telefonu , odbieram i słyszę głos Kolegi spisz –już nie bo telefon mnie obudził-to dobrze ze nie spisz bo strzelałem do dzika i jestem pewien ze trafiłem ale nie leży. Taka wiadomość postawiła mnie na nogi szybciej niż dwie poranne kawy siekiery, dobrze ze w pospiechu nie zapomniałem wciągnąć spodni . Zapomniałem spytać kolegi czy do moich psów tez dzwonił bo gdy wypadłem z domu z dubeltówką pod pacha to one już czekały przy samochodzie- wiedziały ? Dotarliśmy na miejsce błyskawicznie Kolega zaczyna opowiadać jak pasł przez dziesięć minut przelatka na zaoranym kukurydzisku niestety odległość nie pozwalała na skuteczne oddanie strzału , aż do momentu gdy dzik ostro ruszył na sztych w jego kierunku. Tak słucham i myślę no faktycznie dostał ale czy na pewno? Od wzwyżki do rogu pola jest dobre pięćdziesiąt metrów , idziemy na zestrzał świecimy szukamy nic jedyne co udało się zlokalizować to mocniej zerwana ziemia gdy dzik ostrzej ruszył po strzale , odległość od wzwyżki osiemdziesiąt metrów, po kilku metrach trop znika w trawie po pas, Farby brak. Wracam do samochodu po psa który z nosem przy ziemi zaczyna prowadzić przez trawy w samosiejki robi się coraz ciaśniej a pies ciągnie coraz mocniej i szybciej czapka została po drodze lewe oko prawie tez, z policzka płynie krew ale co tam brniemy dalej. Niestety natrafiamy na jeżyny a żeby było ściślej to ja natrafiłem bo pies poszedł dołem, staje wyciągam latarkę święcę w lewo busz w prawo busz farby zero. Z ciągam psa do siebie i odpinam pies niknie w gęstwinie a po chwili słychać zaciekłe ujadanie, podejmuje kolejna próbę pokonania jeżyn niestety nieudana ,nasłuchuję pies się nakręca coraz mocniej i słyszę jak to NIBY PPZELATEK TAKI ZE CZTERDZIESCI KILO szarżuje na psa jeden dud en . Próba odwołania psa nieudana chyba ogłuchł słychać tylko na przemian jak raz atakuje pies raz dzik .Z odgłosów jakie docierały do mnie wywnioskowałem ze dzik może mieć czterdzieści kilo ale razy dwa. Setki myśli kołaczących się po głowie co robić : pies młody niedoświadczony gęstwina straszna na pewno mocno ogranicza ruch, odwołać się nie daje. Dociera kolega podejmujemy kolejna próbę pokonania jeżyn on ma świecić dwoma latarkami ja z bronią gramole się na wierzch plątaniny. Pokaleczony pokuty zrezygnowany wycofuje się w stronę samochodu gdzie swoim ujadaniem suka przypomina mi o sobie otwieram drzwi i zanim zdążyłem pomyśleć suka już gnała na odsiecz swojemu kawalerowi. Wracam ponownie w gęstwinę i na przemian próbuje odwołać psy które zaciekle atakują dzika. Po kilku nieudanych próbach w końcu udaje się odwołać mocno nakręcone ale CAŁE psy, wycofujemy się z zamiarem powrotu o świcie. Wracamy o szarówce i próbujemy pokonać jeżyny niestety dzika nie znajdujemy. Podkładamy psy luzem, po dwóch minutach trzysta metrów dalej słychać oszczekiwanie psów dochodzimy dzik jest, zgasł niedawno, miał prawie dziewięćdziesiąt kilogramów. Cóż noc robi swoje.

D.B


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80965
Autor: canislupus4 
Data:   16-07-10 21:01

kabar-toż fajna przygoda,a i wachtle się spisały!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80972
Autor: MAX 508 
Data:   16-07-10 22:40

Ad Dzikuu i Grubszyzwierz

W końcu i Was tu przypiliło:) i dobrze mam nadzieję że i wy odliczacie tak dni jak ja .Niech się już kończą te upały i zaczyna sezon bo dubeltówka zardzewieje a psy reumatyzmu się nabawią ...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80975
Autor: MAX 508 
Data:   16-07-10 23:23

PIERWSZE KROKI ...
Działo się to w tysiąc pięćset sto dziewięćset lat temu kiedy bramy Krakowa zapinały się jeszcze na pinezki a w niewielkim ogrodzeniu na miękkim kamieniu siedziała pięcioletnia babcia ,która nic nie mówiąc rzekła...
...Była piękna zima jak co roku o tej porze :) Śniegu dużo ,mróz tęgi durgi miot z rzędu. Mój trzeci sezon naganiacza ,choć pierwszy na papierze bo w końcu stażowy-prawdziwy...Ze mną w miocie Dunaj i Fuks moje dwa dzielne Jagi oraz Atos Jag i Tina Foksica Szorstka wprost z Warszawy przywieziona.
Daleko w miocie psy podjeły dziki ,padły już pierwsze strzały ,Fuks stary wyjadacz jak zwykle w pojedynkę miast przyuczyć do rzemiosła dunaja.Nic to pomyślałem i brnę dalej przed siebie tłukąc się kijem po drzewach i pokrzykując przedmutacyjnym głosem...dziki pewnie łacha darły z takiego naganiacza ...daleko w oddali usłyszałem psy jakby je ktoś w worki połapał -wtedy nie wiedziałem ze to śnieg tłumikiem.Drogą minał mnie młodziak Dunaj on lepiej słyszał i rozumiał o co chodzi...bięgnę więc i ja za nim .Dobiegam i oczom nie wierzę w swoje szczęście.Na dnie trzy metrowego rowu leży na brzuchu dzik z tyłu Dunaj z Tina go przycinają a od gwizdu bierze dziczy terrorysta Atos -debeściak nie pies.Dzik ewidentnie postrzelony na tył nieruchliwy zbytnio -to jest moja chwila prawdy pomyślałem .Szybko obstrzeliłem chytrym wzrokiem okolice i jest 1,5m żerdź z ogrodzenia to mi powinno wystarczyć.W 5sekund byłem już spowrotem (mam problem z pisownią tego wyrazu) i dawaj zabieram się do zrobienia zamachu życia .Jeszcze wtedy nie wiedziałem że to o moje życie będzie chodzić :).Nim jednak końcówka moje prowizorycznej broni sięgneła dziczego łba ,ten ożywił sa i dawaj na mnie...ależ się przeokrutnie zdziwiłem jak wstał i okazał się niezłym wycinasem. W szkole biegałem często na zawodach szkoda że mnie wf-ista wtedy nie nagrywał.Byłby rekord na fotokomórce.Darłem tak przez śnieg jakby mnie sto diabłów goniło ale w drodze do mnie dotarło że w śniegu niezbyt mi idzie i będą raczej wjebki od dzika niż tarzan waleczny.Ostatkiem sił gdy mnie już kabanisko dochodziło po zwykłym bezgałeziowym drzewie "na koalę" zapylałem do góry.Słyszałem tylko jak dzik kłapie za moimi butami.Jak wdzięczny byłem niemcom za Jagi co go spowolniły i polskiej armii za obuwie i moro co się dobrze kory drzewnej chyta...a ojcu za geny spryciarza:) .Jak już byłem ze 3m nad ziemią od podeszwy mierząc odważyłem się na dzika spojrzeć a ten w najlepsze patrzy na mnie i czeka aż mu do gwizda spadne.O nie kolego takiego skurczu mięśni dostałem że by mnie fadroma nie oderwała ...szkoda że tylko na dwie minuty.Dzik ani myśli wyjechać spod drzewa bo i tu lepiej mu się od psów bronić,ja do pierwszych gałęzi ma 10m nie pociągne tyle po samej korze .Lekko zacząłem panikować i tak kombinuję .Jak mnie siły juz opuszczą i żelazny uścisk anakondy zawiedzie to złaczam nogi i wojskowymi butami spadam tak na dzika żeby go do gleby na chwilę przypłaszczyć i zwiewam na z góry ustaloną pozycję tj drzewo z gałęziami.Po 30sekunadach znów dziękuje niemcom za Jagi tak się wpieniły że kaban skapitulował i zaczął się odsuwać spod drzewa .Jak go już psy dobre 10m przesuneły ja w dół i na drugie drzewo gałęziaste .Teraz to byłem jak Tarzan faktycznie ,moge sobie tu siedzieć nawet dwa dni Panie Kabanie. Z góry ktoś krzyknął Wojtas żyjesz??? Żyję zapylaj na linie i kogoś z myśliwych przyprowadź niech go dostrzeli.Linia była dobre 800m dalej w lini prostej ,dolinami trochę dłużej to wychodziło.Miałem za to piękny obraz psiej roboty przez dobre 30minut zanim dzik został dostrzelony. Już w samuraju odważyłem się zajrzeć pierwszy raz do gwizdu ,było tam małe co nie co a dzik w skupie miał 71kg .Od tamtej pory pokochałem ...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80981
Autor: Kocisko 
Data:   17-07-10 08:40

kabar

Dobrze żeś przestal się wachać. To cecha młodzików-szczypiorków:):):
Rozumiem że z kolejnym, np dziś, pójdzie Ci szybciej????:):):)

Wojtek

PIERWSZY RAZ zawsze pozostaje w pamieci. Bez względu na to ile później PRZEWRÓCISZ NA GRZBIET:):):):):):)
Gratuluję i dziękuję.

Nie wiem czy dziś bedę mół TU zajrzeć-ale jak się uda-coś napiszę.
Tym nie mniej wierzę że WIELKA KRONIKA ŁOWÓW Z PSAMI, zapisana psimi łapami potem podkładaczy:):):) poszerzy się o kolejne rozdziały........................


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80988
Autor: MAX 508 
Data:   17-07-10 10:52

Ad Kabar
I tak czasem bywa ,ważne że psy całe i dzik podniesiony.Dla mnie żaden dzik nawet medalowy nie jest wart utraty dobrego dzikarza ,tyle że o tym akurat nie my decydujemy...

Ad Kocisko -pierwszy raz to ja z Soliną kojarzę :)
a co do wielkiej kroniki łowów z psami to wierzę że do sezonu dociągniemy .Jeszcze dwa miechy i trochę...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80989
Autor: maks67 
Data:   17-07-10 11:38

Max508 Fajne i z humorem!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 80990
Autor: canislupus4 
Data:   17-07-10 13:02

Wojtek-byczy tył!!!Zajefajna przygoda i jeszcze lepiej opisana,a niech Cię!!! ;)))))))))))))

DB canislupus4

P.S. A,teraz nad Soliną to byłeś sobie przypomnieć? ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81014
Autor: MAX 508 
Data:   17-07-10 21:43

Przygoda była duża ale moja głupota żeby dobić dzika jeszcze większa ...dobrze że się skończyło tak jak się skończyło.
Mam jeszcze ze dwie takie głupoty podobne na koncie ale o tym później ...czekam na wenę od Żubra...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81028
Autor: Kocisko 
Data:   18-07-10 10:24

Max
Ja szukałem weny wczoraj/dzisiaj. Sam się ledwo odnalazłem:):):):)
Ale dołożę starań aby do października kręcił sie temat.
Muszę wybrać którąś akcję i ubrać w słowa.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81035
Autor: grubszyzwierz 
Data:   18-07-10 14:11

Kocie, noża zapomniałem....


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81052
Autor: dzikuu 
Data:   19-07-10 07:42

grubszyzwierz - teraz to chyba już częściej strzelby zapominasz zabierać , bo kordzik pewnie już na stałe do zielonych spodni przypięty ? : )))

MAX 508 opowiadanie z jajem , po latach jest się z czego pośmiać . A i Ty pewnie po tej historii zacząłeś się rozglądać za " stalowym zębem " : ) ?

Kocie , to jeden z niewielu tematów który otwieram i wiem , że czytanie go poprawi mi humor.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81055
Autor: Kocisko 
Data:   19-07-10 08:31

grubszyzwierz-u

Nie wierzę!!!! Strzelby byś nie wziął to bym uwierzył:):):):):)

Max
Gdzie ta wena??? Została z ŻUBREM w puszczy:):):)????

dzikuu

No widzisz, byku krasy,a tak się wzbraniałeś i musieli semeni Cię odwiedzić:):):):):)

Dołóż no coś jeszcze!!!!
Ja coś skrobnę dzisiaj. Znalazłem wenę:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81057
Autor: kabar 
Data:   19-07-10 09:58

Kocisko, nie wiem co masz na myśli pisząc: To cecha młodzików-szczypiorków:):): ??????? Wiesz niektórzy maja wrodzoną skromność.
KOL. MAX, przygoda super a sposób w jaki to opisałeś -po prostu bomba. Gratuluję
D.B.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81058
Autor: Kocisko 
Data:   19-07-10 10:53

kabar

Napisaleś ze długo się wahałeś:):)
To własnie cecha młodych:):)
W końcu jednak cos napisałeś więć teraz już powinno być Ci łatwiej pisać następne:):):)
Dawaj dalej!!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81059
Autor: kabar 
Data:   19-07-10 11:47

Kocie problem w tym ze ja ani młody…..a tym bardziej nie poeta. I dlatego się wahałem !


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81061
Autor: Kocisko 
Data:   19-07-10 12:30

kabar
pisz jak umiesz.Samo łowiectwo z psami to poezja więc jakoś przejdzie:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81066
Autor: EdwardB 
Data:   19-07-10 14:41

Historia mało psia, ale dzicza.
Jak zwyczajowo spotkaliśmy się po ponwie, by pogonić dzika. Nocą śiegu usypało z 10 centów, o poranku las wygląda bajkowo. Wszędzie śnieg, na ziemi, na drzewach, na krzaczorach, jednym słowem biała ściana.
Jest nas pięciu, szybko ustalamy, kto gdzie idzie obcinać. Po półtorej godzinie „spaceru” po leśnych drogach melduje się w punkcie zbornym. Trzech kolegów już jest, nie widzieli nic, ja zresztą też. Czekamy na przyjście ostatniego, po kilkunastu minutach w kłębach pary wyłania się za zakrętu dróżki. Widać pośpiech podszyty zmęczeniem, ale to nic JEST DZIK. Pojedynek wszedł od pól i zaległ gdzieś w oddziale niedaleko skraju lasu. No to idziemy, bagatela ze 2 km po zaśnieżonym lesie do miejsca gdzie jest wejściowy trop. Każdy z nas bada pozostawione ślady i zgodnie uznajemy, pojedynek, nie za duży, ale dzik. W sam raz nadający się na rozłożenie przed kominkiem Prezesa.
Możliwe, że będzie to jedyny dzik, jaki zawita w tym sezonie do naszego lasu, dlatego nie tracimy czasu na sentymenty i idziemy polować, debatować możemy później. Szybka decyzja gdzie, kto idzie, ja idę po tropie. Jak dziczek sobie „chrapie” to może uda mi się trzasnąć go na barłogu. Odczekuje z półgodzinki, aż koledzy zajmą stanowiska i idę. Na razie jest całkiem fajnie, las wysoki, śnieg się na głowę nie sypie tylko ostrężyny po pas i tropić trochę ciężko. Nic to, zawsze może być gorzej. Dziczek idzie jak po sznurku w jakimś kierunku, nie kluczy i nie błądzi, idę sobie zanim już dłuższą chwilę z wlepionymi gałami w ziemię. Wszystko widać jak w książce, tu coś grzebnie w ziemi, tu coś obwącha, przeskoczy rowek, przejdzie drożynkę. Chwila moment, a te ślady na drożynce to czyje? Moje nie, ja mam buta na wojskowej podeszwie, to są wyraźne ślady standardu łowieckiego owych czasów, czyli buta gumowo-filcowego. Bliższe oględziny tropów, oprócz filcoka jest jeszcze charakterystyczny ślad buta jednego z kolegów. Jest niemożliwością by przeszli dziczy trop i go nie zauważyli, musi kaban przeszedł po nich. No to kuźwa mamy spacerowicza!!
Zostawiam dziczy trop i idę po śladach kolegów. Kilka setek metrów i są, na szczęście nie stoją daleko od siebie. Krótka narada i decyzja, idziemy dalej obcinać. We dwóch będziemy obcinać oddziały leśne z dwóch stron, który stanie na dziczym tropie czeka na drugiego i obcinamy dalej. Trzeci kolega poszedł zbierać pozostałych. Obcięliśmy już ze dwa, albo trzy oddziały, a ta cholera dalej spaceruje. Z ranka zrobiło się południe, za chwilę będzie popołudnie a po południu zrobi się zaraz ciemno i będziemy mogli mu nadmuchać. Trzeba zmienić strategie, wiadomo, iż dziki ruszone w naszym lesie przechodzą do innego praktycznie w jednym miejscu. Trzeba go tylko tam nagonić. Jak trza, to trza ide gonić, koledzy idą zając stanowiska.
Łapie trop dzika i idę zanim, a nawet już nie idę a pędzę, gonię niczym najlepszy ogar jaki może przyśnić się Bobowi. Jedynie nie głoszę jak ogar, ale i tak mnie słychać na pół lasu. Ścigam te bestie już przeszło godzinę, ta zaś pomału zaczyna mieć dość mojego towarzystwa i kieruje się do wyjścia z „naszego zagajnika” to ją naciskam jeszcze bardziej. Nagle słyszę ŁUP!!! no Prezes ma medalionik, ale drugi raz ŁUP!! i trzeci raz ŁUP!! Cholera, trzy razy strzelał do jednego dzika, jest źle. Idę prosto na strzały, po chwili jestem przy strzelcu
„Co jest?” pytam
„Ch..j by to strzelił! nie wiem!” słyszę odpowiedź.
Stałem tu, dziczek szedł tam ledwie 40 m. Ja mu raz, on nic, ja mu drugi raz on dalej nic, trzeci raz to już było w biegu i za późno. Dalej relacjonuje kolega.
Idę sprawdzić miejsca strzałów, nic ani kropelki farby, ani włoska ścinki. Nawet nie przyspieszył po pierwszym strzale. Spudłować to nie on, nie ze sztucera na 40 m. Odnowa po kolei robimy wizje lokalną, idę tropem dzika on stoi tam gdzie stał i ma powiedzieć, w którym miejscu strzelał tego dziczka. Krzyczy „stój” w tym miejscu. Kurde faktycznie, całkiem blisko, całkiem czysto, ale co to? Ta mała witka wystająca ma jakby dziurkę w korze. Podchodzę bliżej no jest ładniutka dziurka po kalibrze 7mm. No i jeb....em czapką w śnieg, „Jak Prezes chce chodzić z takim ch....stwem na dziki to niech se sam pędzi. Miał uczciwe 30 06 to mu odrzut przeszkadzał” Po wygłoszeniu tej sentencji siadłem pod drzewem z mocnym postanowieniem, iż nawet jak ten dzik byłby złoty i zaległ 100 metrów dalej to za nim nie idę. Tymczasem nadciągała reszta myśliwskiej braci, już beze mnie został poddany analizie drugi strzał. Sytuacja podobna kulka rozbiła się o witkę grubości palca. Swoją drogą to trzeba mieć farta by tak trafić.
Dzik zgodnie z przewidywaniem wyniósł się z lasu i było to jedyny dzik, jaki zawitał do nas tej zimy. Od tego czasu minęło kilkanaście lat a ja ciągle powtarzałem koledze „by wy.....lił to ch....two i kupił sobie uczciwy karabin” No i w końcu kupił sobie uczciwe 30 06, tylko czym ja będę go teraz wku....wiał na polowaniach?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81068
Autor: canislupus4 
Data:   19-07-10 15:55

Było to zimą,dwa lata temu.

Rankiem słoneczko wytoczyło się na nieboskłon i powoli pnąc się ku górze w swej codziennej,odwiecznej wędrówce poczęło oświecać swym światłem bezśnieżne pola i lasy Jury.Była sobota,dzień wyczekiwany przeze mnie z niecierpliwością,gdyż uprzednią spędziłem w pracy ślęcząc nad kwitami,fakturami i innym temu podobnym draństwem,podczas gdy chłopaki wraz z szorstkim jamolem Borysem nadaremnie zmagali się rudzielcem.Życie jednak to niestety nie tylko polowaczka i musiałem zdusić w sobie chęć popędzenia z odsieczą.Ludziska kochane-w takich chwilach człowiekowi zdaje się,że sam by wbił się jakimś cudem w norę i wyciągnął rudzielca zębami za kitę!!! ;)))
Więc kiedy już doczekałem jakoś kolejnej soboty,w mojej głowie była jedna myśl:atakujemy tą norę i dziś-koniec,kropka!
W umówionym miejscu,w obwodzie naszych sąsiadów spotkaliśmy się we czwórkę,a raczej w szóstkę:dwóch myśliwych i dwóch podkładaczy,każdy z szorstkim jamniorem pod pachą.Po krótkiej "naradzie wodzów" (tak krótkiej,że obyło się bez rytualnego palenia fajki) ruszamy ku pierwszej norze,tej,w której to tydzień temu Borys nie podołał rudzielcowi.Postawiłem na swoim,a jak!
Puszczona do nory Ara już po chwili odzywa się gwałtownym jazgotem,by po chwili zamilknąć.Wszyscy w napięciu patrzymy na jedyne okno jakie znajduje się w tej norze,oczekując szybkiego pojawienia się w nim lisiury,a tymczasem nic,cicho i głucho...
Jurek,który jest tu gospodarzem,po pewnym czasie stwierdza,że suka lata nadaremno po pustej norze i on wraz z Wojtkiem i Borysem pójdą do następnej nory.Ze mną pozostaje tylko Łukasz,który przez cały czas trzyma strzelbę w pogotowiu,on już strzelił "kilka" lisów spod tej suki i wie,że nie jest z pierwszej łapanki i takich numerów nie zwykła wycinać.Ja tymczasem przykładam ucho do okna i dociera do mnie charakterystyczny odgłos,coś w typie głuchego łomotu:aha,trzyma go suczyna! :)
Mija jeszcze kilka minut,a ja ponownie postanawiam zrobić mały zwiad.Przyklękam na jedno kolano i ładuje głowę w okno,by nieomal nie zderzyć się z wyskakującym lisem!Zaskoczenie musiało być obustronne,bo przechera cofnął się czym prędzej w ciemną czeluść nory,a ja wywinąłem fikołka do tyłu z okrzykiem:

-Ku..a,spierd..... lisa!!!

Tymczasem,jeszcze nie zdążyłem pozbierać się ze ściółki,ni nawet nie przebrzmiało dobrze ostanie słowo rzuconej przeze mnie wiązanki,gdy huknął strzał,potem drugi i wreszcie trzeci,a lis zaczął spisywać testament pod sosną.Nie dane mu jednak było w spokoju dokończyć swego rudego żywota,bo oto z nory wypadła żółta od piachu Ara i szybko pomogła przenieść mu się do lisiego raju,tam gdzie kurniki otwarte są na oścież ;)))
Ara lekko rozcięta,ale jakże szczęśliwa,choć zapewne nie bardziej niż my!

W międzyczasie dołącza do nas Krzysiek i odtąd polujemy w większej kompanii.Udaje nam się jeszcze spotkać w norze jednego lisa,który niestety,po ciężkiej pracy jamniczki zostaje haniebnie spartaczony i to bez strzału,no cóż bywa i tak.Najważniejsze,że Łuka strzelił lisa-to był nasz prezent dla niego,gdyż w tym dniu obchodził urodziny.


PREZENT NA URODZINY


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81069
Autor: grubszyzwierz 
Data:   19-07-10 15:56

Powiedz mu, że jest brzydki.....:))))))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81078
Autor: Kocisko 
Data:   19-07-10 17:31

Edek

Czep się tramwaja a nie 7-ek:):):):)
Widocznie źle go nagoniłeś. Kto to nagania , w dodatku PRZEZESOWI, dzika za witkę????:):):)
Nasz dawny łowczy wyprazył ze swojej 16-tki do przesadzającego dukt przelatka. Farby zero jak i scinki. Szukał go jednak zawzięcie bo jak swym bystrym okiem spostrzegł:
-Musiał dostać bo widziałem jak po strzałach TURZYCA rozwierała się na komorze!!!!
:):):):):):):)

Paweł

Łuka ma za dobrze z Tobą i lalunią:):)
Tylko nie rób mu tak do końca dobrze:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81083
Autor: canislupus4 
Data:   19-07-10 18:45

Marcin

Źle nie ma,ale powolutku te tłuste dni będą mu się kończyć... ;)))
Co do reszty-"weź ta renka,ni ma szans",stanowczo nie jest w moim typie,ja lubię kobitki i to takie co to bracie zrazu nie poznasz czy to armata,czy białogłowa!!! ;)))))))))))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81084
Autor: canislupus4 
Data:   19-07-10 18:48

Aaaaaa...Kocie jeden!!!!
Ty mi tu dooopska nie truj jakimiś insynuacjami-co z Twoja weną?Gzić się poszła? ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81095
Autor: MAX 508 
Data:   20-07-10 00:04
Załącznik:  Rogacz.jpg (82k)

Tak żeby temat nie wygasł
Dzisiejszy koziołek -bez szału ale bezpieczny

Ad Dzikuu
Od tamtej pory w zasadzie z nożem się nie rozstaję a od conajmniej 6-7lat mam też dodatkowo kordelas porządny przy nodze z długą klingą ...

Ad Kocisko
Wena jest tylko mocy brak...wolne mam i dlatego z każdą puszką gorzej się zebrać do pisania.

Zauważcie ciekawostkę to pierwszy temat który przekroczył sto wpisów i fajnie się go czyta i nikt nie pisze bzdetów i hamówy nie odstawia...utrzymać to do października bezcenne:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81097
Autor: canislupus4 
Data:   20-07-10 05:55

ad.MAX-508

Wojtek-gratuluję capka,bardzo fajny!

Słuszna uwaga,co do jakości tego tematu,ale to akurat nic dziwnego-tutaj mamy kwintesencje łowiectwa.Dalej moi drodzy-niech ten temat żyje do października,a nawet dłużej!!!

Marcin-czekam...Ty sobie nie myśl,że arkan się Ciebie nie ima ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81098
Autor: ptica 
Data:   20-07-10 07:05

Witam
canis czyżbyś przewidywał pranie Kota?
Pozdrawiam Db


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81101
Autor: Kocisko 
Data:   20-07-10 08:51

Paweł, Ptica
No to lecimy. Wczoraj bardzo chciałem ale dzieci nie dały komputera-buuuuuu
:):):):)
Za to mam historię NIKOMU nie znaną. Jest absolutnie dziewicza i jedyna w swoim rodzaju:):):):)

Capek po strzale jakby lekko wierzgnął zadem. Odskoczył w najbliższe zrębu zarośla i zniknął. Idziemy na zestrzał obejrzeć o co kaman. Powolutku lustrujemy teren akcji. Widzę wyraźną ścieżkę wytratowaną wśrod młodych jeżyn i brzózek. Ani kropli farby! Zajrzę jeszcze w te krzaki-pomyślałem. Robię parę kroków a capek -hops, hops wysadził na dukt i przeskakując kałuże przebiegł nim około 100m po czym lekkim susem przesadził rowek ciągnący się wzdłuż duktu i przepadł w gąszczu. Patrzę na Marka( adept łowiectwa-stażuje):
-Chyba doopa zbita ale wypadałoby sprawdzić z psem.
-No to jedziemy po Kolę?
-Podzwonię po okolicy ale pewno chłopaki polują to ciężko będzie ściągnąc tu jakiego obcego psa.
Dla jasności-przyjechaliśmy z Markiem jego małym autkiem i Kola, wbrew regułom, został w domu. Jeszcze wychodząc na polowanie mruczałem, zły, pod nosem:
-Na pewno się coś zesra jak psa nie będzie na polowaniu!
No i stało się. Zgodnie z przewidywaniami nie udało się "znaleźć" psa więc jedziemy do domu. Ruszyliśmy duktem kilka kroków gdy Marek łapie mnie za ramię i pokazuje ręką w las. Za "firanką" ,ok 20m szerokości, starego drzewostanu rozdzielającego dwa sąsiadujące zręby gniazdowe widzimy......2 byki-jelenie spokojnie żerujące!!!!
Marek patrzy jak urzeczony-spełniło się jego marzenie aby zobaczyć jelenie i to z tak bliska-ok 40m.
Ja stoję jak zamurowany no bo jak to??? Strzelam tuż obok, chodzimy i , wprawdzie cicho ale, gadamy a 2 jelenie żerują obok nas jakgdyby nigdy nic????????????
Staliśmy dośc długo aż jeden z byków wyszedł na dukt, zoczył nas i wtedy oddaliły się nieśpiesznym truchtem.
3km marsz do auta, podróż do domu, powrót z psem. Razem około 1,5-2 godziny. Docieramy na miejsce już po nocy. Piękna , majowa, noc. Księzyc jak latarnia, w lesie cisza o ile to zjawisko w lesie występuje.
Podprowadzam Kolę na miejsce gdzie capek przeskakiwał rów i puściłem z powodki. Kabil zawęszył i ruszył tropem...w piętkę. Doszedł do miejsca strzału , powęszył i wrócił do nas. Wilczym susem przeskoczył rowek i....chlup,chlup.chlup-słychac jak biegnie po wodzie????!!! Świecę latarką i wchodzimy za nim.
-O żesz ty!!!-zakląłem. Cały oddział lasu zalany wodą!!! Prawie do kaloszy mi sie nabierało!! Nigdy w życiu nie widziałem aby tam woda stała ale tegoroczne wiosenne ulewy zrobiły swoje. Brodzimy po tym zalewisku na chybił trafił. Słyszę jak pies okłada szerokimi zakolami. Wreszcie dotarliśmy na suchsze miejsca. Kępy odnowien bukowych.
-O, jesli gdzieś mógł się ukryć podranek to na pewno w takich kępach-powiedziałem Markowi. Chłopak miał juz trochę dość. łącznie z 10km biego-marszy po lesie w tym już ok 2 godzin brodzenia po podtopionym lesie przy latarkach nadwątliło siły nieobeznanego z fachem stażysty.
-Nu, kak ne prywykniosz, tak zdechniosz mołodiec-pomyślałem i z usmiechem odpaliłem kolejnego cygareta.
W końcu uznałem ze pora kończyc imprezę.
-Marek, idziemy szerokim łukiem w lewo, dochodzimy do duktu i wracamy do auta. Nie ma co. Jakby capek oberwał cos konkretniej to by zaległ gdzieś na tych suchych "wyspach" i kabil by go juz naszedł.
Uszliśmy ze 100m i nagle......Kola łaje!!!!
Stanęliśmy i nasłuchujemy. W pierwszej chwili ten szczek przypominał mi głoszenie łosia!!! jednak następna "seria" pasowała jakby na dzika???? A potem już tak przedziwne nuty posypały się z gardzieli ostrousznika że miałem w głowie kompletny galimatias.
-Idziemy Marek. Kola COŚ ma więc nie zostawi tego i nie wróci sam.
Zbliżamy się na łaj. nagle łaj przechodzi w jakieś ochrypłe zawodzenie!!!! Potem pies zaczyna coraz ciszej rzęzić!!!
-Ku....wa!! Na wnyk się złapał i dusi!!!!
Wyrwałem jak spłoszony jeleń w wyscigu o zycie. Jeżyny fruwały wyrwane moimi "rapetami", latarka pomaga wymijac co grubsze drzewa, rzężenie coraz cichsze!!!!!!!!
Jest!! Widzę białe futro psa!!!! Dwa susy i jestem przy nim!!!! I............
-Ty skur...........nu zaj.......any!!!!!-wykrztusiłem z zaciśniętego gardła i usiadłem na ziemi.
W świetle latarki widzę..........siedzącego jak na paradzie Kolę,morda mu się smieje od ucha do ucha, a u jego "stóp" lezy zwinięty w kłebek olbrzymi......JEŻ!!!!!
Kola przekręcając śmiesznie łeb na boki przygląda mi się i co jakiś czas wypuszcza w niebo swoją mruczankę!!!
Marek zdyszany patrzy nic nie rozumiejącym wzrokiem na nas obu.
A ja i Kola, uśmiechamy się do siebie jak dwa czubki. On-bo chyba zadowolony z dowcipu, ja-że wszystko gra i do domu wrócimyu razem.
Juz mi przeszło więc z tym samym usmiechem wołam do psa:
-Spier...laj durniu! Że nie ma okazji do prawdziwej polowaczki to nie znaczy że mozesz sobie głosić co się spodoba, ruski oszołomie!
-Marcin, dlaczego Kola tak się zachował??? Przecież mówiłes ze on nie głosi takich stworków?
-A diabli go wiedzą. Pewno tak jak człowieka z nudów bierze głupawka tak i jego wzięło. Kilka miesięcy przerwy w polowaniu i pies wziął się za cokolwiek. Na spacerze czy polowaniu nigdy w życiu nie zgłosił jeża czy wiewiórki. A ten jego koncert to juz mistrzostwo świata-pókim żyw nie pamietam podobnego w psim wykonaniu:):):):):)
Kola, nie okazując ani cienia skruchy, z wywalonym jęzorem maszerował spokojnie do auta.....................................


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81103
Autor: mariandzik 
Data:   20-07-10 09:22

Jeż też zwierz :))))))))))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81106
Autor: ptica 
Data:   20-07-10 11:11

Witam
Marcin ja bym mu kazał nieść go w zębach do samochodu a potem wypuścił.
Może coś by go to nauczyło.
Pozdrawiam Db


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81107
Autor: Kocisko 
Data:   20-07-10 11:13

Maniek

I nawet kolorem, trochę kształtem i odgłosami pasuje na czarnego zwierza:):):)
Ponoć pieczony w glinie w ognisku-mniamuski-czyli cos dla Ciebie GŁODOMORZE:):):)

A tak serio: kolega mysliwy ma zięcia Włocha. I był w lekkim szoku jak Franco, podczas wizyty u niego, pieczolowicie schował do torby świezo potrąconego na drodze jeża. Okazało się ze to dla dziadka w Italii. Dziadek odpala 100 ojro/szt!!!!!!!!!!!
Taki rarytas!!!!!!!!!

Max508

Gratulacje za capka!!!!!
Rzeczywiście ciekawe spostrzeżenie co do wpisów w temacie. Moze dlatego że , wbrew pozorom, jesteśmy........NORMALNI???? No dobra, normalni inaczej:):):)
Osobiście uwazam ze myśliwi-psiarze którzy swoje w knieji wydeptali i wypocili zabiegając na łaj-to grupa mysliwych patrząca na to wszystko innym, NORMALNYM, okiem. jak się swoje widziało i przezyło to ma się wielkim poważaniu swary, podpierdzielania itd. Nie wyjeżdża się z wydumaną etyką itd. Knieja, psy, przyjaciele-to się liczy a reszta niech spada na pochyły buk!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81108
Autor: Kocisko 
Data:   20-07-10 11:16

Jura

On nie zwyczajny nosić JEDZENIA w zębach:):):)
Na odcinku 1,5km na pewno zdążyłby go zmemłać i połknąć:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81111
Autor: canislupus4 
Data:   20-07-10 12:23

Marcin-tyś w oczach Koli wyciął dowcip z tym capkiem,to bestia zwyczajnie rewanż wzięła-to łebski kabil ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81112
Autor: mariandzik 
Data:   20-07-10 12:23

A spróbowałbym z chęcią. Wszystko przede mną. ;))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81113
Autor: canislupus4 
Data:   20-07-10 12:25

Dobra chłopy-wpadać do mnie,stawiam po jeżu!!! ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81118
Autor: mariandzik 
Data:   20-07-10 12:42

canislupus - cholera, najgorsze, że nie mam do niego ani kropelki JEŻYNÓWKI..... Jak to obejść?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81119
Autor: Kocisko 
Data:   20-07-10 12:50

Maniek
Na suche gardło kazda zdrowa:):):)

Paweł
Tylko czym to przyprawić?????????????


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81126
Autor: canislupus4 
Data:   20-07-10 14:27

Co do gorzałki to tak jak Kot prawi,a przyprawiać nie trzeba-to potrawa sama z siebie ostra... ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81133
Autor: Kocisko 
Data:   20-07-10 15:33

Paweł
Ale czosnek nie zawadzi????


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81135
Autor: ptica 
Data:   20-07-10 16:50

Witam
Jak toto oskubać. Może kombinerkami.
No - można zdjąć całą skórę ale gdzie wtedy chrupiąca skórka po pieczeniu.
Pozdrawiam Db


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81144
Autor: canislupus4 
Data:   20-07-10 20:38

Marcinku

Czosnek i cebulka nigdy nie zawadzają!

ptica

Kombinerkami można,ale nie ma co się bawić za specjalnie,to tak jak w rybie-troszkę ości musi być ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81394
Autor: MAX 508 
Data:   27-07-10 21:13

Krótki film


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81396
Autor: MAX 508 
Data:   27-07-10 21:20

cd


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81397
Autor: MAX 508 
Data:   27-07-10 21:25

jeszcze jeden


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81398
Autor: MAX 508 
Data:   27-07-10 21:33

z prawem strzału


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81399
Autor: MAX 508 
Data:   27-07-10 21:34

psy ok ,kamerzysta fatalny


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81406
Autor: Kocisko 
Data:   28-07-10 09:42

MAX

Kamerzysta???? To jakiś jełop a nie kamerzysta!!! 10-latki komórkami kręcą lepsze jakościowo filmy!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81414
Autor: canislupus4 
Data:   28-07-10 14:53

Kamerzysta albo z wielką pasją,albo z wielkim cykorem... ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81561
Autor: canislupus4 
Data:   04-08-10 20:31

Coś nam temat obumarł... NA ROZRUCH ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81562
Autor: canislupus4 
Data:   04-08-10 20:37

...i jeszcze jeden


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81563
Autor: canislupus4 
Data:   04-08-10 20:47

...i jeszcze raz ;))))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81564
Autor: canislupus4 
Data:   04-08-10 20:49

Znajoma scenka? ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81565
Autor: canislupus4 
Data:   04-08-10 20:51

Jakby wieksze "skarpety" były-rzekłbym BEJKA Romka ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81567
Autor: maks67 
Data:   04-08-10 22:27

Oj Paweł dajesz do pieca! Chwilę można posmatrit, ale samemu by już ruszył, i jak to Marcin rzecze powodki by poluzował! Pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!! Ps. Podziękowania dla Ciebie Paweł , Twój nowy login będzie ,,szperaczek"


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81568
Autor: łapacz 
Data:   04-08-10 22:32

Maks bo Paweł już taki jest trza by mu jakąś ,,łańke,, poszukać to może by nas nie dręczył :)) Pozdrowionka DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81570
Autor: canislupus4 
Data:   05-08-10 06:08

Piotruś-to Twoja wina w zasadzie,że do pieca nieco dołożyłem...a,kto mi płytki podsyła,kto maluje obraz polowaczki w Puszczy Solskiej? ;)))
Jeszcze raz dziękuję-HETMAN naprawdę wie po co żyje!!!

Norbert-łańkę powiadasz?Hmmm..."jedna noga na jedno ramię,druga noga na drugie ramię,ach Rosjanki,cóż to za kobiety!!!" ;)))

Pozdrawiam chłopaki!Ni puhu!

P.S.Byle to "łańka" była,a nie "koza"... ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81571
Autor: Kocisko 
Data:   05-08-10 09:47

Oj, chyba pójdę z Kolą "na spacer" :):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81591
Autor: canislupus4 
Data:   07-08-10 12:05

Jeszcze jeden motywator ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81613
Autor: Krzysztof_K 
Data:   09-08-10 16:27

Już niedługo...:)
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81649
Autor: grubszyzwierz 
Data:   10-08-10 10:46

41 dni


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81650
Autor: Bobo bobo 
Data:   10-08-10 10:50

10!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81652
Autor: Piotr Kukier (BT) 
Data:   10-08-10 11:01

4 i na kaki!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81655
Autor: lajka 
Data:   10-08-10 11:31

A dlaczego na tych filmach tylko łajki i łajki z pod innych nie da się strzelić:)
ni puhu.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81658
Autor: grandel13 
Data:   10-08-10 12:10

kurcze fajnie się was czyta:-)
pozdrawiam wszystkich podkładaczy:D
grandel13


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81683
Autor: Kocisko 
Data:   11-08-10 14:38

Romek
A moze byś dołożyl cos swojego, co?????


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81931
Autor: MAX 508 
Data:   20-08-10 21:15

...już coraz bliżej...
...już 13zbiorówkowych terminów zaplanowanych w kalendarzu ...czekam na resztę.
Niech się w końcu zacznie ten sezon to czasu na głupoty przynajmniej braknie...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81954
Autor: grubszyzwierz 
Data:   21-08-10 16:53

U mnie na dziki 15 polowań. Oprócz tego, jeszcze kilka "w gościach" wpadnie, czyli około 25 zaliczymy znowu, niestety już w coraz bardziej okrojonym składzie. Bronisław(gp) już do lasu nie pójdzie....ostatnio ledwo go odratowałem-4 dni wyłącznie na kroplówkach-ostre problemy jelitowe, do tego "tył" mu wysiada....jest lipa. Ten sezon polujemy we trójkę. Ja i dwie suki-elka(welsh) i perła(ck). Będzie to sezon weryfikacji dla elki w 3 polu. Chcąc nie chcąc awansowała do miana głównego psa i teraz na niej będzie spoczywła cała odpowiedzialnośc za poszuk, bo perła zawsze była psem "wspierającym"-chodzi blisko mnie i jak psy coś znajdą to się podłącza, chyba, że dziki są blisko nas (tak do 50 metrów, to wtedy bierze sama), natomiast na farbie i gdy trafi na postrzałka, to jakaś zapadka w głowie jej przeskakuje i "szatan" się jej włącza. Nic to...rozkład zweryfikuje.
DB

Ps. Już mnie nosi...nie mogę się doczekac


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81958
Autor: MAX 508 
Data:   21-08-10 19:50

Mi w gościach (dwa sąsiednie koła )też się coś zapowiadali ,wstępnie mówią5-8zbiorówek .Nie wiem jeszcze dokładnie bo kalendarz dopiero we wrześniu mi doślą .Tak czy inaczej u siebie mam 13 ale dopiero od Listopada .Cały październik gościnnie więc mogę polować bez ograniczeń ze strony swojego macierzystego koła. Narazie coś koło 20tu będzie więc już mi się gęba śmieje na samą myśl...Poza tym indywidualnie można w końcu na legalu z psem wejść w krzaczory:):)

Artur słyszałem że trenujesz już skład na sucho i psa łapiesz w kolimator :):)?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81982
Autor: grubszyzwierz 
Data:   22-08-10 14:41

Trenuję skład "na sucho", żeby psa w kolimator nigdy nie łapac i nikomu nie życzę, żeby w nadchodzącym sezonie jego pies był łapany w kolimator.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81986
Autor: Kocisko 
Data:   22-08-10 16:12

Ja już wczoraj zrobiłem małą "przymiarkę":):)
"TYLKO" dwa łosie Kola "postawił":):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 81987
Autor: canislupus4 
Data:   22-08-10 16:18

Marcin-"dwa łosie Kola postawił"...jak się spotkamy to opowiesz,postawię "dwa żubry" ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82004
Autor: Kocisko 
Data:   23-08-10 08:57

Pawełku
Oprócz tego że BUKOWISKO sie powoli rozpoczyna i że las pod łosiem stęka:):) to mam Ci do opowiadania i to mnogo. Pewnikiem dłuuugo będziesz dumał............


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82005
Autor: MARS 
Data:   23-08-10 09:05

Te dwa żubry to chyba na początek żeby gardło zwilżyć przed rozpoczęciem opowiadania hehehe.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82006
Autor: canislupus4 
Data:   23-08-10 09:52

Wiesz Marcin,że uwielbiam Twoje opowieści,tak więć z niecierpliwością będę wyczekiwał okazji.

MARS-to się wie!!! ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82011
Autor: Kocisko 
Data:   23-08-10 11:04

MARS

ŻUBR WYSTĘPUJE W PUSZCZY:):)
A o ile mi wiadomo jest ich na szczęscie duuuuuużo więcej niż dwa:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82015
Autor: dzikuu 
Data:   23-08-10 13:23

Miało być tak pieknie , dzięki kaczkom człowiek miał do sezonu dotrwać , a tu kaczek niet !
Lipa.
Kocisko , coś popolujemy w tym sezonie razem , prawda ? : )
Fajnie byłoby się z kilkoma ludźmi jeszcze powłóczyć po lesie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82016
Autor: Kocisko 
Data:   23-08-10 13:27

dzikuu
Nie ma kaczek u Ciebie??
Niedobrze!
U nas cos niecos jest na szczęście!

Jak to czy zapolujemy razem???!!!
Przecież 10.X ZACZYNAMY NA ŚLĄSKU!!!!!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82017
Autor: canislupus4 
Data:   23-08-10 17:00

Marcinek

Słyszał i ja coś o tym...zdaje mi się nawet,że mamy z Rafałem jedną drogę ;)))

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82054
Autor: Kocisko 
Data:   24-08-10 08:21

Paweł

No to świetnie!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82127
Autor: MAX 508 
Data:   25-08-10 22:00

na przetrwanie:)
To mi się podoba .Niewiem czy było.Psy robiące w trudnym terenie ,daleko ,samodzielnie i twardo.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82129
Autor: dzikuu 
Data:   26-08-10 07:27

Jasne ,że zaczynamy. już się psy doczekac nie moga.
canislupus4 , tak jak pisałeś , jadę przez Twoje podwórko : )


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82130
Autor: Kocisko 
Data:   26-08-10 08:46

MAX508

Ten Twój filmik ok. Ale przy okazji zawsze zerknę na kilka "z boku". Tragedia!!!
"Polowania" w zagrodach, te usmiechnięte durne gęby, helikoptery, strzelaniny. I jacy podnieceni "udanymi łowami" uczestnicy!! Rzygać sie chce.
Odechciewa się tego całego internetu.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82143
Autor: MAX 508 
Data:   26-08-10 21:41

Ad Kocisko
Racja po Twojej stronie.Dla mnie zresztą to nie myśliwi a egzekutorzy.Może jestem staroświecki ale szanse powinny być równe na polowaniu ...Jesteś lepszy dojdziesz do strzału , nie to zostajesz w lesie:) i zwierzyna robi Cię w bambuko.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82189
Autor: canislupus4 
Data:   29-08-10 16:05

Nie spać,czuwać! ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82277
Autor: Tomasz Książek 
Data:   03-09-10 11:58

Twardziel z zimną krią:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82307
Autor: Bars11 
Data:   03-09-10 21:25

Airon z Damą


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82309
Autor: canislupus4 
Data:   03-09-10 21:46

ad.Bars11

Kapitalne!Ależ ta mała Dama to iskierka!!!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82313
Autor: kurzel 
Data:   03-09-10 22:20

ad Tomasz Książek

fakt ..twardziel - mieć MP 153 i nie walnąć jeszcze poprawki to naprawdę trzeba mieć jaja :)

zdrówko


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82314
Autor: Bars11 
Data:   03-09-10 22:25

Ważne ,że nie ucieka przed Aironem , A często jest tak , że jak ją Airon za mocno przyciśnie to gania go po całej działce i warczy. Lajek jest bardzo delikatny dla niej
Trzymam ich w oddzielnych okulnikach i tylko na godzine puszczam razem
Airon jak pojawiła się Dama jest weslszy i posłuszniejszy
DB Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82320
Autor: lajka 
Data:   04-09-10 08:35

No fajnie, tylko żeby mu damy w głowie nie poprzestawiały i o polowaczce zapomni:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82394
Autor: Tomasz Książek 
Data:   07-09-10 13:03

....ABY DO ZIMY!!..


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82443
Autor: canislupus4 
Data:   08-09-10 19:14

Od A do Z


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82449
Autor: Kocisko 
Data:   09-09-10 09:22

Pięknie Paweł!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82458
Autor: grubszyzwierz 
Data:   09-09-10 13:36

Taki light z tymi łosiami. Można było strzelić wszystkie 3. Light jednak się kończy w momencie przystępowania do "czynności transportowych" - jak to u nas ładnie jest określane :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82459
Autor: MAX 508 
Data:   09-09-10 13:36

dużo grubych dzików


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82468
Autor: MAX 508 
Data:   09-09-10 19:38
Załącznik:  10.jpg (67k)

Tu to jest Light z łosiem a w zasadzie "life".
to zdjęcie niedawno dostałem ,do dziś w kwestii łosi jest numerem 1:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82469
Autor: grubszyzwierz 
Data:   09-09-10 19:50

W tundrze i na bagnach łosi używano jako wierzchowców (głównie przestępcy, którzy ukrywali się w niedostępnych dla człowieka miejscach,gdzie tylko łoś dotrze), więc dlaczego nie używać go jako zwierzęcia pociągowego. Ten łoś nie ma pewnego elementu anatomicznego....


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82471
Autor: Kocisko 
Data:   10-09-10 09:01

Wojtuś, daj spokój i nie wrzucaj takich filmików o "polowaniach".
Przykro patrzeć jak tłuką do zwierzaków jak na froncie :(:(


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82473
Autor: kurzel 
Data:   10-09-10 09:59

ten strzał w 2:48 filmu to porażka jakaś normalnie :(

zdrówko


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82480
Autor: MAX 508 
Data:   10-09-10 11:47

Marcin takie filmy to z reguły składanka-wycinanka z 3-4polowań .W realu tak to nie wygląda że pada strzał za strzałem co 20sekund:).Co prawda niektóre strzały te na kręgosłup mało estetyczne są w odbiorze.

Ad Kurzel
zapewne o ten strzał do boku przy tylu psach Ci chodzi...brak zimnej krwi i głupota .Zawsze mówię że w miot z psami nie mogą chodzić przypadkowi ludzie którzy sie dzików boją.Niektórzy widać psów nie szanują .


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82483
Autor: Kocisko 
Data:   10-09-10 12:48

Wojtek
Ja wiem że tak jest ale mimo wszystko mało "smacznie" się ogląda:(


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82497
Autor: canislupus4 
Data:   12-09-10 14:35

Zerknijcie...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82499
Autor: maks67 
Data:   12-09-10 16:21

Łajeczka szczupem poszła, trochę ryzykownie, ale odważnie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82500
Autor: MAX 508 
Data:   12-09-10 16:34

łajka ostra jak brzytwa,ryzykownie ale odważnie w cholere:) .Dobrze że jej nikt nie odpalił w tym zamieszaniu.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82501
Autor: Z L 
Data:   12-09-10 16:46

O , a tutaj mówią ,że tylko jagdteriery to takie "wariaty" :-))
D.B


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82505
Autor: dzikuu 
Data:   13-09-10 07:18

szybka i odważna .
Mocna robota.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82507
Autor: Kocisko 
Data:   13-09-10 09:27

Konkret piesek ani słowa!!!!
Szacun za robotę!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82509
Autor: kurzel 
Data:   13-09-10 11:05

Jak tak patrze na te filmy z polowań na miśki to nasuwa mi się jedno ... chaos. W sumie to po co im te psy są tam potrzebne.... żeby kulkę oberwać ?? co film to nie strielać nie strielać .. tu podobnie klik psy faktycznie fajne ...ale chyba lepiej by je było trzymać z dala i puszczać na poszukiwanie ewentualnego postrzałka - nie dość że w obrębie strzału koleś z patykiem to jeszcze sierście ... za dużo tego . Takie moje wrażenia.

zdrówko


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82511
Autor: grubszyzwierz 
Data:   13-09-10 13:02

Pies opolowany i ma zakodowaną śmierć zwierza po strzale. Podobną sytuację opisałem (w relacji którą wyżej zamieściłem) i jeżeli psy dużo polują to taki nawyk im się wyrabia. Wiadomo, że trochę zacięcia i pasji też muszą mieć.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82514
Autor: canislupus4 
Data:   13-09-10 15:02

Grubszyzwierzu możesz mieć rację (piszę możesz,gdyż ciężko ocenić trafnie na podstawie jednego,na dodatek urywku całej sytuacji).W każdym bądź razie zgadzam się z Tobą,iż opolowany pies ma taki nawyk.Moja jamniczka,której daleko do brawurowej pracy na dziku (trzyma bezpieczny dystans,a jeśli skubnie to jedynie od tyłu) jeśli znajduje się w momencie strzału blisko dzika potrafi chwycić za gwizd i potrząsnąć niczym lisem .Jest to oczywiście niedobre,gdyż kiedyś czarnuch może mieć na tyle siły,aby choć raz kłapnąć... FOTO -ta samura miała dobrą setkę,suka wpadła na nią w momencie,gdy się przewróciła i zaczęła pisać testament.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82519
Autor: grubszyzwierz 
Data:   13-09-10 17:48

Canislupus4. Moje tak robiły, bez względu na to czy trafiałem, czy nie. Kiedy tylko były w stanie (na tyle blisko) złapać dzika, to po strzale zawsze go łapały, czasem spudłowanego (później przestawał mieć status spudłowanego) . Teraz zresztą suki robią to samo. Co prawda nie zdarzyło mi się jeszcze przy welshce nie trafić, ale ułamek sekundy po strzale zawsze wisi na dziku (przed strzałem czasem też:)) i tarmoszenie dzika piszącego testament jest normalnym elementem składowym procedury pozyskania.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82526
Autor: canislupus4 
Data:   13-09-10 19:52

grubszyzwierzu-to się wie,mnie martwią tylko te chwyty za gwizd ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82527
Autor: grubszyzwierz 
Data:   13-09-10 20:43

Pysk w pysk wynosi się z nory :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82529
Autor: canislupus4 
Data:   13-09-10 21:00

Tys prowda!!! ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82542
Autor: dzikuu 
Data:   14-09-10 07:31

grubszyzwierz

Pysk w pysk wynosi się z nory :)

: )))

Wydaje mi się , że psy w jakiś tajemny sposób wiedzą kiedy mam nacisnąć na spust , bo przecież nie magą mieć takiego refleksu.
Dzik jeszcze dobrze kuli nie przyjął , a psy juz mu na grzbiecie siedzą.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82544
Autor: grubszyzwierz 
Data:   14-09-10 08:43

Zauważyliście, że to jeden z najdłuższych tematów w dziale "psy". Jeszcze 16 dni i dalej będziemy temat ciągnąć, tylko relacjami ze zbiorówek 2010.
Uwaga! Ogłaszam konkurs! Temu, kto największego dzika, spod psa, na pierwszej zbiorówce strzeli, browca kurierem wyślę.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82545
Autor: maks67 
Data:   14-09-10 08:54

Tasiemiec się Marcinowi udał jak nic. A swoją drogą to trza już zelówy łoić, i pieskom treściwszą michę szykować.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82547
Autor: dzikuu 
Data:   14-09-10 09:08

grubszyzwierz , a indywidualnie spod psa to co , dzik gorszy ? : )


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82548
Autor: Z L 
Data:   14-09-10 09:13

grubszyzwierz
O kurde to może jeszcze nie w tym sezonie bo moje jeszcze "maliznoty" a tyż bym Twojego "browca "wypił :-)
D B


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82549
Autor: canislupus4 
Data:   14-09-10 09:18

ZL-browar ma być "przechodni"... ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82550
Autor: grubszyzwierz 
Data:   14-09-10 09:25

Dzikuu. Pierwsza zbiorówka ma charakter bardziej "wymowny", poza tym konkurs nie będzie trwał dłużej niż do Huberta, a tak to się przeciągnie do 15.01.2011, chyba, że rozszerzymy formułę do pierwszej zbiorówki i do pierwszego indywidualnego wyjścia-ok niech tak będzie.

UWAGA!!!!! UWAGA!!!!!!!
Jako organizator (bo mi wolno) i jako fundator głównej nagrody :) niniejszym rozszerzam formułę wcześniej ogłoszonego konkursu.
Browara kurierem wysyłam temu, który strzeli, spod psa, największego dzika na pierwszej zbiorówce-w której bierze udział jako podkładacz, bądź na pierwszym indywidualnym wyjściu z psem.

ZL. Browar przestaje być mój z chwilą pociągnięcia za spust do dużego kabana:).

Canislupus. Browar zazwyczaj jest szybko "przechodni".
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82551
Autor: Z L 
Data:   14-09-10 09:27

canislupus4
Aaaa to co innego :-) Coby tylko ta "przechodność" procenta mu nie uszczupliła. Zpowyższego powodu trza ustalić markę /niebacząc na gusta / odgórnie :-)))
Darz Bór


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82552
Autor: grubszyzwierz 
Data:   14-09-10 09:31

Browar będzie marki właściwej, tzn akurat takiej jaką będę miał na chacie. Szajsu raczej nie pijam, więc szczęśliwy zwycięzca powinien być zadowolony. A jak nie będzie, to już jego problem. Udział w konkursie nie jest obowiązkowy.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82553
Autor: canislupus4 
Data:   14-09-10 09:40

grubszyzwierzu-racja,przelatuje "toto" w mig! ;)

Jeszcze odnośnie tego,iż jest to najdłuższy temat-jest nie tylko najdłuższy,ale i najciekawszy.Ponadto atmosfera jest świetna,jakieś dziwnie zgodne chłopy tutaj pisują,nie ma pier... o pierdołach,a miast tego jest kwintesencja łowiectwa!!!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82554
Autor: Z L 
Data:   14-09-10 09:41

grubszyzwierz
No to proponuje :Zwycięzca edycji staje sie sponsorem następnej. Browar w ramach /wg uznania/ promocji i lokalnego patriotyzmu :-))) Wuielkopolska- Lech Dolny Śląsk - Żywiec , Tatra GórnyŚląsk Tyskie ,Centrum Warka ,Podkarpacie Leżajsk podlasie Żubr :-))))))))))))))))))))))
Może być?
Darz Bór koledzy i w knieję :-)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82556
Autor: ALF 
Data:   14-09-10 10:02

heh, szkoda że jeszcze strzelać nie mogę...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82558
Autor: lajka 
Data:   14-09-10 10:06

Szkoda. Nie będę mógł wystartować w tej rywalizacji ponieważ lubię KARMI :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82559
Autor: Z L 
Data:   14-09-10 10:22

łajka
Startuj!!! Jak ja będę sponsorem to wyśle na ŻYCZENIE :-)))
D B


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82560
Autor: Krzysztof_K 
Data:   14-09-10 10:28

ad. grubszyzwierz

Pomysł fajny z tym browcem, tylko pierwsze wyjście indywidualne z psem to może dla niektórych być w grudniu, ja bym to sprecyzował, największy kaban spod psa do dnia 15.10.2010. :)
Darz Bór,


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82562
Autor: grubszyzwierz 
Data:   14-09-10 12:04

Krzysztof. Termin tak jak pisałem wcześniej jest do Huberta, bo niektóre koła dopiero wtedy zaczynają zbiorówki i w niektórych kołach indywidualnie z psem się nie poluje.
W założeniu chodziło mi o to, że to ma być dzik strzelony w czasie pierwszego wyjścia z psem do lasu, czy to na zbiorówce, czy na indywidualnym, a nie pierwszy dzik strzelony spod psa w sezonie. Jeżeli nie strzelisz na pierwszym wyjściu z konkursu odpadasz. Dajmy na to, ja pierwsze polowanie podkładam 02.10 i jeżeli nie strzelę wtedy, to chociaż idę też 3-go i wtedy może się udać, to ten z 03.10 już się nie liczy. Nie będzie liczył się też ten ewentualny z soboty 02.10, kiedy nie wytrzymam i pójdę indywidualnie, w piątek pierwszego. Reasumując 30kg warchlak może okazać się najcięższym, bo może się tak zdarzyć, że podczas pierwszego pobytu z psem w lesie może być też jedynym.
Możemy przyjąć pewne ułatwienie, nie musi to być pierwszy dzik strzelony pierwszego dnia, tylko wybrany dzik strzelony na pierwszym wyjściu z psem
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82564
Autor: ALF 
Data:   14-09-10 12:27

grubyzwierz dodaj jeszcze punkt, że dzikus nie moze być pędzony i strzelany na nęcisku... ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82575
Autor: EdwardB 
Data:   14-09-10 14:26

Grubszy
A czy ten dzik to koniecznie musi być strzelony?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82592
Autor: Bars11 
Data:   14-09-10 16:35

A jak zważyć żywego EdwardzieB ? Poza tym wszyscy debatujemy o piwie ale dobrze by był , żeby Grubszy określił wielkość browara. 0,5 czy 1.0 czy 5.0 a może 30.0l.
DB Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82593
Autor: canislupus4 
Data:   14-09-10 16:48

Bars11-Edwardowi nie chodzi o żywego...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82601
Autor: grubszyzwierz 
Data:   14-09-10 21:15

Edward. Dzik ma być upolowany przy użyciu psa...
ALF nie bardzo rozumiem. Jak na nęcisku z psem chcesz polować i co oznacza pędzony?
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82603
Autor: grubszyzwierz 
Data:   14-09-10 21:38

Dla wyjaśnienia. Browiec produkcji krajowej (bo i dzik krajowy) o objętości 0,5 litra. Jak komuś nagroda nie pasuje, to nie musi brać udziału, konkurs nie jest obowiązkowy.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82614
Autor: Kocisko 
Data:   15-09-10 11:21

Ooo, parę dzionków nie zaglądałem a tu się dzieje!!


Jako 'ojcu-dyrektorowi" :):):)tematu nie wypada mi pozostac biernym na rękawicę rzuconą przez grubszegozwierza.

Wnimanje, wnimanje riebiata!!!!
Z okazji nadchodzącego szybkim krokiem PRAWDZIWEGO SEZONU ogłaszam konkurs: "Podkładka 2010/11"

1. Czas trwania konkursu: 1.X.10r-16.I.11r.
2.Regulamin: w konkursie biorą udział opowiadania/relacje z polowań ( indywidualnych i zbiorowych-oczywiście WYŁĄCZNIE z psami) w podanym wyżej terminie, zamieszczone w tym TEMACIE tj "Hej podkładacze".
-Będą przyznane dwie nagrody: "A"-za najbardziej spektakularną przygodę sezonu oraz "B"- za najlepsze opowiadanie.
-oceny dokonają czytelnicy-forowicze poprzez oddanie(bądź nie) jednego głosu, w danej kategorii, na wybrane opowiadanie/relację.
-głosowanie odbędzie się w dniach 17-20 stycznia.Ogłoszenie wyników:21 stycznia.
-w celu uniknięcia pomyłki , zamieszczając swój tekst konkursowy, nalezy: nadać mu numer wg wypadającej kolejności tj pierwszy forowicz nadaje nr 1, drugi 2 itd. oraz tytuł.
-głos oddajemy następująco: nr opowiadania, tytuł, litera/y "kodowe" .
Przykład: 3/ "xxxxxxxx"/A

Nagroda w kategorii "A":
-"kg" "księżycówki"+"zakuski"(co by odreagować:):) )
-pół "kg" zacnej nalewki ( co by wenę autora spotęgować:):):) )

Jako jednoosobowe, niedemokratycznie wybrane, jury nie biore udziału w konkursie.

wszystkim uczestnikom
NI PUHU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!



Wszystko powyżej pisane "na kolanie" więc jeśli coś pomąciłem -prosze o zwrócenie uwagi.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82615
Autor: Krzysztof_K 
Data:   15-09-10 12:13

Kocisko
A ze tak nieskromnie spytam, jaka jest nagroda za kategorię B?:)
Darz Bór,


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82616
Autor: Kocisko 
Data:   15-09-10 12:31

Krzysztof K

No właśnie efekt pisania na kolanie!!!!
Nalewka jest nagrodą w kat.B ino przeoczyłem to i nie napisałem!
Dzięki za uwagę!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82619
Autor: PrzemekJ. 
Data:   15-09-10 13:33

Propozycja Kociska jak najbardziej przypadła mi do gustu...
Natomiast propozycja Grubszegozwierza, biorąc pod uwagę to gdzie wielu stawających w szranki rozpoczyna sezon, a mając złe doświadczenia z podobnego typu rywalizowaniem w łowisku napawa mnie pełnią obaw...

Pozdrawiam DB!

p.s. byle do 10.10.2010r


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82626
Autor: Bars11 
Data:   15-09-10 16:02

Tak prawdę mówiąc za browarem nie przepadam to i pisać by sie nie chciało ,ale Kocisko trafił w moje smaki !
Nareszcie , druh , jesteś z nami .
Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82646
Autor: Kocisko 
Data:   16-09-10 08:10

Witaj Adam!!!
Jestem juz jestem i mam nadzieję-pozostanę bo ciężko ............


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82667
Autor: canislupus4 
Data:   16-09-10 14:42

Marcinek-Ty wiesz... :)

Za Przemkiem z małą poprawką-byle do 9.10.2010 ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82899
Autor: canislupus4 
Data:   21-09-10 19:22

FILM 1


FILM 2


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 82901
Autor: MAX 508 
Data:   21-09-10 20:08

HIT :)


Chłopaki mieli więcej szczęścia niż rozumu:)
Naganka bez broni dochodzi postrzałka dzika w kukurydzy...pogratulować pomysłodawcy..:)
...dobrze że dzik nie ma siły szarżować ...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 83062
Autor: MAX 508 
Data:   25-09-10 11:30

fotorelacja z mojego koła
Pierwszy raz w historii mojego koła zrobiony został "przegląd " psów .Połączono to z rodzinnym piknikiem na naszej strzelnicy,grilowaniem itd.Mniej lub bardziej oficjalnymi przemówieniami,ścieżkami tropowymi dla młodych psów etc. Przegląd był nieformalny i miał jedynie na celu pokazanie jakie i ile psów mamy jeszcze w kole o których niewiemy .Wiekszość z nich sam pierwszy raz widziałem .Okazuje się że jest tych psów całkiem sporo a ludzie powyciągali je z "szaf" :).Ta inicjatywa jest też propagowaniem polowania z psami ras myśliwskich i danie szansy tym którzy wyrażą chęci i zechcą sprawdzić swoje psy.

Wrzucam jako ciekawostkę 5stron ze zdjęciami.Zdjęcia z lustrzanki koleżanki Magdy to nie moja badziewna cyfrówka.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 83070
Autor: maks67 
Data:   25-09-10 14:34

Tylko pogratulować podejścia do sprawy, co to za szpic?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 83071
Autor: MAX 508 
Data:   25-09-10 14:45

Patra -suka Karelczyka mojego kolegi Piotrka.Często idzie z nami w miot ,bardzo fajny dobrze szukający pies .Respektujący płowa i wracający na czas.Czasami Piotrek sam ją podkłada .Foks też jest jego


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 83105
Autor: grubszyzwierz 
Data:   27-09-10 14:39

Występowałem tam w roli obserwatora -zaprosił mnie łowczy (Wojtka tato). Inicjatywa bardzo fajna, miło spędzony czas, integracja, rozmowy. Położone były także, ścieżki tropowe, gdzie można było spróbować sił swojego pupila, z czego wielu skorzystało. Zauważyłem, że u Wojtka w kole, rośnie świadomość kynologiczna i myśliwi przywiązują coraz większą wagę do ułożenia swoich psów. Niebagatelna rolę odgrywa tutaj Zarząd koła, który promuje, nagradza i popiera wszelkie inicjatywy kynologiczne członków koła. Ogólnie postępowanie godne naśladowania.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 83346
Autor: grubszyzwierz 
Data:   02-10-10 18:30

Jako, że nie biorę udziału w konkursie (tym o browca), to się pochwalę efektem pierwszej zbiorówki jaką podkładałem w tym sezonie. Hubert darzył mi wycinkiem około60-70kg i odyńcem 100kg. Oba strzeliłem spod ET z Bukowego Wzgórza (jag - około roku, debiutujący na zbiorówkach-robił dobrze), Elita Venator Magnus i Medor-kozak, prawie kopov. Jutro cd.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 83347
Autor: maks67 
Data:   02-10-10 18:46

Brawo grubszyzwierz, gratulacje ! No i się zaczęło !


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 83348
Autor: canislupus4 
Data:   02-10-10 19:33

Grubszyzwierzu-gratki!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 83349
Autor: MiTi07 
Data:   02-10-10 20:54
Załącznik:  eris123.jpg (118k)

Grubszyzwierzu gratuluję ja mam siostrę Eris z Bukowego Wzgórza z tego samego miotu
DB .


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 83350
Autor: ALF 
Data:   02-10-10 21:13

gruby a jak 1 właściciel ma 12 psów to tez się liczy? :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 83372
Autor: grubszyzwierz 
Data:   03-10-10 19:08

cd. Dzisiaj Hubert pozwolił dołożyć dwa warchlaki do weekendowego rozkładu. Nadmienię,że kolega, który ze mną podkłada miał dwa warchlaki i wycinka. Tak więc, tym sposobem z miotu na pokot wyjechało 5 sztuk, co łącznie z tymi strzelonymi na linii dało 9 dzików na rozkładzie zbiorówki.
MiTi-ET jest mojego wujka, ale i tak dzięki
Alf-Kogo masz na myśli:), bo ja mam tylko jednego psa z którym mogę polować, nie licząc dwóch emerytów na kanapie.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84149
Autor: lajka 
Data:   20-10-10 14:22

Cisza w temacie, czy nic się nie dzieje?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84151
Autor: MAX 508 
Data:   20-10-10 19:49

U mnie narazie pierwsze pudło do wycinka za którym goniła Tajga.Polowałem w gościach w kukurydzy w Jeleniu Strzegom.
Dziki były w każdym miocie ,psy brały fajnie i było generalnie bardzo dobrze. Gringo zdążył wyłapać łoomot od lochy w przed ostatnim miocie i trochę obity.Na sobotę wydobrzeje.
Braliśmy trochę za duże kawałki i ciężko było wygonić dziki,które dojeżdżały z psami pod ostatnie 3 rzędy kukurydzy pokazały się myśliwym i zawracały w głąb a strzelb tylko 10.Myśliwi się naoglądali ale pokot niezadowalający( w kukurdzę bezwzględnie obowiązywał zakaz strzału)
Wkurzało mnie tylko to ,że psy nie robiły razem i np nie wsiadły w trzy na du...pe jednemu dzikowi .Każdy brał sobie swojego dzika i już się go trzymał .Tak że miałem nieraz dylemat gdzie biec bo na dwóch końcach 400m odcinka kukurydzy miałem po jednym psie i każdy brał swojego dzika.
W sobotę powtórka z rozrywki ale strzelb będzie więcej i nie bede podkładał sam więc i psiaków będzie więcej niż 3moje.

DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84244
Autor: MAX 508 
Data:   24-10-10 21:01

Powtórka w Jeleniu była ,tyle że teraz na pokocie 4dziki i borsuk .Więc jest progres:):)Jeden kaban ok 100kg spod Gringa(kolegi Piotra który ze mną szedł w miot) .Ja w miocie też takiego ok 50-60kg spod Gringa postrzeliłem breneką na miękkie ,na szczęście na linii go strzelili i dzik się nie zmarnował.Dwa pierwsze razy nie zdążyłem jak wyjechał z psem .Za trzecim razem udało się dojść wystarczająco blisko i jak go Gringo do szarży kolejnej sprowokował strzeliłem nad psem.Upadł,wstał i zwiał poprawić nie zdążyłem.Polowanie udane,prace swoich psów Gringa i Tajgi uważam za bardzo satysfakcjonująca .Zwłaszcza Gringo w kukurydzach dał z siebie maksimum poszuku i wytrwałości .Młoda suka Gala narazie budzi we mnie rozczarowanie.Przebłyski miała tydzień temu jak trochę wspierała Tajgę przy dziku.W tym tygodniu bardzo słabo.Jedyny jej plus że się nie gubi w kukurydzach i jest na czas.Ma jeszcze trochę czasu ale skoro już tu piszemy pozytywy to i negatywy też trzeba.Gringo czy Tajga w jej wieku już przejawiały dużo,dużo więcej.Asystowały innym psom,samodzielnie starały się szukać a przy strzelonej zwierzynie zawsze się nad nią pastwiły.Dla porównania spod 8-9mcy Gringa byłem w stanie dojść do strzału,czy strzelić dzika .
W ostatnim pędzeniu Gringo w kukurydzy wyszperał sporego borsuka i zaczeła się zabawa .Praktycznie z linii puściłem mu Tajgę do pomocy a chwilę później Elitę forumowy Grubszyzwierz. Chwile to trwało nim udało się w tej kotłowaninie borsuka pozyskać .Tajga chwyt PP a Gringo i Elita za łapy rozciągneły go po długości...taki był finał.Emocji było sporo zwłaszcza z dzikami w kukurydzy.Dzięki jeszcze raz chłopakom(Marcin ,Jarek) z Jelenia Strzegom za zaproszenie .
Darz Bór
Wojtek


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84248
Autor: maks67 
Data:   24-10-10 21:20

Brawo Max, gratulacje! Zadowolenie z pracy psów to jest coś co trudno określić, duży pozytyw dla Ciebie za szczerość! Pozdrawiam!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84249
Autor: grandel13 
Data:   24-10-10 21:22

A mój kolega stracił sukę na ostatniej zbiorowce;( duży odyniec nie pozwolił sobie na łapanie za gwizd i przy pierwszej okazji wyrzucił psa w górę wbijając i rozrywajac psu gardło:/ szkoda ale takie sytuacje sie zdarzają. grandel13


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84251
Autor: Hurry Skurry 
Data:   24-10-10 22:14
Załącznik:  x.jpg (96k)

Mało brakowało...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84252
Autor: Hurry Skurry 
Data:   24-10-10 22:19
Załącznik:  x1.jpg (107k)

No, nie duży...ale z jajami...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84253
Autor: maks67 
Data:   24-10-10 23:17

Krawiec!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84294
Autor: MAX 508 
Data:   26-10-10 22:47

.Duży odyniec nie jest taki sprawny ,czym cięższy tym wolniejszy.Te w przedziale 60-80kg z szablami w gwiździe dla psów najtrudniejsze a jeszcze jak huczkowo nabuzowany to już w ogóle .Mojego psa na początku zeszłego sezony właśnie taki załatwił.Generalnie przez ostatnie 15lat albo i więcej jak któryś z naszych psów oberwał to tylko od takiego .Nigdy nie locha czy wielki odyniec .


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84307
Autor: grubszyzwierz 
Data:   27-10-10 11:24

Ze wszystkich szyć u moich psów jedno tylko było spowodowane przez dużego odyńca, takiego ponad 100 kg (gp zawisł na jeżynach i nie mógł zwiać), reszta sprawców to wycinki 60-70 kg. Dwa tygodnie temu właśnie taki "adiutant" dużego odyńca wysłał nam jednego psa do szycia, niestety samemu uchodząc.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84314
Autor: Kocisko 
Data:   27-10-10 14:35

Za kolegami: mój łajek dwukrotnie był , na szczęście lekko, cięty. Raz przez niezidentyfikowanego :):) dzika-nim doszedłem -USZEDŁ:(, drugi raz przez 90 kg młodego odyńca w kukurydzy. Dwie najzacieklejsze szarże za psem( po kilkadziesiąt metrów zaciekłej pogoni) zafundowały wycinasy po 80-90 kg.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84318
Autor: ALF 
Data:   27-10-10 15:20

mój też dwa razy dał sie wycinkowi wydymać


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84321
Autor: MAX 508 
Data:   27-10-10 17:56

Alf ?
jak wydymać ??:):):)
To dobrze że go nie pociął potem szablami:):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84389
Autor: ALF 
Data:   29-10-10 09:02

licząc wczorajszy dzień to 3 razy :|

na szczeście nic poważnego tym razem. Pieprzone wycinki zachodniopomorskie :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84609
Autor: MAX 508 
Data:   06-11-10 20:44

Dziś polowałem u siebie .Dorzucam kolejnego dzika 57kg.Jak się w końcu zmobilizuję to wrzucę zdjęcia z dziś i poprzednich trzech zbiorówek.Humor znacznie mi się poprawił ,młoda suka wreszcie "zaskoczyła"miała dwa dobre wyjścia solo za jeleniami w głąb miotu ,dużo szczekała i na oko i na tropie.Za kozą też ale narazie ma to wybaczone.Najważniejsze jednak że dziś dostała szkołe na postrzelonym dziku .Dzik oberwał bardzo nisko na przedni bieg .Tajga i Gringo zatrzymały go na zboczu .Ja doszedłem po jakichś 10-15min do nich bo byłem na drugiej górze. Dzielnie asystowała do samego końca .Dałem dzikowi "fory..."także idelanie się wszystko złożyło.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84623
Autor: Bars11 
Data:   07-11-10 11:02

Polowanie hubertowskie , deszcz zatrzymał większą cześć myśliwych w domach a tylko 12 zdecydowało się na polowanie. Tak prawdę mówiąc wolę podkładać dla mniejszej ilości myśliwych. Po odprawie pierwsze pędzenie to Sajgon , najcięższy oddział dla podkłada cza i psa. Zdecydowałem się ominąć gęste bo wiedziałem że Airon spenetruje go dokładnie . Byłem pod linią myśliwych gdy foksterier kolegi popędził sarny i pociągnął za sobą łajka. Ale Airon wrócił za chwilę i z racji tego ,że nie przeszukał ostatniej części oddziału puściłem go jeszcze raz. Praktycznie koniec pędzenia i usłyszałem gruby szczek łajka . Są dziki. Przedrzeć się 300m przez Jerzyny, gąszcz zaniedbanej szkółki i niskie świerki, w czasie gdy z góry leje się woda nie jest przyjemne ale gdy słyszę łajka nie zwracam na to uwagi . po 30 minutach dochodzenie nareszcie ujrzałem plamę . Pojedynczy wycinek opędza się od psów . Bardziej agresywny terier co chwilę zaskowyczy a łajek z bezpiecznej odległości głosi i przemieszcza się tak by dzik był pomiędzy nami. Nagle dzik zaatakował i znikł . Chwila ciszy i słyszę psy 15 merów dalej. Zastanawiam się dlaczego dzik nie odszedł dalej . Z 5 metrów mierzę do dzika i czekam by usłyszeć psy . Strzał z bliska kładzie dzika w ogniu i zaczyna się szarpanie. Niech się psiska nacieszą. Wyjaśniła się sprawa dlaczego dzik tak niechętnie się przemieszczał . Mimo że waga 60kg klasyfikowała go jako wycinka to był ograniczony w poruszaniu się gdyż tylne rapety były przestrzelone dawno temu i cały tył był słabiej wykształcony. Watach musiała odtrącić wycinka .
W następnych pędzeniach nie pozyskaliśmy zwierza oprócz kuny którą Airon wyszukał w rei gałęzi . I tu mogliśmy zaobserwować różna pracę psów . Terier wepchnął się pod gałęzie, by po 10 minutach wyjść z całą i zakrwawioną kufą , a Airon pomagał z góry . Jak kuna wyskoczyła złapał ja w zęby . potrząsnął i puścił. Trwało to ułamek sekundy , ale musiało jej coś uszkodzić ponieważ dalsza ucieczka była spowolniona . Airon wykonał jeszcze kilka takich podejść , ale nigdy nie zaciskał do końca . Myślę ,że bawił się. Dostrzeliliśmy kunę przerywając zabawę
Pozdrawiam Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84657
Autor: Kocisko 
Data:   08-11-10 10:36

Witam!
Z prawdziwą przyjemnością mogę podzielić się z koleżeństwem wrażeniami z minionego weekendu.
A jest co wspominac i opowiadać.
Polowaliśmy 2 dni w KŁ „Bór” Kośmidry na Śląsku. Było to możliwe dzięki zaangażowaniu naszego wspaniałego kolegi Romka(LAJKA) oraz dużej życzliwości kolegi łowczego-Pawła. Nie sposób tu nie wspomnieć że dla wszystkich trzech zaproszonych podkładaczy przygotowane były odstrzały indywidualne z „litanią” gatunków zwierza. Niestety obowiązki nie pozwoliły przyjechać Rafałowi(Dzikuu) i Tomkowi(Tyfus88) już w piątek więc wieczorny wypad do lasu zaliczyliśmy w zawężonym gronie z Romkiem i niezawodnym Maćkiem. Pogoda była DOBRA toteż skończyło się pokojowo-widziany był byczek-szpicak.
Żona Romka, Basia, jak zwykle stanęła na wysokości zadania i karmiła przepysznym, domowym, jadłem 3 przybyłych głodomorów. Duże wzięcie miała szynka z warchlaka wędzona przez Romka przez cały tydzień! Na sobotnia zbiórkę pojechaliśmy już w komplecie: Romek, Tomek, Rafał i piszący te słowa. Towarzyszyło nam….6 łajek!!!! Marko i Sheri –Rafała, Chan i Cis-Tomka, Bejka-Romka oraz mój Kola. Oczy się śmiały jak się patrzyło na tę zgraję „szpicaków”!
Łowczy Paweł sprawnie przeprowadził odprawę i wyruszyliśmy obstawiać pierwszy miot. Ponad 20 myśliwych, 4 podkładaczy i 6 łajek. Polowanie usprawniał karawan którym wszyscy przemieszczaliśmy się po łowisku. Nie pierwszy raz doszedłem do wniosku że wspólny transport, w przeciwieństwie do kolumny aut, upraszcza logistykę na łowach.
Podkładaliśmy psy na przemian tj 2 podkładaczy szło w miot a dwóch stawało na linii. W pierwszym pędzeniu spotkaliśmy sporo jeleni które naciskane przez sabaki ostro kluczyły po młodnikach. Miot bardzo rozległy toteż częśc jeleni odbiła na tył , część została w miocie a niektóre wysadziły na myśliwych. Działo się to jednak w sytuacjach niesprzyjających oddaniem pewnego strzału toteż koledzy wstrzymali się od pociągnięcia za spust. Ogólnie jeleni spotkaliśmy naprawdę dużo. Przyjemnie polować w łowisku gdzie tyle tego wspaniałego zwierza można spotkać. Za to dzików było na lekarstwo. Prawdopodobnie czarny zwierz skoncentrował się w dużych huczkowych watahach i nie mieliśmy szczęścia natrafić na takie towarzystwo. W trzecim pędzeniu obstawiałem z Romkiem na zatropiu. Psy natrafiły od razu na trop chmary i poszły za jeleniami na czoło miotu gdzie padło kilka strzałów. W ogniu został cielak. Za to Romek spisał się jak Winnetou! Zdołał zabiec drogę wymykającej się do tyłu chmarze i powalił celną kulą łanię przesadzającą wąski dukt. Tym samym zapewnił sobie królestwo polowania w dniu pierwszym. Reszta polowania przebiegła dość pokojowo.
Na ognisku serwowano przepyszne kiełbaski z łani które przypieczone , po całym dniu biegania, smakowały wybornie. Reszta imprezy hubertowskiej odbyła się w lokalu karczmy. Kilku kolegów zostało odznaczonych a potem była biesiada, śpiewy i ……co kto lubi.
Nasza czwórka podkładaczy przedłużyła sobie tę biesiadę u Romka w domu. Gdyby nie rozsądek to nie poszlibyśmy spać w ogóle. Tak to jest jak spotka się grupa ludzi nadającyh na tej samej fali i cieszących się ze spotkania.
Na zbiórce drugiego dnia stawiło się kilku kolegów mniej. Pogoda była nieco deszczowa ale nie było źle. Polowaliśmy ponownie z 6 łajkami przy czym Bejka została zastąpiona przez Romka Iwanem a kolega Krzysiek przyprowadził jagdterierkę Norkę.
Pierwszy miot podarzył koledze Arkowi liskiem. Łania z cielakiem odprowadzona przez Kolę wyszła poza zasięgiem strzału. W drugim miocie zaczęliśmy od przeszukania młodnika sosnowego w którym spodziewaliśmy się dziczków. Psy przeszukały go wzdłuż i poprzek ale poza kilkoma sarnami nic nie było. Zaczęliśmy więc rozstawiać się po wysokim lesie. Byliśmy już mokrzy do pasa bo deszczyk nieustannie siąpił a paprocie sięgały pasa. Nagle psy Tomka które były obok mnie zaczęły ostro węszyć. Prawie pod moimi nogami zaczęły ruszać się paprocie! Myślę sobie –pewno koza…..
Wysadził dzik! A paprocie dalej się „gotują”… kolejne dziczki!! W odległości 5-6m widze rudego warchluna. Strzał prawie spod pachy-PUDŁO! W ferworze walki zapomniałem że na tak małą odległość jest róznica w punkcie celowania i uderzenia kuli. Psy skoczyły za umykającą wataszką. Przyjemnie było patrzeć jak kolejne „wilki” pojawiały się wyciągnięte w pełnym skoku wezwanne łajem towarzyszy. Dziki pierwotnie sadziły do tyłu jednak nasza „wataha” zdołała je zawrócić i popędzić precyzyjnie na myśliwych. Rafał usłyszał łaj i kwik dzika. Natychmiast tam podążył. Na miejscu zastał dziczka i komplet piesków. Strzał w takiej sytuacji był raczej niemożliwy…..
Dziczek mały toteż Dzikuu sam zerwał go do linii na której padło kilka strzałów. Okazało się ze koledzy ubili dwa kabany. Humory dopisywały jak to na udanym polowaniu w dobrym towarzystwie. Tu warto wspomnieć ze każdy z podkłada czy pilnował psów kolegów tj po zakończonym pędzeniu zapinaliśmy na powodki każdego pieska jaki „wpadał” pod rękę i szybkie telefony z informacją: jest u mnie. To znacznie usprawniało polowanie i dawało gwarancję że wszystkie sabaki odliczą się po polowaniu oraz nie trzeba będzie na nie czekać tracąc czas przeznaczony na pędzenie.
W ostatnim pędzeniu szliśmy znowu z Rafałem a Tomek i Romek obstawiali zatrop. Ich pieski dołączyły do naszych puszczone ze stanowisk. Jeszcze nie zdążyliśmy ruszyć a psy ruszyły chmarę około 20 jeleni które precyzyjnie…… wymknęły się na nieobstawione pola. Miot był bardzo długi i było tam kilka gęstych młodników. Okazało się że w tych gąszczach ukryło się drugie tyle jeleni które bardzo opornie dawały się ruszyć z ukrycia. Sądzę że bez psów nie zrobilibyśmy nic. Mała Norka Krzysia, mająca już swoje lata, spisywała się bardzo dzielnie głosząc co i rusz uchodzącego zwierza.Psy dwoiły się troiły i wypychały po dwie, trzy sztuki dając okazję do strzału co wykorzystali Jacek i Krzysiek kładąc po łani oraz Romek któremu odbił do tyłu byczek-szóstak. Kilka chwil wcześniej ten sam byczek, naciskany przez psy wypadł na Rafała i zobaczywszy na swej drodze człowieka opuścił wieniec do szarży. Dzikuu z refleksem o który ciężko podejrzewać 100 kilowego chłopa usunąl się z drogi rozszalałego zwierza:)::):). Przy ognisku i smakowitych kiełbaskach czekaliśmy aż koledzy, z pomocą ciągnika, zerwią strzelone sztuki. Wreszcie zapakowaliśmy się całą ferajną na karawan. Trzeba to było widzieć: około 20 chłopa, 7 psów i 6 sztuk grubego zwierza. Smiechu było co niemiara. Romek na głos wyrażał troskę o PAROSTKI swego byczka, inny kolega martwił się o FUTERKO byka, a trzeciego zaś uwierała ŁAPKA łani . Psy leżały częściowo na nas, częściowo na ubitych sztukach. Przemarznięci od deszczu i wiatru grzaliśmy się o nasze psy. Gęby roześmiane, komentarze co kto widział, kto strzelał.
Super atmosfera sprawiła że żal było odjeżdżać. Pokot został ułożony już w zapadającym mroku i siąpiącym deszczu. Łowczy jednak nie odstąpil tego zwyczaju i chwała mu za to. My, podkładacze, byliśmy bardzo zadowoleni stojąc z sabakami nad : 3 jeleniami, 3 dzikami, 2 lisami. Wszak to efekt naszej pracy był. Mamy nadzieję że sympatyczni koledzy z KŁ „Bór” również byli zadowoleni. Łowczy Paweł w imieniu całego koła podziękował nam za przyjazd , podkładanie piesków i wspólne polowanie. To bardzo miłe usłyszeć na koniec takie słowa. Będę się powtarzał ale muszę: rzadko zdarza spotkać się takie koła i takich myśliwych jakich mam/mamy szczęście spotykać na Śląsku. Gościnni, otwarci ludzie. Ech, długo by można o tym.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Nakarmieni przez Basię pysznym obiadem i serdecznie żegnani pognaliśmy nasze stalowe mustangi w rodzinne strony.
Do zobaczenia Koledzy ze Śląska!!!!!!!!! Zawsze tam wrócimy z olbrzymią przyjemnością!

P.s w najbliższym czasie postaram się umieścic jakies foto w mojej galerii a w międzyczasie może koledzy jakieś foto tu wrzucą.
Ni puhu!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84663
Autor: dzikuu 
Data:   08-11-10 11:58
Załącznik:  11.JPG (75k)

:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84664
Autor: dzikuu 
Data:   08-11-10 12:01
Załącznik:  13.JPG (75k)

Jeśli ktoś ma ochotę mam na stronie więcej zdjęć z naszej polowaczki w lepszej rozdzielczości.
galeria


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84689
Autor: canislupus4 
Data:   09-11-10 12:04

Gratuluję chłopaki-piękna,wspólna przygoda i tylko żal du... ściska,żem nie był,ale życie...

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84702
Autor: alpejski 
Data:   09-11-10 19:24

Darz Bór koledzy może założycie nowy temat pt.Hej podkładacze!!!! cd.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84705
Autor: MAX 508 
Data:   09-11-10 19:52

Gratuluję fajna sprawa.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84711
Autor: maks67 
Data:   09-11-10 20:43

No koledzy kapelusze z głów ! Mini zlot łajek na prawdziwym polowaniu, szczere gratulacje! Pozdrawiam serdecznie ! Też polowaliśmy w sobotę łajki porabotały,więcej o polowaniu może w nowym temacie. Marcin to Twój temat a alpejski dobrze radzi, może założymy nowy temat z nowym sezonem zbiorówek? Tasiemiec Ci się udał.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84718
Autor: Bars11 
Data:   09-11-10 23:14

Gratulacje , może dojdzie do podobnego polowania na mazurach , porównałbym Airona z waszymi łajkami .
Pozdrawiam Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84721
Autor: mer 
Data:   10-11-10 07:11

Gratulacje Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84722
Autor: dzikuu 
Data:   10-11-10 07:16

Polować w takim towarzystwie - bezcenne : )
Kocisko , Tyfus88 , lajka , dajcie jakieś zdjęcia !!!

MAX 508 - my podobno popolujemy razem pod Opolem.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84725
Autor: Hubbert 
Data:   10-11-10 08:57

. Gratuluję udanego polowania.
My tymczasem palujemy. Raba ma cieczkę więc w podkładkę ruszymy za jakieś dwa może trzy tygodnie, a przyznam jest co ganiać.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84726
Autor: Kocisko 
Data:   10-11-10 09:12

dzikuu
Jakieś cholerstwo zblokowało mi w kompie mozliwośc załaczania fotek. Jak się z tym uporam-wrzucę do galerii.

maks67

Wszak napisałem ze w TYM temacie odbywa się konkurs. Jako założycielowi nie wypada mi pisac gdzie indziej:):).
Mam nadzieję że koledzy nie zapomnieli i bedzie co poczytać/oceniac.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84747
Autor: MAX 508 
Data:   10-11-10 20:02

Ad Dzikuu

To prawda wczoraj Darek dzwonił .Szkoda że tak późno ale to już
niestety po zawodach.Jutro do niego zakręce,bo dziś mi wyleciało z głowy-sorry.
19ty to piątek nie mogę się urwać z roboty a 20-21 mam dwa dni u siebie z czego jedną zbiorówkę prowadzi mój ojciec.Bardzo żałuję bo chętnie bym zapolował w takim zwierzostanie gdzie dzik pod każdym krzakiem a i towarzystwo zacne:).Zwłaszcza dla mojej młodej suki takie polowania są bezcenne.U mnie jeden miot to 2h i trochę kilometrów trzeba zrobić w górę i w dół żeby dziki dojść.
Jak chcecie to Wam mogę podesłać kilka zbiorówek gdzie można podłożyć .Ja już odmawiam i moi koledzy też bo każdy ma już komplet.
Ja do stycznia mam każdy weekend już zajęty ale...pojawiło się światełko w tunelu...
Od 15grudnia do 2stycznia mam wolne i nie pracuję ,mogę wtedy podkładać w dni robocze w tygodniu.Chętnie się wtedy wybiorę nawet gdzieś dalej.Mogę w opolskie wtedy jechać .W razie co dajcie znać z lekkim wyprzedzeniem.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84763
Autor: ukrainiec 
Data:   10-11-10 22:45

Kocisko
Gratuluje chlopaki polowania.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84810
Autor: maks67 
Data:   12-11-10 23:06
Załącznik:  1.jpg (143k)

Też w sobotę polowaliśmy. W ostatnim miocie Hetman znalazł dzika i się zaczęło, za chwilę była przy nim Alfa i jak przystało na pilną uczennicę już do końca sekundowała, przy dziku. Była to jej pierwsza zbiorówka, przez całe polowanie zachowywała się przyzwoicie. Na pierwszej fotce łajki przy dziku jeszcze przed patroszeniem. Na drugim zdjęciu syn Olek z naszymi łajkami już po ostatnim miocie w oczekiwaniu na podwodę. Olek pierwszy raz brał udział w nagance.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84811
Autor: maks67 
Data:   12-11-10 23:09
Załącznik:  2.jpg (143k)

Druga fotka przy dziku.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84817
Autor: canislupus4 
Data:   13-11-10 11:12

Piotrze -gratuluje piesków,ale nade wszystko syna,rośnie mołojec!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84821
Autor: maks67 
Data:   13-11-10 15:04

Dzięki Pawle za gratulacje, co do Olka zaraz w pierwszym miocie nabrał wody w gumowce, ale dzielnie się trzymał do końca polowania. Pozdrawiam! Ps. Jutro ruszamy znowu na zbiorówkę, oczywiście z łajkami i w miot. Linia dla ,,strzelców".


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84822
Autor: Kocisko 
Data:   13-11-10 16:02

Pięknie Piotruś~!!!
Kawał kabana. Jak pełne gumiaki wody nie zniechęciły chłopaka to coś z niego będzie.
Byłem kiedys świadkiem jak myśliwy zrezygnowal z polowania bo....buty mu przemokły i skarpetki zwilgotniały.
Na mokre gumiaki podkładacze maja taka metodę: poginać 2x więcej i szybciej aż woda się zagotuje i odparuje:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84823
Autor: maks67 
Data:   13-11-10 16:23

Marcin jak to mówią; polowaczka to ciężki ale pewny kawałek chleba. A tak na poważnie z tego polowania jestem bardzo zadowolony, Olek dał radę, łajki porabotały, wszyscy cali i zdrowi wrócili na kwaterę, a tam kolega kuchmistrz już z bigosem i wszelkimi darami natury na nas czekał. Pozdrawiam!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84829
Autor: mer 
Data:   13-11-10 18:46

Bez wielkiego opisu bo inni nasz świat rozumieją inaczej, krótko i w temacie .
Czwartek 5 dzików,6lisów i wszystkie inne przeżycia co podkładaczowi morze przyjść na myśl,postrzałki,kordelas itp..
Dziś- 3 dziki ,pies 6 ran ciętych od dzika -szwów ?.Dwie szarże tego samego dzika na mnie ,ten sam co załatwił mego psa-ale się wyliże .
wiele by opowiadać ale sory-nie chce zatajać faktów a potem ktoś wytknie że rozporządzenie mówi inaczej.
pozdrawiam wszystkich podkładaczy niech wam Św,Hubert darzy.Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84832
Autor: MAX 508 
Data:   13-11-10 19:35

Mer
Akurat w tym temacie możesz pisać do woli ,ja bardzo chętnie poczytam o prawdziwym polowaniu .
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84852
Autor: mer 
Data:   14-11-10 14:35

Ok.
Opisze jedną sytuacje walki psów z dzikiem.Bierzemy dębiny z jednej strony kanał z drugiej duży las ,Pędzenie zaczynamy od strony kanału na duży las,przy kanale pas tarnin ,jeżyn i zakrzaczenia.Idą trzy walijskie i prawie wyżeł (matka wyżlica, ojciec ?).Niestety czwarty walijski ma rozwaloną łapę po ostatnim polowaniu i siedzi w domu.Krótko po spuszczeniu psów słychać jak biorą dziki,idą w kierunku kanału ,próbuje do nich dotrzeć najszybciej jak mogę.Słychać nie widać ,za chwilę słychać plusk wody.Myślę że po wszystkim,ale za chwilę z wody słychać walkę psów,widzę jak raz psy raz dzik pod wodą.Nie puszczają go ,powoli dzik wraca z powrotem prosto mi pod nogi.Wyskakuje mentalnie i pędzi naprzód jak torpeda,oddaje strzał ,kula zrobiła mu na głowie obcierkę,farbuje i pędzi do przodu.Psy z powrotem go osaczają,próbuje oddać bezpieczny strzał w koło psy, podchodzę blisko ,dzik prze na mnie udaje mi się odskoczyć.Psy cały czas go atakują,znowu podchodzę ,dzik na mnie ,obalam się do tyłu na plecy,całe szczęście że psy go tarmoszą i zmienił kierunek.Rozjuszony rany dzik nie ucieka, atakuje psy.Słychać pisk i skowyt psów,nie widzę miejsca żeby go dostrzelić.Widzę jak dopadł mojego psa w zaroślach ,pies nie ma gdzie ujść i się broni,słychać skowyt.Dopadam do dzika i dobijam go prosto z góry w kręgosłup,nie było wyjścia na inny strzał,pies cały pofarbowany jeszcze szarpie dzika.Gdy opadają psie emocje pies pada i się nie podnosi cały poprzecinany ,pysk,klatka piersiowa ,po żebrach i wiele innych farbujących miejsc.Psa na ręce i do weterynarza,na razie ma przerwę w łowach musi wylizać ranny.Nie jest w stanie człowiek opisać wszystko jak było i jakie przeszedł emocje, to trzeba samemu przeżyć i wyciągać wnioski,koledzy na stanowiskach długo będą wspominać odgłosy walki psów jakie im dane było słyszeć, ale w sobotę następne polowanko tylko że polować będą same suki ,bez mojego psa.
pozdrawiam Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84853
Autor: canislupus4 
Data:   14-11-10 14:43

mer-nie ma to tamto,mocna akcja!Niechaj pies szybko wraca do zdrowia!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84856
Autor: mer 
Data:   14-11-10 17:38

Ad.canislupus4
Całe polowanie czwartkowe i sobotnie to ........długo by opowiadać ale niestety na forum nie da rady.Ostatnio mnie rozwaliły te teksty i mowa o rozporządzeniach .A myślałem że o to chodzi tu na forum myśliwskim że by opisywać własne przeżycia z życia wzięte i dzielić się z innymi swoimi przygodami nie zawsze z godnymi z litrą prawa ale zgodnymi z obyczajami w danym kole,tradycjami a przede wszystkim koleżeństwem,a i nie zawsze możemy przewidzieć co nas dzisiaj w pędzeniu życie przyniesie.Podkładam w paru kołach i robię to za friko, nawet na paliwo nie biorę ,ale może my tu jesteśmy z innej bajki........po prostu robimy co lubimy i co nam serce podpowiada.
Pozdrawiam Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84857
Autor: łapacz 
Data:   14-11-10 17:48

No Gratulacje Koledzy- ta [ten] RE to chyba trochę ,,nadgorliwy był ,, :)) Pozdrowionka DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84859
Autor: mer 
Data:   14-11-10 18:33

Dzięki koledzy,podkładacze.
A jeszcze jedno,a jak bym nie miał prawa strzału i jest dwóch naganiaczy.I co po psie,bo łamie regulamin polowania,albo jeszcze lepiej, po mnie.Szkoda że ci co układają regulamin polowania nie widzą tego od środka, to tak samo co ci koledzy ,co na mnie wskoczyli że nie miałem prawo strzału i prowadzący złamał regulamin,prowadzący też ma psa i wie o co chodzi.A jak pisałem bez prawa strzału na polowanie z psami nie chodzę ...................A i o dzika pozyskanie nie chodzi,indywidualnie strzelam ich kilkanaście tylko pilnując upraw przed szkodami.
Pozdrawiam Mer.
ps.sory ja tak to widzę jak ktoś inaczej potrafię to uszanować, a nie rzecznikiem straszyć.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84860
Autor: canislupus4 
Data:   14-11-10 18:44

Widzisz mer-w miocie zawsze wiesz na jaką "świnię" możesz trafić i jak sobie z nią poradzić,tutaj nie koniecznie... ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84861
Autor: MARS 
Data:   14-11-10 18:53

Ale powiedz po co Ci są potrzebni w miocie ci naganiacze?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84862
Autor: adiwoj 
Data:   14-11-10 19:01

mer...kto jak kto, ale ten co rzemioslo zna w pelni cie rozumiei popiera...z drugiej strony to podkladacze u nas tez za friko chodza ale jest tez taka tradycja, ze prowadzacy kapelusz po polowaniu zciaga i na podprowadzajacego z psami zbiera, od mysliwych zbiera...uwierz, zbiera sie zawsze fajna sumka a jak pokot pokazny to podkladajacy jest jeszcze bardziej zadowolony...

pozdrawiam i db...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84863
Autor: mer 
Data:   14-11-10 19:39

AD.adiwoj
Jest takie koło gdzie po każdym polowaniu w kopertę odkładali,jak się pewna sumka uzbierała oddałem na ubezpieczenie ,dla ich psów, chociaż nie jestem człowiekiem zamożnym odmówiłem pieniędzy,postrzegają mnie jako jednego z nich .Pieniędzy nie zyskałem ale szacunek w wielu oczach i od tej pory po dzień dzisiejszy ubezpieczają wszystkie psy które biorą udział w polowaniach zbiorowych,pod warunkiem że właściciel zgodzi i potwierdzi uczestnictwo przynajmniej w połowę polowaniach zbiorowych organizowanych przez koło.
Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84864
Autor: MAX 508 
Data:   14-11-10 20:27

Mer
Ja przez 10lat ostatnich podkładałem za darmo ,jakbym policzył jeszcze wcześniejsze lata naganiacza to pewnie by się uzbierało kilkanaście lat za friko. Też nigdy się nie upominałem o kasę ,zresztą dla siebie jej nie potrzebowałem .Jeśli już jakieś koło zapłaciło to kupowałem psom worek dobrej jakościowo karmy .Przyszedł jednak taki czas że i ja swoje podejście zmieniłem.Ludzie się przyzwyczaili że się zawsze było,każdy weekend jakby to conajmniej mój obowiązek był. Jak się czasem psy w ostatnim miocie za postrzałkiem zabrały,to wszyscy do domu o 16tej a człowiek siedział do nocy albo i na drugi dzień psów szukał. Wtedy kolegów co tak chwalą robotę psów nie ma.Pamiętam jak psa z karzaków rozprutego na rękach wynosiłem i dopiero trzeci z rzędu spotkany kolega wział mnie do auta i podwiózł do mojego żebym mógł do weta zdążyć .Pierwszych dwóch panicznie bało sie widać krwi.Dziś np tak mój kolega szuka swoich psów,wszyscy w domach a on sam w górach a wichura na maksa.Za tydzień znowu pewnie będzie podkładał bo kocha to całym sercem,ale to że jest głodny,że mógłby już w kapciach siedzieć z żoną i to że zbiornik paliwa wyjeździ to jego strata?Wielu powie że tak ,chciał psy to ma...Dla mnie tacy ludzie nie powinni na zbiorówki przyjeżdżać .U mnie składka jest żenująco niska 10-15zł (w tym posiłek)w zależności od liczby myśliwych.Jeśli kogoś nie stać na 15x13zbiorówek tj 195zł w roku to niech się za znaczki weźmie .Tyle to się nieraz na wódkę,żarcie i taksówke straci za jedną noc-i rano się tego nawet nie pamięta:).
Ten kto myśli że podkładanie to tylko super zabawa -zapraszam w mioty.Zróbcie w górzystym terenie 15-25km/dziennie, w sniegu objuczeni jak mongolskie konie .Nierzadko przemoczeni do samych gaci,ponabijani kolcami jak jeże,zalewani strumieniami potu.Wielu już takich malkontentów poznałem w swoim i innych kołach "rękawicy" nie podjął żaden.Z reguły brak sił,kondycji,zacięcia prawdziwego,prawdziwej motywacji do podkładania.Przede wszystkim jednak brak dobrych psów.Wielu bowiem myślało że mają dobre psy bo szczekają na dzika w ogródku.Potem sie okazało że psy jednomiotowe i za kozą giną już na cały dzień albo strzału się boją albo od nogi nie odchodzą .
I wiecie co ja dalej uwielbiam to robić ,bo jak psy zagrają to deszczu nie czuję,śnieg za kołnierzem przyjemnie chłodzi przegrzane ciało ,smakuje lepiej niż mineralna.Jeżyny jakoś mniej się czepiają a kilometry znikają pod nogami jakby człowieka sto diabłów goniło.To jest w tym wszystkim najpiękniejsze ...umiejetność przeżywania .Tyle że z tym się trzeba urodzić ...
DB i powodzenia na kolejnych zbiorówkach


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84865
Autor: mer 
Data:   14-11-10 21:09

MAX 508
No to rozumiemy się całkowicie,miałem chwile słabości mi mój największy przyjaciel zginął,na rękach go niosłem ,bez przedniej i tylnej nogi,chciałem to wszystko rzucić ,bez psów i bez podkładania.Czas leczył rany i wyzdrowiałem i podkładam dalej.Dwa lata temu pies poszedł za czarnym zwierzem ,15 kolegów pojechało do domu a ja i dwóch kolegów do nocy psa szukaliśmy,to był ostatni raz jak tam podkładałem.Teraz podkładam gdzie mi pasuje i o polowaczkę nie zabiegam ,sami dzwonią i namawiają.Na dzień dzisiejszy poluję w tych kołach gdzie atmosfera koleżeńska i może dlatego za friko ,bo uważam że czasu nie marnuje a mój trud w tych kołach jest naprawdę doceniany,a pokoty obfite.A co do reszty to święta racja ,a jak idę do znajomej krawcowej bo znowu wszystko do szycia a na sobotę musi być gotowe to ją krew zalewa.Niestety z tym trzeba się urodzić a może przede wszystkim chcieć i nie mogę patrzeć na finanse bo jak by chociaż o połowie żona wiedziała to by mi łeb urwała.Najważniejsze żeby pies doszedł do siebie bo dla mnie to członek rodziny i............
DB.Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84866
Autor: Hubbert 
Data:   14-11-10 21:14

z racji że moja suka cieczkuje i tym czasem nie pokładamy, napisze jak sytuacja wygląda od strony myśliwego stojacego na lini i nie mogę się juz doczekać kiedy z psami pódę w miot.... zazdroszczę wam trochę.
Z dzisiejszej zbiorowki
Polowanie zbiorowe na jelenie, dziki, lisy. W podkładce 4 psy i dwóch kolegów z prawem strzału w miocie. Polujemy w obwodzie 123 okolice Krasnoglin. Pogoda i temperatury powietrza jak na połowę listopada prawie wakacyjna. Na pierwszy miot bierzemy tzw. "wycinki". Stanowiska na ambonach i podestach. Tu pozyskaliśmy lisa i kunę były też strzelane dziki, ale te wyszły bezpiecznie z miotu przez łąki w stronę tzw."krzywego hojaka". Na drugi miot przejeżdżamy pod Bobrowniki tu wszyscy mamy stanowiska naziemne, ale dziki jak zawsze w tym miejscu są pewne. Rzeczywiście po kilkudziesięciu minutach oczekiwań na moje stanowisko wyjechała wataha razem około 20 sztuk, dzików różnej wielkości. Podpuściłem towarzystwo na około 40 metrów i oddałem strzał do najbliższego przelatka, przeładowałem szybko sztucer i złapałem w krzyż przebiegającego pod moimi nogami warchlaka, strzał ... widzę jak roluje w ogniu. Jeszcze jeden kolejny strzał do warchlaka śmigającego pomiędzy drzewami, ale tu pudło. Teraz kątem oka sprawdzam co z przelatkiem . Widzę... że podniósł się i próbuje powoli odejść w gęstwinę. Szybko poprawiam ... teraz został na miejscu. Chyba już po wszystkim reszta dziczego towarzystwa przepruła na dopalaczach przez wąską leśną drogę. Nadchodzi mile odprężenie, wewnętrzna satysfakcja z celnych strzałów. - Dzięki Ci Św. Hubercie,......... Rozmyślania i zadumę przerwał huk wystrzału Na sąsiednim stanowisku strzelał do dzika kol. Robert czyli. „ Bolek ”, szkoda, że niecelnie.
Kolejny miot. Tu również mamy wyznaczone stanowiska naziemne .Tym razem kłębią się przede mną gęste poplątane zrosty sosnowego młodnika, ale za to z tyłu mam wysoki rzadko porośnięty grabowy las. Cisza... minuty upływają powoli. Odebrałem kilka telefonów do kolegów dzieląc się z nimi emocjami z poprzedniego miotu. Po kilkunastu minutach słychać psy i kanonadę wystrzałów na prawym skrzydle, po kilkunastu kolejnych kanonada z mojej lewej. Wyraźnie słyszę jak dziki przebiegają przez młodnik łamiąc suche gałęzie tuż przed moim stanowiskiem, ale przez taką gęstwinę nic nie można dojrzeć Po chwili pojedynczy strzał na sąsiednim stanowisku po mojej lewej To znowu strzelał „Bolek” i jak się okazuje celnie, świadczą o tym ślady farby na zestrzale, ale dzik uszedł dalej i trzeba będzie jutro rano sprawdzić trop postrzałowy z psem.
Na pokocie układamy 7 dzików jednego lisa i jedną kunę.

Myślę, że „Bolek” dojdzie jeszcze swojego postrzałka.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84869
Autor: adiwoj 
Data:   14-11-10 22:05

mer...wiadomo, ze pieniazki podkladajacy zawsze na pieski przekaze...

db.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84870
Autor: maks67 
Data:   14-11-10 22:45

Czasem trza koledzy ponarzekać, wtedy lżej na duszy. Za tydzień znowu zbiorówka znowu krzaczory i łaj, łaj i już czuję jak takie małe skrzydełka rosną . Zdrowia Wam i Waszym pieskom życzę! Tak sobie myślę, że za tydzień po polowaniu jak będzie okazja to taki toaścik za wszystkich podkładaczy wychylmy. Pozdrawiam!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84871
Autor: Kocisko 
Data:   15-11-10 07:30

mer

Widzę chłopie żeś całkiem zszedł "na psy" :):):). Miłe to. Tak trzymaj!
Moje rady: staraj się tak uzgadniać podkładanie aby już nie brano naganki. I tak cała robotę robia psy a naganiacze tylko robią sztuczny tłok w miocie utrudniając Ci życie. W przypadku łajek -utrudniają polowanie psom. Dlaczego? To juz inna historia.
Rada druga: wiąże się z pierwszą-jak nie będzie w miotach naganki to będziesz mógł spokojnie opisywać TU wszystko i żaden szpenio z prokuratorskim zacięciem nic Ci nie zarzuci.
MAX 508
Dobrze prawisz chłopaku. Tak niestety z wieloma "kolegami" jest. Zawsze polowałem z psami i zawsze miałem je ze sobą na zbiorówkach nawet jak nie szedłem w miot. I szybciutko zostało to uznane że to mój "psi" obowiązek. Podobnie jak kilka innych czynności które przez lata, samorzutnie, robiłem coby te polowania były zorganizowane jak należy. Ale jak po latach usłyszałem teksty pt: jak robiłes to rób i nie pie.....dol, jak masz psa to zapie.....alaj-ODPUŚCIŁEM sobie. Nie spodziewałem się nigdy jakichś gratyfikacji itd ale takiego podejścia "kolegów" to już na pewno sie nie spodziewałem.
Nie bywam teraz w ogóle na polowaniach zbiorowych w tym kole i jestem postrzegany jako niekoleżeński osobnik który woli polować w lepszych obwodach i ma w dooopie kolegów.
Rzekłbym: pies ich trącał ale ..... żal mi psa:):):):)
Na szczęscie było mi dane poznać bardzo fajnych ludzi w porządnych kołach gdzie zapraszają szczerym sercem, ugoszczą i pozwolą popolowac do woli. A wszystko "tylko" dlatego że jedzie się do nich i pomaga im skutecznie zapolować. Bo widzą w jakim stanie jest podkładacz i psy po zbiorówce w trudnym terenie, bo wiedzą że pies, paliwo itd-wszystko kosztuje. Bo wiedzą że trzeba się natyrać ostro, z ryzykiem własnej i psów skóry a do strzału dochodzi sie wcale nie tak często.
Ale by to rozumieć i docenić trzeba byc myśliwym a nie fuzyjkarzem!!!!!!!
Piszesz o tym ze dopiero 3 napotkany kolega zabrał cię z rozprutym psem do auta.
Ja miałem nieco inną przygodę. Na jednym z polowań , kilka lat temu, chodziłem w miot z naganką. Więc bez strzału. Miot był "pusty". Tj naganka juz wyszła na linię. Ja też. Sekundę potem w świerkach tuż pod linią odezwał sie Kola, łomot gałęzi, na linie wyjeżdza odyniec a na zadzie siedzi moja łajka. Dwa strzały z 2 stanowisk-dzik wali się za linią. Szczęsliwy zdobywca przyjmuje złom, gratulacje, pomoc w patroszeniu. Wszyscy odjeżdżają zostaję tylko ja, pies i szczęsliwy strzelec. Ja bez transportu bo na miot podwiozła nas podwoda. "Kolega" wsiada do swego wypasionego DŻIPA i mówi: mogę zabrac kolegę ale..... bez psa! Bo nabrudzi.
Odwróciłem sie na pięcie i pomaszerowałem z buta. W połowie dłuuugiej drogi spotkałem traktor wysłany z "odsieczą" na moje spotkanie pzez prowadzącego.
Ot, "koleżeństwo", ot docenienie.
Psiarczyk to psiarczyk. A jeszcze z ruskim psem? Nu, Kozak zawsze tani był.Niższa kategoria bo nie chodzi w deerhunterach i Meindlach i nie ma Blasera w wersji De Lux.
A do tego śmierdzi potem, psem i w ogóle ............


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84883
Autor: canislupus4 
Data:   15-11-10 16:27

Marcin-smutne,acz niestety często prawdziwe...

Hubbert-napisz co z postrzałkiem "Bolka"...

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84895
Autor: Hubbert 
Data:   15-11-10 22:08

Bolek dzwonil do nie ok. 10 - . Niestety nie znaleźli. Szukał razem z kol. Ryśkiem i jego posokowcem .
Razem z Bolkiem skopaliśmy temat ponieważ widząc dużo farby jasnej z pęcherzykami poszliśmy bez psa tropiąc na oko. Farba cały czas raz więcej raz ,mniej czasami farfocle tłuszczu na gałązkach Bez problemu po ok. 100 m doszliśmy do łoza tu odpoczywał Prawdopodobnie podnieśliśmy go i ruszył dalej. Ach żeby był pies.... robimy odwrót. Po godzinie Bolek i kolega podkladacz z dwoma odnalezionymi dopiero co jagami ruszyli na farbę ale też bez powodzenia. Dzisiaj rano poprawka i też nic , ale najprawdopodobniej tusza na zmarnowanie. Dzik ok 80 kg.
Za tydzien Raba będzie w dyspozycji, ale jadę zapolować gościnnie i slużbowo zarazem.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84913
Autor: mer 
Data:   16-11-10 16:00

Kocisko
Kolego czy ty czasami nie polujesz w jakimś w jakimś kole mundurowym typu policja ,wojsko itp.bo normalnie po twojej opowieści ................jak u mnie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84923
Autor: Kocisko 
Data:   16-11-10 19:47

mer
Nie. Chociaż, na upartego to jednak mundurowe:).
Nieważne. Ważne że sezon się jakoś kręci:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 84934
Autor: Kocisko 
Data:   17-11-10 07:08

dzikuu

Udało się wstawić kilka fotek z Kośmider:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85064
Autor: MAX 508 
Data:   21-11-10 19:37

U mnie dzisiaj 10kabanów 2jelenie i lis.Wczoraj był niegorzej bo 9dzików.
Dzików pełno ,psy padnięte totalnie do auta na rękach wsadzałem.Tyle akcji z dzikami że aż ciężko to teraz opisać .Może w wolnej chwili je opisze .Jedna z ważniejszych to taka że moje psy wujkowi mojemu uratowały portki bo go dzik przewrócił na plecy dobrze że wszystkie trzy siadły na dzika naraz...Na szczęście bez cięższych obrażeń,oprócz podrapanej jeżynami twarzy i rąk reszta ok .Jak się wygrzebał to z przyłożenia dzika położył ,locha ok 60-65kg.Przyjechał wujo w gości z Buska Zdroju mam co opowiadać jak wróci :):) ...
No i młoda Gala 9mcy dziś się na dwóch postrzałkach wieszała ,kolejne cenne lekcje dla niej...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85068
Autor: grubszyzwierz 
Data:   21-11-10 20:53

U mnie dzisiaj, psy wykazały prawdziwą siłę charakteru. Każdy dostał 10-15 razy łomot od dzika i nie wymiękły, brały dalej. Polowaliśmy w trzcinach-gdzie stała woda dobrze ponad kolano i momentami głębiej. Trzciny gęste, że czasem nie mogłem się przebić. Psy w 95% musiały pływać i do tego jeszcze łamać trzcinę (nie muszę mówić, co to znaczy dla welsha i podobnego wzrostem mixa kopova). Kiedy tylko dopływały do dzików zaraz zaczynała się jatka. Psy musiały iść "na ostro", bo przed żadną szarżą nie mogły uciec. Słyszałem zwarcie mojej suki z dzikiem trwające, bez przesady, około 20 sekund-aż mi się włos na głowie zjeżył. Dziki mijały mnie na metr, ale trzcina taka gęsta, że ich nie mogłem zobaczyć, a co dopiero strzelić. Po 40 minutach stwierdziłem, że dosyć tego i szkoda mi burków (zwłaszcza, że tydzień temu sukę mojej babci tak dzik przejechał, że myśleliśmy , że straci łapę, jeżeli nie wytworzy się krążenie oboczne, bo zerwane było główne naczynie doprowadzające krew do łapy). Połapaliśmy psy, w zasadzie wyłowiliśmy i wyszliśmy stamtąd, żeby pędzić dalszą część . Moja suka jednak nie dała za wygraną i zahaczyła róg tych trzcin i wycisnęła dzika na kolegę, który go strzelił, ale dzik wpadł do rzeki i ślad po nim zaginął. Po polowaniu chłopaki mieli tam jeszcze jechać i sprawdzać. Rezultaty będę znał jutro. Później braliśmy gęste ugory i też cały czas mieliśmy dziki, ale tak się pechowo złożyło, że na pokocie nie leżało nic. Jedynym pozytywnym aspektem, jest to, że żaden pies nie pojechał do szycia, bo w tym sezonie, już dwa razy się nam to zdarzyło. Dzisiaj emocji kupa i na szczęście obyło się bez strat własnych.
Ogólnie. sezon idzie nieźle-7 dzików spod psa wyjętych, żadnej "mamy", dwa grube odyńce reszta warchlaki.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85083
Autor: MARS 
Data:   22-11-10 13:16

Ja wczoraj nie podkładałem, ale suki szły z naganką w miocie. Dla młodej była to pierwsza zbiorówka na grubą i byłem ciekaw jej zachowania. Na trzech wizytach w zagrodzie szału nie robiła. Jak dziczki się ruszały to spoko, potrafiła i za portki złapać, ale jak stały to mi dość szybko się zabawą nudziła i patrzyła na mnie jakby z pytaniem o co biega? Na szczęście polowanko dało nadzieję że z suki będą ludzie. W sumie w miocie szły cztery foksy, dwa miksy terierowate i suka GP która zaczynała jak to ładnie się mówi grać jak ją spuszczano w miot i kończyła jak ją zapinano... Na szczęście była miejscowa i po dwóch miotach sama stwierdzia że wróci do domu :). W pierwszym miocie był odyniec z adiutantem. Wszystkie foksy i jeden z miksów obsiadły go dookoła tak że usadł na tyłku w dołku i się od psów odganiał (relacja naganiacza)W końcu ruszył na linię gdzie został spudlony, część psów za nim, a część za wycinkiem który poszedł w drugą stronę. Naganka obrała se azymut na linię i za psami nie poszła ;/. Kończymy miot i nie ma dwóch psów. Mojej młodej Axy i foksterierki PrzemkaJ. Schodzący z ostatniego flankowego stanowiska mysliwy mówi że słyszał psy w miocie, więc Przemek z naganiaczem idą zobaczyć co i jak. Okazuje się że obie suki stanowią już dobre pół godziny wycinka w niewielkim bagienku. Przemek nie dał rady dojść na strzał i dzik ruszył. Swoją sukę odwołął a moja młoda miałą jego gwizdanie w doopie i poszła w pisdu za dzikiem i zginęła. Wzięliśmy oddział dalej kolejny miot a suki jak nie było tak nie ma. Postanawiam zostać i szukać psa a koledzy polują dalej. Po pół godzienie dostaję telefon od faceta który znalazł sukę i zadzwonił na numer z obroży. Wyszło na to że jak się zgubiła to po śladach wróciła na miejsce naszej zbiórki skąd naganka z buta zaczęła zachodzić pędzenie, i tam się kręciła. Czyli drugi plus dla suki że nie latała jak głupia po lesie tylko wróciła tam skąd zaczęła polować i tam czekała. Późniejsze mioty puste, najwyraźniej dziki postanowiły spedzać huczkę gdzie indziej. W ostatnim miocie trafiły się dwa przelatki po ok 45-50 kg. Jednego pięknie spudliłem, drugi od kolegi dostał obcierkę po piórach tak że wstał ale i chwiejąc się zaczął wracać w miot. Dla młodych psów ( a były takie trzy) taki dzik - wiadomo marzenie do nauki. Obsiadły go w piątkę ( moja Certa poszła za miom spudlonym) i dziczek nie miał siły kroku zrobić. Zero głoszenia, cała młodzież w tym i moja trzyma dzika :). O dostrzeleniu nie ma mowy więc wiadomo co dalej. Dziczek zgasł trzymany przez burki.
Teraz niestety w zbiorówkach mam trzy tygodnie przerwy :(, ale za to za trzy tygodnie z psiakami w miot :). Zobaczymy co suce ten dziczek dał...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85098
Autor: canislupus4 
Data:   22-11-10 18:27

MAX,grubszyzwierzu,MARS-no, fajno!!!!!!!!!!!!!!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85103
Autor: MAX 508 
Data:   22-11-10 19:59

Ad Grubszyzwierz i Mars
To super że i u Was adrenalina idzie na "Maxa":)
Tajga dziś ma kilka szwów założonych na udo,wczoraj po ciemku już tego nie zauważyłem .Gringo ma małą dziurę jakby od szabli albo od drutu bo go dzik na siatkę wepchał ,nic groźnego.
Ad Artur
Marka psów dalej nie ma wyszły wczoraj zaraz na początku miotu za 8szt dzików i od tej pory ślad po nich zaginął.Gringo prowadził z nim ale po 40min wrócił do miotu który bralismy.Nie wiadomo co z psami,dookoła wioski,oba miały opaski z telefonem.Nikt ich nie widział.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85118
Autor: mer 
Data:   23-11-10 06:21

Witam.
Gratuluje przeżyć koledzy.My nie próżnujemy,co sobota zbiorówka, dziki są zawsze.Pies jeszcze ma odbój dzisiaj jadę zdjąć szwy i zobaczę co powie weterynarz,suki wyczerpane tylko micha i śpią.Wczoraj dochodziliśmy kolegi byka owieczka(zora welsch ) spisała się na medal głosiła z daleka głęboko w młodniku padniętego byka.
pozdrawiam Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85126
Autor: dzikuu 
Data:   23-11-10 10:12
Załącznik:  S1052534.JPG (62k)

MAX,grubszyzwierzu,MARS , gratulacje , widać , że coś się dzieje !
U mnie też było wesoło : )

O 7:00 wszyscy już byli na miejscu. Trzydziestu pięciu myśliwych , pięć łajek , airedale terier , fox , trzy jagi , gończo-ogar i bliżej nie określonej rasy piesek z wyglądu podobny zupełnie do nikogo : )
Trzy podwody rozjechały się do łowiska. Braliśmy jęzor lasu o długości trzech kilometrów otulony polami uprawnymi na których zebrano już pszenicę , kukurydzę i inne smakowitości , dzięki którym bór kipiał od zwierza. Jęzor ten był koniuszkiem lasów o powierzchni rozciągającej się na setki tysięcy hektarów .
Wzdłuż jęzora biegła przez środek szeroka linia , na której ustawiono zwyżki dla myśliwych. Pędziliśmy po obu stronach tej drogi z przeciwnych kierunków i z powrotem.
Stanowiska usytuowane były również na przesmykach zwierzyny w środku miotu. Bardzo mądrze rozstawieni ( po Rusku ) myśliwi oddali ponad 100 strzałów ( w pierwszym miocie ) w wyniku czego na pokocie , po całym dniu ułożono 1 ósmak jeleń , 1 dziesiątak daniel , 1 szpicak , kilka łań jelenia , kilka danielek , 36 dzików ,co dało równiutko 50-siąd sztuk zwierzyny grubej.
Na pokocie znalazły się tez 4 kozy i 4 lisy.
Wyobraźcie sobie koledzy , jak perfekcyjnie trzeba przygotować polowanie , aby taką ilość zwierza pozyskać , później zerwać , wypatroszyć , ułożyć na karawany , zwieźć i ułożyć na uroczystym pokocie , nakarmić 35-ciu myśliwych i 16 osób z obsługi polowania , przetransportować to całe towarzystwo z psami na miejsce drugiego miotu , później jeszcze zapewnić posokowca , dojść wszystkie trudne postrzałki , odbić łby , oręża i na koniec odtrąbić przez trzech sygnalistów koniec polowania.
Później jeszcze trzeba zwierzynę zawieźć do skupu , zważyć każdą z osobna, zabrać kwity i wracać do hotelu , do suto zastawionych stołów na myśliwską biesiadę do białego rana.
Zawodowstwo w każdym calu.
Co do samego polowania.
Po pierwszym kilometrze zrozumiałem dlaczego Darek śmiał się , kiedy widział , że zakładam na plecy kniejówkę.
- Jak Ci się chce , to możesz ją dźwigać – mówił.
Miał rację , i tak wszystko trzeba było kończyć bez strzału. Nawet byka , rannego w badyl , którego trzymały psy , dzika koło 100kg , jednego wycinka i kilka warchlaków.
Miałem okazje popolować za wszystkie czasy. Często w ciągu całego roku nie było tyle „ jazdy „ co w ten jeden dzień , a przecież polujemy jeszcze jutro !
Myśliwi oczywiście zachwyceni polowaniem , wśród nich słychać było głosy :
- ... pokot , jak na Węgrzech... ,
- ... ale tu zwierza ...
- ... widziałeś , jak trzymały tego odyńca...
- ... cały pociąg , chyba ze 40 sztuk...

Mnie oczywiście interesowała głównie praca psów.
Chłopaki maja naprawdę dobre psy . Ale , trudno żeby nie mieli , przy takich polowaniach , bez psów nie ma pokotu. Tym bardziej cieszyły mnie słowa Darka
- Ta Twoja Ruska chodzi zaj...ście.
I tak rzeczywiście było. Niewiele psów wytrzymuje dwa dni polowania w tak ciężkim terenie. Widać po zdjęciach , jakie styrane były psy.
SHERI nawet na koniec drugiego dnia , śmigała po lesie jak duch.
MARKO , sporo cięższy pies , pokazywał oznaki zmęczenia , ale mimo wszystko nie aż tak jak psy innych ras. Kiedy jednak trzeba było przytrzymać strzeloną na badyl łanie , MARKO pierwszy , na zmianę z airedale’m wieszał się na karku , uniemożliwiając ujście zwierza.
Jest wiele do opowiedzenia o pracy sabak , sporo przytrzymanych dzików , również zdrowych , łania , byk , kilka odnalezionych postrzałków.
Adrenalina chwilami aż parowała z człowieka.
Dzięki kolego za takie polowania. Już niedługo „ powtórka z rozrywki „


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85127
Autor: ALF 
Data:   23-11-10 11:19

super polowanie dzikuu, królewski rozkład!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85139
Autor: MAX 508 
Data:   23-11-10 23:00

Ad DZIKUU
czy to jest ta zbiorówka na którą miałem zaproszenie od Darka ??? Pozazdrościć i oczywiście gratuluję .Co do obsługi takiego polowania pełen szacunek -mnóstwo roboty organizacyjnej.

U mnie też dwa dni mocne i dużo zwierza tylko moje psy tak nie wytrzymują jak łajki.Do ostatniego dnia robiły na full obrotach .Tyle że dziś wtorek a one z budy wyłażą mięcho w zęby i dalej śpią.Był taki miot gdzie wszedłem ze swoimi trzema psami do ogrodzenia a w nim ze 30kabanów w tym kilka grubych sztuk .Widoczność 2-3m w środku.Jazda bez trzymanki,łącznie z tym że grube dziki wynosiły ogrodzenie z siatką na łbach i szły w las -kanonada na linii.Godzina nieustannej zadymy i wypychania przez psy sztuki po sztuce.Ile razy doszło do spięć nie mam pojęcia ,większość tylko słyszałem.Tajga wyłączona na najbliższy weekend.

Z innej beczki w niedzielę zginęły oba psy Marka .Zaraz na początku pędzenia wyszły z miotu za dzikami i już do końca polowania byłem tylko ze swoimi.Nie wróciły w niedzielę ,szukaliśmy na kilka aut przez trzy dni, dziś do polaru który w lesie położył Marek dotarł Dżeki ,pocięty mocno szablami w wielu miejscach ,zapuchnięty i ledwo żywy. Kopova Aresa nie ma do tej pory. Głupi patent z ciuchem a pies który zginął w niedzielę rano ,dziś tam czekał przy polarze...!!!
Powodzenia i DB w kolejnych zbiorówkach


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85140
Autor: Kebas84 
Data:   23-11-10 23:11
Załącznik:  DSC00233.JPG (122k)

Może nie jako podkładacz, ale napisze coś ze zbiorówki w Naszym Kole.
Pawłowa 21.11.2010. Na zbiórce melduje się 27 myśliwych, w tym 2-ch Kolegów podkładających tj. Piotrek (forumowy Maks67) z Hetmanem (łajka ros-europ.) i Krzysiek ze swoją łajką zach-syb. i dzikarzem rasy międzynarodowej ;). Po regulaminowej odprawie i przedstawieniu psów biorących udział w polowaniu część myśliwych z wyższymi numerami stanowiskowymi usiadła na podwodzie a reszta (Koledzy flankujący) pieszo poszła ustawiać się na stanowiska. Byłem w tej pierwszej grupie więc stanowisko odległe i to na linii, a więc pędzą na mnie ;)
Wszyscy rostawieni i sygnałówka oznajmiła rozpoczęcie pędzenia. Przez najbliższe 10 minut cisza. Nie mineło kilka chwil a w środku miotu zaczyna się gon, słychać, że jeden z psiaków dostał, ale akcja toczy się dalej. Łaj słychać na cały miot :) Na flance padają strzały. Psy rozbiły watahę!
Czuje jak krew szybciej krąży :)
Jeszcze chwila oczekiwania i nagle strzały na linii po mojej lewej stronie. Co raz bliżej i co raz bliżej. Strzał Kolegi na stanowisku obok i słyszę jak grubszy zwierz spisuje testament. Gęsto jak diabli i ograniczona widoczność. Mam przed sobą tylko małą lukę na ewentualny strzał. Nagle z lewej kolejny strzał i przede mną wyjeżdża dzik, a za nim czarno-biała smuga! To Hetman! Składam się, muszka przed dzika i ... niewypał (nie było mowy o poprawie), ale widze jak dzik sadzi dalej na stanowisko Kolegi, zatrzymuje się, odwraca i zaczyna szarżę na Hetmana, pies odskakuje (widać, że wie o co w tym wszystkim chodzi) i w tym momencie dzik otrzymuje brenekę i tak spisuje testament przy „tarmoszeniu” przez łajkę. Okazało się, że przy pierwszym strzale dostał niską komorę i jeszcze mógł trochę przejść, ale kolega dał mu strzał łaski. Jeszcze chwila i słychać strzały dalej. Naganiacze dochodzą do linii i okazuje się że u Nas 3 dziki leżą, a na flance pomimo wielu strzałów nic. Mamy farbującego dzika, Piotrek idzie z Hetmanem na zestarzał, ale pomimo kilkukilometrowego dochodzenia dzik poszedł.
Drugi miot niestety pusty, ale jeden z kolegów zauważył, że za jego plecami (za linią- poza miotem) były dziki. Prowadzący postanawia obstawić ten teren zaraz po przerwie na posiłek. No i zaczęło się. Kanonada z kilku stron, słychać piękny gon psów, po jakimś czasie głoszą w jednym miejscu - trzymają dzika.
Koniec miotu. Jeden dzik leży. Podkładacze już poszli za dzikiem, którego psy trzymały, czekamy chwilkę i słychać strzał. (Piotrek strzela warchlaka zranionego w żuchwę).Ok. Mają postrzałka. ale jeszcze dwa zostały do podniesienia. Ciągnik już przy kwaterze. Decyzja – czekamy na podniesienie postrzałków. Piotrek i Krzysiek z psiakami nie dają za wygraną. Okazało się że jeden z postrzałków przestał farbować i niestety psy zgubiły ślad, ale za to drugi - warchlak podobno dał piękną szkołę – poniewierając psami niczym odyniec :) Szybko został dostrzelony.
I tak dzięki psom Kolegów 3 dziki nie poszły dla lisów i kruków.
Na pokocie 6 dzików. Wypracowanych dzięki pracy zarówno samych psów, jak i podkładaczy którzy spisali się medalowo.
Dziękuje Kolegom za wrażenia.
Darz Bór


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85141
Autor: Kebas84 
Data:   23-11-10 23:21
Załącznik:  DSC00231.JPG (129k)

Piotrek (maks67) i Krzysiek przy dzikach.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85142
Autor: Berdysz 
Data:   23-11-10 23:33

Kebas84 jakie psy są na zdjęciach ?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85144
Autor: canislupus4 
Data:   24-11-10 06:05

dzikuu-pięknie!!!

MAX-508-w tym ogrodzeniu,to rzekłbym,że "bank rozbiliście"!!! ;)))

Kebas84-tak,Hetman wie po co żyje!Może i Piotrek coś dorzuci,okiem podkładacza... ;)

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85145
Autor: dzikuu 
Data:   24-11-10 08:04

maks67 , MAX508 gratulacje przygody i dobrych psów.

Odwiedzając wiele różnych kół , można podłapać „nowości „ gwary myśliwskiej :
Zgrabne łapki ( u jelenia )
Ładne futerko ( suknia łani)
Dziesiątak daniel : ))) czy jedenastak na szpicaka : )
Prawda Kocisko , coś o tym wiemy !!!

W drugim dniu polowania już normalnym systemem pędzeń , na pokocie ułożono 1 byk jeleń , 1 byk łopatacz daniel , kilka danielek , kilka łaniek , 14 dzików – łącznie 22 sztuki zwierzyny grubej i płowej.

Na uznanie zasługuje 5- letni karel- BETOWEN który w większości pierwszy znajdywał dziki , młody łajek Zach-syb. dzielnie przycinający dziki i już coraz samodzielniej okładający las , gończo-ogar wytrwale głoszący za uchodzącymi danielami i jeleniami.
Swoich psów też nie musiałem się wstydzić. SHERI przytrzymała z airedale’m daniela byka , z MARKO i BETOWENEM łanie jelenia i kilka dzików w tym kabana ok. 100 kg. oraz jednego wycinka koło70-tki.
Doszła po farbie i oszczekała trupa kabana ok. 70 kg. ku wielkiemu zdziwieniu grupy myśliwych nam asystujących. Znalazła i kilka watach dzików i chmar jeleni.
Marko jest natomiast mistrzem w wykańczaniu spraw i przytrzymywaniu postrzałków oraz ruszaniu opornych dzików z miejsc niedostępnych.

Co najważniejsze w całej tej historii.
Ani razu nie musieliśmy czekać na psy czy tez ich szukać. Mimo iż chodziły bardzo daleko , zawsze były na czas kiedy były potrzebne.
Nawet , kiedy po skończonym miocie podłożyłem na sfarbowany trop MARKO i SHERI , psy pociągnęły daleko razem z BETOWENEM. Z relacji myśliwego był to gruby dzik. Za kilka chwil daleko , daleko słychać było , że psy dzika doszły. Łaj nie ustawał , dzik żył.
Oczywiście ja już zdjąłem kurtkę i chciałem iść na garnie psów , kiedy Darek ostudził moje zapędy.

-To jest daleko , w takim terenie dojdziesz tam za pół godziny , a my musimy przejechać na drugi miot. Zostaw to posokowcom.
Miał rację.
I nawet po takiej wyprawie psy za podwodami przyszły do nas i razem zaczęliśmy nowy miot. Wszystko trwało ok. pół godziny.
Dzika doszli koledzy z obsługi polowania , podjechali samochodem na łajanie psów i skończyli sprawę.
Na takim polowaniu nie można sobie pozwolić na błędy. Psy z ludźmi muszą być zgrane w stu procentach.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85160
Autor: maks67 
Data:   24-11-10 22:33

Dzikku, MAX508, Wam też gratuluję psów i przygody! Bartek ( Kebas84) dzięki za streszczenie z polowania i za fotki.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85174
Autor: grubszyzwierz 
Data:   25-11-10 14:04

Ad Kebas84
"Strzał Kolegi na stanowisku obok i słyszę jak grubszy zwierz spisuje testament"-siedzę przy kompie, więc nic podobnego nie miało miejsca:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85205
Autor: Kebas84 
Data:   25-11-10 23:11

Ad. grubszyzwierz
Uffffff. To dobrze. Nadal Mogę spać spokojnie :P:P:P
Pzdr i DB ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85254
Autor: MAX 508 
Data:   26-11-10 15:39

Koledzy ...

Kilka dni temu odpaliłem stronę www.podkladacze.pl .Strona jest i ma być naszą bazą zrzeszającą osoby które konsekwentnie podkładają sezon za sezonem.Ma być też bazą teleadresową z której mogą czerpać wszyscy Ci którzy organizują polowania (łowczy kół,biura polowań,i inni organizatorzy polowaczki) Czyli wszyscy Ci którzy szukają psów i podkładających.

W googlach strona będzie dostępna dopiero za dwa tygodnie ale wpisując normalny adres nie w googlach spokojnie można się tam już dodać (dodaj osobę ) i wkleić swoje zdjęcie z opisem. Potem Wasza osoba wyświetli się na mapie zgodnie z województwem (odznaczcie swoje województwo)w którym mieszkacie(MAPA)

DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85260
Autor: Piotr Kukier (BT) 
Data:   26-11-10 16:42

MAX, czy "poszukiwacze postrzałków" też mogą się dodać?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85268
Autor: Piotr62 
Data:   26-11-10 18:01

Myślę, że dla poszukiwaczy MAX powinien zrobić drugą zakładkę z oddzielną mapką. Pomysł świetny.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85311
Autor: MAX 508 
Data:   27-11-10 13:12

Ad Piotr Kukier

Do postrzałków ,norowców i wyżłów się nie mieszam:)
Myślałem nad tym ale doszedłem do wniosku że to całkiem inna "profesja " i niech się nią zajmą Ci co siedzą w temacie .Znają się na tym od technicznej sprawy i robią to zawodowo.
Podkladacze.pl to strona na której chciałbym żeby się umieścili ludzie którzy po pierwsze mają min 2psy lub więcej i podkładają sami w miotach.Wtedy to będzie miało sens .Jeśli ktoś bowiem ma nawet 2psy ale oddaje je nagance a sam stoi na linii to tak naprawdę nigdy nie wie co jego psy są warte.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85321
Autor: maks67 
Data:   27-11-10 19:35

MAX 508 wart jesteś dobrej flachy zwłaszcza za ostatnie zdanie! Może kiedyś los sprawi, że nasze drogi się skrzyżują to stawiam! Pozdrawiam podkładaczy!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85326
Autor: MAX 508 
Data:   27-11-10 21:24

Maks 67
Ja od flachy się szczególnie nie bronię :) tym bardziej że w rzeszowskim mam rodzinę :).Parę innych okazji też by się znalazło:) Miałem nawet fajny "incydent" z dziewczynami z Rzeszowa:) mile wspominam...
Taki life, jak trzeba pić to się pije .
Maks67 dopisz się do bazy chyba też podkładasz.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85332
Autor: EdwardB 
Data:   28-11-10 07:51

MAX 508
No ładnie, ale weźno tego informatyka pomęcz by doczepił tam małe "forum"


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85337
Autor: Bars11 
Data:   28-11-10 11:43

Na dzisiejszym polowaniu wycinek poturbował Airona . Wyszedł z miotu po trzech pudłach i po raz pierwszy łajek nie wrócił . Szukaliśmy go i po pół godzinie kolega znalazł Airona pokaleczonego przez dzika.
Ten pierwszy raz musiał kiedyś nastąpić i „ dobrze „ że skończyło się na kilkunastu szwach. Może bardziej będzie respektował zwierza.
Pozdrawiam Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85413
Autor: MAX 508 
Data:   30-11-10 21:15

Ad EdwardB

Docelowo taki był pomysł że strona będzie rozbudowana np o forum czy o zakładkę z akcesoriami do podkładania .Każdy by tam mógł zamieścić ciekawostki np link do sklepu z kamizelkami, swojego wyrobu kordelasy ,patenty na spięcie 5psów:) ,przyczepki do przewozu psiarni -dosłownie wszystko co komu wpadnie do głowy a się przyda .Tyle że musi być zainteresowanie.Jak narazie odzew mizerny, zarejestrowało sie kilka osób. Być może to dlatego że sezon w pełni i nikt na kompa nie ma czasu. Ja sam zresztą nie mam ,no i większość spraw i tak musi przejść przez informatyka bo ja technicznie mogę na tej stronie tylko trochę .Poczekamy aż się baza zapełni ale dzięki z góry za każde podpowiedzi
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85417
Autor: Piotr Kukier (BT) 
Data:   01-12-10 11:07

MAX dorób zakładkę dla poszukiwaczy, zawsze to więcej zainteresowanych będzie... Ja sie chętnie dopiszę z tropowcem, suka (mam nadzieję) w podkładkę też już rośnie...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85425
Autor: grandel13 
Data:   02-12-10 07:40

No ja też byłbym chętny ze swoim posokowcem do zalogowania na tej stronce oczywiście nie jako podkładacz tylko jako poszukiwacz:) pozdrawiam grandel13


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85429
Autor: Z L 
Data:   02-12-10 10:43

grandel13
Ty najpierw tego posokowca kup. Póżniej ułóż -to jakies 2-3 lata A dopiero sie loguj na tej stronce :-)))).
Podkładanie,poszukiwanie postrzałków ,to poważna praca, a nie zabawa w indian!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85430
Autor: Przemekswierk 
Data:   02-12-10 10:53

Ot świete słowa kol.Z L Grandel13 poczekaj sobie 3 4 lata kup psa i ułóż..Poszukiwanie postrzałak z psem to nie pójscie do sklepu po bułki.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85431
Autor: Piotr62 
Data:   02-12-10 13:17

Jak miałbym dzwonić do kogoś z prośbą o poszukiwanie postrzałka i trafiłby mi się taki fachowiec jak grandel13 to pewnikiem szybciej bym dzika bez psa doszedł.
Kol. Grandel13- tak jak napisali poprzednicy, najpierw kup psa i popracuj z nim w terenie. Jak znajdziesz powiedzmy z 50 postrzałków to wtedy możesz gdzieś się logować. Wg. mnie pogotowie postrzałkowe to nie zabawa i nie czas na naukę psa i menera. Jeśli miałby ktoś zadzwonić pod znaleziony numer tel. to niech przyjedzie do niego ktoś doświadczony i pewny bo inaczej więcej nikt nie zadzwoni. Wieści o dobrych psach rozchodzą się bardzo szybko po okolicy, podobnie jak o tych kiepskich.
DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85433
Autor: Kocisko 
Data:   02-12-10 14:30

Nie dołujcie chłopaka. Chciał dobrze.
grandel13
Chłopaki dobrze radzą. Jeżeli masz nie ułożonego jeszcze psa to lepiej nie wyrywać się z poszukiwaniem u ludzi bo sie zniechęcą do polowania z psami w ogóle.
A jeżeli jeszcze nie masz psa????!!!! to nie rozumiem chęci logowania się na stronie i oferowania poszukiwań postrzałków.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85448
Autor: MAX 508 
Data:   02-12-10 20:07

Bez obrazy chłopaki ale celowo nie robię tam takiej zakładki dla tropowców i posokowców .Poszukiwanie postrzałków to całkiem inny temat .Powinni się tym zająć inni nie ja .Ja znam się na podkładaniu i stronę tworzyłem pod takich ludzi. W postrzałki się nie mieszam i nie bawię to nie moja bajka-niech piszą o tym fachowcy lub tworzą stronę pogotowia postrzałkowego.

Najpierw niech się ta strona "obudzi" dla podkładaczy . Dopiero za jakiś czas będe tam wprowadzał modernizacje .Póki co mało nas,mało nas do pieczenia chleba...:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85454
Autor: Piotr Kukier (BT) 
Data:   02-12-10 23:39

MAX, Wy mieszacie ciasto, ktoś przy okazji formuje bochny, potrzeba jeszcze kogoś kto dopilnuje coby się nie przypaliło :D

Piotr62, sąsiedzie i imienniku :D trochę chyba przesadzasz z tymi 50 postrzałkami... Standardowy myśliwy polujący 1-2 razy w tygodniu i strzelający kilka-kilkanaście sztuk grubizny ile może mieć poważnych postrzałków? Dobić do 50 to życia myśliwego, a psa na pewno, zbraknie... Przeszkolić, sprawdzić na konkursie i pomagać Kolegom! A skoro szukać po ludziach, to dlaczego się nie ogłosić? Co nie zmienia faktu, że grandel, jak zwykle zresztą, trochę się zagalopował :D


pozdrawiam, DB!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85461
Autor: mer 
Data:   03-12-10 08:50
Załącznik:  20101127085.jpg (44k)

Witam.
W sobotę popolowaliśmy troszkę ,na zdjęciu efekt jednego pędzenia,końcowy to 7dzików i 3 lisy.
Pozdrawiam Mer


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85464
Autor: Kocisko 
Data:   03-12-10 10:40

mer

ni puhu!!!
ładny wynik!!!!


p.s. ale Ty brzydki jesteś:):):):):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85471
Autor: mer 
Data:   03-12-10 17:43

Jestem jaki jestem.
Mam pytanko- śniegu trochę napadało u nas nawet można powiedzieć dużo jak na teriery,decydujecie się podkładać, Ja mimo zeszłorocznej nauczki idę w niedzielę,jakoś nie mogę usiedzieć bezczynnie.
DB. Mer


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85475
Autor: tumak_10 
Data:   03-12-10 19:25

400 !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85491
Autor: Piotr62 
Data:   04-12-10 10:54

Piotr Kukier
Ja nie mówię, że ma tyle swoich znaleźć. Podana liczba jest tylko orientacyjne no i może ciut zawyżona. Ale przeciętny myśliwy strzelający kilka dzików w roku nie będzie miał dobrego tropowca a już na pewno nie posokowca. Trzeba szukać wszystkim kolegom w kole i jeszcze sąsiednie w miarę możliwości obrabiać. Dopiero wtedy pies jest wykorzystywany i po dwóch sezonach zamykasz oczy i tylko otok mocno trzymasz i idziesz aż się o postrzałka potkniesz..

PS. Jak będziesz jechał w moje strony na święta i znajdziesz chwilę czasu to zapraszam do siebie na kawę. Obejrzymy psy i pogadamy.
DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85497
Autor: Piotr Kukier (BT) 
Data:   04-12-10 15:44

Piotr ja sobie doskonale z tego zdaje sprawę, chodzi jedynie, żeby precyzyjnie pisać, bo grandel znów cos inaczej zrozumie i będzie odliczał te swoje postrzałki do połowy setki :)

Na pewno sie odezwę!

pozdrawiam, DB!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85502
Autor: grandel13 
Data:   04-12-10 19:23

psa już mam, co nie zmienia faktu, że macie rację- muszę z nim trochę popracować:) DB grandel13


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85513
Autor: grubszyzwierz 
Data:   05-12-10 08:26

.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85514
Autor: grubszyzwierz 
Data:   05-12-10 08:27

Mer, podkładałem w sobotę, ale obiektywnie stwierdzam, że śnieg, na welsha, za duży. Po 4 miocie musiałem sukę już nieść, ale zrobiliśmy przerwę, odpoczęła i jeszcze warchlaka mi złapała:) 13 kaban spod psa w tym sezonie- może wynik nie jest imponujący i koledzy mnie wyśmieją, ale u nas szału z dzikami nie ma i jestem zadowolony.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85515
Autor: canislupus4 
Data:   05-12-10 09:21

grubszyzwierzu-dla mnie to "szał",gratuluję!

DB canislupus4

P.S. Ja jamnika w takich warunkach biorę na ręce już po pierwszym miocie... ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85518
Autor: Kocisko 
Data:   05-12-10 12:06

Nowe "odkrycie"-Świętokrzyskie!!!
Dzięki zaproszeniu forowego kolegi TADYSA polowaliśmy wczoraj z Kolą w KŁ "Leśnik" w Przedborzu. Warunki do polowania ciężkie-jak koledzy już słusznie zauważyli-więc na zbiórce stawiło się około 10 "twardzieli" :):):).
Piewotnie było w planie że będziemy podkładać sabaki z kolegą DZIKUU ale zima zweryfikowała te plany brutalnie odcinając Rafała od świata zaspami sniegu. Widać musiało tam w nocy piź......ić jak w kiecleckim:):):):):)
Skończyło się na tym że chodziłem w miot z kolegą prowadzącym jako przewodnikiem i wsparciem. Oczywiście Kola był równiez obecny:).
Poza jedną drogą z grubsza przetartą pozostałe tonęły pod sniegiem więc polowaczka odbywała się z buta co powodowało iż zachodzenie na pędzenie trwało mniej więcej tyle co sam miot. Udało nam sie opolować 4 mioty. Z zachodzeniem mozna by rzec ze 8:):).
Zaraz na początku pierwszego miotu Kola ruszył w drągowinie łanię z cielakiem i odprowadził je bardzo daleko -niestety, jelenie konsekwentnie wybrały kierunek przeciwny do lini myśliwych :(. Drugi miot braliśmy w pobliżu rezerwatu. uszliśmy moze z 250m gdy kabil zaczął głosic grubym głosem. Zacząłem brnąć przez śnieg sięgający miejscami do ud albo i wyzej bo jakąs bruzdę kresliłem między tropami stóp:):):). W tych warunkach okreslenie: zabiegac na łaj-brzmiało humorystycznie ponieważ bardziej przypominało pełznięcie gąsienicy po lesnej ściółce. łaj rozlegał sie prawie bez przerwy z niewielkimi przesunięciami z miejsca na miejsce. Wkońcu udało się zbliżyć, mnie i Jurkowi, na około 40m. Spojrzałem na tropy...oż w mordę!!! Kaban w skali megamega!!!! Serio. Nie jestem z tych co wszędzie widza odyńce po 150kg ale ten trop robił OLBRZYMIE wrażenie. Z bijącym sercem zbliżam się do miejsca akcji.....NIe sposób było cicho iść w dragowinie sosnowo-świerkowej. Kaban nie dotrzymał:):) i łaj zaczął się oddalać:(. Jurek, zmachany jak i ja, powiedział:
-Leć za psem.
Podpiąlem sie do bardzo wyraźnego tropu i idę. Sporadycznie słyszę coraz dalszy i dalszy łaj. Bez wielkiej nadzieji podążałem za tropem mając nadzieję że swoją obecnością na tropie zdołam wycisnąc kabana na strzelców. Las nieco zaczął rzednąć ale dla odmiany zaczęło się bagno. W krótkim czasie nogawki do kolan miałem "blachy". Trwało to dośc długo i kiedy zorientowałem sie że odyniec na pewno juz nie podąża w kierunku mysliwych-odpuściłem. Łaju nie słychac było od ponad 20 minut. Teraz zaczął sie problem pt -dojśc do reszty towarzystwa. Obrałem kierunek po sloncu i maszeruję. Bagno coraz większe i byłoby kuso ze mną ale dotarłem do waskiej grobli która wiodła w kierunku pożądanym przeze mnie! W między czasie udało sie dodzwonić do mnie Tadziowi i chłop starał sie mnie pilotować w dobrym kierunku. Grobla okazała sie pełna wywrotów i chaszczy. Woda dobrze się w doooopie gotowała:). Wreszcie dotarłem! Kola pojawił sie obok jakieś 2 minuty później z oszronioną mordą i wywalonym jęzorem. Na pióropuszu ogona podzwaniały kryształki lodu. Zadowolony rzucil sie na śnieg i nurkował łbem w zaspach.
Ja uspokajałem oddech a ten się jeszcze ma siłe bawić! Zawsze powtarzam że człowiek jest najułomniejszym ze stworzeń:)
W trzecim pędzeniu poza tropami jeleni i sarnami nie spotkalismy zwierza za to ja zdawałem na kartę pływacką:). Sosnowa dragowina okazała sie pocięta licznymi, głebokimi rabatami niewidocznymi pod pierzyną białego puchu. Wyladowałem więc, 2 krotnie, w wodzie wyzej kolan. Z pełnymi filcami wody ledow dotarłem do linii.
Koledzy tez juz mieli z lekka dosyć a mój widok +chlupot rozlegający się z moich butów utwierdził ich w przekonaniu ze dość na dziś. W drodze na domek myśliwski padła propozycja by jeszcze ruszyć jeden miot koło domku. Stwierdziłem że juz nie robi mi to różnicy i jeszcze jeden przejdę. Zaszliśmy z Jurkiem i widzimy....świeże tropy dzików oraz buchtowiska!!!
-Jurek, cos mi sie zdaje że szukaliśmy dzików po knieji a one pod domkiem siedzą.
-No zobaczymy zaraz.
Ruszyliśmy. Po kilku chwilach słyszę specyficzny głos kabila. Cos jakby skowyt połączony z wściekłym warczeniem!!! taki głos wydaje z siebie najczęsciej w chwilach gdy jest gwałtownie zaatakowany przez groźnego zwierza. Serce zabiło mocniej i "pędzę"!! Kola głosi! A więc są kabany! Łaj przerwany.......znowu gra ale juz o wiele dalej:(:(. Idę spokojnie i widze trop-pies prowadzi grubą sztukę. Oby tylko na linię a nie znowu zwierz się wymknie.
Nagle słysze przed sobą trzask gałązki.....dziki! Na około 40-50m widzę czarne sylwetki. Karabin do oka-cholera! cały w sniegu mimo iż co chwila go "odśnieżałem". Szybkimi ruchami zgarniam przymarznięty śnieg, bezpiecznik przymarzł!Szlag by go! W końcu udało się. Niestety-dziki poprzesuwały sie i juz nie mam dobrej sytuacji. Widze fragment łba. Decyzja-"uszczę totolotka"-jak będzie bingo to w miejscu a jak nie to pójdzie czysto-BUUM! Poszły wszystkie:(. W tym momencie słysze daleki, cichutki, strzał. Jeden. Myślę:
-No, oby choć tamtemu strzelcowi poszło lepiej.
Poszedłem za tropem reszty watachy. Dłuższy czas szły na linię-niestety niedaleko przed linia zawróciły i poszły prawdopodobnie tam gdzie znalazl je na początku Kola. Nie byłem w stanie, z pełnymi gumiakami wody, iśc za nimi. Gdyby choc pies wrócił i je zgłosił-to inna bajka. Ale "macać" je na oślep-już miałem dość. Wyszedłem na kolegę Łowczego. Dyskusje co widzieli, co słyszeli. No, grunt że cos się działo. Psa nie ma.
-Chyba lezy kaban bo kabil nie wraca-powiedziałem.
-Chyba tak bo i reszty towarzystwa nie ma.
Po chwili widzę Kolę jak z rozradowana mordą idzie do nas. Farby nie widac na jego białej krawatce ale wącham go-lekko zalatuje kabanem. Mówie o tym kolegom.
Do łowczego ktos dzwoni....
-Tak, Tadek walnął dzika.
No, pełnia szczęscia:):). Idziemy na domek a koledzy organizuja zrywkę tuszy.
Na miejscu szybko sie przebrałem i napiłem .....gorącej herbaty:):)
Koledzy przygotowali ognisko i kiełbaski. Dzik ułożony na świerczynie, ogłoszenie króla-TADZIU KRÓLEM!
Król z emocjami relacjonował przebieg sytuacji. Słuchałem z przyjemnością bo lubię jak myśliwy tak szczerze się cieszy ze zdobyczy a po drugie-Kola odegrał w tej akcji pierwsze skrzypce wypychając zwierza szczęśliwemu łowcy niemal pod nogi. Kilku kolegów z linii też widziało jak łajka prowadzila zwierza szarpiąc mu portki i były to chwile miłych emocji dla nich.
Ognisko, urocza gajówka w miejscu gdzie diabeł mówi dobranoc. Spokój, uśmiechniete twarze-aż żal było wracać. Ale cóż-życie...........
Mm nadzieję że kolegom podobło sie polowanie i że jeszcze zechca powtórzyć takie łowy.
Jak tylko KRÓL POLOWANIA udostępni mi fotki wrzucę cos do galerii.
Ni puhu!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85519
Autor: Esiek 
Data:   05-12-10 14:03

No Marcin! Twardziel z Ciebie :)

Miło było poczytać Twoje opowiadanie i poczuć, że "wracasz" do formy. Kola jak zwykle niezmordowany. Gratulacje Kolego i trzymaj się ciepło
держись


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85524
Autor: mer 
Data:   05-12-10 17:01

Kocisko -gratulacje dla kolegi.
My dzisiaj popolowaliśmy ,padam na pysk ,no to szybko w skrócie.Śnieg za duży,wiało jak diabli w miocie trzy welsche i mieszaniec.Praca no nie będę się chwalił powiem po prostu że na wysokim poziomie ,polowaliśmy na wiślanych stokach ,tarnina ,krzaki ,i nie wiem co jeszcze brak słów, padły trzy dziki i trzy lisy ,w tym dzik na pewno medalowy(gotuje, podam wymiary potem).Dzików było więcej ale strzelcy zawiedli no i niektóre wyszły tam gdzie nie miały i nie było możliwości strzału.I tak to bywa cichy podarte ,człowiek ledwo chodzi,piwo na grzańca się podgrzewa no i spać,tylko żona będzie narzekać ale po takiej przeprawie sen mocny to niech się kobicina wygada.
DB. Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85527
Autor: mer 
Data:   05-12-10 17:34

grubszyzwierz -gratulacje wynik super ,nikt by się nie powstydził.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85539
Autor: kkrzysiek 
Data:   05-12-10 19:47

Witam
Tak jak Marcin pisał w świętokrzyskim śnieg po uda, a dodatkowom z każdego trąconego krzaka spada na łeg dodatkowe kilka kilogramów, na szęście lekkimrozik i brak wiatru. To moje pirwsze wyjście z 5 miesięcznym GP tak więc fajerwerków nie było.
Pies wychodził przedemnie na 10 - 15 metrów , stawał i czekał aż dojdę w tym czasie odpoczywał i akcja się powtarzała. Zastanawiam się czy jest jeszcze za mlody, nie ma pasji czy zagłęboki śnieg bo jak byłem na spacerze gdy nie było śniegu to odchodził nawet na 100 m.
Końcem końców padł byczek jelenia i wszyscy byli zadowoleni.
Pozdrawiam Krzysiek

ps. Czy w świętokrzyskim jest jakaś zagroda z dzikami???


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85540
Autor: MAX 508 
Data:   05-12-10 19:49
Załącznik:  SDC12194.JPG (92k)

U mnie dziś warunki pogodowe tylko "dobre" dlatego daliśmy radę zrobić aż dwa mioty:).Mimo mrozu i wielkiego wiatru na polowaniu stawiło się ponad 20tu myśliwych-pełen szacunek za wytrwałość .W pierwszym miocie psy złapały sarnę która zapdala się w gałęzie ,odratowałem ją wziałem na barana."Płakała" jak dziecko ,wyobraźcie sobie jak się trudno ogonić od 3kopovów,karela i foksa z kozą na plecach.Dobrze że w miocie dobrnął do mnie Piotrek i zabrał psy ,mogłem puścić kozinę bezpiecznie .Była chyba w lekkim szoku bo stała koło mnie i dopiero lekki szturchaniec butem wprawił ją w ruch.Hubert to z góry widział chyba bo wynagrodził mi wszystko w drugim miocie.Drugi miot w starym zatopionym parku to powinien być teren dla ćwiczeń dla Gromu-rowy,stawy,bagna ,mnóstwo połamanych drzew i oczywiście trzcinowiska...ehh
Na pokocie 6dzików i lisek,Ledwo chodze ,zaspy miejscami takie że psy się zapadały ale szły jakoś .Fajnie było dziki jakby na zwolnionym filmie ,stary TOZ grzmiał 5razy wszystkie breneki sięgneły celu lepiej lub gorzej:)
Miałem spory udział w tym pokocie:)
Ad Grubszyzwierz -zbliżam się do Ciebie ...ten sezon dla mnie też dobrze się układa.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85542
Autor: MAX 508 
Data:   05-12-10 19:56
Załącznik:  Jugowa.jpg (84k)

Moje psiska niezawodne i odpukać tylko jedno szycie niegroźne u Tajgi .Przed nami jeszcze sporo zbiorówek i OHZ :)
DB i powodzenia.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85545
Autor: canislupus4 
Data:   05-12-10 20:21

Marcinek-Ty "zapoleńcu"!!!!!!!!!!!!!! ;))))))))

mer-gratuluję!Często piszesz o tych nadwiślańskich terenach-raj to dla wszelkiego zwierza być musi,ale dla podkładacza to piekiełko,SZACUN! ;)

Wojtek-jeszcze raz gratuluję,a u Św.Huberta toś chłopak dawno zasłużył na względy!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85554
Autor: tadys ( BT ) 
Data:   05-12-10 21:40

efekt polowania z Kolą,
pod nogi mi przyprowadził, szedł tuż za dzikiem i podszczypywał czarnego,
strzał z 6-7m, w lunecie był tylko gwizd...
dzielna sobaka, dziękuję Marcinie...
pozdrawiam,
tadys,


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85555
Autor: tadys ( BT ) 
Data:   05-12-10 21:46
Załącznik:  zaslugaKoli.jpg (31k)

teraz fotka...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85556
Autor: Piotrekn 
Data:   05-12-10 21:46

A ja wczoraj pojechałem dokarmić zwierzyne i wziołem ze sobął łajki i jest wynik , nieduże ale cztery


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85557
Autor: grubszyzwierz 
Data:   05-12-10 21:48

Max508. Wybacz, nie będę czekał i w przyszły weekend cisnę dalej:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85564
Autor: Kocisko 
Data:   06-12-10 06:39

tadys

Mam nadzieję że nie ostatni tak zdobyty przez Ciebie, kolego, dzięki Koli:):):)
ni puhu!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85570
Autor: mer 
Data:   06-12-10 08:14

canislupus4 –Stoki wiślane, dam krótki opis. Jest to pochyły stok tak powiedzmy między 45 a 60 stopni, szerokości od 80m. do 150m. długość, nie wiem przez całe łowisko ,porośnięty wszystkim diabelstwem co możliwe i rozrastającym się z roku na rok .Co jakiś czas stoki przecinają parowy mniejsze i naprawdę durze .Dla zwierzą to raj jeden leśnik powiedział że nie można tego porównać z żadnym lasem ,młodniki przerastają a stoki zagęszczają. Mało tego w dolinnie Wisły większość to nieużytki ,trzcinowiska ,oczka wodne ,nieraz łączka .U góry pola uprawne i w większości kukurydze, zwierz jaki tam jest to dzik ,jeleń raz widziałem daniela ,bażant i wszystkie drapieżniki. Pędzenie odbywa się wzdłuż po stoku Ścieszkami od zwierzyny ,przedzierając się., nieraz i na czworaka ,a idąc normalnie trzymając się wszystkiego co możliwe żeby nie zjechać na dół. Parowy przecinając w poprzek na śniegu to zjazd na tyłku i czekając na dole, a psy robią swoje. Potem mordercza wspinaczka znowu na stok na jakąś ścieżkę i do przodu .No jak widzisz bułka z masłem ,da się wytrzymać ,trzy pędzenia to mój rekord.

Opiszę jedno pędzenie z dnia wczorajszego, idziemy stokiem po drodze mamy dwie parowy Ciemną i Płutowską ,Na początku szedłem górom ,ale psy brały dziki schodzę na połowę stoku ,powrotu nie ma ,na samej górze nawiana zaspa po klatkę piersiową . Psy prą naprzód dzika nie widziałem ale cały czas słyszę walkę ,Dalej widzę farbę jak potem się okazało od psa ale na nic grożnego .Słychać strzały ,przedzieram się do parowy z pod nóg wyskakuje dzik oddaje strzał ,niestety chybiony. Widzę jak dzik odbił w lewo i leci w głąb parowy ,za chwilę strzał. Po chwili widzę Czaka jak leci tym samym tropem i za chwilę ,głośne grube oszczekiwanie ,jestem pewien że leży .W oddali słychać jak psy szczekają potem strzały idę na stok .Ale się poślizgnąłem i lecę na duł na łeb na szyje ,po chwili wstaje poobijany na szczęście nic nie połamałem broń cała lufy zapchane, szukam kija żeby przepchać. Do następnej parowy nie dałem rady dojść na szczęście dostaje telefon że psy wyszły na linię, schodzę parowom na dół ,po chwili zjawiają się psy ,potem koledzy i słucham kto do czego strzelał .
Mer


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85572
Autor: Hubbert 
Data:   06-12-10 08:27
Załącznik:  f5.jpg (138k)

Gratuluję koledzy, jeszcze w tym sezonie ni podkładaliśmy ale...
W minioną sobotę otropiłem trzy wyrośnięte warchlaki i wystartowałem z moimi gończarkami Rabą i 7 miesięczną Fanką pobiegać trochę za watażką. Po 10 minutach marszu w zasypany śniegiem lesie czasem po same kolana usłyszałem psy – doszły do dzików, ale te tzw. „elektryczne” w ciągłym ruchu nie dopuściły do oddania skutecznego strzału, Czasami były już tak blisko, ale o kiść i pochylone śniegiem rozłożyste świerki stanowiły barierę nie do przebicia ludzkim wzrokiem. Po dwóch godzinach podchodów i pogoni cały mokry odtrąbiłem odwrót. Wracając do domu po drodze zauważyłem lochę i cztery warchlaki buchtujące na przeciwnym skraju leśnego zrębu. W końcu św.Hubert wynagrodził dzisiejszy łowiecki trud i obdarował nas warchlaczkiem.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85573
Autor: Hubbert 
Data:   06-12-10 08:37
Załącznik:  j1.jpg (135k)

Niedzielna zbiorówka. Zimowa aura i na dzień dobry - 18 stopni. Raba z BM i Fiord z PK
W odwodzie jako zespól tropiący postrzałki. Po drugim miocie potrzebna jest pomoc psów. Pojedynek ok. 80 kg po strzale przysiadł na miejscu, ale po chwili ruszył dalej Po 30 metrach dzięki białej stopie widoczne kilka kropel farby. Na zestarzale tylko ścinka. Daliśmy mu ok. 60 minut odpoczynku i ruszyliśmy na trop psy od początku luzem. Po kilku minutach słychać trzymają dzika ale jak się okazało odyniec był w bardzo dobrej kondycji i dał nam niezły wycisk w śniegu po same kolana , uwieńczony w końcu sukcesem. Typowy postrzał na miękkie ...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85609
Autor: Hubbert 
Data:   06-12-10 16:44
Załącznik:  s1.jpg (38k)

Dpoiero dzisiaj zauważylem ze Rabie została po nim pamiątka na łudźcu...
Na tej samej łapie ponizej stara zabliżniona już pamiątka po innym dziku.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85632
Autor: grubszyzwierz 
Data:   07-12-10 09:11

Ciekawi mnie jedna rzecz, mianowicie, czy wyjdzie z tego najdłuższy temat w dziale "psy"? Jak sądzicie?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85634
Autor: Kocisko 
Data:   07-12-10 09:40

Artur

A jaki jest dotychczasowy rekord?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85635
Autor: lisner 
Data:   07-12-10 10:14

Osobiście wątpię by w jakimkolwiek innym temacie zostało nabite ponad czterysta postów ...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85636
Autor: Kocisko 
Data:   07-12-10 11:06

lisner

Wydaje mi się ze widywałem na forum, w innych działach, tematy o wyzszej ilości wpisów. Ale moge sie mylić:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85637
Autor: lajka 
Data:   07-12-10 11:11

koledzy.- najważniejsze że w tym temacie jeszcze nikt nikogo nie opluł i to wyróżnia miłośników psów od innych, oczywiście nie od wszystkich pozostałych . DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85640
Autor: lisner 
Data:   07-12-10 11:35

Kocisko... mój błąd, nie napisałem, iż chodziło mi o "psie" sprawy :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85650
Autor: grubszyzwierz 
Data:   07-12-10 20:39

Właśnie. Jaki jest dotychczasowy rekord? Może admin nam pomoże?
Ad. lajka-podkładanie ponad podziałami:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85656
Autor: ALF 
Data:   08-12-10 08:25

jakbyście podsumowali wszystkie tematy o najlepszych butach na zime i nożach do patroszenia to by ten temat przebiło :))). Tylko akutrat co rusz ktoś zakłada nowy temat.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85660
Autor: DZIADBOJ 
Data:   08-12-10 15:18

najprzyjemniejsze tematy ostatnich miesięcy to ten niniejszy wątek i następny z "działu spożywczego" :Schab wg Czesława ( przyznam ,że schab robiłem i sie udał )


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85661
Autor: mariandzik 
Data:   08-12-10 16:59

Widzisz Kocie jak trafiliśmy w gusta forowiczów? ;))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85663
Autor: mer 
Data:   08-12-10 19:05

WITAM.
Co prawda nie o podkładaniu ale muszę się pochwalić sytuacją jaka miała miejsce.
Pomijając fakt że udało mi się pozyskać łanie ,opisze prace psa Czaka welsch terier na tropie,Strzał został oddany na świta ,jeszcze było lekko szaro ,a może to przez śnieżyce która u nas była stąd to szarość.na rzepaku była cała chmara ,po strzale wszystkie ruszyły w jednym kierunku na las ,w ogniu nic nie padło od razu wiedziałem że spaprałem strzał i spózniłem.Tropy zacierały się po chwili walący śnieg i wiatr utrudniał tropienie ,no nic poszły w las ,w lesie farby brak,ale byłem pewien że kule dostała.Więc po psa suka pazur poderwany, po zbiorówce więc biorę psa Czaka.Miej więcej na miejsce zestrzału i do przodu na razie na otoku ,ja do lasu a pies ciągnie mnie do parowy,ale widziałem szły na las nic nie odbijało ,idę do lasu pies patrzy na mnie i idzie tropem chmary w końcu daje spokój ,tłumacze sobie nie trafiłem,przed autem spuszczam psa niech się wybiega a on prosto do parowy.Słysze grube głoszenie myślę dziki ,ale no nie coś nie, gra broń na ramie i podchodzę ,pies obskakuje większy krzak.Jakie było moje zdziwienie jak zobaczyłem moją łanie,a jak duma mnie rozpierała i zarazem wstyd że psu nie uwierzyłem ,jednak mam nauczkę ,ale jednak wszystkiego nie widziałem.
Fajnie widzieć jak pies z roku na rok się rozwija o pędzenia nie chodzi bo więcej od niego nie wymagam i tak dawno przerósł moje oczekiwania ,na tropie nie układam a jednak konkursy bez problemu zalicza a i terenie własnego pana do nóg rzucił.
Pozdrawiam Mer.
ps.Idą śniegi i to duże a ma być następna zbiorówka ma nadzieje że tak nie sypnie i trochę to dzicze towarzystwo pogonimy.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85664
Autor: MAX 508 
Data:   08-12-10 19:54

Ad Mer
Oby te śniegi już nie przychodziły na południe Polski.W ostatnią niedzielę tak się zajechałem w tym sniegu że do wtorku jeszcze mnie nogi bolały.Nogami przebieram z innego powodu,mam teraz trzy dni po rząd polowanie.Jedno u kolegi i dwa u siebie a mioty dobrze się zapowiadają...
mam nadzieje że brenek braknie po tej trzydniówce:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85680
Autor: Kot 
Data:   09-12-10 15:50
Załącznik:  IMG_1017.jpg (124k)

Darz Bor Koledzy.

Pozwole sobie przerwac rozwazania nt. ilosci wpisow i opisze polowanie zbiorowe, ktore odbylo sie 14.11 w kole Orzel z Ozimka.

Na zbiorce stawilo sie bodajze 14 mysliwych, 1 Diana,8 naganiaczy i 3 psy GP. Lider Sfora Grzymaly mojego brata, ktorego ja podkladalem i 2 suki Kolegi Szymona -pisywal tu kiedys- Troja Lowcza Pasja i Zwinka Ziebowe Wzgorze.
Pogode mileismy piekna, slonce swiecilo od samego rana, a termometr wskazywal 15 st. C. Po odprawie zapakowalismy sie na podwode i ruszylismy na pierwsze pedzenie.

Pierwszy miot stanowily 2 sasiadujace ze soba mlodniki w roznym wieku otoczone wysokim lasem . Pierwsza czesc pedzonego miotu, nie dostarczyla zadnych emocji, w drugiej natomiast od poczatku cos sie dzialo, wszystkie 3 psy zacvzely glosic w roznych czesciach pedzonego mlodnika. Mlodsza suka Szymona wyprowadzila pieknie gloszac cielaka na mojego brata, ktory nie zmarnowal tej okazji. Druga suka Zwinka poszla za lania, ale ta uszla bez strzalu. Mnie lania minelaw pelnym galopie o jakies 50 cm, uderzajac na tyl sasiednim rzadkiem, cieplo bylo.

Drugi miot to pewniak od lat. Mokre mlodniki oddzielone pasem olch i rzeka od wysokiego podszytego lasu.
ZAczynamy od wysokiego lasu. Dochodzimy do olch, psy wpdaja w mlodniki , pierwsze glosic zaczynaja psy Szymona. Po chwili na olchy wypada lania z cielakiem i obie suki ida za nimi. Lider lapie pojedyncza lanie, ktora uderzyla na tyl i gloszac znika na wysokim lesie. Ciezki to miot, wiec wolno posuwalismy sie do przodu czekajac na powrot psow. Co ktorys wrocil to wpadal na kolejne jelenie- glownie byki- i gloszac uderzal na tyl. Brakowalo jednak strzalow. Duzy miot, malo strzelb i mimo dobrej roboty psiakow malo okazji strzeleckich...
Akurat bylem na kilkumetrowej lysinie miedzy 2 kepami mlodnikow, kiedy wrocil zziajany Lider. Wpadl w jedna z kep i glosi w miejscu. Pomyslalem,ze to kaban i ruszylem w tym kierunku kiedy z kepy na pelnym galopie wyjezdza byk szostak. JEst ode mnie jakies 4-5m. Trwalo to ulamki sekund. Chwile sie zawachalem, od byka dzielily mnie juz tylko jeden moze 2 susy. Pomyslalem sobie, ze juz po mnie. Instynktownie rzucilem sie jednak w prawo niczym kaskader. W "locie" czekalem na moment uderzenia, bo nie wierzylem, ze zdaze uskoczyc. I w koncu TRACH! Alez mnie boli klata!!! ALe jak klata, pomyslalem, kiedy lecialem odwrocony do byka plecami? Okazalo sie, ze byk mnie jednak nie trafil, a bol pochodzil od zderzenia z ziemi. :)
Byka tego Lider wyprowadzil na linie mysliwych- konkretnie na mojego ojca. Sasiad widzial, jak po strzale zatrzymal sie jakies 50 metrow od drogi i ruszyl dalej.
Byly tez dziki. Naszli na nie naganiacze idacy z mojej prawej strony. Watacha prowadzona przez duza loche nie chciala opuscic gestwin i krazyla miedzy naganiaczami. Z wycieczki za bykiem wrocil Lider. Woarowal wprost na dziki miedzy mna a naganiaczem i zaczela sie dzicza korrida. Pod naporem psa watacha zaczela sie przemieszczac, na tyl. Za moment dolaczyla Troja, ktora tez wrocila wlasnie z jelenich wycieczek . I tak gloszac w duecie przemieszczaly sie na tyl. Dlugo trwala ta zabawa- mysle ze dobre 10 min. W koncu zaczely padac strzaly do dzikow. Niestety niecelne. Ruszylismy dalej. Do konca pedzenia widzielismy jeszcze kilka bykow, ale bez psow, ktore wciaz walczyly z dzikami nie wyszly na linie mysliwych... Wychodzimy na czolo i trabie koniec miotu. Ciezko bylo, jak jasna cho.lera.
Padl 1 strzal do byka, i 3 bodajze do dzkow. Zwinka poszla za bykiem, wiec jest szansa. Poszukiwania odkladamy na pozniej i jedziemy na kolejne pedzenie.

3 miot to wysoki las z gestym podszytem i 2 mlodniki. Dlugo nic sie nie dzialo, ale w koncu Troja zaczyna glosic. Gon przemieszcza sie w moja strone, slysze lamanie galezi i wypada na dragowine Troja. Co jest? Gdzei kabany pytam, a ona tak samo zdziwiona wraca w mlodnik Wtym momencie strzaly z czola. Po chwili dochodze do czola i widze brata nad dzikiem i Lidera, ktory szczerzy sie do Trojki. Okazalo sie, zr Troja sie troche sie zagalopowala,a dzik odbil na czolo.Nim skumala o co chodzi dzik juz pisal testament.Lider z kolei wyszedl za dzikiem jakies 15 sekund pozniej, ale nie glosil, co mu sie jeszcze chyba nigdy nie zdarzylo...
Kolejne 2 pedzenia opuszczamy z Szymonem i udajemy sie na poszukiwania byka.
W 4 - bardzo gesty mlodnik- prowadzacy kolega Lukasz wypudlil zyciowego byka, ktorego Lider przez prawie caly miot prowadzil. W ostatnim byly jakies jelenie, ale Lider podobno byl juz zajechany i nie nadazal i odpuscil.

Ekipa postrzalkowa, czyli Szymon i ja, mielismy problem ze znalezieniem zestrzalu, ale jakos dalismy rade i Zwinka od razu podjela trop. Jakies 2-3 metry od drogi pierwsze krople farby. Po max 200m byk lezal !! Trafiony na lekko spozniona komore.Kula ruszyla watrobe i pluco.
Zadowoleni wracamy na zbiorke i gratulujemy tacie byka, a tata Szymonowi Zwinki :)

Potem to wiadomo, pokot, sygnaly, bigos, barszczyk i kielbaska.

Mam nadzieje, ze Koledzy wybacza ten przydlugawy wpis, ale duzo emocji mielismy tego dnia i chcialem sie nimi podzielic.

Zycze wszystkim podobnych. Darzbor. Bartek

p.s. Na zdjeciu od lewej: tata, Lider, brat, kol. Lukasz,- prowadzacy i krol pudlarzy, Kot, Szymon Zwinka i Troja


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85681
Autor: canislupus4 
Data:   09-12-10 16:32

Fajno Kocie!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85701
Autor: Kocisko 
Data:   10-12-10 19:18

KOT????!!!!
Kto śmial sie pytam???!!!!
:):):)

Gdzieżeś bywał do tych pór???
Ładny opis-dawaj więcej!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85775
Autor: dzikuu 
Data:   13-12-10 08:20
Załącznik:  S1052592.JPG (69k)

Wchodzimy w pierwszy miot.
Piękna polska zima , każda chojna ma swoją grubą ciepłą , błyszczącą czapę. Myślę sobie , nie tylko ja brodzę po kolana w białym puchu. Koledzy podkładacie z całego kraju robią pewnie dziś dokładnie to samo. Po kilku chwilach , z letargu wyrywa mnie łaj . Jakieś 100 metrów przed nami.
Z prawej flanki Darek krzyczy do mnie :
- To BETOWEN gra !
I śmieje się od ucha do ucha.
- Wiem , wiem , znam jego „ muzykę „!
Odpowiadam , nasłuchałem się jej już tyle , że poznaje tego psa . Na 10 przypadków znalezienia dzików , 9 to zasługa tego ośmio , może dziewięcio letniego karela.
Po kilku minutach jestem już przy dziku. BETOWEN trzyma go za kark tuz przy zwyżce na której stoi , cały w maksymalnym napięciu , myśliwy.
Niespełna 40-to kilogramowy warchoł walczy dzielnie. Strzelec mierzy , ale rozsądnie nie strzela. Dzik robi woltę i wyrywa się psu nim zdążam go dopaść. Jak torpeda wyrywa w stronę zwyżki. Odchodzącemu , myśliwy posyła jeszcze kulę , niestety niecelną.
Karel dochodzi warchoła po jakichś 100 metrach. Już mu się nie wyrwie. Z pomocą przyszła SHERI , trzyma za szynki .Była najbliżej. Za chwile na uchu siedzi również fox . Wszystkie wpadają do rzeczki a raczej rowu melioracyjnego. Łajki gramolą się po stromym brzegu , foksik wyjeżdża na brzeg na grzbiecie dzika. Z trudem przeskakuję rów i łapę dzika za bieg. Łajki puszczają. Sprawa zakończona. Nim zdążyłem schować kordelas , psów już nie było. Już poszły do dalszej pracy. Żadnego wytchnienia , szarpania tuszy , nic.
Wyciągam dzika na linię.
- Gratuluje !
Krzyczę do szczęśliwego myśliwego
- Dzieki kolego. Dobre te psy !
I takie słowa wystarczają za całe podziękowania.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85777
Autor: canislupus4 
Data:   13-12-10 09:48

ad.dzikuu

Pikna sprawa!Ten pies na foto,to aby przypadkiem nie Twojego chowu?

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85778
Autor: MARS 
Data:   13-12-10 09:57

My z Kociskiem byliśmy u Przemka i jednym słowem można powiedzieć że warunki PRZERĄBANE. Po zeszłorocznej zimie młodniki i brzeziniaki leżą połamane, na tym leży mokry śnieg, pod tym stoi woda na 15-20 cm. Każdy krok to przebijanie się przez te zawalone drzewka i ładowanie po pas w mokrym śniegu. Psy ginęły pod tymi ośnieżonymi gałęziami i generalnie bardziej patrzyły jak wyjść cało z miotu niż gdzie są dziki. Z siódemką psów nie dawaliśmy rady znaleźć czarnuchów które bankowo były bo potrafiły wyjść pół godziny później z miotu który przeszliśmy. Po dwóch miotach ubranie mogłem wykręcać.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85780
Autor: dzikuu 
Data:   13-12-10 10:08

canislupus4 , psiak to DIPAR po SHERI i litewskim psie , ma 7 miesięcy . Juz się dociera. Chodzi daleko , nie gubi się , na dziki szczeka , na razie z bezpiecznej odległości , ale szczeka. Zapowiada się dobrze.
Za jakiś czas wkleje filmy z pracą psów , było co oglądać
Po dwóch dniach polowania na pokocie leżało niespełna 70-siąd sztuk grubego zwierza.
Jeśli czas pozwoli opiszę jeszcze kilka akcji.
Mars , warunki tak jak piszesz bardzo ciezkie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85782
Autor: Kocisko 
Data:   13-12-10 11:15

Ciężkie??? Przej.....ane:)!!!!!!!!
Podkładałem w woderach!!! Wodery rozdarłem i chodziłem pół dnia z wodą w bucie. Z kurtki do dziś, na wieszaku, kapie woda.
Miód malina takie polowaczki......................


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85783
Autor: MARS 
Data:   13-12-10 11:17

Hłe hłe a z mojej nie kapie bo poszedłem po rozum do wody i przed suszeniem se ubranko odwirowałem :D


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85785
Autor: MARS 
Data:   13-12-10 11:41

po rozum do głowy oczywiście...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85788
Autor: dzikuu 
Data:   13-12-10 13:32

Jeśli ktos ma ochotę

stanowienie dzika


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85789
Autor: Kocisko 
Data:   13-12-10 13:37

dzikuu

W zagrodzie to każdy potrafi:):):):):):):):):)




oczywiście żart!!!

Konkret akcja!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85801
Autor: canislupus4 
Data:   13-12-10 17:54

dzikuu-to je to!!! :)

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85806
Autor: Ziębowe Wzgórze 
Data:   13-12-10 18:28

To i ja coś napiszę.
Litwor (syn Drumli) ma parę dzików na rozkładzie.
Popełnia jeszcze błędy;) – to jego pierwszy sezon
Ale…………….
Z| życia
Bas w miocie, wyprowadza łanie strzeloną na tylny bieg.
Wprost na mnie, ja dopinguję psa.
Bas - gon........
Uprawa… wszystko widzę.
Pies 30 kg. obala łanie 80 kg.
Ja kończę.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85807
Autor: canislupus4 
Data:   13-12-10 18:34

ad.Ziębowe Wzgórze

Gratuluję-praca godna syna Drumli,oby szedł w matkę-czego z całego serca życzę!!!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85816
Autor: MAX 508 
Data:   13-12-10 20:32

No to pięknie chłopaki ,fajnie że i u Was się dzieje.

Ja tak w skrócie trochę po trzech ostatnich dniach zbiorówek psy dzis chodzą jak na szczudłach .Warunki bardzo ciężkie,dużo śniegu,opady,roztopy naprzemian z mrozem i wiatrem.Na kopovy to je duża polowaczka-syćkie się dotarły .Zajeb..ste chopy polowanie.Tak skomentował to ostatniego dnia polowania jeden z zaproszonych gości myśliwy góral z Zakopanego.
Opiszę tylko niektóre sytuacje z soboty i niedzieli bo były "te najciekawsze"
Pierwszy miot pędzimy we dwóch z Markiem i sześć psów .Moje trzy i Marka Dżeki oraz Karelka i foksica kolegi Piotrka które prowadzi Marek.Psy po jakichś 10min w miocie znajdują dziki ,są od nas daleko i na granicy słyszalności.Rodzielamy się i po jakichś kolejnych 10min dochodzę do głoszących psów .W tarninach gdzie widoczność sięga 0,5m siedzą dziki.Psy z każdej strony próbują się do nich dostać jeden kipisz,krótkie spięcia,ujadanie ,dzicze groźne pomruki.Stoję dosłownie kilka metrów już cześciowo w tych kolcach i próbuję coś zobaczyć w środku.Nagle z tyłu spod psów wyskakuje mały dzik i podcina mnie tak że upadam.Strzelam do tego małego gargamela trochę po kowbojsku bo prawie z leżącej pozycji ale ścinam tylko młodego buczka .Za dzikem na las poszły moje obie suki.Kilka sekund później spod reszty psów wysadza kolejny dzik sporo wiekszy i strzelam do niego wstając z ziemi prawie z biodra.Obrywa ale nim zdążam wrzucić kolejne breneki znika za górką .Farby jest niewiele ale psy już go w dole osaczyły,zanim dobiegłem dzik z psami wyskorbał się już na kolejną górkę .Tu następuje krótka przerwa ,stoję na dole patrzę na całą zadymę na zboczu ale łapie ledwie co oddech(dużo śniegu). O strzale nie ma mowy .W końcu jestem na górze ,dobiega też Marek.Dzik waleczny ,dobrze się broni, obraca się w miejscu i psy odrzuca na boki.Teraz widać mój efekt strzałowy,dzik oberwał nisko na bieg przedni.Stoimy z dwóch stron kilkanaście metrów i próbujemy zajść dzika ale przy sześciu psach to nie ma co mysleć o strzale.Na domiar złego Dżeki wiesza się na łbie,dzik macha nim jak kawałkiem papieru.Tajga z Gringiem za tył ale dzik ciągle się obraca i psy odrzuca.W końcu zobaczył mnie i zrzucając po drodze Dżekiego startuje ,z tyłu psy więc najbardziej jak mogę pionowo dostawiam lufy i KO .Dzik pada breneka przechodzi pod okiem i wychodzi dołem .Po chwili zbiera siły i się zaczyna budzić ,siadam na niego okrakiem ,dubeltówka na plecy i pomagam psom swoim stalowym zębem.Zdziwienie moje i Marka jest jeszcze większe gdy dzik ze mną na grzbiecie i powieszonymi psami wstaje na cztery biegi.Drugi raz w życiu trafia mi się dzik tej wagi bo trochę ponad 50kg , taki walczak.Pełen szacunku dla jego siły chciałem nawet poprosić Marka żeby pstryknął zdjęcie tel ale to byłoby już przegięcie i zrezygnowałem z tego pomysłu.Drogo sprzedał skórę.Dał też wspaniałą szkołe mojej młodej kopovce ale najważniejsze że przełamaliśmy foksterierkę która miała przez dwa ostatnie sezony dyskomfort strzału.Jak się okazało w kolejnych miotach i następnym dniu pasja wygrała z lękiem i muszę przyznać że uczciwie ta krusznka dziki bierze a nawet podszypuje.W czasie całego tego zamieszania gdy przewracał mnie dzik ,bokiem uchodzi wielki odyniec którego z ambony wzrokiem odprowadza kolega.Dobrze że to nie on mnie przewrócił ,podobno stałem zaledwie 10m od niego -nie widziałem go kompletnie.Z ambony kolega widział go doskonale.Tego dnia zostałem też królem polowania:)

W drugim dniu pierwsze pędzenie,ten sam skład i od początku adrenalina.Miot ogromny do lasu idziemy polami mocno pod wiatr.Sto metrów przed lasem Gringo dostaje korby i drze jape na całe gardło.Nie daje rady go już opanować ,wiadomo ze coś jest ale psów puścić jeszcze nie mozemy bo myśliwi mają ze 3km do obstawienia.Pies cały czas szczeka ,po kilku minutach jesteśmy już na tyle nim "zmęczeni"że nie czekając na sygnał ruszajcie odpinam Gringa i tylko jego puszczam w las.Ginie z oczu i po dwóch minutach już słychać jego gruby urywany głos-dziki pewne.W pośpiechu odpinam suki które błyskawicznie idą mu z pomocą i zaczyna się koncert. Marek psy na smyczach ,nie czekam biegnę .Na grubym lesie z daleka widzę piękną scenę jak z filmiku Barwina...wataha zbiła się w kupę dookoła trzy kopovy próbują coś odbić raz po raz wyjeźdża też do psów duży odyniec.Strasznie chciałem go strzelić nie ukrywam.Pod wiatr ,najciszej jak mogę od drzewa do drzewa zbliżam sie 100,80,70,60 m i cały czas na muszce odyniec.Nie udaje się Odyniec startuje ostro do Gringa i w śniegu błyskawicznie go dogania,strzelam żeby psu skóre ratować ,niestety dzik kuli nie wziął.Dobiega Karelka -teraz wataha już mocno znerwicowana przesuwa sie w dół,jeden mały dzik nie wytrzymuje presji i psy go odbijają Karelka z moją młodą Galą .Prowadzę go prosto na mnie ,nie mogę strzelić bo są za nim może z 1,5m.Robie dwa kroki do tyłu puszczam na prawą rekę buum i wali gwizdem w śnieg.Suki odrazu go dopadają i szarpią .Wataha rusza w głąb miotu.Tajga i Gringo za nią ,padają strzały na linii ,powoli zanika głos grających psów.Poniżej mnie jakieś 150m i Marek dochodzi do strzału jego Dżeki i wspomniana wcześniej foksterierka wzieły inne dziki w jeżynach .Finalnie Marek zatrzymuje szarżującego dzika ok 60-70kg strzałem w łeb z kilku metrów.Długo by pisać bo i w następnych miotach były dziki ale to już inna historia...
Hubert nam w tym sezonie darzy naprawdę obficie zwierzem.Może to dlatego że kilka kóz uratowaliśmy w ostatnim czasie z drutów:) i od psich zębów.
Druga sprawa to po tych kilkunastu zbiorówkach Gala na pewno zostaje u mnie na stałe .Suka chwyciła temat i jest przy dzikach za każdym prawie razem .Będzie z niej pociecha na przyszły sezon,zrobiła duże postępy.Być może zastąpi w robocie starzejącą się Tajgę .

DB i życzę dalszych przygód na kolejnych zbiorówkach.To jeden z nielicznych tematów na lowieckim do którego zaglądam kiedy tylko mogę .Podkładanie ponad podziałami ,tak trzymać ...

PS informacja z dzisiaj .Jeśli ktoś z Was ma ochotę i czas to Nadleśnictwo Jawor k/Legnicy potrzebuje podkładacza/y z psami na najbliższy piątek,sobotę,niedzielę .Wykruszyły się im psy .Ja nie jadę ani żaden z moich kolegów też okienka nie ma.Może ktoś z Was akurat ma wolne to niech tam dzwoni.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85817
Autor: canislupus4 
Data:   13-12-10 20:43

Uffff-Wojtek,pięknie się Ciebie czyta,bo i umiesz pisać i masz o czym!Gratuluje serdecznie przygód!!!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85820
Autor: Jeger 
Data:   13-12-10 20:59

ad. Dziku
Ten biało-czarny to trochę asekurant:) Albo młody:)
DB Jeger


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85825
Autor: dzikuu 
Data:   14-12-10 07:31

Ten biało czarny to właśnie BETOWEN. Przez pierwsze trzy polowania myslałem tak jak TY , że to słabszej odwagi pies.
Nic bardziej mylnego.
Ten pies bije w dzika pierwszy i trzyma go do czasu przyjścia innych psów lub toważysza łowów z kordelasem. Kiedy już ma się kto zająć dzikiem , BETOWEN uznaje że zrobił co trzeba i idzie w dalszy poszuk.
Jak zauważyłem psy , które bardzo dużo poluja , uczą się tego dość szybko.
Nie wydatkują niepotrzebnie energii na " mszczenie " się nad zwierzem .


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85831
Autor: grubszyzwierz 
Data:   14-12-10 09:09

Dokładnie jest tak jak mówisz.Moja suka, na początku bardzo zajadle mściła się nad trupem. Jak wzięła dzika i był strzelony na linii, to już go nie zostawiała, zawsze mi ją na troku przyprowadzali (strasznie mnie to wkurzało). Działo się tak mniej więcej do połowy pierwszego sezonu. Później stopniowo jej się to zmniejszało. Teraz chwilę poszarpie i wraca do mnie do miotu.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85832
Autor: alpejski 
Data:   14-12-10 11:24

dzikuu super film tylko uważaj bo mnie za podobny film chcieli zlinczować .db


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85845
Autor: MAX 508 
Data:   14-12-10 21:41

Dziku i Grubszyzwierz

Zauważcie że tak robią tylko psy w większości dużo polujące.Te które są na zbiorówkach sporadycznie pastwią się nad strzelonym dzikiem długo albo jeszcze z psami się łapią i szukają zadymy.
Gringo robi w zasadzie do momentu strzału,trupa poszarpie kilkanaście sekund i znika spowrotem w miot i szuka dalej.Tajga podobnie choć ona trochę dłużej zawsze poszarpie. I on i ona nie szukają zwady przy dziku z innymi psami.
Młoda to w ogóle nie ma porównania trzeba ciągnąć dzika i ją razem .Ona niech szarpie ile wlezie ,dobrze że chce szarpać .Z psami bardzo chętnie się napierdziela przy dziku i sama szuka zaczepki.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85848
Autor: grubszyzwierz 
Data:   15-12-10 09:28

Mówiłem, żebyś z pitbullem nie krzyżował tylko z bullterierem, bo mniejsza szansa na to że z psami się nie będzie gryzła, ale nie słuchałeś....


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85942
Autor: mer 
Data:   19-12-10 08:55
Załącznik:  20101212086.jpg (52k)

Witam.
No to do konkretów ,polowanie na kępie nadwiślanego lasu ,dwa moje welsche .Pierwszy miot ,szybko i w skrócie bez koloryzowania,psy znalazły dzika i diabeł 30minut latał po młodniku ,na stanowiskach widzieli go zawsze za krótko a ja latałem zanim ,ale nigdy nie widziałem.Ale jest okazja psy osaczyły go przy grodzeniu ,dochodzę i wyskakuje na strzał ,ciągne zabezpieczone ,odruchowo odbezpieczam i z obrotu bez mierzenia kończę to pędzenie.Następne trzy mioty szukamy dzików ,ostatni miot i ostatnia nadzieja,puszczam psy ,długo nie trwało i biorą dziki .Zbliżam się szybko i widzę tramwaj 15 m.dalej strzelam ,myślę jest ,strzelam następnego myślę jest.Idę zobaczyć a tu nic ,co jest ,nie wiem,patrzę dookoła kątem oka widzę gałęzie przy lufie ,chwytam rękom i dopiero teraz widzę rozdwojone lufy i................No tak, pędząc do dzików z gałęzi opadał śnieg, i mi w lufy nasypał i po broni która miała trzy miesiące dokupiłem sobie 16 Iż po była jak piórko na moim ramieniu i w pędzeniu się sprawdziła ,poprawiłem kolbę przylegała idealnie jak dla mnie w pędzenia idealna.No ale pędzenie trwa dale ,dziki chyba wiedziały że nie mogę strzelać ,zdarłem gardło żeby poszły na linię omijały mnie krótko ,myślę że pobił bym swój rekord trzech dzików w jednym pędzeniu.Psy jak w amoku brały ciągle dziki ,a ja, no nic ,zły na siebie i cały świat pędziłem dalej.Były strzały i padły trzy dziki ,psy zrobiły swoją robotę ,cały wagon przeszedł koło kolegi strzelał ale nie trafił.Potem opowieści jak psy walczyły tuż przy linni z rosłym odyńcem i nie odważyli się na szczęście strzelać, bo psy.Emocje puściły i dopiero człowiek sobie uświadomił powagę sytuacji i ile miał szczęścia że się mu nic nie stało.
Mer.
Trzy zdjęcia ,pokot,mój dzik,broń .


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85943
Autor: mer 
Data:   19-12-10 08:57

zdjęcie


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85951
Autor: mer 
Data:   19-12-10 17:02
Załącznik:  20101212087.jpg (30k)

zdjęcia


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85953
Autor: mer 
Data:   19-12-10 17:15
Załącznik:  20101218088.jpg (27k)

zdjęcie


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85955
Autor: grubszyzwierz 
Data:   19-12-10 18:44

Utnij lufy, będzie na skeet. Swoją drogą dobrze, że nie rozsadziło mocniej i nic Ci się nie stało.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85957
Autor: canislupus4 
Data:   19-12-10 18:50

mer-gratuluję dzika i szczęścia żeś cały zdrów!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85960
Autor: Hubbert 
Data:   20-12-10 07:42

Grtatulacje ...ale przygoda.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85962
Autor: dzikuu 
Data:   20-12-10 09:35

Gratulacje mer ! W sumie to masz fart , że niec złego się nie stało.

Jeśli ktoś ma ochotę na kilka klatek filmu z dziczego polowania to zapraszam. FILMIK


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85964
Autor: mer 
Data:   20-12-10 10:31

Dzięki za gratulacje.ja będę miał trochę czasu ,opisze wigilijne,to co można oczywiście,jeszcze dojść do siebie nie mogę .
MAX 508 -gratuluje polowanka,no i psów.
dzikuu -no super ,psów u was dostatek,a co to był za fox -bo ciekawość mnie zżera .

ad.chłopaki może by się tak po sezonie spotkać i pogadać naprawdę do rzeczy o podkładaniu ,a nie owijać w bawełnę czy czegoś czasami, nie tak ,się skrobneło na forum,można i u mnie na wiosnę ,to jakiegoś dziczka się upiecze,trunków u nas nie brakuje.No chyba że ktoś ma inny pomysł ,jakiś konkursik czy jakaś zagroda może być Przechlewko bo tam z noclegiem i zagrodą nie ma problemu a dziczka upieczonego dowiozę.Taki tam pomysł,może wam się spodoba.
pozdrawiam Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85965
Autor: dzikuu 
Data:   20-12-10 10:52

Zrobimy Złajowisko wiosną , to będzie okazja się spotkać i pogadać.

FOX jest dobry , ostatnio trochę poszyty . Psy spotkały krawca w młodniku , ale po takich drobnych szyciach to same plusy. Zmarszczki przy okazji się likwidują i wczasów można zażyć : )


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85982
Autor: Krzysztof_K 
Data:   21-12-10 10:29

http://m.tokfm.pl/Tokfm/1,109983,8846296,Mysliwi_umiescili_w_sieci_brutalny_film_z_polowania.html


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85983
Autor: Hubbert 
Data:   21-12-10 11:13

Przykład na to że my myśliwi sami potrafimy "strzelić sobie w kolano". Pokazując, a nawet opisując sceny z polowania trzeba ważyć słowa, aby nie urazić uczuć ludzi mających inne poglądy na tematy łowieckie niż my sami. Wszak wgląd do naszych relacji i opowiadań, filmików łowieckich jest nieograniczony i ogólnie dostępny. Na tego typu relacje wpadają ludzie o różnych poglądach, bywa ze przypadkowo lub w celu napompowania do niebotycznych rozmiarów popytny kąsek czystego populizmu, nakręcany przez rządne sensacji i negatywów media. Takie przykłady i ataki na łowiectwo można zauważyć w ostatnim czasie. Przyznam, że nie ma w tym nic dziwnego w obecnych czasach jest popyt na negatywna sensację. Trzeba mieć świadomość prowadząc jakąkolwiek hodowlę, a w przypadku łowiectwa zwierzyny dziko żyjącej, że z samej definicji wspomniana hodowla zwierząt związana jest z pozyskiwaniem skór mięsa czyli z zabijaniem, uśmiercaniem. Róbmy swoje, angażujmy własne środki, czas, ochraniajmy , dokarmiajmy, introdukujmy, polujmy z psami, Szanując poglądy naszych oponentów nie dajmy im jednak pożywki do ich wewnętrznej frustracji. która staje się karmą dla wielu rządnych sensacji i to im bardziej negatywnych sensacji tym chętniej publikowanych..


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85984
Autor: Z L 
Data:   21-12-10 11:57

Hubbert
Nic dodać nic ująć
D B


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85986
Autor: mer 
Data:   21-12-10 13:06

No widzicie długo nie trzeba było czekać,mnie straszono, tu na forum, niby koledzy myśliwi-rzecznikiem .A jak co do czego to jeden stwierdził że się pultam ,tylko że my polujemy w realu a ci wytykający błędy przynajmniej tu na portalu to .....................za komputera ,a co to oni nie mają i co nie wyhodowali -szkoda że cieczki niema pięć razy w roku to by poużywali.Oczywiście co niektórzy .
Hubert-masz rację,ale nieraz trzeba dostać pstryczka w nos żeby zrozumieć,a autora filmu rozumiem co pokazał i co miał na myśli .Dla mnie osobiście to rewelacja jeżeli to ten film co myślę.
pozdrawiam Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85991
Autor: Hubbert 
Data:   21-12-10 23:48
Załącznik:  z1.jpg (34k)

Bez negatywnych emocji....
Widok z mojego stanowiska.
Jako podkladacze naganka.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85993
Autor: dzikuu 
Data:   22-12-10 07:50

Nie trzeba przyjmować postawy człowieka winnego.
Wielu myśliwych traktuje swoje członkostwo w PZŁ jak coś czym nie trzeba sie chwalić ,wręcz trzeba się tego wstydzić. Obserwujemy to wśród polityków i celebrytów. Przykład chociażby naszego obecnego prezydenta.

Dla wielu łowiectwo to pasja życia , której nie kryją przed innymi i nie wstydzą się jej.
Polujemy zgodnie z regułami prawa i nie powinniśmy chować ogona pod siebie.
Oczywiście zbyt długie zwlekanie z " dokończeniem sprawy " tylko po to , aby nagrać film , jest niehumanitarne i nie powinno mieć miejsca. Ale nie dajmy się zwariować.


" aby nie urazić uczuć ludzi mających inne poglądy na tematy łowieckie niż my sami. "
A kogo obchodzą urażone uczucia myśliwego , bezpodstawnymi oskarżeniami ???
Szanujmy siebie i swoje przekonania , tak jak to robią na przykład „ zieloni „ . Strzeżmy ich i nie pozwólmy ginąć tradycji polowania, która swoimi korzeniami sięga zarania dziejów.

Nie dajmy się zastraszyć modzie , która szybko przeminie.

Brakuje w naszych szeregach profesjonalisty , który zająłby się promocja łowiectwa. Taki etat powinien dawno temu stworzyć ZG PZŁ.
Szkoda , że nia ma Was na Biesiadach Norowców. Biesiadach , które wyłaniają najlepsze psy w Polsce. Psy , które zajmują się eliminacją drapieżników z naszych łowisk. To rodzaj polowania , który wielu laików , w tym również myśliwych ,traktuje jako bardzo niehumanitarne. W tychże to Biesiadach udział biorą dzieciaki z miejscowych podstawówek , „smakując” szeroko pojęte łowiectwo. Poznają prawdziwych myśliwych osobiście , słuchając z otwartymi buziami „opowieści o lesie” .
Nikt nie będzie im w stanie wmówić , kiedy już dorosną , że myśliwy to krwiożerczy fanatyk.

To trzeba robić.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 85994
Autor: ALF 
Data:   22-12-10 08:19

Koledzy, skupmy się na robocie psów, bo już wiele czasu nie zostało, a nie na jakiś nawiedzonych redaktorzynach i pseudoekologach, którzy szukają taniej sensacji na jakiś artykuł, byle zaistnieć.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86014
Autor: dzikuu 
Data:   23-12-10 08:26
Załącznik:  S1052682.JPG (56k)

Miałem przyjemność uczestniczyć w polowaniu wigilijnym na ziemi opolskiej. Jak zwykle opolowywany teren okazał się bardzo obfity w zwierza. Na pokocie ułożono 52 sztuki zwierzyny grubej i płowej. Całe polowanie wykonywane systemem szwedzkim , trwał ok. 5 godzin. To jeden duży miot , który braliśmy w obie strony.
Dzików padło ok. 15 sztuk ale na uwagę zasługuje liczba upolowanych danieli. Padło ich 22 sztuki w tym jeden łopatacz.
Jedna akcja zapadła mi w pamięć.


Gdzieś w połowie miotu trafiłem na duży zrąb. Wiadomo , nic tam nie będzie. Poszedłem więc w stronę młodnika , wołając do siebie SHERI. Zanim doszedłem , suka już łajała.
Są dziki.
W chwilę później dołączył MARKO i BETOWEN. Zatrzymałem się , dając psom możliwość popracowania. Po dłuższej chwili dziki wyjechały na linię. Bah , bah , bah ! Padło pięć strzałów.
Chwila ciszy i psy znów grają , jakieś 100 metrów dalej. Czekam aż wszyscy naganiacze pojawią się na linii i będziemy mogli się wyrównać.
Dziesięć minut.
Psy wciąż łajają. Widocznie gruby postrzałek , skoro we trzy nie dają mu rady.
Chcę iść do psów , żeby zakończyć sprawę , ale niestety , zapada decyzja - idziemy dalej.
Co 100-200 metrów przystaję i nasłuchuję. Łajki grają . Całe szczęście , przy dziku zostały tylko 3 psy z siedmiu. Dochodzimy do końca miotu , wyrównujemy nagankę i szykujemy się do powrotu.
Na grubym lesie widzę , że biegnie do mnie SHERI. Zadowolona , zdrowa . Za parę minut przemyka BETOWEN , później pojawia się MARKO.
Ciekaw jestem co z dzikiem.
Sprawa wyjaśnia się na pokocie, kiedy myśliwy opowiada kolegom jak to musiał prosić o pozwolenie zejścia ze zwyżki prowadzącego polowanie i dostrzelić dzika.
- Psy znalazły dziki pod moimi nogami- opowiada.

- Wyjechało z dziesięć kabanów , jednego położyłem w ogniu , a drugiego postrzelonego trzymały psy. Po 0.5 godzinie prowadzący pozwolił mi zejść i dostrzelić dzika. Kiedy doszedłem , stałem jeszcze z 15 minut zanim bezpiecznie mogłem strzelić.
Oczywiście sam poszedłem zrywać tego dzika do drogi. Okazało się że to kaban 80 kg strzelony na przedni bieg. Dlatego psy się w niego nie powpinały ale też nie pozwoliły mu ujść.
Polowanie jak zwykle przednie. Psy po raz kolejny pokazały klasę

Jeśli ktoś ma ochotę kilka zdjęć umieściłem na swojej stronie. Galeria Galeria


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86018
Autor: canislupus4 
Data:   23-12-10 12:45

Brawo Rafał-w takim łowisku psy mogą w pełni pokazać swe umiejętności!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86034
Autor: mer 
Data:   25-12-10 11:29

dzikuu-gratulacje ,piękny pokot.

Wigilijne-Mimo dużego śniegu podkładam dalej ,tym razem na wigilijnym u kolegi.Odbyły się trzy mioty na lesie,dwa pierwszy mioty głuche .Psy to dwa welsche które tak jak ja mają dość ,przedzierania się przez zasypane młodniki .Nie wiadomo od czego człowiek mokry od potu czy od śniegu który leci z gałęzi na głowę.Trzeci miot z początku niewinny ,po chwili słychać grube oszczekiwanie Czaka,nie widząc krzyczę- dziki w miocie .Za chwilę słychać dołączyła Zora więc się nie myliłem są dziki ,bardzo mnie to cieszy że rozpoznaję jak moje psy oszczekują dziki.Dwa razy miałem okazję widzieć dzika ale wyhamowywałem bo psy trzymały się za krótko i ledwo co było widać,Słychać było jak wyprowadzają dziki z młodnika potem strzały i z powrotem do młodnika ,pięknie niosło się po lesie oszczekiwanie,ganiałem po młodniku z psami do utraty sił wyszedłem na linie ,i przysłuchiwałem się jak psy biorą dzika .Po 10min.słucham jak dzik stawiał opór ,więc wracam ,gdy jestem blisko ,duży dzik prawdopodobnie mnie zwietrzył poszedł na flankę gnany przez psy ,po drugim celnym strzale pisał testament.W tym miocie było koło 20 szt.dzików ,padło 6szt.
Pozdrawiam Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86041
Autor: mer 
Data:   25-12-10 20:14
Załącznik:  o.jpg (38k)

To ten odyniec


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86258
Autor: mer 
Data:   02-01-11 18:14

NOWOROCZNE.
Witam.Polowanie w składzie 8 myśliwych,2 podkładaczy(Jarek i Ja)psy to 4 -welsch,2 -kopov ,trzy pędzenia.Warunki niby dobre ale nie dla psów ,poduszki pocięte po pierwszym pędzeniu.Pokrywa śniegu niby dostała mrozu ale psy się zapadały i tym poprzecinały poduszki.Dwa trudne długie pędzenia, podkładacze czyli my wyglądalismy jak kaleki, jeden z bolącym krzyżem wygięty jak paragraf(skutki ostatnich ciężkich polowań),drugi akurat nie od polowań tylko od nauki na stoku z potłuczonymi żebrami i z obitym obojczykiem,widok był na pewno zabawny ale nie dla nas, Broń co prawda na ramieniu wisiała ale jak ją w miarę szybko podnieść i jeszcze wymierzyć ,raczej nieosiągalne.Ale czego nie robi się dla swojej pasji,trzecie pędzenie -psy dość szybko odnalazły dziki ,grube szczekanie było dla nas nagrodą za dzisiejszy ból podczas polowania, tak może z 25minut z nimi szalały ,była próba podejścia i próba celnego strzału, ale nic z tego nie wyszło,broń okazała się zbyt ciężka ,.Ale psy robiły robotę i wygnały dziki z parowy ,na stoki i potem na linię myśliwych.My widzieliśmy trzy rosłe dziki, to te co stawiały opór ,ale dzików było więcej gdzieś ruszone przez psy na stokach, w sumie około 14szt.Na stanowiskach dostali trzy dziki w tym jeden pokażny odyniec.Po tym pędzeniu zakończyliśmy ze względu na psy .
Pozdrawiam Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86262
Autor: canislupus4 
Data:   02-01-11 19:03

mer-gratuluję!!!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86275
Autor: Hubbert 
Data:   03-01-11 00:34
Załącznik:  D5.jpg (75k)

Gratuluję koledzy udanych lowow.
Dzisiaj pierwszy raz w tym roku polowaliśmy z psami w okolicach Dęblina.
Święty Hubert nie pozwolil nam sie nudzić . Sam w jednym miocie pozyskalem cielaka i dzika Powinienem jeszcze strzelić tu lisa gdyby nie moje gmerania przy kniejowce zwiazane z wymianą breneki na śrut - mykita uslyszal i dał drapaka.
Trzy mioty w 15 strzelb na rozkładzie 2 cielaki i 4 dziki.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86369
Autor: mer 
Data:   05-01-11 11:28

Witam.Chopy ucichło cuś.
Coś wam opowiem ,jest to historia nieprawdziwa ,to był tylko sen.
A więc -to był mój pierwszy raz i zapamiętam to do końca życia ,indywidualnie z psem na grubego zwierza.Wstępnie były otropione ,na lesie poprzecinanym samymi grodzeniami .Czako został puszczony w największe grodzenie ,zanim się przedostałem głosił dziki,może z 15minut z nimi wojował a ja nasłuchiwałem o podchodzeniu nie było mowy ,jeden gąszcz.W końcu wygonił je z grodzenia,myślę że pozamiatane.Ale pies dalej je głosi tylko że na lesie,wydostaje się z grodzenia i widzę jak na mnie ciągnie cały pociąg.Strzelam dostał,przeładowałem i koniec starczy,Pies odwołany ,na otok przez ramie i ciągnę dzika ,tak może po trzystu metrach mordęgi ,między grodzeniami puszczam psa.Ja do przodu on do tyłu,nie karce ale daję komendę naprzód .Pognał w las ,a ja ciągnę dalej ,za chwile słyszę grube oszczekiwanie ,bierze dziki .Staje i nasłuchuje ,podprowadził pod same nogi ,może na pięć metrów.Nie strzelam bo mam za plecami jednego a na skup nie worze ,byłem dumny i szczęśliwy jakbym w totolotka wygrał ,dumny z psa.Nigdy nie doznałem takich przeżyć jak w tym dniu ,teraz was rozumiem co to jest indywidualne z psem,dla mnie to było to co przez ostatnie 11 lat .pracy z psami próbowałem zrobić , z jednym mi się udało ,i mam nadzieję że nie ostatni raz.
No i wtedy się obudziłem.
Pozdrawiam Mer.może kiedyś sny będą rzeczywistością ,i znajdom uznanie w oczach innych myśliwych za nasz trud No i prawo się unormuje i zezwoli na polowanie z psem indywidualnie,a interpretacje są różne, niby można ,niby nie ,więc na razie muszę śnić.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86372
Autor: Kocisko 
Data:   05-01-11 12:15

mer

Możesz śnić na jawie:):):)

WOLNO tak polować indywidualnie!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86375
Autor: nemrod_64 
Data:   05-01-11 13:13

Kol. Mer
Oczywiście, że można tak polować. Nie ma przeisu, któryby zabraniał polować idnywidualnie z psem. Zachęcam do lektury regulaminu, bo widzę, że Kolega jest na "bakier" z takowym!
Barz Bór


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86386
Autor: mer 
Data:   05-01-11 21:33

-ok. co koło to obyczaj,muszę śnić.A regulamin ,masz racje jestem na bakier -powiedzmy.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86387
Autor: nemrod_64 
Data:   05-01-11 21:40

Kol. Mer. Przeczytalem dzisiaj Twoje posty na tym forum, z calym szacunkiem lepsze historyjki wymysla mój wnuk. Z cala pewnoscia nie jestes mysliwym, a je?li nawet nalezysz do PZL, to tylko w celu pozyskiwania miesa. Wykazujesz si? calkowita nieznajomoscia regulaminu, malo tego calkowita jego ignorancja. A to nie ma nic wspolnego z myslistwem, i pieknymi tradycjami polskiego myslistwa. Jestes niestety typem "klusownika"-bez urazy.
Pozdrawiam Mysliwych i niech na Bor Darzy!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86389
Autor: mer 
Data:   06-01-11 08:34

Kol.nemrod_64 -Historyjki takie ma twój wnuk,no to trochę popolował .Klikając i obrażając inne osoby jest według ciebie ok.Mam propozycje zabierz z sobą wnuka ,psa jeżeli takiego posiadacz wybierz zagrodę i wtedy możemy pogadać.Co do kłusownictwa musisz mieć doświadczenie jeżeli tak mnie oceniasz,niestety muszę cię zmartwić stać mnie na to co upoluje,a czytanie i studiowanie regulaminu pozostawiam tobie.-bez urazy ale dla mnie jesteś typem teoretyka -fantasty .


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86392
Autor: canislupus4 
Data:   06-01-11 09:19

nemrod_64-TO NIE MIEJSCE NA TAKIE "WYPISY",tutaj stworzyliśmy ostoję prawdziwego łowiectwa,tego co w nim najpiękniejsze,jego kwintesencję,tu nie ma miejsca na politykę,a tym bardziej bezpodstawne ubliżanie komuś,więc proszę cię uszanuj to i zamilcz.Jeszce jedno-skoro tak szanujesz piękne tradycje,szanuj wszystkie i nie kalaj polszczyzny...

mer-szkoda nerwów,rób swoje! ;)

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86395
Autor: mer 
Data:   06-01-11 11:13

AD.canislupus4
Dzięki kolego ,domyślam się, kto się kryje pod tym kolejnym, swoim wymyślonym pseudo imieniu.
A praca z psami to jest coś co niektórzy wyrażając o sobie powiedzą -to jest moje życie ,pasja i chęć robienia tego do końca życia.A każde następne podkładanie ,konkurs ,szukanie postrzałka ,mobilizuję nas do jeszcze większego zaangażowania w to co robimy i kochamy.
Db.Mer


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86399
Autor: nemrod_64 
Data:   06-01-11 13:59

Koledzy!
Mięsiarstwo na pewno nie jest prawdziwym myślistwem! Nie wiem jak da Was, dla mnie pozyskanie dzika nie jest najważniejsze, a na tym forum odnoszę wrażenie, że niektórym właśnie tylko o to chodzi - pod przykrywką "myślistwa".
Kol. Mer, w poprzednich wypowiedziach, pokazałeś co wiesz na temat regulaminu (niewiele), oraz w jaki sposób go traktujesz. A jeśli już ktoś zwrócił Ci uwagę, że nie wolno strzelać w miocie gdzie idzie naganka - to strasznie się "oburzyłeś". Bez urazy, ale mam prawo wyrażać swoją opinie, tym bardziej, że poluję od kilkudziesięciu lat.
Pozdrawiam Myśliwych!
Darz Bór


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86403
Autor: mariandzik 
Data:   06-01-11 17:07

nemrod
zależy kto co jeszcze rozumie przez "mięsiarstwo", bo niektórzy uważają, że jeśli ktoś poluje i bierze na użytek własny dużo zwierza to jest mięsiarzem. Tacy co tak myślą często strzelają najwięcej zwierza w kole oddając go na skup, czyli tzw. strzelacze. Co gorsze? Moja rodzina nie jada innego mięsa jak dzikie i całe szczęście, ze mogę uciec od tego chemicznego z lad sklepowych.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86405
Autor: gawronn 
Data:   06-01-11 18:17

.
...............a tak przyjemnie mi sie czytało ten temat :(((((

FACHOFIEC z kilkudziesięcioletnim stazem sie do klawiatury dorwał i ot pozamiatał : (
DB gawronn


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86497
Autor: Kocisko 
Data:   10-01-11 13:01

nemrod 64

Czy nie wydaje Ci się że nemrod z takim stazem powinien wyrazać swoje poglądy w nieco bardziej wyważony sposób?
Zalogowałes sie raptem parę dni temu, "wpadasz" w temat który trwa od ponad pół roku i na "dzień dobry" nazywasz ludzi kłusownikami i mięsiarzami. Obawiam się ze nawet nie znasz pochodzenia słowa MIĘSIARZ.
Nazywać mięsiarzem kogoś kto poluje z psami i potrafi w tak, bardzo często, ciężkich warunkach ubić zwierza to oznaka absolutnego braku znajomości tematu. Obstawiam ze nigdy nie polowałeś spod WŁASNYCH psów-dzikarzy. Więc od początku: zakup i wychowaj szczeniaka, zadaj sobie trud ułożenia a potem chodź z ręcami w kieszeni i podkładaj pieska dla przyjemności kolegów z linii. Może Tobie sprawia frajdę upolowac zwierza raz na kilka lat ale nie wszystkim więc nie narzucaj swojego punktu widzenia. Pies który ma mało okazji doprowadzić do ubicia zwierza NIGDY nie bedzie dobrym psem. Co najwyżej może zrobić wrażenie na ZNAFCY szalejąc przez kwadrans po zagrodzie. Do lasu możesz iśc z nim na spacer. Najlepiej na smyczy zeby nie zginął w krzakach.
W takich sytuacjach przypomina mi sie fragment "Pana Tadeusza":
" Cymbalistów było wielu, ale żaden nie zagrał....."


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86513
Autor: grubszyzwierz 
Data:   11-01-11 08:37

Do 15.01.2011 już blisko, co prawda sezon przedłużony do 30, ale to niczego już chyba nie zmieni. Chciałbym rozwiązać konkurs i w związku z tym chwalcie się wagami pierwszych strzelonych dzików spod psa w tym, niestety kończącym się sezonie.
DB
Ps. Na nemroda nie zwracajcie uwagi


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86519
Autor: Hubbert 
Data:   11-01-11 10:59
Załącznik:  j2.jpg (57k)

105 kg tylko.... że nie mój, ale tak było blisko. Została jednak satysfakcja - pozyskał go na ostatniej zbiorowce mój dobry przyjaciel i zarazem łowiecki wychowanek.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86523
Autor: dzikuu 
Data:   12-01-11 07:13

Jeśli dobrze pamiętam to chodzi o PIERWSZEGO dzika spod psów , dlatego się nie wychylam . Jedynie ok. 35 kg.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86526
Autor: Krzysztof_K 
Data:   12-01-11 13:25

Gdyby chodziło o najlżejszego to prawdopodobnie bym wygrał 15kg i do tego z raną postrzałową:)
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86530
Autor: lisner 
Data:   12-01-11 15:47

To było gdzieś w Polce bodajże 2 lata temu.... może już było o tym na forum, ale jeśli nie to warto przyjrzeć się jak "odpowiedzialnych myśliwych" dewizowych gościmy na naszych polowaniach. Chodzi mi o wydarzenia od 2:20 minuty filmu.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86532
Autor: mer 
Data:   12-01-11 16:15

loszka 55kg.-wynik mało imponujący,ale własny wypracowany.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86535
Autor: Bars11 
Data:   12-01-11 21:22

Pierwszy , 50 kg , ale polujemy do końca stycznia . !!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86537
Autor: ALF 
Data:   12-01-11 22:39

ad lisner ,ale skomentowali go krajanie też odpowiednio.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86539
Autor: lisner 
Data:   12-01-11 22:54

ad. ALF

Większość komentarzy ( chyba ) po duńsku, a to niestety nie jest język którym wprawnie władam. W mojej ocenie zachowanie myśliwego skrajnie naganne. Szkoda tylko, że chęć pozyskania dzika przesłoniła mu zdrowy rozsądek.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86543
Autor: ALF 
Data:   13-01-11 08:08

zgadzam się w pełni.
ja też po duńsku nie mówie ani pisze, ale google tłumacz ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86544
Autor: grubszyzwierz 
Data:   13-01-11 08:58

Ad. Krzysztof
Nie wygrałbyś, uwierz mi :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86600
Autor: mer 
Data:   15-01-11 13:51

Witam.
Powiem tak ja sezon zakończyłem,a zakończyłem dwu dniowym podkładaniem.O polowaniu może kiedyś coś skrobnę,U nas leje deszcz ,śnieg ginie ,psy wymordowane ja też .Zaliczam ten sezon do dobrych ,były szycia i różne upadki na zdrowiu psów ale dotrwaliśmy bezpiecznie razem do końca sezonu i to się liczy.Każdy co podkłada mógłby ponarzekać jak i co, ale krótko trudny był to sezon ze względu na warunki pogodowe.
Ale chopy jest dobrze .Nasze cele na ten rok -
suka może w końcu podkładanie nie przeszkodzi mi w pokryciu suki i będzie miała tak że do następnych zbiorówek będzie mogła robić robotę,jeżeli nie to nici z dopuszczenia,czemu dopuszczam-ano obiecałem dwóm kolegom ,a oni czekają i czekają........ a i ja chce sobie zostawić szczeniaka.
Pies- chce zaliczyć parę konkursów,ale najpierw trzeba to bydle utemperować po zbiorówkach, bo na zagrodzie wiadomo pójdzie na całość ale na posłuszeństwie brak słów.Po co konkursy ,zdobyłem to co chciałem,ale czemu nie pojechać jak ktoś lubi.
Co do wystaw,powiedzmy nie mam czasu....
A jak u was ,skończyliście sezon,czy kończycie z końcem miesiąca,gdzie zamierzacie jechać na konkurs może dojadę.
pozdrawiam Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86641
Autor: MAX 508 
Data:   16-01-11 17:46

Jedyny temat na forum bez zgryźliwości i słownych przepychanek.W zasadzie jedyny do którego zaglądam .Polowanie z psami ponad podziałami.

U mnie sezon jeszcze trwa do końca stycznia .Dziś dorzuciłem kolejne 2 dziki spod psów (70 i 35kg ) .Na pokocie łącznie 8dzików,lis i niestety zając którego tajga złapała. W tym sezonie Hubert wyjątkowo mi sprzyja .Mam nadzieję że tak do ostatniej zbiorówki dotrzyma.Może to za te dwie uwolnione kozy:).Ostatnie chyba 6-7 zbiorówek 100%skuteczności w strzałach do dzików.Łącznie już 20 zbiorówek zrobionych ,jeszcze dwie przede mną ...

DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86642
Autor: canislupus4 
Data:   16-01-11 17:53

MAX 508-Jeszcze raz gratuluję Wojtek!Pełny szacunek!A,na myśliwskie szczęście według mnie zasłużyłeś jak mało kto i nie chodzi mi bynajmniej o te dwie kozy...

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86647
Autor: Hubbert 
Data:   16-01-11 20:26

MAX 508 - Gratulacje . Św Hubert sprzyja dobrym ludziom.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86656
Autor: Bars11 
Data:   17-01-11 00:06

Ja widocznie zły człowiek jestem , ponieważ ten sezon mam do kitu. Jeszcze dwa polowania do końca a dzik powtórnie pokaleczył Airona . Po pierwszym leczyłem go półtora miesiąca . Liczyłem , że przyuczę przy nim młodą sukę . Nie udało się . Strzeliłem dużo mniej niż normalnie i praktycznie pół sezonu na linii
DB Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86657
Autor: mer 
Data:   17-01-11 07:51

Bars11 -ja w tym sezonie byłem jedno pędzenie na stanowisku,i to na polecenie prowadzącego,czemu-bo ledwo łaziłem tak dostałem w kość w pędzeniach ,ale to nie dla mnie zastanawiałem się co ja tu robię.Mi w tym roku św.Hubert sprzyjał i nie chodzi o pozyskane dziki ,jestem szczęśliwy że psy są nadal ze mną a bywało różnie ale widocznie ktoś nad nimi czuwał.Ile zbiorówek nie wiem trzeba by policzyć co tydzień polowanie i nieraz dwu dniowe.Pozyskanych dzików spod psa 11 ,strzałów było o wiele więcej tylko strzelec zawodził.
DB.Mer.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86658
Autor: mer 
Data:   17-01-11 07:53

MAX 508 -Gratulacje.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86659
Autor: dzikuu 
Data:   17-01-11 07:57

I mnie się udało fajnie sezon zakończyć. Dzika strzelonego w tylny bieg , MARKO i SHERI przytrzymały do chwili dojścia na bezpieczny strzał. Nie musiałem po lesie ganiać kilometrami , jak to było w przypadku polowania z jednym psem.
Przelatek 50 kg.
Sezon bez strat i interwencji veta na szczęście.
Młody DIPAR też dostał pierwsze szlify , przyszłe pole budiet rabotat na 100% mozliwości.
Teraz zaczynam sezon norowań i chyba nie będzie tak kolorowo.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86662
Autor: Princi 
Data:   17-01-11 09:29
Załącznik:  poloo.JPG (101k)

U mnie sezon polowań zbiorowych zakończył się bardzo fajnie ale tylko dla jednego psa...
Zbiorówki zaczęliśmy pod koniec października i na dobrą sprawę skończyliśmy w połowie listopada, polowania całkiem niezłe zwierza dużo, pokoty różne czasem strzelcy zawodzili. A psy, do połowy listopada moja drużyna spisywała się, do czasu jednego polowania dewizowego na którym moja Czarna Mamba EVI odeszła do krainy wiecznych łowów... Od tego pechowego polowania skończyły się zbiorówki.
Mój DINO od tej pory poszukuje tylko postrzałki, jedynie moja AURA z Kojca Diany jeździła ze mną na polowania zbiorowe do Koła Łowieckiego w którym robiłam staż.
I tak jak pisałam na początku super zakończenie sezonu polowań było dla AURY. Ostanie polowanie suczka pracowała z 4 innymi psami kolegi. Fajna praca tych psów, moja młoda suczka świetnie dawała sobie radę, a w ostatnim pędzeniu został strzelony z pod niej ostatni dzik tego dnia. Na pokocie leżała 1 łania 22 dziki 3 sarny i 1 lis.
Mam nadzieje że następny sezon będzie pomyślniejszy bez żadnych strat, będzie nowa drużyna składająca się z samych alpejczyków.


Na zdjęciu ja AURA i Król Polowania.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86665
Autor: gawronn 
Data:   17-01-11 09:37

Powitać ))))))))
Ja również sezon zakończyłem.Był to mój i moich GP pierwszy sezon pracy w miocie.Na ponad dwadzieścia ,zrobionych ‘ podkładek uważam sezon za bardzo udany.Wszystkie polowania to nowe doświadczenie dla młodych psów,które nie porównywalnie do początku sezonu zaczęły trybić .Jedno polowanie, a raczej pierwszy miot okazał sie pechowy, oba psy były cięte co wyeliminowało je z dalszego polowania na pare dni,ale to zdarzenie wiele je nauczyło)))) W 99% podkładałem wspólnie z kol.Maruchą. czyli na cztery psy.Które z polowania na polowanie coraz to lepiej ze sobą współpracowały.Podkładalem również z kolegami Kabarem,Markiem Lipowiczem,Barwinem i Witkiem K.
Strzeliłem w kukurydzy odyniaszka 120kg,ale największą radością były ,solowe’ dziczki młodej suki Dumki.
Podsumowując dziękuje kolegom za wspólne polowanie i do obaczenia w miocie jeszcze w tym roku już za 9 m-cy )))))))
…….dzikuu my wracamy do piachu do zobaczenia nie bawem, NI KITY
DB gawronn


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86674
Autor: gawronn 
Data:   17-01-11 14:50

Zapomnieć o koledze...............przyczyna jest zbyt duż ilosć sporzywanego mięsiwa:))))))
W gronie kolegów z którymi podkładałem był równierz Jarek Skoczkowski:))))
DB gawronn
.....Jarku do zobaczenia nie bawem NI KITY :))))))))))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86683
Autor: Hubbert 
Data:   17-01-11 20:28

Serdeczne gratulacje wszystkim tańczącym z dzikami milo się czyta i ogląda wieści z kniei, Będzie co wspominać czkając na kolejny sezon polowań zbiorowych. W minionym sezonie prawie nie podkładałem z psami dzików, jakoś się nie składało. Albo sam prowadziłem polowanie, albo gdzieś tam byłem zapraszany, to znów dawałem pierwszeństwo młodszym zapaleńcom dziczych podkładek , ale dziewczyny zawsze trzymały dyżur grupy pościgowej i kilka dziczków przyciągnęliśmy na pokot dzięki ich pomocy. Podczas polowanie kończącego sezon w moim kole Św. Hubert darzył mi łanią i podsumowując cały sezon zbiorówek zaliczam go do jednego z lepszych w moim myśliwskim życiu. Na ostatnim pokocie sezonu położyliśmy łanię i dwa warchlaki.
Do przyszłego sezonu.
Darz Bór


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86703
Autor: ALF 
Data:   18-01-11 00:12

Na ostatnim polowaniu w tym sezonie polowaliśmy z Barwinem, Berdyszem, KrzysztofemK i Jarkiem(Laufer Polski). Podkładaliśmy 8 psów + 2 młode do szkolenia. Wszystko GP.
Na pokocie 1 jeleń byk, 10 łanie i cielaki, 48 dzików i 2 lisy.
Polowanie 3dniowe.

Poprzednio w tym kole podkładaliśmy psy w tym samym składzie, po 4 dniach na pokocie ułożono: 7 jeleni, 71 dzików i 2 lisy.

To był piękny sezon zbiorówek. Mieliśmy zazwyczaj piękne rozkłady, psy wykonywały konkretną robotę, nikt na nie nie narzekał a wręcz odwrotnie. To są niezapomniane chwile i przygody. Najwięcej polowałem z Berdyszem, Barwinem, Jarkiem, KrzysztofemK i Witkiem K. Następny sezon już zapowiada się ciekawie. Zobaczymy jak będzie. Oby czas do kolejnych zbiorówek szybko przeleciał.

Dziękuję wszystkim z którymi podkładałem psy.

DB!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86724
Autor: Barwin 
Data:   18-01-11 16:45

W niedzielę zakończyłem sezon zbiorówek - szkoda że tak szybko.
Brałem udział ze swoimi psami (Kaprysem , Polką , Demonem , Teri ) w 47 polowaniach dewizowych. Dzięki nim jestem bogatszy w nowe doświadczenia i wiele wspaniałych wrażeń.
Fotosów nie robiłem , ale za to mam sporo fajnych filmów z psich "akcji", których jak się sami domyślacie , w szerszym gronie nie mogę upubliczniać. W planach na przyszły sezon zamierzam przygotować jeszcze 3 lub 4 psy. Już teraz zaczynamy trenować , a na wiosnę może jakiś konkursik.
Szczere podziękowania za pomoc i wspólną polowaczkę dla Jarka z Laufra Polskiego , Darka z Alfem , Rafała z Berdyszem , Krzyśka z Rajką i Piotrka z Lutomia. Myślę , że nasze , długie Polaków rozmowy zostaną nam długo w pamięci i zaowocują jeszcze lepszą jakością w przyszłym sezonie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86785
Autor: Krzysztof_K 
Data:   19-01-11 09:21

Ja również kolegom dziękuję za wspólną polowaczkę, żal tylko, że trzeba czekać 9 miesięcy.Pozdrawiam.DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86788
Autor: grubszyzwierz 
Data:   19-01-11 10:10

Ja jeszcze nie dziękuję. Polujemy z psami do 30-go, bo wolno. Na lochy trzeba będzie szczególnie uważać . Może poprawię statystykę i rozkład wzrośnie. Jednakże nie strzelę do niczego większego niż 30 kg, chyba, że wielki oręż i pędzel zobaczę.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86789
Autor: dzikuu 
Data:   19-01-11 10:42

Jasne , że indywidualnie jeszcze sie powłóczę , ale zbiorówek u mnie już też koniec !


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86980
Autor: MAX 508 
Data:   23-01-11 20:37

Dzisiaj cieniutko tylko 1dziki i 1lis na pokocie,padło jeszcze chyba 6pudeł. Dwa mioty tylko daliśmy radę zrobić ,dzików mało ale psy popracowały uczciwie dziki "walczaki". Poza tym jak już były to duże i ludzie bali się lochy strzelić .Ja też ściągnąłem palec ze spustu w miocie .Tak bywa ale mamusiek dużych szkoda .


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86982
Autor: grubszyzwierz 
Data:   23-01-11 20:55

U mnie było podobnie. Komfort polowania maleje po 15.01. Moim zdaniem, zamiast wydłużać sezon w styczniu powinni pozwolić polować z psami na dziki wcześniej, powiedzmy od września. Nawet jeżeli strzelisz lochę, to warchlaki sobie poradzą, a na pewno nie strzelasz do prośnej.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86992
Autor: Kocisko 
Data:   24-01-11 08:31

Eeee, bez przesady chłopaki:):)
Bodajże w reprincie pierwszego nr Łowca Polskiego z 1899r jest wzmianka o polowaniu zbiorowym z lutego bądź nawet marca gdzie padło kilkanaście dzików z czego z 2 czy 3 lochy. Autor komentuje to mniej więcej tak: nijakiej winy myśliwych w tym nie było bo dziki bardzo szybko przeskakiwały przez wąskie dukty i oceniać nie było sposobu:):):):):):)

A tak poważnie to wydłuzenie sezonu na lochy do końca stycznia niczego by nie zmieniło. Taki był sezon przez xxx lat do 1995r i jakoś nikt nie narzekał. Jak równiez na kozy, koźlęta i łanie. Wszędzie gdzie polowałem/poluję zawsze się mówiło : oszczędzać lochy prowadzące i nikt celowo tego nie robi/ł.
Co do płowej: zawsze nurtowało mnie pytanie-dlaczego cielaki wolno strzelać do końca lutego a koźlaki już nie?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 86993
Autor: grubszyzwierz 
Data:   24-01-11 08:39

Tłumaczenie dobre. Podobnie było w "Kilerze" kiedy Kiler przepraszał Rybę, że wszedł mu na linię strzału i obiecywał, że się to więcej nie powtórzy :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87008
Autor: canislupus4 
Data:   24-01-11 20:25

Myśmy w tym sezonie za wiele nie zdziałali z uwagi na szybką i srogą zimę,która wyeliminowała jamniki z pracy w miotach,ale coś tam pogoniliśmy.Zresztą w porównaniu z wami Koledzy taki ze mnie póki co podkładacz jak z koziej du.. trąba,lub może lepiej (będzie na temat) jak z norowca dzikarz...

Otóż do tej pory chodziłem w miotach z moją jamniczką Arą w myśl zasady lepszy taki pies jak żaden,bo z sabakami u nas posucha.Suka to zaprawiony w bojach norowiec,ale zawsze podchodziłem do tego tak,że gdzie ja tam i pies i zawsze coś tam pomogła,to kaczkę przytaszczyła z wody ,to wypłoszyła koguta,a zbarczonego nieomylnie odnalazła,to doszła postrzałka grubego zwierza.Z tymi postrzałkami to było tak,że choć miała ich sporo to zawsze to były sztuki już zgasłe lub gasnącego.Każdego traktowała jednakowo-wjeżdżała na niego i tyle.
Na żywym,zdrowym dziku pracowała tak jak należy to oczekiwać od jamnika,z odpowiednim dystansem,uchodzącego o ile jej się udało potrafiła łapać za "portki".
W miocie pracowała ładnie,szeroko (oczywiście jak na jamnika),nie wychodziła z miotu,wracała na czas.Kózki ,a owszem,pachniały jej miło,ale szybko nauczyła się,że dłuższa pogoń jest bezsensowna.

Puszczając ja w miot zawsze liczyłem się z możliwością zniknięcia w norze i dlatego na takie polowanie pozwalałem sobie tylko u nas,gdzie znam rozmieszczenie wszystkich nor.Przez kilka sezonów nie miałem jednak takiego zdarzenia,tymczasem przedwczoraj suka w jednym z pędzeń,w nalocie bukowym natrafiła na lisiurę,zgoniła na linię,gdzie przeszedł nie strzelany i poszła za nim dalej.Traf chciał,że lis uchodził do nory i gdy tylko umilkła i nie wracała w zwykłym czasie już wiedziałem gdzie jej szukać i znalazłem.Na marginesie-zaliczyła rozciętą kufę i klasyczne wygonienie z nory... ;)

Sytuacja druga z owego dnia.Muszę tylko napisać,że tego dnia chodził z suką 13 miesięczny jamnik Fado,który układany jest na farbę i dzika.Ale do sedna.Dziczek (40 kg po wypatroszeniu) dostaje postrzał na kręgosłup,ciągnie się na przednich biegach,w końcu siada na zadzie i tak trafiają na niego jamniki.Ara szybsza uderza pierwsza,nie ma żadnej gry,tylko frontalny atak,suka łapie dzika za podgardle,młody prawidłowo zatacza koło i dobiera się do szynek.Dzik zrzuca z siebie sukę,przygniata gwizdem,ta poprawia chwyt.Dzik łapie ją w pół i nie wiem,czy nie potrafił już mocniej zacisnąć,czy sukę ratuje Fado,który coraz mocniej wgryza się w dzicze szynki,może cud,nie wiem... W każdym bądź razie suka ani na moment nie odskoczyła,nie próbowała atakować od tyłu i nim dobiegłem wszystko powtórzyło się jeszcze dwukrotnie,wreszcie kiedy dotarłem suka była pod dzikiem i trzymała go za żuchwę.

Koniec!Przestaje mieszać profesje,mogę jeszcze z tą suką dochodzić dzicze postrzałki,ale tylko na otoku.To,że suka jest cała pomimo,że dzik do potworów nie należał to nieprawdopodobne szczęście,przyzna to każdy,kto wie o czym pisałem...

A psa na dziki to sobie sprawię rzecz jasna... ;)


DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87011
Autor: Bars11 
Data:   24-01-11 20:35
Załącznik:  IMG_0007.JPG (29k)

canislupus4 - rzecz jasna łajkę
DB bars11


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87012
Autor: canislupus4 
Data:   24-01-11 20:55

Bars11

Co tu kryć... ;)

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87017
Autor: Jacu 
Data:   24-01-11 21:58

Mój sezon zbiorówek zaczął się nie ciekawie, ale końcówkę zakończyłem mocnym akcentem ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87022
Autor: mer 
Data:   25-01-11 07:20

canislupus4 -naprawdę wiele szczęścia miał psiak ,grunt że cały i zdrowy.
pozdrawiam.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87027
Autor: Kocisko 
Data:   25-01-11 08:15

Paweł

Jeszcze raz; SZACUN dla Laluni:):):)
Wielkie waleczne serce ukryte w ciałku nikczemnej postury-istna Sienkiewiczowska .....BAŚKA:):):)
Nie mylić no, wiecie z kim:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87072
Autor: grubszyzwierz 
Data:   25-01-11 18:57

Ta by się z profesją Ary nie pogodziła:):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87128
Autor: dzikuu 
Data:   26-01-11 08:01

canislupus4 gratuluje odważnego jamiola, a dzikarza to chyba rzeczywiście powinieneś sobie juz zafundować !!! : )


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87136
Autor: Hubbert 
Data:   26-01-11 11:19

canislupus4 to jest pasja i nie przeskoczysz. Gratulacje
Jacu - gratulacje, ladne czarnuchy.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87146
Autor: Bars11 
Data:   26-01-11 13:13

Trochę z innej beczki ! Czy to ,że mój łajek od kilkunastu dni lnieje jest normalne , czy to efekt uboczny po leczeniu antybiotykiem ?
DB Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87191
Autor: ryho 
Data:   26-01-11 22:05

ad,Bars)
U mnie to samo się dzieje , suka karelski na niedźwiedzie zaczęła linieć jakieś dwa tygodnie temu, jako jedyna z całego kojca. Inne psy nie linieją. pozdrawiam D.B


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87280
Autor: mer 
Data:   28-01-11 18:29

Witam
Taka krótka przykra informacja- śmiercią tragiczną pod kołami auta zginął wachtel Kano Myśliwski Tabor kol.Jarka niektórzy go znają z konkursów małych ras.Czemu pisze akurat tutaj ,dlatego że był to pies pracujący przeszedł prawie cały sezon szczęśliwie i nagle tragedia.Dlatego nie mogłem napisać gdzie indziej,tylko tu gdzie faktycznie psy pracują.Brak słów ,taka dziwna śmierć.
Zamiłowanie do tej rasy i chęć pracy z psem Jarka na polowaniach zbiorowych i indywidualnych chyba jest większa od wszystkiego ,z tego co wiem zamierza jechać po wachtla do Czech i dalej robić swoje .Nie dla pieniędzy i.........itp,dla pasji ....
Jakoś mi się w głowie nie mieści ,ta cała sytuacja.
Najszczersze kondolencje od całej mojej rodziny .....
DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87281
Autor: MAX 508 
Data:   28-01-11 19:47

Ten sezon jakoś dużo psów zabrał ...
Piotrek traci na początku sezonu Evara-kopova (forumowy Z Lutomia)
Asia traci swoją kopovkę Evi (forumowa Princi)
Grubszyzwierz -pochował swojego Bruna GP
Jarkowi-naszemu znajomemu z Jelenia Strzegom zastrzelili Jaga jadącego na dziku
Grzmilas- traci swoją Ogarzycę w podobnych okolicznościach
Marek - mój kolega z Koła z którym od lat podkładamy traci Aresa-kopova na początku sezonu .
Znajomy leśniczy traci Alpejczyka prowadził dziki-również pod kołami.
Kolega Piotrek u którego podkładałem traci Foksa krótkowłosego po starciu z wycinkiem...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87283
Autor: canislupus4 
Data:   28-01-11 20:02

Wojtek-więcej tego było...cześć tym psom,bo to druhy były!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87298
Autor: mer 
Data:   29-01-11 08:14

U nas do drugi pies w tym sezonie ,oby więcej takich nie było.
DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87300
Autor: grubszyzwierz 
Data:   29-01-11 08:34

Rzeczywiście, trudny ten sezon. Znam jeszcze dwa przypadki z naszej okolicy, o których nie napisał Wojtek. Airedale z odstrzeloną łapą, wykrwawił się w drodze do weta oraz suka mixterier "bardzo daleko poszła za dzikami'.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87305
Autor: Piotr62 
Data:   29-01-11 10:13

Niecałe dwa tygodnie temu moja jedna foxterierka też zginęła. W trakcie polowania na lisy zapadła się nora. Dwa psy wyjąłem trzeciego już martwego razem z lisem.
Szkoda psiaków. W niespełna rok straciłem trzy psy.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87314
Autor: Jacu 
Data:   29-01-11 19:47

Jagterierka kolegi świeżo po wystawach i konkursach ginie w miocie u mnie na polowaniu. Moje wychodzą cało, ale nie obeszło się bez szycia.
Po miesiącu gdy stopniały śniegi odnaleźliśmy resztki psa, prawdopodobnie tej suki :(


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87320
Autor: MAX 508 
Data:   29-01-11 21:09

Koniec sezonu właśnie łapie oddech po promilach:) kończyliśmy w takim domu opatrzności bożej ...o jezu...:)
Skończyłem sezon w pełnym składzie psy całe ,jedno szycie tajgi.Gringo lekkie obcierki.Dzisiaj skończyliśmy pokotem 7dzików i 4lisy a 34strzały -za dużo tych pudeł .W sumie Łącznie u mnie i w gościach 16 dzików lis i borsuk .Jestem zadowolony.

DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87337
Autor: canislupus4 
Data:   30-01-11 18:22

MAX 508

Wojtku jeszcze raz duże gratulacje i wielki szacunek dla Waszego teamu!!!
Ładny wynik,a poza tym wiem,że tych szesnastu
kabanów,lisiury i jaźwca nie oddałbyś nawet za sto "ambonowych"!!!
I to jest kuhwa pikne!!! ;)


DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87338
Autor: canislupus4 
Data:   30-01-11 18:28

My także zakończyliśmy.Pomimo tego co sobie przyrzekłem,puściłem dziś sukę w dwóch miotach.Okazji do nauki "rozumu" zabrakło,wręcz przeciwnie-w drugim miocie postawił się jamniczce warchoł z późnego miotu i marnie skończył,zahvat kak na lisici...

A,co niektórzy martwią się ,że im łajka warchoły... ;)))

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87340
Autor: mer 
Data:   30-01-11 19:42

Gratulacje koledzy.
Mer


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87341
Autor: maks67 
Data:   30-01-11 19:47

Pogratulować przygód!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87344
Autor: MAX 508 
Data:   30-01-11 20:27

Ad Canislupus

Paweł daj Ty tej swojej psinie robić co lubi i jej nie hamuj jak ma smykałke do dzików to z nią poluj .Jamnik taki sam dobry pies żeby spod niego strzelać jak każdy inny.Jedynie śnieg może go ograniczać .Wg mnie z podchodu z jamniorem fajnie by się dziki strzelało,przypuszczam że i większe sztuki też bo one małego psa by lekceważyły i dłużej dotrzymały .Ty od drzewa do drzewa po cichu i bęc kabana!!:)
Osobiście nigdy z jamnikiem nie polowałem ale zakładam się że jak pies lubi dziki pozaczepiać to i się strzelić da spod niego.

Fajnie że ten temat dotrwał do końca sezonu,przekroczył chyba z 500wpisów bez obelg i kłótni i ciągle ludzie tu zaglądają .Tak trzymać


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87351
Autor: canislupus4 
Data:   30-01-11 20:44

MAX 508

Wojtek,to ja wiem-boję się tylko,że jak będzie brała postrzałki tak jak tego z przed tygodnia, to w końcu marnie skończy-jamnik ma to do siebie,że cały w gwizd wchodzi i nie trza orężnego kabana by był koniec.Dziś miałem taką sytuację-dzik podobny jak ten z ub.tygodnia (prawdopodobnie z tej samej watahy),strzelony na miękkie zostaje w polnym zagajniku,sosnowa szczotka 30x30 m.Nic nie widać,wiadomo tylko,że wewlekł się na zadzie-suki nie puszczam,bo i tak wiem,że go nie zgłosi,a tylko niepotrzebnie się narazi.Koniec końcem musieliśmy odstawić niezłą "partyzantkę"...

Ale popróbujemy,tak jak dziś-niby miałem nie puszczać,ale jak pies nie czesze miotu,to jakoś nie tak...
ja nie umiem tańczyć bez muzyki!!! ;)

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87355
Autor: Bars11 
Data:   30-01-11 21:03
Załącznik:  IMG_0026.JPG (64k)

Dzisiaj rano jak zbierałem się na ostatnią zbiorówkę Airon przypominał się i za przeproszeniem du…pa mi zmiękła Łaj był tak żałosny , że wpuściłem do samochodu , Wziąłem też sukę . W pierwszym pędzeniu Łajki wyszły z miotu za jeleniami . Dzików niet. Airon wrócił za chwilę a Dama przepadła. Po pół godzinie znaleźliśmy ją w polach. Szła w innym kierunku. Młoda jeszcze i postanowiłem ją trzymać w samochodzie. Następny miot Airon znajduje dziki . Nie mogłem dojść do strzału i wyprowadza przelata na linie myśliwych . Tam też dzik napisał testament. Dla mnie najważniejsze to ,że po ostatnich szarżach nie boi się . Druga myśl to że wcale ostatnie dwa przypadki nie nauczyły go szacunku dla zwierza . Podzieliłem się tą myślą z kolegą który skwitował to w sposób „ Airon dzisiaj chce wyrównać rachunki z ostatnich polowań „ Następne pędzenie i tym razem wypędza pojedynka odyńczyka 70kg na linie i kolega popisuje się ładnym komorowym strzałem. Dzik był wcześniej strzelany i jest duże prawdopodobieństwo , że to ten który pokaleczył Airona dwa tygodnie temu . Później strzelano do niego na linii na sztych i tak wyglądała rana postrzałowa.
DB Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87369
Autor: mer 
Data:   31-01-11 09:13

MAX 508 -no bo w tym temacie piszą ludzie którzy nie doradzają,promują,jakiejś rasy czy hodowli,dlatego nie ma sporów.A kiedyś te obrażliwe wpisy DZIADKA to był atak na moją osobę,czemu chyba z zazdrości ,ale wiele by o tym pisać. Zawsze twierdze że człowiek z człowiekiem w końcu się spotka ,a jeszcze jak wiemy na kogo czekać to długo nie potrwa.Szkoda że tylko nie można pisać wszystkiego co życie przyniesie podkładając na polowaniu ,tylko w wielkim skrócie nie ujawniając esencji pracy naszej i naszych psiaków.Ale pomimo to nie jest żle ,ci co robią robotę mogą się domyślić co się działo .A resztę opowiadamy sobie w bardziej wąskim kręgu.
Bars11-gratulacje.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87373
Autor: grubszyzwierz 
Data:   31-01-11 09:53

Wczoraj też zakończyłem sezon. Pierwsze trzy mioty tylko jelenie i raz dziki, ale poza miotem. Cielaki miałem na 20 metrów, aż palec świerzbił, ale jak nie wolno, to nie wolno :(. Ostatni miot, znowu jelenie. Chmara łań z cielakami niespiesznie uchodzi przed welshem i szczeniakiem gp. Idę dalej, wraca młody, ale trafia na kolejne jelenie i znowu wsiąka. Zaczynam się wkurzać na Elkę, bo już jakieś 20 minut nie wraca, a przede mną najważniejsza część miotu - świerkowy młodnik na południowym stoku. Z drugiej strony wchodzi wujek ze swoim jagiem ET-słyszę, że już trzyma dziki, za chwilę wyciska kabana na linię, padają strzały, ale nieskuteczne. W tym momencie pojawia się Elka. Wpada w młodnik i głosi dzika, słyszę starcia, ale nie może go ruszyć,ja cały czas przebijam się w metrowym śniegu, który nie stopniał po pierwszych opadach, co sił w nogach przez świerki z okiścią. Po chwili dobiega do welsha mix gp/kopov (roczny pies, którego kolega trzymał na linii, ale tak się szarpał, że go w końcu puścił) i słyszę jak wali w dzika z pełnego rozpędu, potem skomlenie, rechtanie dzika, kwik...i całe towarzystwo wypada na mnie. Widzę, że dzik ma 70-80 kg więc odpycham go tylko lufą sztucera i odskakuję na bok (nie chcę strzelić lochy, a nie wiem co to jest). Do całej ekipy dołącza ET (jag), a dzik wyskakuje z młodnika na gruby las. Psy nakręcone do granic możliwości siadają we trzy na zad dzikowi, ale je zrzuca waląc tyłem w drzewo. Do zadu doskakuje gończy zakładając chwyt, tymczasem oba teriery "robią ucho". Pierwszy w powietrzu na wysokości około 2m szybuje ET, później moja Elka podziwia krajobrazy z lotu ptaka. Dzika mam cały czas na 5-10m, bo psy go tak "oprawiają", że nie może się ruszyć, niestety widzę dokładnie, że to locha,o strzale nie może być mowy. Teriery zbierają się z gleby, natomiast locha wyskakuje w górę i bierze pod siebie gończego, w tym czasie Elka i Et znów wiszą na dziku. Strzelać, żeby wystraszyć dzika nie chcę, bo psy się jeszcze bardziej nakręcą, o ile to możliwe. Kiedy krzyknąłem, żeby spłoszyć zwierza, psy poczuły "plecy" i zaczęły szaleć jeszcze bardziej. Ogólnie, cała młócka trwa już jakieś 10 minut- sytuacja patowa. Psy za ostro biorą, żeby dzik się im wyrwał, ja nie mogę strzelić, bo locha i co tu robić? Stawiam na zmęczenie materiału. Odsuwam się dalej i czekam, ale niestety, po którymś locie w powietrzu locha pogoniła za Elką i ją dopadła, suka się szybko wyrwała, ale odczuła ten strzał, bo na dosłownie 3 sekundy zwolniła, w tym momencie dzik się wyrwał dwóm pozostałym psom i wystartował w wąwóz. Wszystkie trzy za nim. Za chwilę, z pościgu za jeleniami, wrócił mój szczeniak gp i chciał iść tropem za całą akcją ale go nie puściłem, bo bałem się, że zgarnie łomot i zrazi się do dzików. Po pół godziny wraca gończy, idzie bardzo powoli, znam to, jestem pewny, że zdrowo oberwał. Wielka rana na żebrach i dwa dość duże cięcia na mostku. Terierów ciągle nie ma. Mój wujek decyduje się przeciąć przewidywaną drogę ucieczki dzika szczytami gór. Z jego relacji wiem, że około 3 kilometry od miejsca gdzie dzik ruszył spotkał swojego psa, jak już wracał. Nagle usłyszał moją Elkę jak trzyma dzika.Było to na granicy obwodów nad wsią, przy asfaltowej drodze. Bardzo dobrze zrobił, że nie poszedł, tylko zaczekał na rozwój zdarzeń na górze. Dzik przeskoczył asfalt w wiosce, gdzie domy były rzadziej zlokalizowane. Pies za asfalt już nie poszedł i zobaczył sukę jak wraca. Zawołał ją i wrócił na zbiórkę, gdzie kończyliśmy polowanie. Po oględzinach okazało się, że dostała w tył, ale rana nie wymaga szycia, zerwany jest naskórek, w ten sposób, że skóra jest nie przecięta a na końcu jest tylko mała dziurka. Pies nie zwraca na to najmniejszej uwagi, więc tylko dla pewności podaliśmy Betamox i zasypaliśmy Dermatolem. Jag bez uszczerbku. Gończy 24 szwy. Tak oto zakończyłem sezon.
Ogólnie, Hubert darzył 19 kabanami strzelonymi spod psa w tym sezonie i co najważniejsze, żadnej dużej lochy. Największy odyniec ważył niewiele ponad setkę, a najmniejszy warchlak 8 kg.
Jednocześnie informuję, że konkurs na największego pierwszego strzelonego, spod psa dzika, który ogłosiłem w październiku, został zakończony. Piszcie koledzy wagi swoich pierwszych kabanów, bo browar zacnej marki już się chłodzi :)
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87437
Autor: canislupus4 
Data:   31-01-11 20:03

Bars11-gratuluję!Airon to dobry pies bez dwóch zdań,szkoda,że nie udało mi się "zmolestować" Romka i nie zdecydował się na jeszcze jeden miot od Bejki...



grubszyzwierzu-gratuluję przygód,bo było ich mniemam bez liku przez cały sezon!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87468
Autor: dzikuu 
Data:   01-02-11 07:37

grubszyzwierz - latające teriery : )))
Dobrze , że młody zabiera się do roboty : )



Trochę nie w temacie a trochę w temacie !!!

Szykujemy kolejne ZŁAJOWISKO !!!
Z tej okazji wypada założyć nowy temat do którego wszystkich zapraszam.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87469
Autor: deerhunt 
Data:   01-02-11 08:00

ja w tym roku planuję na wiosnę zakup łajki zachodniosyberyjskiej, a na jesień chcę zaliczyć z nią kilka zbiorówek. Mam tylko nadzieję, że znajdę w okolicy jakieś przychylne koło, które się zgodzi na to bym u nich na zbiorówkach poćwiczył psa.
Nie wiedza koledzy czy w okolicach zachodniopomorskiego lub województwach ościennych jest jakaś dobra hodowla łajek?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87479
Autor: lajka 
Data:   01-02-11 10:39
Załącznik:  dzik102010.JPG (13k)

Witam . Mój pierwszy dzik w sezonie z pod psa miał 83kg, strzelony z ok 5 metrów w momencie wyhamowania przede mną po szarży na bejke , strzał jak widać w czółko,
po strzale doszło do mnie w jakim byłem niebezpieczeństwie, emocje były jak na ruskiej wojnie:).
Pozdrawiam wszystkich polujących z pieskami. DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87482
Autor: lajka 
Data:   01-02-11 10:43
Załącznik:  dzik10010.JPG (61k)

Za bardzo zmniejszyłem zdjęcie.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87487
Autor: Bars11 
Data:   01-02-11 11:54

Romek , ale kukurydziane dziki się nie liczą ;))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87489
Autor: Kocisko 
Data:   01-02-11 12:39

Pięknie koledzy!!!!!!!!!!!!
Cholerny brak czasu nie pozwala mi tu za często zagladać a jeszcze rzadziej pisać ale pilnie śledzę Wasze przygody. Az serce rośnie jak się to wszystko czyta. Istotnie temat przeszedł najśmielsze, MOJE, oczekiwania. A tak naprawdę jeszcze się nie skończył:). Grubszyzwierz domyka swój konkurs. wypadałoby abym i ja to uczynił. Przyznam że musze odnaleźć i prześledzić warunki:):):). Wówczas poprosze kolegów o głosy.

W luźniejszej chwili dopiszę TU jak myśmy z Kolą zakończyli sezon. Całkiem, całkiem!!


W kwesti ZŁAJKOWISKA postaram się DZIŚ załozyć oddzielny temat do którego, za Rafałem, serdecznie zapraszam KAZDEGO zainteresowanego. Łajkarze są ponad wszelkimi podziałami więc KAŻDY może zabierać tam głos, podpowiedzieć, doradzić. I oczywiście PRZYJECHAĆ i WZIĄĆ udział.
A więc do....POCZYTANIA niebawem.

ni puhu!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87508
Autor: canislupus4 
Data:   01-02-11 17:52

ad.lajka

Znam ja tego kabana-jeszcze raz gratuluję!
Szkoda Romku,że tak mało tu piszesz,bo wiem,że masz o czym... ;)


DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87547
Autor: Kocisko 
Data:   02-02-11 11:11

"Przełajowa zbiorówka"

Witam koleżeństwo! wreszcie nadeszła ta wiekopomna chwila i mogę co nieco opisać, zgodnie z obietnicą, z ostatniej dziczej zbiorówki tego sezonu.
Tym razem wybrałem się do swojego koła w okolice Głowna. Pogoda była wymarzona-kilka stopni mroziku i cienka warstwa śniegu nie utrudniająca poruszania się po łowisku. Ponieważ przewidziane było polowanie z naganką więc po raz pierwszy od xx czasu-miałem STANĄĆ na lini wraz z kolegami!!! Szok! Kurka, musiałem sobie przypomniec jak się z karnetu korzysta:):):). Odprawa zakończona-jedziemy w las spakowani jak śledzie w 3 auta.mijamy granicę pól i lasu i....wita nas "komitet powitalny": na bukowej uprawie , 50m od duktu, stoją 2 byki i 4 łanie! Stanęliśmy popatrzeć na pięknego zwierza który dopiero od kilku lat zadomawia się w "naszej" knieji. Zostawiamy nagankę. Powierzam Kolę jednemu z nich z lekkim drżeniem serca( no co? "rodzic" zawsze martwi się o "synusia":):):) ) bo NIGDY wcześniej łajek nie chodził z obcymi-WYŁĄCZNIE ze mną. Ale że miejsce bezpieczne-brak dróg i chałup, więc pomyślałem ze w najgorszym przypadku łajek oleje polowanie i zacznie mnie szukać. Na szczęście obawy okazały się zbędne. Kola okładał mioty i z zadowolona mordą podbiegał do mnie dopiero po zakończeniu kolejnych pędzeń. W trzecim miocie koledzy koncertowo spartolili lisa. 4 miot. Słychać daleko nagankę. I nagle....Kola głosi! Ale niestety-poza miotem. Okazało się że namierzył dziki/dzika w takich zalanych woda olszach iż bez poduszkowca albo amfibi nie było opcji dojść choćby bliżej niz 500m. Głosił zwierza około 30 minut aż wreszcie uciął i po chwili wrócił do nas. Naganka widziała w miocie łanię. Kolejne pędzenie-stanowisko wypadło mi kilkanascie metrów od świeżego tropu wejściowego 3 kabanów. Pełen nadzieji oczekuję co się wydarzy. Nagankę juz słychać, miot długi. Nagle 200m przede mną gwałtowny łaj Koli. łaj przechodzi w pełne emocji skomlenie. Wiem co jest: Kola musi byc tuz przy zwierzu który gwałtownie uchodzi. Znowu stanowi-gromki, bardzo gwałtowny, łaj!!! Ech, aż w tyłku strzyka jak człek to wszystko słyszy a musi stac jak kołek i biernie czekać!!!! Znowu wyjące skomlenie i trzask gałęzi pod rapetami rozhukanego zwierza. Akcaj musi byc naprawdę konkretna bo Kola "łamie" zasady swego plemienia-głosi w czasie gonu. Towarzystwo wali wprost na mnie!!! Szybka jak błyskawica myśl: wiatr w plecy, poczują?
Poczuł. 20-30m przede mną gwałtowne odbicie na moją prawą i dalej równolegle do lini. Łajek jeszcze trzykrotnie stanowi dzika ale coraz dalej i dalej...cisza. Napięcie powoli opada. Leniwie odwracam głowę w lewo-LIS! Sznuruje jakgdyby nigdy nic mimo łaju i bardzo wyraźnych odgłosów naganki. Momentalnie kolba do ramienia, rzut oka na szynę czy aby na pewno opusciłem szczerbinkę...BUUM! Leży! Ale rogata dusza czepia się życia więc szybka poprawka. Już. Schodzimy ze stanowisk. Większość komentuje akcję z dzikiem. A sytuacja w miocie wyglądała tak: niedługo po ruszeniu pędzenia Kola zniknął nagance z oczu. Kolega Zbyszek flankujący z prawej miał dzięki niemu piękne spotkanie: łajek wypchnął wprost na niego byka o ogromnym wieńcu. Jak ogromnym??? Trudno orzec ale koledze ręce nie starczały do oddania rozłogi:):):):). Piękne spotkanie i nie każdemu dane widzieć "na wyciągnięcie ręki" : wielki byk kąsany po pęcinach wierzga tylnymi badylami i próbuje sięgnąć wieńcem dokuczliwego łajka!
Kola przeprowadził go przez linię i po chwili wrócił z powrotem w miot. Ponoc jak wracał to lekceważąco ignorował obecność Zbyszka:):):):). Swoją drogą ciekawe jakie on(Kola) ma myśli w takic chwilach?? Może np: "człowiek" się nabiega, naharuje, ponaraża a ten wybrzydza i puszcza wypracowanego pewniaka! Auuu-z taka robotą.
:):):):):):):)
Po powrocie do miotu, na oczach naganiacza, ruszył dwie łanie. W momencie gdy za nimi skoczył spod świerka wstał wielki, srebrzystej sukni,dzik! Wg relacji naganiacza potwierdzonej później przez jednego myśliwego-dzik był 2 krotnie wyższy od łajki! I to własnie tego/tą??? kabana Kola prowadził na mnie. Mój sasiad z linii stał na wprost dukciku przecinającego te młodniki i widział jak kaban przesadził przed nim. Nie strzelał bo nie miał szans ocenić płeć oraz dlatego że łajek wisiał uczepiony na słabiźnie kabana!! Emocji nie zabrakło!
Znowu pędzenie. Kola zagrał! Po chwili na flance pada strzał! Kola gra dalej!! Znowu strzał! Łaj gromki i nieustępliwy!!! 3 strzał! łaj zaczyna przesuwać się z powrotem w tył miotu. Schodzimy i omówienie sytuacji. Na kolegę Bartka łajek wyprowadził 5 kabanów. Sosnowa drągowina z bogatym podszytem jeżyn nie ułatwiała celnego strzelania ale trzeba sprawdzić co i jak. Rozglądam się -Kola nie wrócił. naganiacze raportują że widzieli jak wykonując chwyty za zad prowadził koło nich kabana!
Znajdujemy farbę! A więc wszystko jasne. Pies wyłuskał z watahy podranka i poszedł za nim. Szybka decyzja-prowadzący oddelegowuje mnie i Bartka do poszukiwań , koledzy jada polować dalej. Podjechaliśmy samochodem w poblize gdzie spodziewałem się usłyszeć/znaleźć psa. Wysiadamy.....słychać łaj!!! Za jeziorem nad brzegiem którego stoimy! Jakieś 1,5-2km od miejsca strzału. Kabil głosi ostro i nieustępliwie!!! Bartek z Jankiem( syn kolegi myśliwego) decydują się przejść jezioro po lodzie i przeciąć dzikowi drogę. Ja okrążam jezioro z drugiej "flanki":). I oni i ja mamy do przejścia około 1km. Zasuwam marszobiegiem. W połowie drogi napotykam sfarbowany trop! Co kilkadziesiąt kroków widać na śniegu "balety" jakie odstawiali kaban i łajka. Jestem już blisko......widzę kabila! Co chwila atakuje dzika i odskakuje unikając szarży!
I znowu, i znowu. Jest kaban! Nastroszony jak okoń stanął na kulawy sztych do mnie i fuka na łajkę. Dryling przy ramieniu ale palec znieruchomiał: wiem że tuz za olszą stoi Kola i w każdym ułamku sekundy może mi wyskoczyć wprost na kulę!!! Kaban zrobił zwrot w miejscu i zniknął w rózgowinie kruszyny, Kola za nim. Idę cały czas na łaj. Dzik przemieszcza sie dośc szybko. Dzieli nas dystans 100-200m. Pies nie odpuszcza a przecież cała akcja dla niego trwa już ponad godzinę! tempo jest niezłe-woda w tyłku juz się gotuje:):):). udaje mi się zbliżyc na 50m ale do strzału nie dochodze. Wychodze na kolejny dukt i napotykam Bartka z Jankiem. Z czapek im "dymi, do kolan mokrzy-struga nie była zamarznięta:):):).
Bartek pokazuje abyśmy poszli równolegle z dwóch stron. On brzegiem DRUGIEGO jeziora ja 100-150m po lewej ręce Bartka. Zasuwamy dalej. Oddech gwałtownie przyśpiesza. Akcja przemieszcza się na wysoki las. Widzę Kolę! Jego łaj nadaje mi przyśpieszenia. Łomot gałęzi-kolejna szarża. Widzę zad kabana z 60m. Pada strzał Bartka! O kuźwa, kaban poszedł!!!! Kolejne 500m marszo-biegu!!!!!! Znowu Kola go postawił! Znowu widze psa! Krok po kroczku z bronią przy ramieniu.....jest kaban!! Na blat!! 50m.....BUBUM!!! Podwójny strzał mój i Bartka. Zwierz zwala się na sekundę po czym unosi przód i próbuje sięgnąć gwizdem Kolę! Z 10m poprawiam na łeb!!
Czarne cielsko lezy u naszych stóp. stoimy w milczeniu i wuyrównujemy oddech. Kola, cały usmarowany farbą, tarmosi przez chwilę zdobycz po czym ciężko wali sie na glebe i zaczyna jeść śnieg. Dyszy przy tym jak traktor.
Wręczam serdecznemu koledze złom. Janek podaje zwierzowi ostatni kęs......
Młody chłopak wciąż przezywa to wszystko. Pierwszy raz w życiu widział takie polowanie. oczy mu błyszczą, na policzkach rumieńce. Poczuł to!
-Janek, wytrzymasz jeszcze trochę z tymi mokrymi nogami?-zapytal Bartek?
-Co Ty wujo, gorąco mi się zrobiło w nogi!!!
Zrywamy tuszę na pobliski dukcik i czekamy na kolegów z samochodem.
Dawno sie tak nie przebiegłem za zwierzem:):)
Ale najważniejsze-satysfakcja z pracy psa!!!!! Gdyby nie on nie byłoby co opisywać. Mioty w większości byłyby głuche i bez emocji. A cóż bez tego warte jest polowanie??????????

ni puhu!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87558
Autor: Sebek 
Data:   02-02-11 12:02

Gratuluję psa, no i kondycji.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87575
Autor: mer 
Data:   02-02-11 13:34

To ty cierpliwy,ja jedno pędzenie w tym sezonie na stanowisku stałem,i na długo mam dość.
A psina się na cienie nie obraziła..............
Gratuluję psa i przygody..


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87579
Autor: grubszyzwierz 
Data:   02-02-11 13:55

W rozgrywce o browara prowadzi Romek (lajka)- 83kg.
Ktoś ma większego, PIERWSZEGO strzelonego spod psa dzika w sezonie?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87580
Autor: ptica 
Data:   02-02-11 14:07

Witam
Kot , gratuluję.
Mam pytanie. Czy czasem kondycyjnie ten pies nie przegra z Tobą.
Pozdrawiam Db . Ni puchu......


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87598
Autor: Kocisko 
Data:   02-02-11 16:24

Jura
Daj spokój:):). Czasem to już tylko wysiłkiem silnej woli sie idzie:):)
Wrzuciłem parę fotek do galerii jakby co.

Aktualnie , z Bartkiem, tworzymy kiełbaskę dziczo-byczą:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87606
Autor: canislupus4 
Data:   02-02-11 20:16

Marcin,odnośnie Twojej kulinarnej wstawki-ja aktualnie jestem po wątróbce z warchoła,takiej jedzonej prosto z patelni i duuużo cebulki... ;)

Ale do rzeczy:

Koszulina klei mi się do grzbietu,w gumowcach woda chlupocze, mokre porcięta sztywnieją na mrozie,ledwie łapię dech...Bo przecież biegłem z Wami,wiatr i gałęzie mijanych drzew smagały mnie po twarzy,jeżyny łapały za nogi,tarniny za ręce,słyszałem gromki łaj kabila,czułem ostry zapach odyniaszka i na koniec zwaliłem się razem z Kolą na glebę!!!Właściwie znając Ciebie powinienem być przygotowany na takie emocje,ale...długoś mnie wytrzymał!!! ;)

Bajka przygoda Brat-gratuluję!!!Wytargaj ode mnie Kolę za kudły!

Ni puhu!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87616
Autor: Piotr Kukier (BT) 
Data:   02-02-11 21:51

Tak sobie myślę... W innym temacie dyskutujemy nad promocją kynologii łowieckiej... Kocisko powinien dostać medal, jego opowiadania znaczą więcej niż działania większości Komisji Kynologicznych :)

Gratulacje Kocie!!!!


pozdrawiam, DB!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87628
Autor: Kocisko 
Data:   03-02-11 08:24

Piotrek
łoj, bo sie będę wstydał:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87632
Autor: Hubbert 
Data:   03-02-11 08:47

Gratulacje Kocie.
Przygoda i opowiedanie pierwszorzedne.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87638
Autor: maks67 
Data:   03-02-11 09:48

Marcin Ty się nie wstydaj, już dawno pisałem, że to jest prawdziwa promocja dla rasy. A co najważniejsze dla niektórych przyszłych i również już polujących myśliwych, możliwość pokazania jak można polować z psem. Polowania gratuluję!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87647
Autor: Bars11 
Data:   03-02-11 11:41

A , wspomnę o tym , że i rękę do psów masz dobrą ;))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87690
Autor: maks67 
Data:   03-02-11 19:28

I głowę mocną ma, bo na gościnnych występach po różnych stronach Polski się włóczy a wiadomo ile czasem trza na takich polowaniach pokosztować?! Wot maładiec!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87691
Autor: Z L 
Data:   03-02-11 19:41

Kocie
Ty zbierz to wszystko do kupy ,znajdż jakiegos wydawcę i jestem pewien ,że TA książka będzie coś niosła wartościowego. Toż takie "bestselery" stoja na półkach sklepów myśliwskich, że po przeczytaniu coniektórych "ziemniaki w piwnicy gniją"
To co tu na forum już opublikowałes starczy zapewne na dobry rozdział :-))
Bierz się za to!!!
D B


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87698
Autor: mariandzik 
Data:   03-02-11 20:29

Chyba się zaczewieniłeś Kocie, ale podzielam zdanie przedmówców. Dodam od siebie, żeś dobry i mądry człowiek, szczery i prawdziwy druh. Mało takich. A dlaczego Kola jest taki dobry? Jak to się mawia: jaki pan taki pies, czyli ciągle przed siebie, z pasją, byle na łów.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87702
Autor: MAX 508 
Data:   03-02-11 20:40

Ad Kocisko
Łajka Ci się zepsuła jak już w gonie głosi:) przetrenowałeś :)

Dorzucę i ja kilka słów z ostatniej zbiorówki na zamknięcie sezonu.
W miot tym razem miałem okazję iść z moim kolegą z Koła półrocznie- upieczonym myśliwym Sebastianem.Na odprawie prezes prosi Wojtek nie strzelaj jak nie musisz w miocie.Ok odpowiedziałem bez żalu bo sezon i tak świetnie mi zleciał.Z nami moje dwa kopovy a Seba dostał w prezencie Karelczyka i Jagdteriera.Pierwszy miot słabiutko dzików zero ,pada 5strzałów do lisów .W miocie same kozy ...i tu jagdterier daje nam nieźle w kość strasznie zawzięty na płową.Znam tego psa i wiem że na dzikach robi świetnie tylko że jego Pan sam jest raz w roku na zbiorówce przez co pies nie ma kiedy polować.Swego czasu chciałem go nawet odkupić ...nieważne.W drugimi miocie nakazuję Sebie trzymać Jaga na smyczy do momentu aż moje psy lub Karelka zgłoszą dziki i wtedy ma z nim podejść i go puścić.Obstawiam miot graniczący z sąsiadami już po drodze wiem że będzie dobrze,Pełno dziczych przejść ,koryta jak po małych strumieniach do nas ,do sąsiadów i nazat.W końcu miot jest zamknięty a my dostajemy sygnał naprzód.Psy po spuszczeniu giną z oczu.Po kilku minutach słychać najpierw Karelkę potem Gringa jak głoszą dzika/dziki tyle że nie u nas...polują u sąsiadów.Strasznie zirytowany sytuacją zagłębiam się w coraz głębiej w las nawołując psy.Po kilkunastu minutach trafiam na liczne ślady bytowania dziczej watahy jeszcze gorzej się wpieniam bo psów dalej nie ma ani nie słychać a przed nami młodnik po przecince bardzo gęsty i totalnie zasypany sniegiem.Dzwonię do Sebastiana i mówię żeby Jaga puścił przy samym młodniku dopiero ,innych psów nie mamy więc niech on chociaż szuka.W międzyczasie wrzucam dwa śruty do Tozika i walę w powietrze żeby zwołać psy.Faktycznie już po kilku minutach z góry wali moim tropem Gala,a chwilę później w młodniku Atos zaczyna koncert na całe gardło z dzikami.Jest połowicznie dobrze.Dobrze bo dziki są i to dużo ,źle bo nie można do nich dojść tak gęsto.Na dodatek ścięte gałezie leżą całymi pryzmami na tym śnieg a pod spodem niewidoczne biegają dziki.Przedzieramy się z Sębą dobre kilka minut,wołam żeby dochodził do Jaga i dał mu wsparcie bo ma bliżej a dziki ruszyć się nie dają.Ma z góry więc teoretycznie łatwiej ,ja z dołu tonę co chwilę po pas,Gala wiesza się też co chwilę ale zawzięcie pcha dołem pod gałęziami na głos Jaga który trzyma dziki już dobre 15min.Pot zalewa oczy a śnieg mam już nawet w gaciach ale adrenalina pcha i mnie w końcu zbliżam się na tyle że widzę i Sebka i Jaga.Stoję po pas w gałęziach pod spodem dziki 2-3m przede mną ,dużo dzików bo gałęzie chodzą jak fale dunaju.Pięknie tylko obiecałem nie strzelać a nawet gdyby to nie wiem co jest co w środku ciemno widzę tylko cienie i czasem gwizd kontrujący Jaga lub Gale.Strzelam dwa razy w powietrze ze śrutu dziki ani rusz.Z tyłu za plecami jakieś 150m zaczyna głosić Gringo a po kilku sekundach głosi z nim Karelka one też wróciły do miotu i swoje dziki wyszperały.Nasze te pod nogami w końcu nie wytrzymują i zaczyna się jeden trzask gałezi ,furia psów,,gon a po chwili kanonada na całej linii.Strzelają wszędzie co kilkadziesiąt sekund.Jak się póżniej okazało dzików było ok 30tu i porozbijały sie totalnie wylatując conajmniej w sześciu kierunkach.Psy grają dalej ,jedne przed nami w zaspach na tropie ,dalej Gringo z Patrą w miejscu .W końcu Gala z Atosem zawracają z tropu idąc na głosy pozostałych psów.Zaczyna się mój ulubiony koncert na 4psy -koncert Św.Hubert:) ile tylko mogę co chwilę przewracając się i tonąc w gałęziach wale do psów .Zanim zdążyłem dojść na jakieś 15m dziki wywalają spod gałęziowych zasp i uciekają grubszym lasem w stronę linii.Jeden "wagonik" ze składu niestety dla siebie a stety dla mnie wykoleja sie potykając się na drodze.Psy były już blisko więc nie zdążył nabrać rozpędu i dołączyć do swoich.Całe towarzystwo znika mi z oczu bo wpada do następnego młodnika ale już wiem...:) słyszę głośne łuiiiiiiiiiii i te inne fajne dźwięki.Dobiegam w końcu ,oddechu nie mogę już złapać ,z wyglądu bardziej jak sniegowy bałwan wyglądam niż człowiek.Dzik jeszcz raz wyrywa się psom ale Gringo z Atosem łapią go prawie natychmiast ,Patra i Gala dopinają się sekundę po nich .Po chwili dzika przewracają na bok ,przyciskam go tylko kolanem...:)
Słowa dotrzymałem nie strzeliłem w miocie do dzika ale dzika mam.Widać ktoś tam z góry dobrze mi wróżył do samego końca .Łącznie tego dnia układamy na pokocie 7dzików i 4lisy na 31myśliwych i 36strzałów.W ostatnim miocie dzików już nie spotykamy,spotykamy za to małego wiejskiego pieska który wisi na gardle rogaczowi.Koledzy zamykający miot "zręcznie"odpinają pieska uwalniając słaniającego sie na cewkach kozła.
DB
PS Dziś ogłaszam nasze nieformalne święto podkładaczy w związku z nowym przepisem:)
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87703
Autor: canislupus4 
Data:   03-02-11 20:42

mariandzik-masz rację!I ja tak odbieram tę "DWÓJKĘ" Marcina i Kolę!I mnie było dane doświadczyć nieraz Marcina serdeczności,przyjaźni-pamiętał o druhu i podtrzymywał na duchu nawet wtedy,kiedy sam zmagał się z przeciwnościami losu,jak to w życiu przecież nieraz bywa.I za to wszystko-SPASIBA BRAT!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87708
Autor: canislupus4 
Data:   03-02-11 20:51

MAX 508

Jeszce raz gratulacje Wojtku!Fajnie poczytać dokładniejszą relację,bo z grubsza to już wiedziałem na gorąco,dzięki działaniu TPP (Telefonicznej Poczcie Podkładaczy)... ;)


DB canislupus4

P.S. Wojtek-ten sezon kończymy bardzo podobnie... ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87713
Autor: mariandzik 
Data:   03-02-11 21:16

MAX - piękne polowanie. Choć nie podkładam i jestem raczej polującym samotnikiem, to byłem tam i było pięknie. Gratuluję.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87727
Autor: Żuraw 
Data:   03-02-11 23:08

Witajcie! "przez Was" zalogowałem się na portal - i dziękuję że pomogliście mi "wrócić do pól i kniei". Pochwalić się nie mam czym. Ale dzięki Koleżeństwu, że jesteście. Piszcie, bo warto czytać Wasze słowa...
DB!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87738
Autor: mer 
Data:   04-02-11 08:09

MAX 508-słowa uznania i te kolano .....pięknie, to jest to.
DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87744
Autor: Kocisko 
Data:   04-02-11 08:36

Max 508
NI PUHU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Brać zwierza na odległość krótszą niż jego oddech-BEZCENNE!!!!!!

Z L
Szczerze powiedziawszy przymierzam się zebrać coś niecoś do kupy i pewno kiedys to zrobię ale na tę chwilę to........łeb byka od 3 tygodni czeka aby wreszcie skończyc preparację. Brak czasu na małe przyjemności po prostu dobija:(

Reszta ZACNYCH DRUHÓW?KOLEGÓW:

Balszoje spasiba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wiedzieć że gdzieś są życzliwi którzy pamiętają- w trudnych chwilach to bardzo pomaga by znowu się podnieść i iść dalej............


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87760
Autor: psubrat 
Data:   04-02-11 14:36

Dzięki kolegom podkładającym za relacje, świetnie się czyta.
A do "Przełajowej zbiorówki" Marcina - jak powiedziałby mój kolega ze Śląska:
KOCISKO, TYN TO POCISKO!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87766
Autor: Kocisko 
Data:   04-02-11 15:20

psubracie

Niestety czasem brakuje nieco "koni naturalnych pod maską":):).
Któregoś razu zdałem sobie sprawę że....... nie bede mial wiecznie 18 lat:(

Poszperaj po autorach z tego tematu to znajdziesz jeszcze niejedno fajne opowiadanko. Wszak my(podkładacze) to "sól tej ziemi" :):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87778
Autor: MAX 508 
Data:   04-02-11 20:17

Ad Mer
Ze wszystkich w tym sezonie trzy "przyciskałem"kolanem:) do ziemi.Jeden miał 51kg postrzelony na przedni bieg a pozostałe dwa 15 i ok 30kg zdrowe i całe tylko za wolno biegały:) Cała reszta to zasługa brenek Rio bala blindada -polecam odkąd zmieniłem na nie skuteczność bardzo się poprawiła.Kiedyś zrobiłem test na strzelnicy .Dzik,W8,Rio-zwykłe ,Specjal Slug,Rio bala.W kolejności mój TOZ najcelniej strzelał :
RIO Bala,Specjal Slug,Dzik,Rio-zwykłe,W8.

DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87779
Autor: maks67 
Data:   04-02-11 20:30

Max508 gratulacje przygód i psów! Też masz swoją rasę z którą pohulać po knieji można. Po tych opowieściach o polowaniach, łowach jak ktoś jeszcze nie wie z jakimi psami na kabany to kiep. Jak czasem poczytać co w sąsiednich tematach się dzieje, istne kołomyje! O zepsutej łajce jak pisałeś, to pewnie zmęczony po pracy byłeś, he he! Marcin Ty nie pisz, że Ci koni brakuje tylko do koptuj drugiego kabila to tak szybko śmigać nie będziesz musiał. Przytrzymają a Ty na spokojnie dymka puścisz itd.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87791
Autor: MAX 508 
Data:   05-02-11 00:10

Ano coś tam można z nimi popolować :)
Ad Maks67
A o zepsutej łajce to pisałem w cudzysłowiu bo podobno łajka ma w gonie nie głosić .Mnie to nie przeszkadzałoby w ogóle .Lubie wiedzieć gdzie pies i kaban się przemieszcza.Byle pies nie szedł 2min po dziku i nie głosił wtedy ciepłego tropu bo to juz lipa .


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87793
Autor: maks67 
Data:   05-02-11 09:39

MAX508 wiadomo o co chodzi, w tym temacie można rzeczowo i na wesoło pogadać ! Pozdrawiam!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87839
Autor: krzysiek12 
Data:   06-02-11 20:17

Witam, czytam wasze posty i noszę sie z zamiarem napisać coś choć komputer nie jest moją mocno stroną. Zostałem zaproszony do innego koła, jednak tam zabieram teriera i łajkę po drodze jeszcze wsiada kolega też z terierem. Dojeżdżając na zbiórkę okazuje się, że jest tam kolega z łajką, która chodzi w miocie a właściciel stoi na linii. Po chwili dojeżdżają dwa teriery, po rozmowie są to psy po pierwszych próbach. Chwile się zastanawiam i decyduję, że nie będę brał swych psów obydwóch naraz. Nie jestem zwolennikiem by w miocie pracowała duża sfora. Pierwszy miot bagno , łajki podnoszą watahę, która szybko uchodzi za rzekę do sąsiadów. Drugi miot sfora znajduje grube dziki które po zajadłej walce ruszyły na linie padają trzy czarnuchy. W trzeci miot zmieniam psy będę chodzi ł z terierem .Ruszyły cztery teriery i łajka w piętnasto letni młodnik .Po jakimś czasie trzysta metrów dalej zagrały, nasłuchuję i stwierdzam, że jest niemało towarzystwa. Podbiegam co sił w nogach widzę gromadkę warchlaków a wokół nich psy. Nie strzelam bo tym tumulcie boje się o psy, nagle słyszę jak szarżują dorosłe upominając sie o potomstwo. Na odległość dwóch metrów wychyla się z krzaków gwizd odyńca ,strzelam na sztych. Cielsko zwija się i ginie w gąszczu. Idąc po farbie dochodzi mnie skowyt psów. Linijką biegnie do mnie kolegi terier a z karku tryska mu krew. Psiak kładzie mi się pod nogi i jego oczy gasną. Rozerwana tętnica. Podchodzi jego pan ja po chwili idę dalej słysząc krzyk warchlaka . Podbiegam i patrzę jak mój psiak chodzi z warchlakiem trzymając go za kark .Bez huku kończę jego cierpienie. W tym miocie padają jeszcze dwie sztuki i mój postrzałek zostaje na linii.
I tak kończy się wigilijne polowanie.
Jadąc do domu tylko z dwoma psami, kolega mówi do mnie-„ Gdyby psy siedziały w klatce to by żyły, ale by nic nie umiały”.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87850
Autor: Kocisko 
Data:   07-02-11 08:44

Priwiet Krzysiek!!!!!!!!

Miło ześ dołączył:). Napisz no a najlepiej podaj jakies foto swojej łajki i napisz no parę słów co i jak z tym szpicakiem:).

Co do reszty: polowaczka pełna emocji, niestety nie tylko pozytywnych:(. Szkoda pieska:(
polowałem z terierami kilkanaście lat i niestety te pieski dośc często popadaja pod udar zwira:(. Częśc łajkarzy z tego forum po podobnych doświadczeniach -stała się łajakrzami.
oczywiście nie krytukuję terierów bo to zacne waleczne serca ale jest jak jest............
ni puhu!!!!!!!!!!!!!!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87955
Autor: Żuraw 
Data:   08-02-11 19:46

Cześć!
Napiszcie coś Koledzy ku pokrzepieniu serc! Jak Wasze psiaki? na dziś to na 100% nie będę miał psa jeszcze przez 2-3 lata. A już bym chciał. No ale poczytać o przygodach Kolegów i pozytywnie zazdrościć mogę - co nie?
DB!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87959
Autor: canislupus4 
Data:   08-02-11 20:32

Witaj Żurawiu w świecie PRAWDZIWEJ POLOWACZKI !!!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87961
Autor: Żuraw 
Data:   08-02-11 20:58

Kłaniam się nisko! Kawalerowie w ostrogach!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87962
Autor: canislupus4 
Data:   08-02-11 21:12

krzysiek12-i tak na łowach,zwłaszcza na czarnego zwierza bywa,ma on takie samo prawo do psiego,czy naszego żywota jak my do jego.Jedna łajeczka w Twojej złaji to mi się widzi,że wnuczka SHERI Rafała? ;)

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87963
Autor: Kocisko 
Data:   08-02-11 21:17

Żuraw

W wolnej chwili coś napiszę choc nie za wiele zostało do opisania:):)

Powtarzam jeszcze raz: poszperaj w archiwum.
Kolegów podkładaczy tj tytułów ich opowiadań nie pamietam ale kilka moich to:
Z łajką na....
Łajka jest na polowaniu całe życie
Dziwny łaj
Gończy i łajka czyli mazurskie łowy
łajki-2 dni na Śląsku
Łajki w minibieszczadach
łajki-2 dni na Sląsku-deja vu?
Dzień smoka
Weekend podkładaczy
Więcej na tę chwilę nie przypominam sobie:)-to już nie tytuł!!:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87964
Autor: canislupus4 
Data:   08-02-11 21:30

Marcin-wkrótce nowy sezon,nowe karty do zapisania...

Paka!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87970
Autor: mer 
Data:   09-02-11 07:13

Witam
Nowy sezon-nowe wyzwania ,łowiska.......My będziemy dzielnie bronić dobrego imienia teriera i prawdopodobnie będzie nowy towarzysz łowów.Miał być fox ale nie było mi dane spotkać na polowaniu pracujących ,a inaczej nie kupię jak nie zobaczę w realu pracy choć jednego z rodziców,a jakieś tam opisy w necie ,nie wierzę.Jaga -nie,zostaję przy mojej rasie wypróbowanej .Miał być szczeniak po mojej suce a nie wiem jak to będzie z cieczką ,a sezonu jej nie odpuszczę .Śledzę mioty i będzie dobrze, coś się tam zapowiada.Jak nie po mojej to od kolegi..
Tylko jeden problem -kobita..........ale już nad tym pracuje.
Więc my następnego roku w podkładaniu nie odpuszczamy i może będzie nam dane z niektórymi kol. się spotkać i pogadać.
DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 87978
Autor: gawronn 
Data:   09-02-11 09:53

Ech canis...............wkrótce :))))))))))
DB gawronn


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88002
Autor: MAX 508 
Data:   09-02-11 17:26

gawronn!!!
600tny wpis w tym temacie zanotowałeś :)
To chyba najdłuższy wątek na lowieckim jaki przeczytałem.Większość po kilku wpisach zaczyna się pyskówka i niechce się tego czytać dalej.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88054
Autor: Kocisko 
Data:   10-02-11 09:05

MAX 508
Dołóż kolejne opowiadanko:):). Na pewno coś schowałeś przed nami Ty niemiluchu:):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88095
Autor: Żuraw 
Data:   10-02-11 19:32

No już kapeńkę poczytałem: znalazłem też: Weekend łajkarzy zamiast podkładaczy :)) Opowiadania palce lizać.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88097
Autor: Żuraw 
Data:   10-02-11 19:54

'Doroczne spotkanie przyjaciół Kota i psa" - zapisuję się, mam nadzieję że czas pozwoli. Na ten czas nadrabiam wszystkie łowieckie zaległości i... Nie długo nowa broń. A w sobotę i niedzielę "w knieje". DB.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88098
Autor: canislupus4 
Data:   10-02-11 19:56

Marcin-ja także sądzę,że Wojtek mógłby jeszcze spooooro napisać... ;)

Tymczasem może jednak ja rozwinę, wcześniej nieco lakonicznie opisaną ostatnia przygodę.


Pierwszy miot,niewielki zagajnik sosnowy,tutaj całą robotę
praktycznie musiała wykonać suka,dla niej to była pestka,natomiast ja
(choć wiedziałem jak tam jest)próbowałem się przebić i zwyczajnie
się zawiesiłem...Koniec końcem w miocie jedynie kozy.Udajemy się na
drugie pędzenie.
Z początkiem nie puszczam suki,mam zamiar uczynić to dopiero przed
młodnikiem porastającym byłe pożarzysko.Po drodze w sosnowej
drągowinie napotykamy świeży trop byka (jelenie jednak u nas
wykonane)więc idziemy dalej.Zbliżam się do granicy starodrzewu z
młodnikiem,jest tu troszkę świerków w podszycie,lubiały tutaj zalegać
dziki.Odpinam jamniczkę z podwodki,a ta rusza naprzód,ale nie jest to
szalony pęd jak w pierwszym miocie,ale wyraźne "namierzanie celu" i suka
wnet znika.Nie mijają trzy minuty kiedy słyszę jak z mojej lewej strony
zaczyna głosić,właśnie w owych świerkach.Wiem,że głosi czarnego
zwierza,ale od razu w jej głosie dostrzegam dużą pewność
siebie.Krzyczę do kolegi,aby szedł na sukę i pomógł jej ruszyć
zwierza,lecz w końcu nie wytrzymuje i biegnę w tamta stronę.Nagle suka
umilkła,a mnie za górką miga grzbiet uchodzącego dzika.Dziwi mnie
jednak,że suka nie głosi,nie mieści mi się w głowie to,aby mogła go
zgubić!Ruszam za dzikiem i już po kilku krokach słyszę ponownie sukę w
młodniku.Zaczynam przedzierać się przez gęstwinę,nagle suka
milknie-zdezorientowało mnie to całkowicie,ale cóż,zmierzam w
kierunku,gdzie ostatnio ją słyszałem i nagle widzę Arę trzymającą
dziczy zad.Jest tak gęsto,że nie mam pojęcia jakich rozmiarów jest
zwierz.Skaczę przez kolejne rabaty i wtedy dzik wyrywa się suce,już
widzę ,że to mikrus.Ara czując nadchodzącą odsiecz szybko ponownie
osadza dziczka,tym razem chwytem za gwizd.W kilku skokach docieram na
miejsce i ....reszta to już film dla dorosłych,a jeszcze nie ma godziny dwudziestej ;)


DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88100
Autor: krzysiek12 
Data:   10-02-11 20:16

canislupus4
Kolego masz psiaka z pasją i z duchem walki. Oby to się źle nie skończył; w końcu to jest mały pies.

DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88102
Autor: canislupus4 
Data:   10-02-11 20:28

Krzyśku-zdaję sobie z tego sprawę i zapewne w niedalekiej przyszłości pojawi się u mnie pies,który wyręczy Arę w tego typu polowaniu.

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88106
Autor: Kocisko 
Data:   10-02-11 21:31

Brawo Ara!!!!!!!!

Żuraw

Szukaj i czytaj do woli:):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88238
Autor: Żuraw 
Data:   14-02-11 10:52

Hej! W sobotę z kolegami zrobiliśmy "jedną kitę" in minus w saldzie, wczoraj kabana widziałem, nie na strzał ("nu ale małe będą też smaczne" - jak mawia pewien Kolega). W ciemności fotka nie wyszła. Pochodziłem dobrze i cieszę się. Dzięki że jesteście.
DB. Żuraw.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88458
Autor: Żuraw 
Data:   17-02-11 20:54

Najlepszy był "Dziwny Łaj". Już więcej niż wszystkie przeczytałem (więcej niż tu wymienione). Proszę o JESZCZE! DB. Żuraw.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88471
Autor: Kocisko 
Data:   18-02-11 08:15

Żuraw

Nie pamiętam więcej tytułów:)
Może canislupus4 coś więcej pamięta???
Spróbuj pofiltrować po nick-ach autorów.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88769
Autor: Żuraw 
Data:   23-02-11 21:24

No napiszecie coś? Dobrzy ludzie - nie dajcie się prosić!
DB.
Żuraw.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88810
Autor: krzysiek12 
Data:   24-02-11 19:52

Chłopaki postaram się wam opowiedzieć historie troszeczkę śmieszno aczkolwiek niebezpieczno. Podkładałem dewizowcom z psami, ale w tyrarieże szła jeszcze nagonka. Końcówka ostatniego miotu ze dwieście metrów przede mnę psy zaczynają głosić. Nie śpiesząc idę w tym kierunku. Przeszedłszy połowę drogi słyszę jak chłopaki z nagonki krzyczą bierz go h**a bierz go h**a postrzałek , naraz podniósł się lament o Jezulku kochany o Jezulku kochany ratuneczku, ratunecku. Ja co sił w nogach podbiegam i patrzę , dziczek z pięćdziesiąt kilo siedzi na zadzie a psy na nim a chłopak siedzi na drzewie nad całą gromadką. Czarnuch został dostrzelony. Okazało się że ciekawski naganiacz za blisko podszedł . Zwierz gdy ruszył do niego chłopak sie przewrócił. Loszka złapała go za czubek gumiaka. Chłopak trzymając się za gałęzie ciągnął się w jedną stronę a dzik w drugo wraz z psami. Sierota miał rozdarty but, palec fioletowy a w maitki nie śmiał bym mu zajrzeć.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88811
Autor: Żuraw 
Data:   24-02-11 20:03

Chłopak nawet leżąc płoszył. "Niedźwiedź 'litwin' miąs nieświeżych nie je". A na poważnie to nie wiem co by było z moim odwiatrem po takiej przygodzie :)) Ciekawe jak On to przeżył i co rodzina na to?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88823
Autor: Kocisko 
Data:   25-02-11 10:07

Z takich przygód to była kiedyś taka:
Przyjechał w gości kolega z polnego, zajączkowego koła. Marzyło mu się bardzo ubić pierwszego dzika. W jednym z pędzen flankował przy zrebie. Padły tam dwa strzały i słychac jakies krzyki, kwiki itd. paru kolegów zbiegło ze stanowisk żeby zobaczyc co sie dzieje. Na zrebie słychac kwik dzika ale nic nie widać. idą tam i co widzą?
Po dnie strugi idzie nieduży przelatek z przetrąconym zadem. Na zadzie obiema rękoma wczepiony wisi zaproszony gośc i przekrzykuje dzicze kwiki:
-Stój świiiinio!!!!!!!!!!!!!!!!!! Stój!!!!!!!!!!!!!!!!!
:):):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88857
Autor: Żuraw 
Data:   26-02-11 22:51

Kol. Kocisko,
porzuciłeś sztucery i dubeltówki, zamiast dwóch luf - dwa ołówki.
Obiecałeś coś napisać (w innym temacie Cię sczytałem). :))
DB, Żuraw.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 88918
Autor: Kocisko 
Data:   28-02-11 08:38

Żuraw

Do twórczości potrzebna wena:):)
Muszę jakąś muzę zapoznać-wtenczas coś spłodzę:):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89004
Autor: Żuraw 
Data:   01-03-11 21:47

Z muzą to i każdy by pewnie potrafił :))) A samemu to nie tak łatwo ;) o ile możliwe.
Pozdrawiam i DB Wszystkim Kol. - Żuraw


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89012
Autor: Kocisko 
Data:   02-03-11 09:52

Żuraw

Przypomniało mi się: zajrzyj na stronę www.polowaczka.com
Tam, chyba w nr 6/2008, jest opowaidanko: coś o stołku i koziołku:):):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89160
Autor: Żuraw 
Data:   07-03-11 10:23

Witajcie Kol.!
Poszukam Kol. Kocisko - chociaż na pierwszy rzut oka nie łatwa sprawa na wskazanej przez Ciebie stronie www.
Trochę mnie nie było z kilku ważnych powodów w necie za to w sobotę i niedzielę w lesie byłem. Dzięki Kol.
DB. Żuraw.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89257
Autor: Żuraw 
Data:   10-03-11 11:56

Kol. Kocisko
Poczytałem - chyba cały materiał. I o "stołku i koziołku nie widziałem ;) ale o kunie czy cuś to i owszem było. Coś podpisane nawet z imienia i nazwiska przez Kolegę. Pozdrawiam i DB, Żuraw.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89258
Autor: Kocisko 
Data:   10-03-11 12:06

Żuraw

To chyba koniec:)
Ewentualnie, jezeli jeszcze nie czytałeś-zerknij na stronę www.lajki.pl W opowiadania. Chociaż ja tam nie zawsze mogę znaleźć swoje teksty:).Gdzieś się ukrywają.
Powinno być: Z łajką na kuraki, Puszcz Imperatory, Jak to się zaczęło, Rycerskie ostrogi.
Ale to już naprawdę koniec.
Potem pozostaje Ci tylko założyć FUN CLUB mojej "twórczości" i wymyślic sposób aby zdopingowac mnie do napisania książki:):):):)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89343
Autor: Bars11 
Data:   14-03-11 11:37

Hej podkladacze a może byśmy spotkali sie na expo 2011 i tam usgodnili termin złajowiska na ten rok . !!
DB Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89461
Autor: canislupus4 
Data:   17-03-11 18:31

Tak na "rozruch" (chodzi mi o pierwsze sekundy filmiku):


FILMIK


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89651
Autor: canislupus4 
Data:   25-03-11 19:21

maks67- cobyś Piotrek nie prawił,że filmików nie wrzucam ;)))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89655
Autor: leśny77 
Data:   25-03-11 22:44

Ad.canislupus4.Taaaa! To tylko oby jak najwięcej takich psiaków! Miło popatrzeć jak pies robi swoją robote i na boki się nie rozgląda:) DB!.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89658
Autor: Bars11 
Data:   26-03-11 10:28

WALECZNE SERCE


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89661
Autor: canislupus4 
Data:   26-03-11 12:57

ad.Bars11-szacun dla "świnki"!


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89843
Autor: MAX 508 
Data:   02-04-11 11:22

ale mi się tęskni...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89845
Autor: MAX 508 
Data:   02-04-11 12:54

Baco


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89846
Autor: ukrainiec 
Data:   02-04-11 13:30

MAX 508
Małe te warchoły:-) Patrz co robi w pojedynkę
REŁ


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89847
Autor: canislupus4 
Data:   02-04-11 13:33

Fajno Wojtek!



Wytrzymasz.... ;))))))))))))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89851
Autor: grubszyzwierz 
Data:   02-04-11 16:57

Ad Ukrainiec
Pokaż mi taką łre w Polsce...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89863
Autor: Bars11 
Data:   03-04-11 10:10

niedźwiedź wzioł po siebie łajkę


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89864
Autor: Bars11 
Data:   03-04-11 10:13

Sory za te "wziął"


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89869
Autor: nemrod_64 
Data:   03-04-11 20:16

Hej Podkładacze! podobno niejaki "mer" trafił do Rzecznika! Czytając jego wypowiedzi było to kwestią czasu. Kłusować nie wolno będąc członkiem PZŁ!!!!!
Darz Bór


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89874
Autor: grubszyzwierz 
Data:   03-04-11 21:17

Twardy pies


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89884
Autor: Bars11 
Data:   03-04-11 23:58

Łajki na wybiegu


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89891
Autor: canislupus4 
Data:   04-04-11 09:42

Artur-"odwaga morowa,jeno trochę nie za zdrowa" ;)))

Adam-wiem,że to brzydko,ale jak patrzę na Airona to mnie zazdrość zżera... ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89896
Autor: Kocisko 
Data:   04-04-11 10:50

grubszyzwierz

Cos ta łajka jakaś mało łajkowa:)
A ogólnie to i miszka dziwny jakiś. Po takim chwycie za łeb powinien dwom ruchami łap osmużyć sabakę jak zajca.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89903
Autor: ukrainiec 
Data:   04-04-11 15:26

Prawidłowa praca łajek "po niedźwiedziu"


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 89921
Autor: grubszyzwierz 
Data:   05-04-11 08:54

Kocie. Powiedzmy, że jest "w typie rasy". Jakie inne psy jeszcze mogą mieć Jakuci?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 90089
Autor: Bars11 
Data:   11-04-11 09:47

chciałem uprzejmnie donieść , żę Airon na pierwszej wystawie psów rasowych ( Nowy Dwór Mazowiecki) otrzymał ocenę doskonałą , i został zwycięzcą w swojej rasie - był tylko jeden :)) Sczególnie podobała się Pani sędzinie sportowa sylwetka .
DB Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 90102
Autor: canislupus4 
Data:   11-04-11 17:11

ad.Bars11-mnie to wcale nie dziwi-wszak Airon to piękny pies!!!

DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 90709
Autor: Żuraw 
Data:   11-05-11 14:01

Kol. Kocisko - może jakieś reminiscencje? Wspomnienia?


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 90720
Autor: canislupus4 
Data:   11-05-11 19:02

Żurawiu-obawiam się,że Marcin jest obecnie mocno zajęty.


DB canislupus4


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 90742
Autor: Kocisko 
Data:   12-05-11 08:27

Paweł

ciiiiiichhhhhoooo, nie krzycz tak, spać nie dajesz. Ty krzyczysz, ten kot łazi po pokoju w podkutych butach chyba, maskara:):):)
otwarcie sezonu na rogacze, ogłaszam , odbyło się wczoraj:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 90749
Autor: canislupus4 
Data:   12-05-11 11:30

Marcin-że niby ja krzyczę,że niby kot kuty?Może jeszcze na na cztery ...łapy? ;)))


Takem liczył,co nie zdzierżysz i za capkiem pogonisz.Ja dla Łuki też już mam-w sobotę przyślę Ci zdjęcie...;))))))))))))))))


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 90750
Autor: Kocisko 
Data:   12-05-11 11:41

Łuka to bedzie musial Cię odznaczyć za wszystkie Twoje zasługi dla jego chwały łowieckiej:):):)
Taa chłopie, jak tu zdzierżyć kiedy 11 maja wybija czasu takiej cudnej pogody??
Oj, pohulali my bahato:)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 90751
Autor: canislupus4 
Data:   12-05-11 11:47

Marcin-taka sama radość moja jaki Łuki,gdy ubije zwierza-czego chcieć więcej...
Choć swoją drogą nie zaszkodzi,gdy będzie pamiętał o tych "zasługach" przy wypisywaniu odstrzałów... ;)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 93274
Autor: Hades 
Data:   10-09-11 16:18

witam.
Temat stary ale jary,koledzy gotowi do zbiorówek ?
Chyba niedługo trzeba będzie coś opisać ,no ma się rozumieć z pełną rozwagą.
pozdrawiam.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 93276
Autor: remington700 
Data:   10-09-11 18:41

Witam.

Gwardia nie chce się przyznać, a emocje spowodowane oczekiwaniem w zenicie (-;

Darz bór.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 93323
Autor: Hades 
Data:   12-09-11 09:03

Jeszcze chwila i się trochę tłuszczu spali ,oczywiście własnego.
No a psy ,niech cało wytrwają ten sezon.
pozdrawiam


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 93341
Autor: Kocisko 
Data:   12-09-11 13:14

Hades i Remigton700

Mam nadzieję że będzie o czym pisać. Już tylko parę dzionków......


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 93354
Autor: grubszyzwierz 
Data:   12-09-11 20:07

Chciałbym wyrywać po 3 kartki z kalendarza dziennie....


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 93357
Autor: MAX 508 
Data:   12-09-11 20:43

Mnie się jeszcze nigdy tak nie ciągnął ten czas do sezonu jak w tym roku.
Nie mogę się doczekać aż usłyszę pierwsze szczeknięcie ...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 93360
Autor: Bars11 
Data:   12-09-11 21:56

Ja Airona przewietrzyłem na kaczkach i choć ma wstręt do wody to " geba sie śmiała" jak okładał lesne bagienka. A pierwsza zbiorówka za miesiąc
DB Bars


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 93364
Autor: Hades 
Data:   13-09-11 07:20

Dzików nie brakuje,więc będzie co robić.Niech tylko pokoszą kukurydze ,to wrócą do starych ostoi.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94079
Autor: grubszyzwierz 
Data:   01-10-11 15:33

JUTRO ZACZYNAMY!!!! Napisze jak było, jak wrócę.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94083
Autor: MAX 508 
Data:   01-10-11 18:24

Ja jutro też idę w kukurydzach poszperać :) wg zapewnień miejscowych kabany tam są .
Okaże się rano.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94085
Autor: Kapsel 
Data:   01-10-11 21:38

Witam,

Ja z moją Fioną w tym sezonie jeszcze nie poszalekemy w młodnikach, ale połazimy zimą za dzikusami! Lekki śnieg i w las. Psiak ma dopiero 5 miesięcy, więc na zbiorówki ciut za wcześnie i w tym sezonie bez szans.
Trzymam kciuki, życzę sukcesów i oby psy się dobrze spisały i wyszły bez szwanku z najtrudniejszych przygód.

DB !


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94089
Autor: ALF 
Data:   01-10-11 22:53

I ja miałem w planach też połazić z psem dziś, ale najpierw postanowiłem pojechać na świt, a potem ruszyć w młodniki. No i wraz ze świtem Św. Hubert podarzył mi łanią jelenia, która po strzale sobie poszła w gęstą drągowinę. Byłem na 99% przekonany, że jej nie trafiłem, ale każdy strzał sprawdzam i tak z psem. Jakież było moje rozczarowanie, gdy w tej gęstwinie mi ją pies znalazł. Strzał komorowy, kula nie wyszła, zero farby. Gdyby nie pies na 100% bym jej nie podniósł, a strata by była duża. Łania na skupie po wypatroszeniu ważyła ponad 80 kg.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94103
Autor: grubszyzwierz 
Data:   02-10-11 19:57

Hubert darzył 3-ema. Młody pies mi dobrze robi-jest ok.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94111
Autor: Żuraw 
Data:   03-10-11 07:14

gratuluję! psiaków a przede wszystkim przeżyć.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94143
Autor: piecuch 
Data:   03-10-11 18:59

ja sezon rozpocząłem 2 warchlakami:).


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94164
Autor: Bohuniasty 
Data:   04-10-11 22:42

Witam Koleżanki i Kolegów , mam pytanie, jakie warunki nalezy spelnić , aby zaliczac się do szanownego grona Podkładaczy


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94166
Autor: Hades 
Data:   05-10-11 07:21

MY ruszamy w niedziele ,zobaczymy co będzie.
A co z tym forum na www.podkładacze ,kolega coś działa w tym temacie,byli by sami swoi.
pozdrawiam.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94167
Autor: Bohuniasty 
Data:   05-10-11 08:03

Podkładacze,.......................................pytałem o coś.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94168
Autor: ALF 
Data:   05-10-11 08:07

Bohuniasty, musisz mieć co najmniej pare okazji aby naostrzyć nóź ;)))
pochwal się tymi zbiorówkami, ja juz czytałem :)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94169
Autor: grubszyzwierz 
Data:   05-10-11 08:20

Bohuniasty,
Przede wszystkim musisz podkładać. Poza tym, to kwestia stanu umysłu:). I zapomniałbym o najważniejszym: musisz lubić psy i chociaż jednego posiadać.


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94171
Autor: Bars11 
Data:   05-10-11 09:13

A gdybyś miał łajkę i podkładał to będziesz i podkładacz i łajkarz :-)


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94172
Autor: Kocisko 
Data:   05-10-11 09:17

Bohuniasty

grubszyzwierz napisał w zasadzie wszystko. ja spróbuję doprecyzować kwestię stanu ducha. Zapewne brałes udział w polowaniach stojąc na stanowisku na lini mysliwych. Teraz zapewne poznałeś co to iśc w miot i zabiegać na granie psów?
No, to teraz wszystko zależy od tego jak sie będziesz zachowywał:) tzn: jeżeli na wszystkie kolejne polowania zbiorowe na grubego zwierza będziesz chciał iśc w miot a decyzję o zajęciu stanowiska odbierzesz jako "karę" i poczujesz wówczas chęć pie....dolnąc to i wrócić do domu-wówczas jesteś już nasz duszą i ciałem.................


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94174
Autor: Bohuniasty 
Data:   05-10-11 10:24

Narazie mam jednego OP.
W niedzielę mielismy debiut -podkładałem mojego psa. Nie będę narazie pisał więcej poza tym , że koledzy zapraszali nas ponownie - jedna jaskółka wiosny nie czyni.

DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94177
Autor: Bohuniasty 
Data:   05-10-11 10:57

Własnie poczułem coś takiego będąć z moim psem w miocie, ze prawdziwe polowanie , to podkładanie psa z prawem strzału, ale nie jako "szczelec" tylko na wypadek "W" - dla bezpieczenstwa psa i skrócenia ewentualnego cierpienia zwierzynie.
Wszystko, to przezyłem i widziałem na własne oczy , a obserwowałem i uczyłem sie od nie byle kogo.....

DB

PS
kiedys jak byłem na stażu nie mogłem sie doczekać kiedy stane w koncu na lini, a teraz ciągnie mnie w miot jak diabli.....- oczywiście razem z psem- , chociaż na drugi dzień po polowaniu dostałem takich zakwasów, ze myslalem , ze sie z wyra nie podniosę...


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94178
Autor: Bohuniasty 
Data:   05-10-11 11:02

Ad. ALF,
co czytałes i gdzie....?
Ja tez chetnie poczytam.......

DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94179
Autor: ALF 
Data:   05-10-11 11:33

to co pisałeś na czekoladowym :)
Widze że zmierzasz w jedynym słusznym kierunku, tak trzymać!
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94183
Autor: MAX 508 
Data:   05-10-11 14:38

Ad Bohuniasty

Zakwasy to akurat wskaźnik Twojego ruchu :) To miłe uczucie wbrew pozorom zwiastuję początek sezonu zbiorówek.Mija potem.

Mnie się nie udało na razie dzika spod psów strzelić ,dziki były chociaż mało .Trochę za gęsto jeszcze w lesie i mimo że na 3-4m podchodziłem nic nie widziałem w tarninach nawet przyklękając.Mnóstwo maleńkich zielonych liści.Dziki mnie wykiwały i wyskoczyły po przeciwnej stronie za pierwszym razem.Odprowadziłem je tylko wzrokiem bo za daleko na strzał.Drugim razem zrobiły mnie na szaro w trzcinach przepływając rzekę ,psy poszły wpław ja już nie:).Później były już tylko jelenie.Szkoda trochę bo zganiałem się na maksa.
W sobotę sama kukurydza w kole gdzie jeszcze nie podkładałem.Podobno mnóstwo dzika mają .Mam nadzieję że się to potwierdzi.
DB


 
 Hej podkładacze!!!!
 wiadomość nr 94211
Autor: